Nie stać nas na nieprowadzenie polityki demograficznej

Czy 500 plus ma szansę poprawić sytuację demograficzną w Polsce? Jakie przepisy będą regulowały to świadczenie?

Od lat słyszymy, że sytuacja demograficzna w Polsce jest katastroficzna. Z roku na rok zmniejsza się liczba mieszkańców Polski, rodzi się za mało dzieci, zmniejsza się liczba małżeństw. Rośnie także liczba rozwodów – i tu muszę się przyznać, że jako prawnik mam też w tym swój udział. Oczywiście dodaję to z lekkim przymrużeniem oka i w tonie mało dosłownym, bo przecież prawda jest taka, że zasadniczo to nie kancelarie prawne przyczyniają się (na ogół) do rozwodów małżeństw, bowiem zgłaszają się do nas osoby, które decyzję o rozstaniu z partnerem już dawno podjęły, a my – prawnicy – mamy już im tylko im pomóc w wykonaniu tego postanowienia.

Jak wiecie już z wpisu: Którędy do wyjścia rozwodu nie można uzyskać odstawszy kolejkę w urzędzie, trzeba złożyć do sądu stosowny pozew, co wielu małżonków przerasta, stąd konkluzja, że prawnicy jako grupa zawodowa w tym właśnie wymiarze przyczyniają się do tych zwiększonych statystyk rozwodowych.

Ale zboczyłam nieco z tematu. Wracamy do sytuacji demograficznej.

Kobiety decydują się na dziecko coraz później, często około 30 roku życia i po części to jest także powodem, że nie decydują się już na to, by rodzić kolejne. Natura to jedno – pewne ograniczenia ze sobą niesie, ale przecież jest też kwestia materialna, tj. niskie zarobki, kredyty, brak pracy i problemy z osiągnięciem stabilizacji zawodowej. Wreszcie kwestie lokalowe, spora grupa małżeństw mieszka wynajętym pokoju, a w dodatku bywa ze mąż pracuje w innym mieście i małżonkowie widują się tylko w weekendy. Jak w takiej sytuacji myśleć o powiększeniu rodziny?

Okoliczności, o których mowa powyżej spowodowały, że od ponad 20 lat liczba urodzeń nie zapewnia w naszym kraju zastępowalności pokoleń. Współczynnik dzietności w naszym kraju w roku 2014 wynosił zaledwie 1,33. Jak na ironię w takiej Somalii, gdzie dzieci i dorośli głodują współczynnik ten wynosi ponad 6!

Oczywiście nie jest możliwym, aby nasz współczynnik podnieść do takiego poziomu, ale żeby zastąpić zastępowalność pokoleń powinien być on przynajmniej na poziomie 2.

Jakie to ma konsekwencje społeczne

Obecnie w Polsce na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata). Nie trzeba dodawać, że stan ten jest nie do udźwignięcia przez ZUS. Ale to jeszcze nie koniec dramatu. Szacuje się, że w 2060 r. na jednego emeryta w Polsce będą przypadały mniej niż dwie osoby w wieku produkcyjnym.

Podnosi się, że albo to młodsze pokolenie będzie musiało się ponadprzeciętnie opodatkować na rzecz starszych pokoleń, żeby utrzymać je na emeryturze, albo dojdzie do pewnych zaburzeń w solidarności międzygeneracyjnej.

Z kolei na poziomie makroekonomicznym oznacza to, że sytuacja demograficzna będzie jedną z głównych barier dla rozwoju gospodarczego Polski już za kilka czy kilkanaście lat.

Jak to można zmienić

Sytuację mogą zmienić tylko działania komplementarne dotyczące zwiększenia dzietności.

Czy Polskę stać na taki program?

Odpowiem przewrotnie – Polski nie stać na nieprowadzenie  programu demograficznego!

Od 20 lat nie robiono w tym kierunku nic, albo prawie nic. Prowadzono politykę pt. „jakoś to będzie” Rozwiązania doraźne jak becikowe, którego wypłatę z biegiem czasu ograniczono o czym pisałam tutaj,  czy zwiększenie miejsca w przedszkolach, jak się okazało nie przełożyły się praktycznie w ogóle na zwiększenie liczby urodzin w Polsce.

