Watch me, Mum!

Dziś trochę nietypowo: o wywrotowym odkryciu Prawnika na macierzyńskim ułatwiającym życie z 7 latkiem .

Rozpoczęcie nauki w pierwszej klasie to duże przeżycie zarówno dla pierwszoklasisty, jak i jego rodziców.

Wszystko jest nowe, tajemnicze i przyprawia ciebie – rodzica o niepokój. Oprócz tego czy dziecko będzie się dobrze uczyło, martwi cię jeszcze cała masa innych kwestii związanych z bezpieczeństwem pociechy. Zastanawiasz się, czy dziecko znajdzie odpowiednich kolegów i nie wpadnie w jakieś łobuzerskie towarzystwo, czy odnajdzie się w takim wielkim budynku jak szkoła, czy nie przyjdzie mu nieoczekiwanie do głowy żeby budynek ten opuścić, tak ze zwykłej dziecięcej ciekawości, czy bezpiecznie dotarł na zajęcia…. Lista nie ma końca.

Na początku codziennie odprowadzasz krasnala do szatni, czekasz aż się tam przebierze, co trwa całe wieki. Ile można wiązać jednego buta??? Spieszysz się do pracy i gryziesz się w język żeby go znowu nie poganiać.

Dopiero kiedy twój krasnal już jest przebrany, buty spakowane do worka, a kurtka na wieszaku, z czystym sumieniem odprowadzasz go pod salę zajęć. Po kilku godzinach lekcji odbierasz go i rytuał przebierania trwa od nowa.

Podobnie z zajęciami dodatkowymi. Po raz trzeci tego dnia stawiasz się z krasnalem w szkole żeby go tym razem odstawić na szachy, angielski czy inne karate. I znowu czekasz na niego w szatni, aż wszystkie te czynności wykona (w jedną i drugą stronę).

A gdyby to przyspieszyć?

Przyszło mi do głowy, że po 3 miesiącach szkoły i zajęć dodatkowych krasnal jest już na tyle rozgarnięty, że być może wystarczy jeśli odprowadzę go pod drzwi wejściowe i nie będę uczestniczyć w tym teatrze przebierania, co zaoszczędzi mi łącznie jakąś godzinę dziennie. Zrobię mu: pa! pa! I każdy zajmie się swoimi sprawami. Krasnal na karate, a ja w tym czasie na szybkie zakupy. Wrócę po niego pod koniec zajęć dając mu tyle czasu żeby spokojnie zdołał się samodzielnie przebrać. Oszczędzam czas, a i on będzie spokojniejszy, że nad nim nie wiszę i go nie poganiam.

Pomysł się sprawdził. Wszystko szło świetnie do pewnego dnia, w którym odprowadziłam go pod szkołę na karate, wręczyłam torbę z kimono, pomachałam i udałam się po bieżące zakupy. Tego dnia jednak coś mnie tknęło. Matczyne przeczucie, czy jak?

Nie dawało mi ono spokoju, więc po 10 minutach wróciłam. Biegnę zdyszana pod szatnię, nerwowo się rozglądam. Jest! Siedzi na ławce samotnie przebrany w kimono i zastanawia się co tu ze sobą zrobić.

Okazało się, że tego dnia Sensei zachorował i zajęcia odwołano.

Wtedy mnie olśniło. Muszę mieć z nim jakąś łączność!

Tylko co to ma być?

Nie chciałam żeby to był telefon komórkowy z kilku powodów.

Podstawowym minusem telefonu komórkowego jest to, że łatwo można go zgubić. Możliwość instalowania gier też jest wbrew pozorom minusem. Sadząc po naszych doświadczeniach z grami, wątpię czy moje dziecko potrafiłoby skupić się na lekcjach gdyby miało świadomość, co w tym tornistrze na niego czeka. W najlepszym razie w czasie każdej przerwy siedziałby na podłodze pod ścianą z kręgosłupem wygiętym w pałąk i przechodził przez kolejne etapy i wcielenia w jakąś postać.

Poza tym rzecz najważniejsza. W naszej szkole obowiązuje oficjalny zakaz noszenia telefonów komórkowych przez pierwszaki.

No to mamy problem, pomyślałam. Chciałabym mieć jednak z nim jakiś kontakt.

Wtedy zorientowałam się, że jest cos takiego jak zegarek z kartą sim!

Nie śmiejcie się, że dopiero teraz. Prawnik na macierzyńskim i gadżety to dwie różne bajki.

Mam wrodzoną niechęć do wszelkich nowości technicznych. Co więcej, czuję podskórnie, że ta niechęć jest odwzajemniona.

Tym razem dałam się jednak przekonać.

Zegarek!

Mały, niepozorny zegarek na rękę, z kartą sim i z dedykowaną do niego aplikacją, która idealnie nada się do rozwiązania mojego problemu. Oczywiście chodzi o zegarek na rękę dziecka. Zegarek ma wiele funkcji, oto one:

Zegarek jako telefon

To mnie wciąż szokuje, ale zegarek można wykorzystywać jako telefon.

