Gdy wymarzone wakacje nie spełniają oczekiwań

Co zrobić gdy urlop nie wypalił z przyczyn leżących po stronie organizatora wycieczki? Doświadczenia Prawnika na macierzyńskim, a przy okazji garść przydatnych informacji, co na ten temat prawo.

Widzicie te palmy? Morze? Piasek? Bosko. A ilu z was widzi także cień?

Ten cień to nadciągające ryzyko, że wakacje pod wymarzoną palmą w egzotycznym kraju mogą nie wypalić. Przyczyna może być różna. Począwszy od spóźnionego samolotu, przez okno w hotelowym pokoju wychodzące na ścianę sąsiedniego budynku, czy też sam hotel, który jak się okazuje nie leży tuż nad brzegiem morza, ale 1,5 km dalej. Te 1,5 km niby nie dużo, ale gdy jest 35 stopni w cieniu, ciągniesz ze sobą dwójkę małych szkrabów, toboły na plażę i parę innych gadżetów, to robi się z tego dystans nie do przebycia  (chyba, że na osiołku).

Podobno to ryzyko można ubezpieczyć (nigdy tego nie robiłam). A co jeśli go nie ubezpieczyliśmy, a organizatorowi zdarzyła się „wtopa”?

Doświadczenia  Prawnika na macierzyńskim

Prawnik na macierzyńskim w swoim życiu zaliczył kilka mniejszych wtop organizatorów wycieczek niewartych uwagi. Największą jednak była wtopa (która miała miejsce na szczęście dawno temu i prawie już zapomniałam) polegająca na tym, że …

no właśnie poczytajcie….

25 października – 1 dzień przed odlotem

Ostatnie pakowanie, potwierdzam godziny odlotu i przylotu. Wszystko wg pierwotnej wersji. Za moment będę się wygrzewać na innym kontynencie. Pełna ekscytacja.

26 października – zbiórka na lotnisku

Stawiam się z wraz z resztą mojej rodziny w umówionym miejscu na lotnisku, zgodnie z instrukcją – na 2 godziny przed odlotem. Miła pani w eleganckim garniturku i apaszką na szyi – przedstawicielka biura podróży – przywitała nas z uśmiechem, po czym wręczyła bilety na samolot się (nie zająknąwszy się o jakichkolwiek  zmianach) i szybciutko skierowała nas do odprawy.

W kolejce do odprawy każdy z uczestników wyjął bilet w pierwszą stronę i tylko niektórzy zajrzeli do biletu powrotnego.

Co się okazało?

Nagle z tłumu wydobywa się okrzyk jakiegoś zdziwionego pana. Twierdzi, że otrzymał bilet powrotny na dzień później niż zakładał. Chwilę potem odezwał się kolejny pan – wprawdzie otrzymał bilet na powrót w dniu pierwotnie planowanym, ale na lądowanie w Krakowie zamiast w Warszawie, jeszcze inna pani – w Poznaniu.

To była istna loteria, każdy z uczestników miał innego rodzaju niespodziankę w otrzymanej kopercie.

Ze zgrozą zajrzałam do swojej i okazało się, że ja – wraz z moją całą rodziną – otrzymałam bilet powrotny do Warszawy, więc na razie wszystko ok. Gdzie jest haczyk? Już wiem! Data wylotu – zamiast 5 listopada – 3 listopada!

Jak tylko się zorientowaliśmy w tych niespodziankach każdy z uczestników zostawił swojego przedstawiciela w kolejce do odprawy z bagażami głównymi a sam pobiegł odnaleźć miłą panią w garniturku, żeby nam te „pomyłki” wyjaśniła. Ona w tym czasie podążała pośpiesznie w kierunku wyjścia.

Stój  kobieto!!!

Uff. udało się, odwróciła się w naszą stronę.

- Hej, a co to ma znaczyć? – zapytał jeden z nas wymachując biletem przed jej nosem.

- Proszę państwa, bardzo mi przykro za zaistniałe zmiany (czyli jednak o nich wiedziała), ale jest zmiana sezonów i przewoźnik nieco zmienił rozkład lotów.

- Ale ja mam samochód na parkingu tu – w Warszawie! – krzyczy ktoś z tłumu  - To gdzie mnie wysyłacie do Krakowa!

Pani z biura podróży nie wykluczyła jednak, że jest to zwykła pomyłka w wydruku i najlepiej zrobimy jak sobie o tym porozmawiamy ze swoją rezydentką po przylocie na miejsce. Przy okazji nadmieniła, że jest to jej ostatni dzień w pracy (!), co w dowolnym tłumaczeniu oznaczało „bujajcie się z tym problemem sami, bo mnie to już nie obchodzi”. Pospiesznie się odwróciła się i poszła pozostawiając nas – uczestników z nietęgimi minami.

