Pierwszy szkolny dzwonek za nami

Powrót do szkoły jest bolesny nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców, którzy muszą ogarnąć tę całą logistykę z zajęciami obowiązkowymi, zajęciami dodatkowymi, odrabianiem lekcji i wszystkimi innymi „okołoszkolnymi” tematami i upchnąć to wszystko między dotychczasowe obowiązki. Nie wiem jak wy drodzy rodzice, ale ja już tęsknię za wakacjami!

O zmianach, jakie nastąpiły w  tym roku szkolnym częściowo już pisałam. Uznałam, że to jest odpowiedni moment żeby poruszyć kilka dodatkowych kwestii prawnych stricte związanych ze szkołą.

Gimnazja, podstawówka, liceum

Na początek temat gorący – gimnazja, które budzą sporo kontrowersji. Kontrowersje pozostawię na boku. Skoncentrujemy się na faktach. Otóż dziecko, które we wrześniu 2016 r. idzie do V. klasy, nie będzie kontynuować nauki w gimnazjum. Po klasie VI. pójdzie do VII. a potem do VIII. Co ważne, nie będzie żadnych egzaminów da tych dzieci, po skończonej VI. klasie, o co niepokoją się niektórzy rodzice.

Dopiero dzieci, które idą do I. klasy we wrześniu 2017 r., będą miały czteroletni etap nauczania wczesnoszkolnego, przez który będzie prowadził je ten sam nauczyciel. Do tego czasu dzieci po III. klasie będą się uczyć oddzielnych przedmiotów.

Dziecko, które wrześniu 2016 r. idzie do I. klasy gimnazjum, ukończy to gimnazjum w trybie dotychczasowym – jako ostatni rocznik i będzie także ostatnim rocznikiem, dla którego nauka w liceum będzie trwała 3 lata.

Co ciekawe, wygląda na to, że dzieci z ostatniego rocznika gimnazjum spotkają się w I. klasie liceum z dziećmi, które ukończą ośmioletnią edukację w szkole podstawowej. Bardzo mnie ciekawi jak w praktyce zostanie to rozwiązane, ponieważ z pewnością dzieci te, jako że mają skończyć edukację w liceum wcześniej (po 3. a nie 4. latach) będą musiały być nauczane z innej podstawy programowej. Zakłądam, że stworzą one odrębne klasy.

Dzieci będą się uczyć tyle samo lat, niezależnie od tego, kóry system je obejmie. Tyle, że maturę będą zdawać albo w wieku 19., albo 18. lat w zależności od tego, czy rozpoczęły edukację szkolną w wieku 6. czy 7. lat.

Świetlica

Ostatnio miałam tę wątpliwą przyjemność odwiedzić szkolną świetlicę. Wątpliwą – głównie ze względu na tłok i hałas. Jestem zdania, że panie które tam pracują powinny otrzymywać jakieś „szkodliwe” i być wyposażane w stopery douszne. Całość dopełniają dzwonki. Poziom decybeli, jaki wydobywa się z głośników z pewnością przekracza dopuszczalne normy. Nie mierzyłam, ale tak zakładam. Nie rozumiem dlaczego ten dzwonek musi być aż tak głośny. I potem się dziwić, że dzieci do siebie nie mówią normalnie tylko wrzeszczą, z czym także bezskutecznie walczę w swoim domu.

Wracając do świetlicy, zgodnie z ustawą o systemie oświaty na zajęciach świetlicowych w szkole podstawowej pod opieką jednego nauczyciela nie może pozostawać więcej niż 25 uczniów i na to warto zwrócić uwagę, bo mam wrażenie, że nie zawsze to jest przestrzegane.

Świetlica w szkole podstawowej powinna zapewnić zajęcia świetlicowe uwzględniające potrzeby edukacyjne oraz rozwojowe dzieci i młodzieży, a także ich możliwości psychofizyczne, w szczególności zajęcia rozwijające zainteresowania uczniów, zajęcia zapewniające prawidłowy rozwój fizyczny oraz mozliwość odrabiania lekcji.  I to jest niestety utopia.

W hałasie i tłoku, jaki tam panuje z trudem się po prostu przebywa. Możliwości skupienia na odrobieniu pracy domowej są praktycznie żadne. Dlatego moim zdaniem cel ten jest właściwie nie do spełnienia.

Wychowanie

To co mnie przekonuje do szkoły publicznej, to to że system oświaty wspierają organizacje pozarządowe, w tym organizacje harcerskie, a także osoby prawne prowadzące statutową działalność w zakresie oświaty i wychowania. Ci co śledzą Prawnika na macierzyńskim domyślają się, że nie jestem zwolennikiem teorii, zgodnie z którą współczesny patriotyzm powinien ograniczyć się do sprzątania psich kup i kasowania biletów w komunikacji miejskiej. Doceniam wychowanie w duchu harcerskim i uważam to za bardzo istotny element wychowania.