  1. Do zegarka wkłada się kartę sim, którą możesz doładowywać, tak jak zwykłą kartę do telefonu.
  2. Do pamięci zegarka wprowadzasz do trzech numerów telefonu – np. do mamy , taty i babci.
  3. Dziecko w prosty i szybki sposób jest w stanie wykonać połączenie z każdym z tych numerów naciskając jeden z 3 guzików na zegarku. Dziecko nie zadzwoni już pod żaden inny numer telefonu niż te 3 wprowadzone do pamięci zegarka.
  4. Karta sim, która jest włożona do zegarka ma swój indywidualny numer, tak więc jako rodzic wprowadzasz ten numer do swojego telefonu i w  każdej chwili możesz zdzwonić do dziecka.
  5. Dziecko słyszy twój dzwonek, zegarek mu wibruje, odbiera połączenie naciskając guzik na środku tarczy. Zegarek ma wbudowany głośnik i mikrofon, więc praktycznie można się z dzieckiem komunikować dokładnie tak jak przez telefon komórkowy.
  6. Definiujesz maksymalnie 10 numerów telefonów, które mogą połączyć się z dzieckiem, a więc nie zadzwonią do dziecka żadne przypadkowe osoby.

Zegarek jako detektyw

Dzięki wbudowanej aplikacji „Śledzenie”,  będziesz wiedział gdzie przemieszcza się twoja pociecha! To jest zapewne funkcja, którą jedni rodzice uznają za swoistą inwigilację, a inni docenią. Ja jestem w tej drugiej grupie. Bezpieczeństwo 7 latka stawiam na tym etapie wyżej od jego prywatności.

Dzięki funkcji „Śledzenie” w aplikacji na twoim telefonie – będziesz miał przegląd historii przemieszczania się dziecka w danym okresie (na mapie!).

Co więcej, zegarek ma też opcję „Safe”, która umożliwia ustawienie promienia strefy bezpieczeństwa wokół danej lokalizacji. Gdy ustawisz przykładowo, że strefą teren wokół szkoły, to jeżeli dziecko ją opuści zegarek wyśle powiadomienie, które dzięki aplikacji trafi na twój telefon.

Jest jeszcze kolejna funkcja „Remote monitoring”, której to funkcji nawet ja nie stosuję. Pozwala na ustawienie numeru do monitorowania zegarka. Innymi słowy, możesz wprowadzić tam swój numer, a po wydaniu odpowiedniej komendy zegarek sam pod niego zadzwoni umożliwiając ci podsłuch otoczenia dziecka. Oczywiście nie musisz z tego korzystać, ale kiedy coś budzi twój niepokój, to wyobrażam sobie, że jest to funkcja nie do przecenienia.

Co gdy zegarek zostanie zdjęty?

No właśnie, po przeczytaniu instrukcji, to było moje pierwsze pytanie. Wszystko pięknie, ale tak jak telefon można zgubić, tak zgubić można zegarek, nie wspomnę już, że można zostać z niego okradzionym. Obawiałam się, że wówczas będę otrzymywać mylącą informację, że dziecko siedzi w szkolnej ławce, podczas gdy np. już dawno opuściło teren szkoły.

Po pierwsze, jest znacznie mniejsze prawdopodobieństwo, że dziecko zgubi zegarek niż telefon, który zazwyczaj jest luzem wrzucany do plecaka dziecka, podczas gdy zegarek jest zapinany na nadgarstku.

Poza tym, co już zupełnie mnie do zegarka przekonało, zegarek ma specjalną funkcję, która wysyła do mnie sygnał, informujący mnie, że zegarek został zdjęty z ręki dziecka.

Inne ciekawostki

Zegarek ma też takie „pospolite” funkcje jak alarm, dzięki czemu nie zaśpicie na lekcje.

Możesz zdalnie go wyłączyć.

Możesz ustawić własne hasło do aplikacji, strefę czasową zegarka np. dla Polski, na podstawie czego zegarek samoczynnie określa prawidłową godzinę.

Zegarek ma funkcję mierzenia kroków za pomocą krokomierza.

Zegarek tworzy listę przesłanych komunikatów głosowych i masz możliwość ich odsłuchania.

Zegarek ma rozbrajającą funkcję Love – która umożliwia przesłanie dziecku wirtualnych serduszek w nagrodę za dobre zachowanie

Zegarek jest mały, zgrabny i leciutki. Występuje w kolorach dla dziewczynek i chłopców. W dodatku jest wodoodporny, także dziecko może w nim bez obaw myć ręce.

Tak pokrótce wygląda moje zegarkowe odkrycie, które zdecydowanie ułatwiło nam życie.