W międzyczasie nasi bagażowi przedstawiciele zdążyli już odprawić bagaże główne.

Ustawa o usługach turystycznych

Ustawa o usługach turystycznych to ustawa, z którą radziłabym się zapoznać jeśli nie w całości to przynajmniej w części dotyczącej obowiązków organizatora i uprawnień klienta (turysty).

Co z niej wynika?

Wykupując imprezę w biurze podróży zawieracie umowę o świadczenie usług turystycznych. Organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie tej umowy, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest spowodowane wyłącznie:

  1. działaniem lub zaniechaniem klienta;
  2. działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie, jeżeli tych działań lub zaniechań nie można było przewidzieć ani uniknąć, albo
  3. siłą wyższą.

Nawet jeśli jednak mamy do czynienia z wyłączeniem odpowiedzialności organizatora z uwagi na któryś z tych 3 punktów powyżej, to nie jest on zwolniony od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy poszkodowanemu klientowi.

Co tu zrobić?

Moja wycieczka w założeniu miała trwać 7 dni, a więc skrócenie pobytu o dwa dni było już mnie istotną zmianą umowy.

W takim przypadku są w zasadzie dwa rozwiązania: albo od umowy odstąpić, na wycieczkę nie jechać i domagać się zwrotu ceny, albo jechać i potem domagać się odszkodowania.

Gdybym wiedziała o tej zmianie nieco wcześniej z pewnością odstąpiłabym od tej umowy, a w zamian zawrócone pieniądze wykupiłabym jakąś inną imprezę (wycieczkę) oferowaną w formule last minute (z pewnością przez inne biuro). Zapewne finansowo byłoby to nawet opłacalne. Ale w sytuacji, kiedy mój bagaż już został odprawiony i pojechał do samolotu, a ja w słomkowym kapeluszu i szortach  spakowana z całym tym majdanem stałam na lotnisku nie miałam wyjścia – zdecydowałam się na drugie rozwiązanie – wyjazd, a po powrocie walkę o odszkodowanie za zrujnowany urlop.

Uszczerbek z doznanej przyjemności  - co to takiego

Uszczerbek z doznanej przyjemności może być spowodowany różnymi okolicznościami – nie tylko skróceniem wakacji. W moim przypadku urlop (pierwszy od dwóch lat) nie należał do najprzyjemniejszych.Namiejscu przydzielona nam rezydentka niemal do końca trzymała nas w niepewności, że to może być równie dobrze zwykła pomyłka w wydruku biletów (!). Dziś wiem, że była to celowa strategia, która pozwoliła jej na stłumienie naszych reakcji. Ale tak czy inaczej cały czas każdy się stresował i miał obowiązek się codziennie dowiadywać kiedy (i na jakie lotnisko) wraca.

Dlatego stałam na stanowisku, że nieprofesjonalna obsługa organizatora polegająca przede wszystkim na:

- braku odpowiednio przygotowanej i skierowanej do nas informacji o skróceniu pobytu o dwa dni,

- niedoinformowaniu rezydenta o zaistniałej sytuacji,

- wielodniowym oczekiwaniu na konkretne informacje od rezydentki i potwierdzenie, że wyjazd 3 listopada to nie pomyłka w druku, ale obowiązujący termin wylotu

spowodowała u nas szkodę w postaci nieosiągnięcia planowanej przyjemności z urlopu, która była podstawowym celem tego urlopu.

Argumentowałam, że rzetelność i uczciwość kupiecka wymaga, aby o takim przypadku jak skrócenie imprezy indywidualnie poinformować uczestnika , w szczególności gdy jest nim konsument, bo zmiana przecież dotyczyła okoliczności znanych organizatorowi już wcześniej. O tym, że istnieje coś takiego jak „zmiana sezonów” w przewozie lotniczym – o ile istnieje-  na którą się powołano, organizator mojego wyjazdu prawdopodobnie wiedział wcześniej lub powinien był wiedzieć. W końcu podobna zmiana sezonów jest okolicznością powtarzalną i występuje co najmniej 4 razy w każdym roku. W każdym razie nie jest to okoliczność nagła, ani trudna do przewidzenia dla organizatora, który na polskim rynku turystycznym działa i obsługuje sektor lotniczych wyjazdów zagranicznych od lat (jak to było w moim przypadku).

 Jak brak przyjemności z urlopu przekuć na roszczenie pieniężne?