Wymogi w stosunku do pracy nauczycieli

Zgodnie z przepisami wspomnianej ustawy, nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską z poszanowaniem godności osobistej ucznia. Mam nieodparte wrażenie, że dziś pod tym względem jest znacznie lepiej niż w latach osiemdziesiątych, kiedy zasad tych nie znano, a już na pewno nie stosowano.

Religia i etyka

Temat być może dla niektórych zapalny. Dla tych, których interesuje kwestia skąd się wzięła religia w szkołach, przypomnę, że obecnie prawo organizacji zajęć katechetycznych w placówkach szkolnych gwarantowane jest przepisem art. 53 ust. 4 Konstytucji zgodnie z którym:

Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

Dlatego też, dla osób, które nie chcą posyłać dzieci na religię, szkoła organizuje zajęcia etyki w oparciu o programy dopuszczone do użytku w szkole.

Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole.*

Czytałam ostatnio, że z badań przeprowadzonych przez CBOS wynika, że 72 proc. ankietowanych jest za nauczaniem religii w publicznych placówkach oświatowych, podczas gdy w 1991 r. zwolenników jej powrotu było ok. 50 proc., a zatem widoczna jest zmiana tendencji.

Zgodnie z przepisami ustawy, publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie.

Ocena z przedmiotu religii nie wpływa na promocję do następnej klasy lub ukończenie szkoły, ale jest wliczana do średniej ocen ucznia. W 2009 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wliczanie religii do średniej ocen nie narusza przepisów Konstytucji.

Pamiętajmy też, że szkoła i placówka publiczna ma umożliwić uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury. Uważam, że nasza szkoła wywiązuje się z tego obowiązku wzorowo.

Lekcje W-F

To z kolei dla mnie jest temat drażliwy z uwagi na własne  doświadczenia szkolne ;)

A tak poważnie, przepisy stanowią, że przedszkola są obowiązane do prowadzenia zajęć rozwijających sprawność fizyczną dzieci poprzez zapewnienie udziału w zajęciach ruchowych, grach i zabawach. Z kolei szkoły są obowiązane do prowadzenia zajęć wychowania fizycznego. Obowiązkowy wymiar zajęć wychowania fizycznego dla uczniów klas IV-VI szkół podstawowych i uczniów gimnazjów wynosi 4 godziny lekcyjne, a dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych – 3 godziny lekcyjne, w ciągu tygodnia.

To tyle na dziś. Trzymajcie się drodzy rodzice dzielnie! Oby do wakacji ;)

Wkrótce powrócę z tematami szkolnymi, a na pierwszy ogień pójdą tematy żywieniowe w związku z nowym Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 26 lipca 2016 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach. Na warsztat weźmiemy sklepiki szkolne oraz stołówki. Temat ciekawy i powinien zainteresować wszystkich rodziców uczniów, bo jak wiadomo odpowiednie żywienie dziecka to podstawa w jego rozwoju fizycznym. Warto więc znać przepisy, które tę kwestię regulują, a co za tym idzie swoje prawa (w tym przypadku raczej prawa naszych dzieci).

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ W SPRAWIE WARUNKÓW I SPOSOBU ORGANIZOWANIA NAUKI RELIGII W PUBLICZNYCH PRZEDSZKOLACH I SZKOŁACH z dnia 14 kwietnia 1992 r. (Dz.U. Nr 36, poz. 155)