Taką politykę prowadzi wiele krajów Uni Europejskiej, bo zdały sobie sprawę z zagrożeń spadku demograficznego. Polska pod tym względem jest w szarym ogonie i naprawdę mamy wiele do nadrobienia. Potrzebna jest mądra polityka prorodzinna demograficzna, bo przypomnę pewne kurioza, że do tej pory przepisy specjalnie nie zachęcały do posiadania dzieci. Znane są skrajne przypadki, w których małżonkowie podejmowali decyzje o rozwodzie po to by upchnąć dziecko do przedszkola, bo samotnej, przynajmniej oficjalnie, matce łatwiej dostać miejsce, czy też uzyskać dodatkowe świadczenia socjalne. Dlatego piszą o „mądrej polityce demograficznej”, której nie należy utożsamiać z socjalną.

Program 500 plus

Program 500 plus jak to bywa w naszej aktualnej pogmatwanej rzeczywistości, wzbudził wiele kontrowersji. I to nie tylko u polityków opozycji, którzy co znamienne najpierw głośno krzyczeli, że państwa polskiego nie stać na takie przedsięwzięcie. Natomiast, kiedy ustawa weszła do sejmu ci sami politycy krzyczeli jeszcze głośniej, że ich zdaniem powinien objąć każde dziecko bez względu na dochody (odmiennie niż w przegłosowanej ustawie). Pozostawię te argumenty i krzyki bez komentarza. W końcu to politycy i wiadomo czym się kierują.

Jednak, co ciekawe również wśród samych rodziców słyszałam różne opinie na temat samego programu.

Częściowo były one zbieżne z zasłyszaną argumentacją, którą posługiwali się niektórzy politycy. Częściowo opinie były niepochlebne, bo rodzice wypowiadający się posiadali jedno dziecko i czuli się „pokrzywdzeni”, co oczywiście jestem w stanie zrozumieć.

Inny głos w dyskusji, jaki słyszałam to taki, że powinna być kontrola dochodów także na drugie dziecko. Przymierzano się do tego, ale w tym celu należałoby zatrudnić tak rozbudowany aparat administracyjny, że jego koszt byłby zbliżony do kosztu samego programu, co przecież byłoby nonsensem. 

Pamiętajmy jednak, to jest program demograficzny, a nie socjalny. Celem jego nie jest w tym przypadku wspieranie ubóstwa oraz prokreacji w tych rodzinach, które nie funkcjonują samodzielnie w społeczeństwie, tj. nie są w stanie się utrzymać. Moim zdaniem to właśnie dobrze, że wreszcie jakieś świadczenie adresowane jest także to tych którzy pracują, radzą sobie jakoś w tym życiu, bo zwykle takich postaw się nie premiuje (premiuje się za to „nieporadność”).

Kilkukrotnie też słyszałam z ust rodziców, że państwo powinno kontrolować na co zostaną przeznaczone te pieniądze, bo przecież wielu Polaków 500 zł „wyda na wódkę albo na własne potrzeby”. Przyznam, że zasmuca mnie taka opinia o nas samych i jednocześnie zastanawia skąd ona się bierze. To jasne, że jak w każdym społeczeństwie tak i w ponad 30 milionowej Polsce zdarzają się przypadki rodzin patologicznych, ale ogromna większość to rodzice, którzy wychowują swoje dzieci w sposób powszechnie akceptowalny, pracują i starają się zaspokoić swoim dzieciom wszystkie potrzeby, a przy tym związać przysłowiowy „koniec z końcem”. Kierujmy się w swojej ocenie tą grupą, bo ona jest jednak bardziej miarodajna. 

Inny głos w sprawie, który łączy się trochę z poprzednim to taki, że to program nie ma sensu, bo przecież 500 zł nie może efektywnie zachęcić ludzi do decydowania się na dziecko, a jeśli zachęci to będzie to przecież właśnie ta grupa patologiczna. To oczywiste, że główną motywacją do posiadania dzieci nie powinny być pieniądze. I oby nie były!

Zwłaszcza, i to jest to czego się obawiam, że w razie jak zmieni się ekipa rządząca, albo koncepcja obecnej władzy, świadczenia te mogą być rodzicom odebrane. Brak ciągłości polityki w pewnych obszarach bywał dotychczas w Polsce porażający. Nie radziłabym nikomu podejmować decyzji o posiadaniu dziecka wyłącznie w kontekście programu 500 plus, bo może się „przejechać”.