Sądy w Polsce nadal stosunkowo trudno jest przekonać do takiej koncepcji. Z przykrością stwierdzam, że pod tym względem jesteśmy daleko za kulturą prawną „cywilizacji zachodnich”. Niemniej powoli i nasze – polskie sądy zaczynają rozumieć, że

prawo do zgodnego z umową spędzenia podróży stanowi wartość majątkową, należącą do aktywów majątkowych wierzyciela-turysty.

Dlatego utrata możliwości skorzystania ze świadczenia lub skorzystanie ze świadczenia o niższym standardzie stanowi szkodę majątkową, której wysokość należy ocenić przez odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu turysta został pozbawiony kupionej przyjemności.

Jak wycenić szkodę w takim przypadku?

Przed wyjazdem z hotelu sprawdziłam ile kosztuje 1 doba hotelowa i zażądałam zwrotu za 2 doby, a także dodatkowo odszkodowanie z powodu uszczerbku  z doznanej przyjemności z wakacji.

Wielkość szkody wynikającej z niewłaściwej jakości świadczenia organizatora imprezy turystycznej może określać procentowy stosunek utraty doznań do całości zaplanowanych doznań, odniesiony do całości ceny usługi turystycznej. Ja swój obliczyłam na 60 %.

Po dobroci – czyli reklamacja, a jak nie – to sąd

Żeby złożyć reklamację radzę zajrzeć do ogólnych warunków umowy z organizatorem w celu zapoznania się z procedurą wymaganą u danego organizatora.

Moja reklamacja (złożona prawidłowo) nie została przez organizatora uznana. Nie miałam wyjścia – skierowałam kroki na drogę sądową, a potem…

A potem to już pełnomocnik organizatora sam zaoferował nam ugodę w zamian za wycofanie pozwu.

Po pół roku przepychania – otrzymałam pieniądze w ramach odszkodowania.

Wolałabym zamiast tych pieniędzy udany wypoczynek bez stresów, ale zawsze to jakaś rekompensata.

Nie namawiam was do pieniactwa i awanturowania się ze wszystkimi i o wszystko, bo taki bojowy nastrój nie sprzyja wypoczynkowi. Trzeba zawsze rozważyć co odpuścić, a o co warto walczyć. Pamiętajcie jednak, że jeśli zdecydujecie się walczyć – są na to sposoby w naszym prawie.

Jeśli temat was zainteresował, dajcie znać – to wkrótce go uzupełnię o kilka przydatnych dla was konkretów.

***

To tyle na dziś. Chyba, że chcecie przeczytać jeszcze Turystyczne ABC lub Turystyczne DEF.

Jeśli się wam tu podoba i chcecie być na bieżąco śledźcie Prawnika na macierzyńskim na Facebook’u i Google.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

27 komentarzy

  1. ~magdanazimno · 26 czerwca 2014 Odpowiedz

    Uzupełniaj, ciekawe! Sama się mocno zastanawiam, czy z biurem, czy coś sobie na własną rękę zorganizować.

  2. ~Grzegorz · 27 czerwca 2014 Odpowiedz

    Sezon wakacyjny chyba można uznać już za otwarty, więc każde dodatkowe wskazówki będą cenne.

  3. ~ela · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    sezon wakacyjny w pełni więc rady bardzo przydatne :)
    swoją drogą ciekawe ile w tym sezonie biur podrózy upadnie…
    Najlepsze wakacje to samodzielnie zorganizowane :) Jest potem co wspominać :)
    http://www.alestrona.net/637/pamiatka_z_wakacji.html

  4. ~Hotelowe Recenzje · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Sezon wakacyjny wlasnie rusza pelna pare ale to co bylo w ubieglym roku raczej juz nie bedzie mialo miejsca sporo przepisow sie zmienilo od ubieglego roku.Kazde biuro mozna teraz przeswietlic bardzo dokladnie przed wyjazdem badz podpisaniem umowy.Pozdrawiamy
    http://hotelowerecenzje.blogspot.com

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Ciekawa jestem tylko ile osób prześwietla te biura przed wykupieniem imprezy… 5% czy 2%?
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim

