Czy warto walczyć o winę drugiego małżonka w rozwodzie?

czyli wina w rozwodzie a prawo do alimentów.

Tytułowe pytanie nie ma jednej właściwej odpowiedzi.

Oprócz wymiaru społeczno-psychologicznego wina za rozkład pożycia małżeńskiego – bo tak to się fachowo nazywa – może mieć jeszcze jeden wymiar – EKONOMICZNY.

Możliwe wyroki o rozwodzie

Z wpisu pt. Którędy do wyjścia? już wiecie, że w wyroku rozwodowym sąd orzeka o winie – tj. ustala, kto jest winny temu, że małżeństwo się rozpadło.

Wariantów jest kilka. Żeby się nie pogubić, weźmy na widelec konkretny przykład – małżeństwo Maryli i Tomasza.

Maryla i Tomasz żyli zgodnie i szczęśliwie, ale jak to zwykle bywa … do pewnego czasu. Po kilku latach między nimi przestało się układać. Konfliktów było coraz więcej, a kiedy małżonkowie nie mieli już złudzeń co tego, że nie potrafią już żyć razem – postanowili złożyć pozew o rozwód.

Sąd ma zasadniczo trzy możliwości rozstrzygnięć co do ich winy:

Wariant nr 1: Sąd może orzec o rozwodzie Maryli i Tomasza ustalając, że Maryla jest wyłącznie winna temu, że ich małżeństwo się rozpadło.

Wariant nr 2: Sąd może orzec o rozwodzie Maryli i Tomasza ustalając, że oboje – zarówno Maryla jak i Tomek – są winni rozpadowi małżeństwa.

Wariant nr 3: Sąd może orzec o rozwodzie Maryli i Tomasza odstępując od ustalania winy, bowiem Maryla i Tomasz wyrazili na takie odstąpienie zgodę.

Czy wina w rozwodzie ma przełożenie na ekonomię?

Ma i to całkiem spore. Wszystko zależy od tego czy winni za rozkład małżeństwa są oboje, żadne z nich, czy może tylko jedno.

Dziś zajmiemy się przykładową sytuacją, w której w wyroku rozwodowym żadne z małżonków nie zostało uznane za wyłącznie winnego.

Zgodnie z art. 60 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego („kro”):

Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.  

Jak to przełożyć na „nasze”?

Już moja w tym głowa ;)

Ustawodawca wyszedł z założenia, że skoro poślubiłeś drugą osobę, to jednocześnie zaciągnąłeś względem tej osoby pewne zobowiązania, które – uwaga -mogą trwać dłużej niż samo małżeństwo! Tym zobowiązaniem jest właśnie współodpowiedzialność za byt byłego małżonka, która sprowadza się do tego, że w pewnych sytuacjach będziesz musiał go utrzymywać finansowo.

Środki utrzymania, o których mowa w wyżej zacytowanym przepisie są potocznie nazywane „alimentami na byłego małżonka”.

Kiedy będziesz musiał płacić alimenty na byłego małżonka?

Ano wtedy kiedy twój były znajdzie się w niedostatku.

Jak wysokie będą te alimenty i co to oznacza dla twojego portfela?

Sąd zasądzi tyle alimentów, ile wynoszą usprawiedliwione potrzeby byłego małżonka i stosownie do twoich i jego możliwości zarobkowych.

To teoria a co z praktyką?

Konia z rzędem temu, kto odgadnie co to jest ten „niedostatek” i jak rozumieć „zakres odpowiadający usprawiedliwionym potrzebom”.

Ustawodawca wprawdzie pomyślał żeby zadbać o byłego małżonka, ale postanowił nie określać co konkretnie oznaczają te pojęcia żeby przepis mógł być stosowany elastycznie. Z pomocą przychodzi jedynie orzecznictwo. Jeżeli będziecie ciekawi co sądy rozumieją pod pojęciem niedostatek, czy też zakres odpowiadający usprawiedliwionym potrzebom drugiego małżonka, dajcie znać, poświęcę temu osobny wpis, bo na ten temat można się doktoryzować. Na razie musi wam wystarczyć tyle, że skoro nie ma jednolitej reguły, sąd bada każdy przypadek indywidualnie. I z różnym skutkiem – raz są to alimenty rzędu 500 zł, raz 1000 zł, ale widziałam także takie które sporo przekraczają 10.000 zł i więcej. Mówimy o kwocie comiesięcznej.

Kto i od kogo może żądać alimentów zgodnie z powołanym przepisem art. 60 § 1 kro?

W podanym Wariancie nr 2 sąd ustalił, że zarówno Maryla i Tomasz są winni.

W takim razie – czy ten przepis, w  ogóle znajdzie tu zastosowanie?

Znajdzie, bo zwróć uwagę, że mowa w nim o osobie wyłącznie winnej rozpadzie małżeństwa. Skoro więc w Wariancie nr 2 winę za rozpad małżeństwa ponosi i Maryla i Tomasz to logika podpowiada, że żadne z nich nie jest wyłącznie winne. A zatem w Wariancie nr 2 i jedno i drugie z małżonków będzie mogło w przyszłości wystąpić do sądu o zasądzenie alimentów.

Z kolei w Wariancie nr 3 ani Maryla, ani Tomasz nie ponoszą winy za rozkład małżeństwa, a zatem znowu uprawnieni do alimentów będą mogli być oboje z nich.

Kiedy uprawnieni do żądania alimentów teoretycznie są oboje małżonkowie – w większości przypadków zadziała zasada, kto pierwszy znajdzie się w niedostatku i pierwszy wystąpi do sądu ten „lepszy”.

Najciekawszym jest jednak Wariant nr 1 – w którym wyłącznie winna była Maryla, a zatem ona na pewno nie skorzysta z dobrodziejstwa art. 60 § 1 kro. Z kolei Tomasz będzie mógł skorzystać z przepisu art. 60 § 2 kro.Na czym polega dobrodziejstwo tego przepisu? O tym napiszę następnym razem.  

***

Jeśli uważasz, że informacje tu zawarte mogą być przydatne dla innych, podziel się z nimi linkiem.

Jeśli podoba ci się tu i chcesz być na bieżąco – śledź Prawnika na macierzyńskim na Facebook’u i Google.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

6 komentarzy

  1. ~Małgorzata · 28 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Temat mnie na szczęście nie dotyczy, ale podsyłam w myślach jakiś wianuszek laurów bo trudno znaleźć prawnika, który umiałby tak jasno i klarownie eksplikować paragrafy.

  2. ~Bob · 28 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Myślę, że w przypadku rozwodu warto załatwić to po prostu jak najszybciej i jak najprościej, zwykle nie warto prowadzić wojen i jeszcze bardziej się przybijać całą sytuacją.

  3. ~matka76 · 28 sierpnia 2014 Odpowiedz

    A mnie się to może przydac…. dziękuję.

Zostaw odpowiedź