Urodzinowe podsumowanie drugiego roku Prawnika na macierzyńskim

Od ponad dwóch miesięcy mam uszkodzony bark. Daje mi się we znaki do tego stopnia, że jestem zmuszona ograniczyć ilość czasu spędzonego przed komputerem. Korzystając z celowo wywołanej okazji chciałam tym samym usprawiedliwić rzadsze wpisy w ostatnim czasie. Chodzę oczywiście na rehabilitację, zażywam leki, ale niewiele to zmienia.

Nie tylko uszkodzony bark i moja tymczasowa (mam nadzieję) niedyspozycja przypomina mi o zębie czasu, który mnie powoli nagryza. Tradycyjnie przypomina mi o tym także październik, w którym wypadają moje urodziny. Zauważyłam, że z biegiem czasu coraz mniej chętnie je obchodzę.

Ale zaraz, chwileczkę…w październiku wypadają także urodziny Prawnika na macierzyńskim!

Po co mam przeliczać swoje lata, skoro mogę przeliczać lata istnienia Prawnika na macierzyńskim, w przypadku którego każdy kolejny rok napawa mnie optymizmem? ;)

W końcu Prawnik na macierzyńskim to nieodłączna część Aleksandry Hulewicz. A zatem postanowione.  

Razem z wami świętuję dziś  urodziny bloga.

***

Pierwszy wpis pojawił się 23 października 2012 r., co oznacza, że Prawnik na macierzyńskim obchodzi dziś 2 urodziny, a skoro tak  – to jest dobry moment na podsumowanie tych notek z ubieg, które  zapadły wam w pamięci. A jeśli nie zapadły, to teraz mają szansę.

Wiem, wiem…cwana gapa ze mnie. Z uszkodzonym barkiem, ale jednak…

Zaczynamy!

W minionym roku udało mi się stworzyć 5 cykli tematycznych w kategoriach:

  1. Dzieci i rodziceczyli o tym jak można tatusia wrobić w nieswoje dziecko – przybliżam kwestie związane uznaniem dziecka i z ojcostwem;
  2. Przedszkole po nowemu – punktujemy dzieci według nowych zasad rekrutacji do przedszkola i żłobka – rywalizacja jak o miejsce na dobrym uniwersytecie;
  3. Vademecum zirytowanego turystytłumaczy się samopodręcznik dla osób zamierzających walczyć w sądzie o odszkodowanie za zmarnowany urlop;
  4. Małżeństwo i rozwód  - o tym jak prosto się pobrać, a jak trudno się rozwieść – zaglądamy do sypialni skłóconych małżonków i rozważamy jak wina w rozwodzie przekłada się na pieniądze;
  5. Niania do dziecka – niania na umowę o pracę lub zlecenia – czy to możliwe? Owszem dzięki umowie uaktywniającej.

Żeby was nie znużyć  jednym i tym samym wątkiem katowanym przez miesiąc, publikowałam posty na przemiennie. Oto co się wykluło.

1/ Dzieci i rodzice

Wszyscy wiemy skąd się biorą dzieci i co należy uczynić, aby zostać ojcem i matką. Skoro to takie oczywiste, to dlaczego w sądzie mamy tyle spraw o uznanie, czy też zaprzeczenie ojcostwa? Z ustaleniem macierzyństwa jest niby prościej. Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. To jednak w dzisiejszych czasach także nie jest takie oczywiste. Dlatego w ramach tego cyklu przybliżam prawdziwą historię pewnego chłopca, jego matki i ojca, a właściwie 2 ojców.

Czym jest domniemanie ojcostwa? Jak można udowodnić  w sądzie swoje ojcostwo, jak można ojcostwu takiemu zaprzeczyć? Jakie konsekwencje wiążą się z uznaniem dziecka, na jakich warunkach można dziecko uznać i wreszcie – jak i gdzie się to robi? Tego można się dowiedzieć czytając omawiany cykl wpisów, który rozpoczyna notka: Czyje to dziecko  - w której poznajemy głównego bohatera tej historii – Antka, jego matkę oraz ojca, który okazał się nie-ojcem.

