Konsumencie, masz nowe prawo!

czyli prawo konsumenckie w nowym wydaniu.

Ci, którzy śledzą mnie na Facebooku, wiedzą, że podczas tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, które spędzałam jak co roku nad morzem, dokonałam rzeczy niezwykłej dla siebie i wybrałam się na plażę, aby … pobiegać. Odkleiłam się na chwilę od uginającego się pod przeróżnymi pysznościami stołu, żeby się nieco przewentylować, zgubić trochę kalorii, ale tylko po to, żeby zrobić miejsce na kolejne świąteczne rarytasy (w tym miejscu jeszcze raz dziękuję dobrym ludziom, którzy tak dbali o mnie i moją rodzinę w te Święta ;)

Przy okazji biegu odkryłam, że (1) wciąż potrafię biegać, (2) sport odświeża nie tylko ciało, ale i umysł. Dzięki temu podczas swej aktywności fizycznej, podziwiania zapierającego dech w piersiach cudownego widoku (sami zobaczcie) doznałam olśnienia – dokładnie w Święta weszły nowe przepisy konsumenckie, a Prawnik na macierzyńskim tę kwestię na blogu przemilczał.

Niewybaczalne!

Obiecałam sobie i wam, że po powrocie ze Świąt nadrobię zaległości. A zatem pozachwycajcie się przez chwilę ze mną nadmorskim, zimowym krajobrazem, a potem skupcie się na czytaniu, bo mam dziś dla was dobre wieści.

Konsumencie, masz nowe prawo. I to nie jedno!

Stało się. Długo oczekiwana Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2011/83/UE z dnia 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów wreszcie została zaimplementowana do polskiego prawa konsumenckiego.

W dniu 25 grudnia 2014 r. w życie weszła nowa i długo oczekiwana ustawa o prawach konsumenta (z dnia 30 maja 2014), która zastąpiła dotychczasową ustawę z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, a także ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego.

Najpierw uporządkujmy kwestie podstawowe. Nowa ustawa porządnie wzmocniła prawa konsumenta i zmieniła zasady sprzedaży poza lokalem przedsiębiorstwa i na odległość.

Umowa zawarta na odległość

Jeśli zastanawiasz się jaki to rodzaj umowy – to przyjmij do wiadomości, że jest to umowa zawarta przez sprzedawcę z konsumentem w ramach zorganizowanego systemu zawierania umów na odległość, bez jednoczesnej fizycznej obecności stron, z wyłącznym wykorzystaniem jednego lub większej liczby środków porozumiewania się na odległość do chwili zawarcia umowy włącznie.

Tak mówi ustawa, co „po polsku”oznacza, że  umowę na odległość zawieramy wtedy, kiedy decydujemy się na zakup przez telefon czy też Internet, tak więc zakładam, że umowa ta dość często przez czytelników bloga jest zawierana.

Umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa

O tym, co to takiego ta umowa „spoza lokalu” już pisałam kiedyś przy okazji wpisu: „Sprzedaż w lokalu przedsiębiorstwa. Czyżby?„.
Ustawa to obecnie doprecyzowuje w następujący sposób:

Jest to umowa zawarta jest pomiędzy przedsiębiorcą (sprzedawcą) a konsumentem:
a) przy jednoczesnej fizycznej obecności stron w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy,
b) w wyniku przyjęcia oferty złożonej przez konsumenta w okolicznościach, o których mowa w lit. (a),
c) w lokalu przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy lub za pomocą środków porozumiewania się na odległość bezpośrednio po tym, jak nawiązano indywidualny i osobisty kontakt z konsumentem w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy, przy jednoczesnej fizycznej obecności stron,
d) podczas wycieczki zorganizowanej przez przedsiębiorcę, której celem lub skutkiem jest promocja oraz zawieranie umów z konsumentami.

Czyli ujmując kwestię po polsku: np. na tzw. pokazie czy prezentacji, organizowanej np. w szkole lub w centrum handlowym, na której zachwala się oferowany towar i pokazuje jego nieprzeciętne możliwości „na żywca”, zachwyceni obserwatorzy/ uczestnicy połykają haczyk, bo na własne oczy widzą, że osoba prezentująca towar dokonuje za jego pomocą niemal cudów, kupują towar i to właśnie zwie się umową zawieraną poza lokalem przedsiębiorstwa.

Sprzedawcy internetowi dali się nowym przepisom zaskoczyć 

A przynajmniej część z nich.

Ustawa o prawach konsumenta weszła dokładnie w Święta Bożego Narodzenia – 25 grudnia 2014 r., co wielu przedsiębiorcom skomplikowało handel w tym znakomitym okresie sprzedaży. Mam na myśli tych, którzy w ogóle byli świadomi nowych regulacji. W sieci nadal znajduje się mnóstwo takich przedsiębiorców, którzy oferują towary na odległość i nic nie wiedzą o tym, że obowiązują ich nowe przepisy, a tym samym nowe obowiązki

Z uwagi na to, że zgodnie z przepisami sklepy handlujące w sieci są zobowiązane do umieszczenia dwóch wersji regulaminów sprzedaży – tj. (i) regulamin informujący klientów o starych zasadach, ale też (ii) regulamin informujący o nowych przepisach, wielu z nich, zajętych gorączką zakupów przedświątecznych nie zdążyło dostosować się do tego wymogu.  Zamiast przestudiować nową ustawę odpowiednio wcześniej (treść przyjętej ustawy była znana już od wielu miesięcy, a więc było to możliwe) lub skierować swoje kroki do profesjonalnego prawnika celem zasięgnięcia porady prawnej (np. Kancelaria Chajec, Don-Siemion & Żyto, z którą współpracuję opracowała kompleksowy manual dla przedsiębiorcy umożliwiający „połapanie” się w tych nowych regulacjach) dali się zaskoczyć i wobec braku nowego regulaminu sprzedaży – zdecydowali na zawieszenie internetowego handlu na czas świąteczny, ryzykując utratą klientów.

