Zmiana procedur sądowych w sprawach rodzinnych

Tym razem w dobrym kierunku. 

Polskie procedury sądowe wymagają wielu zmian i poprawek. A nawet reform.

Wprowadzając kolejne nowelizacje ustawodawca często trafia kulą w płot, ale przyznać mu trzeba, że od czasu do czasu udaje mu się wprowadzić sensowną zmianę. Tak było 29 sierpnia 2015 r. kiedy to weszła w życie nowelizacja, która usprawniła toczące się między rodzicami sprawy dotyczące ich dzieci. A konkretnie chodzi o sprawy dotyczące ograniczenia, czy też pozbawienia władzy rodzicielskiej oraz sprawy o uregulowanie kontaktów z dzieckiem.

Najpierw po krótce co o tym, o co chodzi w tych sprawach.

Sprawa o władzę rodzicielską

O władzy rodzicielskiej kiedyś już wspominałam we wpisie Czym jest władza rodzicielska?

Wpis powyższy jednak nie wyczerpuje tematu, a na pewno nie od strony procedury sądowej.

Najkrócej władzę rodzicielską można określić jako obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem godności i praw tego dziecka.

W praktyce oznacza to tyle, że rodzic któremu przysługuje władza rodzicielska nad dzieckiem może decydować we wszystkich sprawach dziecka, takich jak wybór szkoły, wyjazdy, sposób leczenia, czy też decydować o tym, w jakiej wierze dziecko wychować. Oczywiście nie ma tu zupełnie pełnej dowolności rodzica, bowiem władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny, o czym też mówią przepisy prawa.

Co więcej, zgodnie z prawem, że rodzice przed powzięciem decyzji w ważniejszych sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka powinni je wysłuchać, jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.

To ostatnie nie zawsze jest łatwe do uwzględnienia, ale czasem przydatne nawet dla samego rodzica. Wiem to z własnego doświadczenia. Jak wiecie wychowuję 7 latka i różnie kończy się pytanie o jego opinię, ale generalnie metodę tę polecam także z praktycznego punktu widzenia. Nie wiem, czy pamiętacie, ale kiedy decydowaliśmy się na wybór szkoły podstawowej, odwiedziłam z samym zainteresowanym trzy szkołach, które wchodziły w grę i ku mojemu zdziwieniu dziecko bardzo rozsądnie wybrało tę, którą i ja obstawiałam. Po jego wszystko mówiącej minie  wiedziałam, że śmiało mogę mu pozwolić wyrazić opinię i uwzględnić jego życzenie (a tym samym wypełnić swój ustawowy obowiązek:). Dzięki temu, dziecko ma poczucie, że to ono zadecydowało i czuje się za niego odpowiedzialne. Jak tylko przychodzi mu ochota, żeby ponarzekać na obowiązki szkolne, przypomina mu się, że sam przecież tak zdecydował i z narzekania rezygnuje ;)

Ale pozostawmy te rodzicielskie sztuczki  na boku.

Z drugiej strony prawo przewiduje też obowiązki dziecka względem rodzica, który ma władzę rodzicielską.

Dziecko, które  pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo, a w sprawach, w których może samodzielnie podejmować decyzje i składać oświadczenia woli, powinno wysłuchać opinii i zaleceń rodziców formułowanych dla jego dobra.

Dla zainteresowanych tym obowiązkiem, zdradzę, że zacytowałam właśnie art. 95 § 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, którego brzmienie znam na pamięć, bowiem w sytuacjach tzw.  kryzysowych cytuję go swoim dzieciom.

Niech wiedzą, że oczekując od nich posłuszeństwa, działam w granicach prawa ;)

Wracając do postępowania sądowego. Są sytuacje, w których sąd jest zmuszony ograniczyć władzę rodzicielską jednego rodzica, a czasem nawet pozbawić go tej władzy (szerzej o takich przypadkach jeszcze kiedyś napiszę).

Proceduralnie wygląda to tak, że drugi rodzic, który widzi taką potrzebę i się tego domaga powinien złożyć do sądu opiekuńczego (właściwy sąd rejonowy) pisemny wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej bądź o pozbawienie władzy rodzicielskiej. Nie do końca wiem jakie ratio legis za tym przemawiało, ale takie sprawy dotychczas rozpoznawał sąd w składzie sędzia przewodniczący oraz 2 sędziów ławników.

Sprawa o kontakty

W praktyce często bywa, że rodzic, który dostrzega potrzebę pozbawienia czy ograniczenia władzy rodzicielskiej tego drugiego rodzica czyni to dlatego, że jego zdaniem nie sposób się z tym drugim rodzicem porozumieć odnośnie spraw dziecka, w tym także do kontaktów z dzieckiem.

Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.

Kontakty z dzieckiem po rozstaniu rodziców to sprawa niezwykle drażliwa. Pisałam o tym  trochę tu i trochę tu.

Chylę czoła przed rodzicami, którzy są w stanie wznieść się ponad własne animozje, pretensje i żale.  Potrafią nie przenosić wzajemnych urazów na dzieci i są w stanie wypracować formułę kontaktów z dzieckiem, która zadowalałaby obie strony i dziecko. Jest to sprawa niezwykle trudna i niestety bardzo wiele rodziców nie jest w stanie uregulować kontaktów z dzieckiem bez angażowania do tego sądu. Wówczas rodzice tacy składają do sądu wniosek o uregulowanie kontaktów.