Jesteśmy świadkami jak prawda ujrzała światło dzienne po raz pierwszy-czyli wtedy, kiedy Zenon dowiedział się, że Antek nie jest jego synem. Podglądamy jak usiłuje „odkręcić” to ojcostwo w papierach. Przy okazji dowiadujemy się o tym, kiedy można domniemanemu ojcostwu zaprzeczyć, a kiedy jest już na to za późno.

Zenon się spoźnił, co powoduje, że rodzina żyje w kłamstwie. Ale do czasu. Pewnego dnia prawda wychodzi na jaw po raz drugi, bo odkryło ją … dziecko. Dzięki temu poznajemy konsekwencje bycia ojcem nie swojego dziecka i bycia dzieckiem nie swojego ojca.

Pikanterii tej historii dodaje okoliczność, że prawdziwy ojciec jest ciemnoskóry, co tłumaczy nieco inny wygląd dziecka. O tak, wierzcie mi na słowo – takie historie też się zdarzają. Tylko życie potrafi napisać  tak dziwaczne scenariusze.

Okazuje się że jest to jednak scenariusz z happy endem, bo biologiczny ojciec postanowił uznać swojego syna, o czym dowiadujemy się w Więzach krwi . Musi tylko się pośpieszyć , bo czas gra na jego niekorzyść.

2/  Przedszkole po nowemu

Pierwsza połowa roku upłynęła na dyskusji na temat ustawy rekrurtacyjnej, która uregulowała zupełnie nowe zasady, na jakich mogą być przyjmowane dzieci do państwowych placówek.

Dlaczego rodziło to tyle kontrowersji? Za co można było dostać więcej punktów i czy na pewno jest to sprawiedliwe. Głos w dyskusji zabrał również Prawnik na macierzyńskim:

(Sorry za to „zdziwione” zdjęcie, ale takie się losowo wybrało. Postanowiłam nie być małostkowa i takie już zostawiłam.)

Nie chcąc pozostawić was na pastwę losu, uruchomiłame cykl wpisów dotyczących rekrutacji po nowemu, w tym przybliżyłam procedurę odwoławczą, z której część z was skorzystała.

3/ Vademecum zirytowanego turysty

Z uwagi na to, że po drodze wkroczyliśmy w sezon wakacyjny, zaprezentowałam cykl turystyczny wychodząc z założenia, że powinniście poznać kilka sztuczek umożliwiających przekłucie zmarnowanego urlopu w pieniądze.

Turystyczne ABC,  Turystyczne DEF to abecadło, z którym warto się zapoznać przed wykupieniem wycieczki na wakacje, a juz na pewno po powrocie z nieudanych wakacji.

4/ Mażeństwo i rozwód

Wreszcie, kiedy już wypoczęliśmy po wakacjach – już w drugiej połowie roku, zajęłam się sprawami małżeńskimi. Miały na to wpływ moje ostatnie doświadczenie zawodowe, bowiem spiętrzyły mi się tego rodzaju sprawy jak rzadko kiedy. Wszyscy nagle zechcieli się rozwieść i podzielić majątkiem.  Co jest w tym powietrzu???

Ten cykl rozpoczęliśmy od lektury poglądowej: czym jest rozwód i jak się go je.

Ci, którzy tego nie przeżyli na własnej skórze nawet nie są w stanie sobie wyobrazić jakiego rodzaju to emocje.

Zwłaszcza, kiedy małżonkowie nie mają zgodnego poglądu na to z czyjej winy związek się rozpadł i postanawiają walczyć o udowodnienie winy drugiej strony. Czy to się opłaca? Czasami tak!