Ale nie ma co kryć, że żyjemy w świecie materialnym i bez pieniędzy ani rusz. Otrzymane pieniądze nie mają być samodzielną motywacją, ale swego rodzaju bieżącym wsparciem. Rodzinie, która przykładowo posiada czwórkę dzieci, przybędzie do domowego budżetu 2 tys. zł miesięcznie To jest kwota, która na pewno pomoże im godnie przeżyć.  I oto w tym chodzi.

Na co wydamy pieniądze z Programu 500 plus

Zakładam, że większość rodziców przyjmie te pieniądze i albo kupi dziecku kurtkę, ale dołoży na wakacje, albo po prostu kupi chleb i mleko dla całej rodziny. Nawet jak w jednym miesiącu kupi kurtkę dla siebie (czego obawiają się ci, którzy żądają kontroli wydatkowania przez państwo), to przecież też nie tragedia, jeśli jednocześnie odpowiednią kurtkę zapewni jednocześnie dziecku. Pieniądze to rzecz określona co do gatunku, a nie tożsamości i naprawdę nie ma znaczenia, z której „kupki” rodzic zaczerpnie aby zakupić chleb, z której żeby opłacić czynsz, a z której żeby kupić zabawkę, czy ubranie dla dziecka.

Tak czy inaczej, czego by ostatecznie rodzic nie zakupił duża część z tego świadczenia wróci z powrotem do budżetu państwa w postaci podatków, czy to podatku vat, który jest niemal na każdym produkcie, czy w postaci podatku dochodowego, który zapłaci sprzedający.

Doświadczenie wskazuje, że powinno to nakręcić to naszą gospodarkę. Agencja Morgan Stanley w raporcie z 13 marca br. podniosła prognozę wzrostu PKB Polski do 3,6 proc. w 2016 roku (3,2 proc. wcześniej) właśnie z uwagi na 500 plus, który zakłada, że dzięki niemu do rodziców trafi około 17 mld zl.

Jak będzie naprawdę – czas pokaże.

Ale dość o poglądach i prognozach, zajrzyjmy do przepisów.

Program 500 plus  w przepisach prawa

Warunki nabywania prawa do świadczenia wychowawczego oraz zasady przyznawania i wypłacania tego świadczenia (program 500 plus) znajdują się w Ustawie o pomocy państwa w wychowaniu dzieci z dnia 11 lutego 2016 r. 

Zgodnie z art. 4 ustawy, celem świadczenia wychowawczego jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowywaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.

Świadczenie przysługuje matce, ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, do dnia ukończenia przez dziecko 18. roku życia.

Świadczenie wynosić będzie 500 zł miesięcznie na dziecko w rodzinie, przy czym na pierwsze dziecko tylko wtedy, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 800 zł, zaś na drugie – bez ograniczeń dochodowych.

Jeżeli członkiem rodziny jest dziecko niepełnosprawne, świadczenie wychowawcze przysługuje na pierwsze dziecko, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 1 200 zł.

Tym którzy są zainteresowania w szczegółach jak należy ustalać dochodów w poszczególnych przypadkach odsyłam do art. 7 ustawy.

Jest taki przepis ustawy, który teoretycznie mógłby zapobiec marnotrawieniu otrzymanych pieniędzy przez rodzica. Zgodnie z ustawą w przypadku gdy osoba pobierająca świadczenie marnotrawi wypłacane jej świadczenie wychowawcze lub wydatkuje je niezgodnie z celem, organ właściwy przekazuje należne osobie świadczenie wychowawcze w całości lub w części w formie rzeczowej lub w formie opłacania usług. No, ale tu jestem ciekawa jak ten właściwy organ będzie to w praktyce weryfikował. Wydaje się, ze chodzi tu o takie przypadki rodzin, które ja już organowi znane jako te patologiczne właśnie. Poza tym jeżeli w stosunku do osoby ubiegającej się o przyznanie świadczenia wychowawczego lub osoby pobierającej to świadczenie wystąpią wątpliwości dotyczące sprawowania opieki nad dzieckiem, organ właściwy oraz marszałek województwa mogą zwrócić się do kierownika ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego.