http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

6 komentarzy

  1. ~Beata · 26 września 2016 Odpowiedz

    Witam serdecznie.
    Gwoli przypomnienia – pluje na edukacje w Polsce glosno I ze swistem :-) Gwoli wyjasnienia – dlatego, ze programy nauczania sa przestarzale I niedostosowane do realiow XXI wieku, sa przeladowane, tworzy sie „chodzace encyklopedie” dzieci maja opanowac pamieciowo pewna wiedze, pozniej maja zaliczyc sprawdzian, klasowke, egzamin, a pozniej I tak o kant tylka to rozbic… Moje duze dziecko kilka tygodni temu dostalo sie na uniwerek w Kanadzie. Mature w systemie brytyjskim zdala spiewajaco :-) Jestem dumna I blada… No I poszlismy za ciosem – ja, jako wyksztalcony nauczyciel – poszperalam wszedzie, gdzie to bylo mozliwe I postanowilismy nasze male dziecko przysposobic do zycia doroslego w wieku lat 7 ;-) Przenieslismy go ze szkoly brytyjskiej do kanadyjskiej. Nie moge nie nadmienic, ze ustawowo klasy nie moga przekraczac 20 uczniow.
    W ubieglym tygodniu mielismy spotkanie organizacyjno-informacyjne z dyrekcja szkoly I z nauczycielami dzieci. Dobrze, ze siedzialam, bo bym sobie klapnela na tylek – pierwszym zagadnieniem, ktore poruszono, bylo wyjasnienie dostosowywania programow nauczania do odpowiedzi na pytanie – jakie umiejetnosci I jaka wiedza bedzie przydatna absolwentom szkoly w 2030 roku. Czego powinni sie uczyc dzisiaj, zeby po skonczeniu edukacji, mogli sprawnie funkcjonowac w spoleczenstwie I z sukcesem poruszac sie po rynkach pracy w przyszlosci… Hmmm. To sa glowne cele edukacyjne. Siedzialam z otwarta buzia :-) Poniewaz od kilkunastu lat nie mam kontaktu z polskimi placowkami edukacyjnymi – ciekawa jestem, czy podobne zalozenia stosuje sie w Polsce? Czy programy nauczania sa modyfikowane biorac pod uwage dynamike rozwoju spoleczno-gospodarczego, z uwzglednieniem studiow przewidujacych rozwoj rynku pracy za lat X? Czy dalej maluchy ucza sie na pamiec wiadomosci, ktorych nigdy nie beda stosowali jako ludzie dorosli w zadnym aspekcie zycia?
    Koncentrujemy sie na srednio istotnych sprawach – wiek, kiedy dzieci rozpoczna szkole jest sprawa drugorzedna w porownaniu z tym, co dzieci (mlodziez w momwncie zdawania koncowych egzaminow) z tej szkoly wyniosa I jakie korzysci na cale dorosle zycie da im edukacja. Bo istota edukacji powinno byc dostosowanie programow nauczania z przedmiotow szkolnych do tego, zeby pomoc dziecku w zdobyciu wiedzy, z ktorej bedzie korzystalo juz jako dorosly czlowiek przez cale swoje zycie… I tego w polskim systemie edukacyjnym bardzo brakuje…

    • Prawnik na macierzyńskim · 28 października 2016 Odpowiedz

      Masz rację. Edukacja dzieci kuleje i wymaga naprawdę gruntownej zmiany podejścia. Przykładowo: angielski w szkole publicznej- 2 razy w tyg. W pierwszym roku dzieci poznały liczby, kolory i podstawowe produkty żywności – maksymalnie 10 słówek.Po roku zapisane mają może z 10 kartek w zeszycie. W tym roku – dałam dziecku ten sam zeszyt – zaczynają od liczb, kolorów itd. Na dodatek dowiedziałam się, że pani ich „przekupuje” – jak będziecie grzeczni to nie będziecie się uczyć angielskiego. Program alternatywny – rysowanie. Ręce opadają. Ale nie tylko merytorycznie szkoła sobie nie radzi. Wyobraź sobie, że w szkolnej łazience wyeliminowano ręcznik toaletowy do wycierania rąk i powieszono ręcznik z froty. Na te setki dzieci…wymieniany jest raz na tydzień. I co Ty na to?

      • ~Beata · 30 października 2016 Odpowiedz

        A gdyby pani fryzjerka z zaprzyjaznionego zakladu uzyla recznika frotte 2 razy z rzedu, to dostalaby mandate (w najlepszym przypadku), albo by jej zaklad zamkneli… Moje dzieci nie maja zadnych recznikow – suszarki sa zamontowane I basta.
        W holenderskiej TV filmy zagraniczne (99%, to produkcje amerykanskie) leca bez dubbingu, czy bez lektora, ale z napisami. Nie wiem jak z filmami dla dzieci, bo odwiedzajac znajomych nasz harmonogram byl zawsze napiety I czas na przyklapniecie przed tv mielismy dopiero poznym wieczorem. Skutek? Znakomita wiekszosc holenderskiego spoleczenstwa porozumiewa sie angielskim (amerykanska wersja) w stopniu calkiem przyzwoitym. No I ci, ktorzy ogladaja te filmy musza dodatkowo posiasc umiejetnosc czytania w ojczystym jezyku… Wyglada to na podwojna korzysc. Nie mowie, zeby od razu wszystkie filmy puscic tylko z napisami, ale jakas prywatna stacja moglaby sie pokusic o pare godzin dziennie … Tylko, czy to by wygralo z Azja Express czy Warsaw Shore?

        • Prawnik na macierzyńskim · 5 listopada 2016 Odpowiedz

          Z ręcznikami wielorazowego użytku walczymy. Wygląda na to, że Pani dyrektor zakupi dmuchawę! Z bardzo poziomem angielskiego na szkolnych lekcjach – też walczę. Jak tak dalej pójdzie, to albo przyczynię się do zreformowania tej szkoły, albo … mój syn zostanie z niej wyrzucony ;P

Zostaw odpowiedź