Przebieg postępowań sądowych

Jak możecie się domyślać,  bardzo często sprawy o uregulowanie kontaktów toczą się między tymi samymi rodzicami, którzy jednocześnie są także w sporze co do władzy rodzicielskiej.

W praktyce wiąże się to z tym, że rodzice ci dowodzą tych samych okoliczności i faktów w obu postępowaniach, np. to że jedna ze stron jest nieodpowiedzialna, nadużywa alkoholu, czy też dopuszcza się przemocy. Powołuje się i przesłuchuje na ogół tych samych świadków, rodzice dwa razy częściej muszą stawić się w sądzie, a sąd ma dwa razy więcej roboty.

Niestety do niedawna (29 sierpnia 2015 r.) sprawy takie nie mogły się toczyć razem, bowiem przepisy nakazywały, aby w sprawach o kontakty orzekał sąd w składzie jednoosobowym (do orzekania w tych sprawach wystarczał jeden sędzia przewodniczący), zaś w sprawach o władzę potrzebny był sędzia przewodniczący i dwóch ławników.

Może trudno w to uwierzyć, ale sądy stawały na stanowisku, iż nie da się połączyć tych spraw do jednego postępowania nawet gdyby w połączonych sprawach miał orzekać ten „szerszy”skład, a nie pojedynczy, bowiem skutkowałoby to nieważnością jednego z postępowań. Wprawdzie podnoszono, że skoro 3 osobowy skład byłby zgodny z przepisami proceduralnymi dotyczącymi władzy rodzicielskiej, to tym bardziej nie mógłby w żaden sposób „zaszkodzić” sprawie o kontakty.  Ale taka koncepcja nie przekonywała. W efekcie rodzice byli zmuszani prowadzić dwa bardzo podobne postępowania sadowe. Prowadzenie dwóch postępowań było dla rodziców delikatnie rzecz ujmując uciążliwe choćby z tego powodu, że często do obu spraw wynajmowali prawników, którzy z kolei też niepotrzebnie tracili czas i energie podwójnie. To samo można było powiedzieć o sędziach.

W sądach opiekuńczych daną rodzinę najczęściej przypisuje się do określonego sędziego. Jeśli np. rodzice Kowalscy nie mogą sami dojść do porozumienia co do władzy rodzicielskiej, kontaktów czy alimentów i oddadzą sprawy te do sądu, mogą założyć, że wszystkie te sprawy trafią prawdopodobnie do tego samego sędziego X.

Sędzia X musiał więc po kilka razy wysłuchiwać tych samych argumentów, a półki uginały się pod ciężarem akt spraw, które mogłyby zostać połączone, gdyby nie przepisy o składzie orzekającym.

Krytyczne uwagi dotyczące funkcjonowania różnych składów sądu w sprawach ze sobą ściśle związanych wielokrotnie zgłaszali właśnie sami sędziowie ponieważ to rozróżnienie nie znajdowało żadnego uzasadnienia i prowadziło do dublowania czynności procesowych, mnożenia spraw na wokandzie,  przedłużało postępowanie i eskalowało konflikt między rodzicami.

Nieżyciowe przepisy zmieniono

Wreszcie, po wielu latach zmieniono te przepisy, które obecnie przewidują, że sprawy o pozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej sąd będzie rozpoznawał w pierwszej instancji w składzie jednego sędziego, eliminując konieczność rozstrzygania ich przez ławników. Można się jedynie zastanawiać, czy akurat w te stronę powinien iść sąd. Czy nie powinien raczej tych dwóch ławników „dołożyć” do spraw o kontakty. Ale to już inny temat.

W każdym razie powyższa zmiana poskutkowała ujednoliceniem składów sądu i pozwala na możliwość połączenia sprawy rozpatrywanej na podstawie art. 107 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ze sprawą o kontakty.

Co to oznacza dla rodziców?

Możecie składać wnioski o dotyczące władzy rodzicielskiej jak i kontakty łącznie – w jednym wniosku.

**

Jeśli podoba ci się tu i chcesz być na bieżąco – śledź Prawnika na macierzyńskim na Facebook’u i Google.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

4 komentarzy

  1. Iwona · 14 grudnia 2015 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Zresztą jak i wszystkie inne :)
    Ale proszę o „ugryzienie” tematu w kontekście obowiązku rodzicielskiego, zwłaszcza rodzica, który jest pełnoprawnym opiekunem dziecka, chociaż tej opieki nie sprawuje na co dzień, z powodu rozpadu związku lub rozwodu. Prawo każdy chce mieć, ale gorzej z obowiązkami, do których na co dzień się nie nawykło. Zastępuje się je alimentacją, która przecież pozostaje poza władzą rodzicielską a i jej nie rekompensuje w żadnym stopniu :)

  2. ~Justyna Łabentowicz · 15 grudnia 2015 Odpowiedz

    Z racji zawodu – w pełni popieram.

  3. ~Andrzej Popławski · 17 grudnia 2015 Odpowiedz

    Miło poczytać celne uwagi. chyba zwolenniczki nowej wadzy? Jest nadzieja dla kraju gdy po tamtej stronie polskiej barykady też myślą :)

  4. ~Janusz · 20 stycznia 2017 Odpowiedz

    A czy można w jednym piśmie złożyć wniosek o alimenty i ograniczenie władzy?

Zostaw odpowiedź