Pamiętajcie, że wnioski o świadczenie wychowawcze będzie można składać bezpłatnie od 1 kwietnia 2016 r. Będzie można złożyć je przez Internet, w gminie lub za pośrednictwem Poczty Polskiej. Świadczenie zostanie przekazane bezpośrednio na konto wskazane przez rodzica lub gotówką. Za złożenie wniosku nie będzie pobierana żadna opłata.

Powyżej przytoczyłam tylko część przepisów i zasad, bo jest ich całkiem sporo, odsyłam na stronę rządową, gdzie znajdziecie najbardziej aktualne informacje.

 

***

Jeśli uważasz, że informacje tu zawarte mogą być przydatne dla innych, podziel się z nimi linkiem.

Jeśli podoba ci się tu i chcesz być na bieżąco – śledź Prawnika na  macierzyńskim na Facebook’u i Google.

 

 

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

10 komentarzy

  1. ~Młody Kurator · 17 marca 2016 Odpowiedz

    Zgadzam się z opinią, że wielu przypadkach sposób wydawania tych 500 zł powinien być kontrolowany. Wiem też, jak wiele osób dostaje np. paragony na artykuły spożywcze, ubrania, książki itp. żeby wykazać większe kwoty potrzebne na utrzymanie dziecka. Z drugiej strony system kontroli nad wydatkowaniem tych pieniędzy jest dodatkowym obciążeniem budżetu. Także to zagadnienie ma wiele odcieni i problemów, które się pojawiają i na pewno pojawią

    • Prawnik na macierzyńskim · 19 marca 2016 Odpowiedz

      Być może zgodziłabym się co do tego, żeby kontrolować, gdyby to była pomoc w ramach programu socjalnego. Jednak tak nie jest. To program demograficzny, którego założeniem, oczywiście w dużym uproszczeniu, jest to, że ludzie jeżeli ludziom będzie żyło się bezpieczniej finansowo będą bardziej skłonni do myślenia o zakładaniu rodziny.

  2. ~Estim · 23 marca 2016 Odpowiedz

    Ja sie calkowicie zgadzam z dodatkiem 500 zl dla dziecka. Ale denerwuje mnie powszechna opinia ze osoby w wieku produktywnym pracuja na emerytow. Ja sie nie zgadzam z tym. Osoby na emeryturze wypracowaly sobie skladki ktore teraz maja wyplacane. Osoby obecnie pracujace tez maja odprowadzane skladki na emeryture i te skladki nie maja prawa zniknac, tylko maja byc wyplacone danej osobie gdy ta osiagnie wiek emerytalny.
    Dlaczego panuje powszechna opinia ze ktos na nas pracuje gdy jestesmy na emeryturze?
    Albo inaczej, gdzie sa te skladki?

    • ~wisznu · 29 marca 2016 Odpowiedz

      to nie jest opinia, tyko fakt. Te pieniądze nie są zbierane na kupkę z tabliczką z Twoim nazwiskiem. One sa na bieżąco wypłacane potrzebującym.
      Mało tego – podobnie się dzieje w kazdym banku. One nie trzymają tych pieniędzy, tylko nimi obracają. Pozyczają na kredyt, inwestują, itp. Gdyby kiedyś do dowolnego banku przyszli wszyscy klienci wypłacić swoje wkłady to bank by upadł.

      Problem z ZUSem jest taki, ze społeczeństwo się starzeje i coraz więcej ludzi wypłaca pieniądze a coraz mniej ich wpłaca.

    • Prawnik na macierzyńskim · 31 marca 2016 Odpowiedz

      Bo takie są fakty – odpowiedź na pierwsze pytanie.
      Odpowiedź na drugie jest już tylko konsekwencją odpowiedzi na pierwsze – zostają wydawane na bieżąco.

  3. ~wisznu · 5 kwietnia 2016 Odpowiedz

    a ja mam pytanie do tematu. Co do samej istoty sprawy, to się zgadzam – polityka demograficzna prowadzoan być musi, ale powinna byc prowadzona z głową.
    Ale czy stac nas na prowadzenie nieskutecznej polityki, która juz w samych założeniach jest wadliwa?
    Należy się wzorowac na państwach, gdzie taka polityka jest rzeczywiście prowadzona sensownie, np. Szwecja.