Wracając do meritum, z oczywistych względów nie przedstawię dziś wszystkich zmian, które nowa ustawa wprowadza, ale zacznę od najważniejszych, a jeśli będziecie zainteresowani pociągnę ten wątek.

Pamiętacie takie wpisy jak „Emerycie, kup garnek!„, czy „Shave yourself„?

Wobec wejścia nowej ustawy w życie częściowo straciły na aktualności.

Prawo do odstąpienia od umowy

Kluczowym zagadnieniem dla konsumentów robiących zakupy przez Internet, telefon, czy też na pokazach jest prawo do odstąpienia od umowy. Przy okazji powyższych wpisów dokładnie opisywałam o co chodzi w tym prawie. Przypomnę w skrócie, że chodzi o to, że po zakupie rzeczy konsument ma prawo się rozmyślić i żądać od sprzedawcy zwrotu zapłaconej ceny w zamian za zwrot otrzymanej rzeczy. Ma to doniosłe znaczenie zwłaszcza przy tzw. spontanicznych zakupach, albo zakupach dokonywanych przez emerytów – nie zawaham się użyć tego słowa – celowo wprowadzanych w błąd.

Zapamiętaj:

Odstąpienie od umowy pociąga za sobą ten skutek prawny, że umowę traktuje się jako niezawartą, a strony umowy powinny zwrócić sobie wszystko to, co już sobie wzajemnie świadczyły – czyli klient zwraca towar, a sprzedawca pieniądze.

Według dotychczasowych zasad konsument, który kupował towar na odległość (czyli np. przez telefon lub zasadniczo przez Internet) miał ustawowe prawo do odstąpienia od zawartej umowy sprzedaży w terminie 10 dni.

Dziś konsument, który zakupił niezawodną maszynkę do golenia, ulegając namowie konsultanta telefonicznego, wykupił domenę internetową, albo też zdecydował się na życiową, długoterminową inwestycję w garnki do gotowania może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i zasadniczo bez ponoszenia kosztów. Dlaczego zasadniczo? Bo są wyjątki, ale do zagadnienia kosztów jeszcze powrócę.

Przedłużenie terminu na odstąpienie od umowy

Jeżeli konsument nie został poinformowany przez sprzedawcę o prawie odstąpienia od umowy, co może się zdarzyć przy rzeczonych garnkach czy maszynkach – prawo to wygasa dopiero po upływie 12 miesięcy od upływu podstawowego 14-dniowego terminu (a nie jak dotychczas po upływie 3 miesięcy od wydania rzeczy).

Jednakże pamiętaj konsumencie, że może się tak zdarzyć, że nie zostałeś poinformowany ustnie, ale informacja o prawie do odstąpieniu od umowy jest zawarta w umowie, którą podpisujesz. W takim przypadku termin na odstąpienie od umowy wynosi 14 dni, a nie 12 miesięcy.

Zapamiętaj:

Na odstąpienie od umowy masz już 14 dni, a jeśli nie zostałeś o tym prawidłowo poinformowany  przez sprzedawcę – nawet 12 miesięcy.

***

W kolejnym wpisie napiszę, jak należy sporządzić oświadczenie o odstąpieniu od umowy i co należy z nim zrobić żeby odstąpienie było skuteczne.

***

Jeśli podoba ci się tu i chcesz być na bieżąco – śledź Prawnika na macierzyńskim na Facebook’u i Google.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

9 komentarzy

  1. ~Rufus Lisiecki · 12 stycznia 2015 Odpowiedz

    Hah, nie no bez żartów. Jak można mieć rok na zwrot towaru? Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie. Co rok nowy TV? Żaden problem. Żenada z tymi przepisami. Chyba lepiej zapoznać się porządnie z obowiązującym prawem do zwrotu i wykorzystywać je na co bardziej zakręconych sprzedawcach. Tutaj znalazłem fajną tabelkę porównująca starą i nową ustawę w kwestii zwrotów http://prokonsumencki.pl/blog/zwrot-towaru-zakupionego-przez-internet-przez-konsumenta-nowa-ustawa-konsumencka/

  2. ~Szkolenia.INNpuls.pl · 16 lutego 2015 Odpowiedz

    W prawie konsumenckim co chwila coś się zmienia, ale za plus można uznać fakt, że nowe przepisy nie są aż tak zawiłe.

  3. ~Krystyna · 22 lutego 2015 Odpowiedz

    Uwielbiam Cię, Prawniku na macierzyńskim!
    Wszystkiego najlepszego i oświecaj nas nadal.

  4. ~Jarek · 27 lutego 2015 Odpowiedz

    Cały czas dowiaduje się u Ciebie czegoś nowego :)

  5. ~viki · 9 czerwca 2015 Odpowiedz

    czy umowa zaiwerana poza lokalem przedsiębiorstwa to równiez umowa zawirana w kancelarii notarialnej? generalnie spełnia przesłanki.

  6. ~Magda Kiepas · 3 czerwca 2016 Odpowiedz

    Dobry wieczór!
    Mam pytanie: czy jesli umowa zawarta na odległość dotyczy niemieckiej firmy, od której kupiłam produkt, to też mogę od nie w ten sposob odstąpić i będzie to skuteczne?
    Bardzo dziekuję i serdecznie pozdrawiam,

Zostaw odpowiedź