Zegarek, przynajmniej w porównaniu do telefonu, nie jest bardzo kosztowny, jak na te wszystkie funkcje, które gwarantują mi rodzicowi 7 latka komfort.

Polecam stronę, na której można obejrzeć te „cuda techniki” [kliknij]:

A teraz kończę i jadę do szkoły po dziecko, które szepcząc do zegarka właśnie mi oznajmiło, że za 10 minut kończy zajęcia ;)

Co myślicie o takim rozwiązaniu? 

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

16 komentarzy

  1. ~Alicja Cudzich · 6 marca 2016 Odpowiedz

    My mamy Wristy – super sie srawdza, ale niestety sam zegarek mnie rozczarował – bardzo słaba jakoś rozmów, pasek sie rozkleił, szybko sie rozładowuje, wlot ładowarki nie styka – producent nie odpisuje na maile i wiadomości na fb, strona nie działa, wiec nie ma jak reklamować. Ogólnie nie polecam tej firmy. Ale sam pomysł jest genialny.

    • Prawnik na macierzyńskim · 6 marca 2016 Odpowiedz

      Być może trafiłaś na jakiś trefny egzemplarz. Nasz się sprawuje bez zarzutu. Pasek jest w stanie nienaruszonym i nie mamy takich problemów jak Twoje. Co do tej firmy, o której piszesz rozważałam ją, ale ostatecznie nie zdecydowałam się, bo z tego co wyczytałam tam jest sam telefon nie ma GPS.

    • ~Emilia Raczkowska · 2 października 2016 Odpowiedz

      Czy podejmowaliście dalsze kroki do reklamacji. Ja tez mam problem z nawiązaniem kontaktu z firma, zegarek się nie ładuje wiec od paru miesięcy leży bezużyteczny.

  2. ~agata · 8 marca 2016 Odpowiedz

    Dzięki za linka! Zamówiłam taki dla mojej córeczki. Wybrała kolor różowy, traktuje to przy okazji jako biżuterię więc jest zachwycona. My też, bo mamy z nią kontakt kiedy jest w szkole ;)

  3. ~Kasia3333 · 8 marca 2016 Odpowiedz

    A ja sie nie mogłam jakos przekonac, ale namowil mnie maz, ktory tez przeczytal wpis i już wcześniej słyszał o tym wynalazku. Kupilismy taki dla naszego 8 letniego syna, który domagal sie juz komorki, ale nie chcielismy mu jej kupic z powodow o ktorych pisalas. Syn jest wreszcie zadowolony, my tez bo wydalismy 250 zl zamiast 1000 zł na telefon ktory sobie upatrzyl.
    ps. teraz syn kontroluje czas i pilnuje zeby sie nie spozniac

  4. ~marek · 9 marca 2016 Odpowiedz

    A co jak dziecko zdejmie taki zegarek z ręki?

    • Prawnik na macierzyńskim · 9 marca 2016 Odpowiedz

      Zegarek ma taką funkcję, że można ustalić wysłanie SMSa alarmowego w momencie zdjęcia przez dziecko zegarka z ręki.
      U nas już się ta funkcja sprawdziła, gdy syn go ściągnął po to żeby pokazać koledze ;)

  5. ~Jowita · 11 marca 2016 Odpowiedz

    A jak często trzeba ładować ten zegarek?

  6. ~projektowane.pl · 11 marca 2016 Odpowiedz

    Świetny artykuł! Skąd czerpiesz inspiracje kiedy nie masz pomysłu na tematy artykułów?

  7. ~malutka · 22 marca 2016 Odpowiedz

    Mój 7 letni wnuczek dostał zegarek firmy Wristy .Pasek uczulał rączkę dziecka więc przeszliśmy na smycz. Ma fatalną baterię należy ją ładować po kilku godzinach. Wylądował w szafce jako nie chciany. Skończyła się przygoda z zegarkiem.

  8. ~Leszek Owsiński · 7 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Witam,
    Zamówiłem zegarek w firmie Wristy, opłaciłem przelewem, mam potwierdzenie i czekam od dwóch miesięcy.Zegarka nie dostałem. Nie ma jak się skontaktować z tą firmą gdyż kontakt tylko mailowy- na który nie odpowiadają, strona na facebook nie działa.
    Postanowiłem napisać odstąpienie od umowy na adres pocztowy. Dostałem zwrot z powodu niemożliwości doręczenia. Czy jako prawnik możesz w jakiś sposób odnieść się do tego? Co dalej robić z brakiem Wristiego?
    pozdrawiam Leszek

  9. ~Justyna Juszczyk · 16 listopada 2017 Odpowiedz

    Mam pytanie prawne odnośnie zegarka – jedna z mam w mojej szkole została wezwana na dywanik przez wychowawczynię oraz pedagoga szkolnego i dostała reprymendę oraz zakaz dawania dziecku zegarka z uwagi na podsłuch w nim. Czy szkoła ma prawo do takiego działania?

Zostaw odpowiedź