    Jeśli juz nasze państwo chce sie ograniczyć do prowadzenia polityki czysto finansowej, to w obecnej sytuacji spokojnie można założyć, ze jeśli jakaś rodzina ma np. dwójkę dzieci to po prostu skorzysta z darmowej kasy. Ale wcale nie zmotywuje jej to,żeby rzucić się do łóżek robić kolejne dzieci. Po prostu będzie łatwiej wychować te, które juz ma.
    Ja sam mam jedno dziecko, na wychowanie którego ledwo wystarcza, gdy dziecko choruje. I biorę pod uwagę, że nie można liczyć na stałość tej dotacji – „łaska pańska na pstrym koniu jedzie”, co juz nieraz się okazało, gdy co kilka lat zmieniali zasady becikowego (które również od samego początku było bzdurą). Więc wystarczy, że za 3 lata zmieni się partia rządząca i możemy się z programem 500+ pożegnać. Z resztą juz eksperci wypowiadają się, że w 2017 zabraknie pieniędzy na realizację wszysztkich zaczętych programów socjalnych.
    Na marginesie dodam, ze do tego dochodzą jeszcze proby gmerania przy ustawie antyaborcyjnej, co dodatkowo odstrasza mnie, przy zwiększającym sie z wiekiem ryzyku pojawienia wad płodu. Zwłaszcza, że państwo nawet nie myśli pomagać rodzinom, które mają niepełnosprawne dzieci. Rzuca tylko jakies ochłapy.
    Więc patrząc na całokształt działań państwa, to trudno uznać to co obserwujemy za politykę demograficzną.

    Ale – skoro państwo chce, bysmy robili dzieci z miłości (do pieniędzy ;))
    to powinno ogłosić, ze 500 złotych powinny dostawać rodziny które urodzą dziecko za 10 miesięcy od teraz. Taki okres karencji.
    I wtedy też bedzie łatwiej określic czy ten program spełnia oczekiwania.

    • ~wisznu · 15 czerwca 2016 Odpowiedz

      tak jeszcze odniosę się do tzw.: „polityki prorodzinnej”

      polecam tekst http://mydrea.ms/m/articles/view/Pincet-plus
      autor idealnie ujął spodziewane efekty:
      „Rozdawnictwo pieniędzy jest pewnym zabezpieczeniem także rodzin niewydolnych wychowawczo i zaburzeniami psychicznymi. Jeśli będą rodzić kolejne dzieci w celu poprawy swojego bytu – nie będzie to z chęci inwestycji w dzieci. Będzie to inwestycja w konkretne, dzisiejsze potrzeby rodziny. Co się stanie gdy tych pieniędzy zabraknie? Gdy po dwóch, trzech, czterech latach budżet nie wytrzyma rozdawnictwa pieniędzy i zamknięty będzie kurek? Wzrośnie agresja i frustracja. Zrodzi się bunt, który spowoduje wzrost zachowań aspołecznych wśród tych ludzi. Jeśli Państwo przyzwyczaiło mnie do wyższego standardu życia, a teraz zabiera mi pieniądze, to znaczy że Państwo jest złe. Winni będą urzędnicy, przedsiębiorcy, winni będą ludzie którzy są zamożni. Wzrośnie przestępczość, lekceważenie prawa, porzucanie dzieci które nie będą źródłem dochodu. Raczej to nie nastąpi z dnia na dzień, ale społeczne skutki rozdawnictwa pieniędzy ludziom, którzy nastawieni są roszczeniowo będą bardzo drogie i będą miały długoletnie skutki finansowe dla nas wszystkich.

      Obym się mylił.”

      nie wiem czy stać nas na to… Chyba że to jest celowe działanie, zeby w społeczeństwo dało poparcie dla ustaw zwiększajacych uprawnienia policji, wojska, itp…

      Tak jak celowo uniemożliwiało się funkcjonowanie przedsiębiorstw państowowych (m.in. wykorzystując tzw. popiwek), żeby miec społeczne poparcie dla ich prywatyzacji… (ale to inna historia, tylko mechanizm ten sam)

Zostaw odpowiedź