W ramach tego cyklu możecie przeczytać o tym czy i kiedy warto walczyć w sądzie o winę małżonka. Oczywiście weźcie poprawkę na to, że pisząc „opłaca” mam na myśli aspekty finansowe.

Celowo nie wnikam w aspekty emocjonalne, albowiem w wielu przypadkach to właśnie one zaważają na tym, że małżonkowie rezygnują z batalii, czemu trudno się dziwić. Nie zawsze gra jest warta świeczki.

Choć z drugiej strony, o ile wywalczysz wyrok rozwiązujący małżeństwo z wyłącznej winy twojego współmałżonka możesz w pewnych sytuacjach liczyć na alimenty nawet do końca twojego życia. Dla niektórych brzmi dostatecznie kusząco…

Słowo konkubent brzmi tak jak obelga. No, ale cóż funkcjonuje ono w prawie i nic na to nie poradzę. Oznacza osobę będącą w związku niesformalizowanym (a nie za przeproszeniem pijanego lumpa o skłonnościach sadystycznych jak mogłoby sugerować brzmienie tero wyrazu). Żeby nie było że w swoich rozważaniach pomijam związki partnerskie opublikowałam także wpis na temat zasad prawnych jakie stosuje się do rozliczenia majątku konkubentow.

5/ Niania na umowę

Zamykając wątek poruszanych przeze mnie cykli tematycznych na koniec zostawiłam cykl o nianiach. Zatrudnianie niań –  i czy opłaca się to zrobić legalnie? Czym jest umowa uaktywniająca? 

W sprawie zatrudnienia nianń miałam okazję ponownie zabrać głos w  TVP.

Zamierzam rozbudować ten temat o kilka nowych wątków, a więc cykl ten uważam wciąż za otwarty.

Oprócz ww. cykli tematycznych były także wpisy pojedyncze, takie jak Dlaczego Conchita Wurst nie zrobi kariery w polskiej Policji? , czy też Vademecum matki karmiącej - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o receptę na mleko w puszce.

Pozwoliłam sobie na małą prywatę, co na szczęście nie zdarza mi się często, ale jednak. W konsekwencji byliście zmuszeni do tego żeby przeczytać o moich emerytalnach planach, jak też doświadczeniach matki Polki wychowującej potomstwo na placu budowy. 

Na tym zakończę podsumowanie, mimo, że nie są to wszystkie wpisy opublikowane w ubiegłym roku. Muszę jednak konczyć, bo odzywa się mój bark. Dlatego ponowię prośbę – jeśli macie jakieś rady na zespół bolesnego barku to podzielcie się.

Jeśli zaś chceielibyście sobie przypomnieć wszystkie ubiegłoroczne wpisy, będzie mi bardzo miło. W tym celu najlepiej wejdźcie w zakładkę Spis treści, którą aktualizuję co jakiś czas żebyśmy się w tym wszystkim nie pugubili.

Ostatnie 2 zdania na koniec:

DZIĘKUJĘ WAM BARDZO  ZA OSTATNI ROK!!!

 Mam nadzieję, że przetrwacie kolejny ;)

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

5 komentarzy

  1. ~Elżbieta Haque · 23 października 2014 Odpowiedz

    Wszystkiego najlepszego :)

    Świetnie prezentujesz się ze zdziwioną miną i w telewizji w ogóle.

  2. ~Beata · 28 października 2014 Odpowiedz

    Ha! No to wszystkiego najlepszego I wielu, wielu lat blogowania! Zwlaszcza, ze nie ograniczasz sie tylko do postow, ale czesto rzucasz fachowe porady w odpowiedziach na pytania, zadawane w komentarzach.

  3. ~A.M. · 31 października 2014 Odpowiedz

    Na Twoim blogu jestem po raz pierwszy, choć jego adres spisałam już dawno.
    Ciekawie tu u Ciebie. Masz lekki styl pisania.
    Będę tu częściej zaglądała.
    Tymczasem zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

Zostaw odpowiedź