  5. ~Tomek · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Hello,
    Ja, po ubiegłorocznych wakacjach wystąpiłem z reklamacją do Grecosa za pobyt na Rodos. Na miejscu okazało się, że zamiast pobytu w 4 gwiazdkowym hotelu zakwaterowano nas w 3 gwiazdkowym. Najlepsze było to, że… mieli rację. Okazało się, że zamawialiśmy pobyt w jednym hotelu i ten nam pokazywano, a w umowie znalazł się inny. Normalnie wziąłbym to na siebie, ale popełnili błąd. Załatwili jeszcze jedną parę dokładnie w ten sam sposób. To pozwoliło nam złożyć reklamację grupową (większą grupą – o tym dalej). W zasadzie to byśmy może i to odpuścili, ponieważ towarzystwo okazało się fajne i fajnie spędzaliśmy czas. Ale podjęliśmy decyzję o reklamacji ze względu na warunki zakwaterowania. Wszędzie brud i syf, martwe karaluchy zastane w pokojach i łazienkach, niedrożna kanalizacja, kąpiel brodząc w wodzie po kostki, w pokojach wiele śladów na ścianach po zabitych owadach nikt nie próbował wyczyścić. Jadłodalnia otwarta na morze, może i piękna gdyby nie to, że wiatr nanosił piach do jedzenia, wszędzie biegające koty, również po kontuarach, w których było jedzenie, grzebiące w koszach. Codziennie TO SAMO śniadanie i kolacja, 99% to jajecznica, jajka na twardo i omlet. Lepiące się stoły, czystość samych kontuarów bez komentarza. O! Lody! Lubię naprawdę, ale gry zobaczyłem w jakim stanie są przechowywane, to mną potrząsnęło. Plaże brudne, nieczyszczone, śmieci, folie i inne rzeczy naniesione przez morze. Połamane leżaki, parasole. Wspomnieć, że w morzu są skały a nie piasek, to nie raczyli. Jeszcze trochę mógłbym powymieniać, ale sam już mam dość :)

    Z reklamacją wystąpiliśmy co prawda grupą 10 osób, ale pismo każdy pisał sam powołując się na innych. Początkowo Grecos storpedował wszystkie punkty, ale w ramach pogłaskania klienta przyznał zwrot w wysokości około 9%. Odrzuciłem to, do kolejnego pisma dodałem zdjęcia i zażądałem pierwotnej kwoty – 40% z całości opłaconej wycieczki, w przeciwnym wypadku pozwanie do sądu. W kolejnym piśmie zaproponowali 20%. Po naradzie z żonką przyjęliśmy zwrot. Dobrze zadziałało opóźnianie w korespondencji, po trzech miesiącach emocje opadły i zatarły się złe wspomnienia.

    Z tej przygody mamy jeden wniosek. Zdjęcia. Zdjęcia i filmy. Wszędzie trzeba robić zdjęcia i filmy, aby mieć namacalny dowód, jeśli nie dla organizatora wycieczki, to dla sądu.

    Pozdrawiam
    Tomek

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Tomku, to jakaś masakra. Trzeba było nie odpuszczać tak szybko z tych negocjacji.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim

  6. ~Władysław Krzywiński · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    dzieki za fajnie napisany artykul nie zainstersowalem sie tym bo niedlugo wyjezdzam tylko zebym wiedzial na przyszlosc, ale ogolnie wszystko ladnie czytelnie widac ktos sie przylozyl do tego i to solidnie!! :)

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Dzieki. Oby ci sie nie przydało.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim czyli
      Autor który sie napracował;)

  7. ~Karol · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    dobre. jak już jesteś w temacie to warto byłoby dodać podstawy prawne (konkretne artykuły). pozdr!

    • ~q · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Po co ci to? Jak nie jesteś prawnikiem to i tak nie uda ci sie napisac pozwu albo innego sensownego pisma prawniczego. To zostaw prawnikom a sam poznaj ogolne zasady zeby wiedzieć co i jak.

      • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

        Wkrótce pojawi się wpis pt. Turystyczne ABC a potem DEF bo temat głęboki ;) gdzie znajdziecie wiecej konkretów i przepisy. Śledźcie stronkę.
        Pozdrawiam
        Prawnik na macierzyńskim

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Wkrótce podam. Śledź stronkę.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim

  8. ~Radek w · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Dobrym przykladem przekretu na granicy(?) prawa jest wakacjedlastudenta.pl i ich oferta. Sprzedaja „hotel Vlora w miejscowosci Vlore”, z ktorym nie maja zadnej umowy – po dojechaniu na miejsce okazuje sie, ze nie jest to „hotel – Vlore” co wg biura oznacza maly pensjonat 15km. od jakiejkolwiek cywilizacji na terenie gminy Vlore. Hotel Vlore na ktory powoluje sie oferta jest dostepny za 10EUR/noc, zas za ow pensjonat na zadupiu (brak brasenu, restauracji, „hotel” zamkniety po 23, najblizszy sklep 5km … ) biuro kasuje po .. 30EUR … swietnie. Oczywiscie wg. reprezentanta biura wszystko jest OK a to ze ich strona www (jedyne zrodlo informacji o ofercie przed wplata pieniedzy) i e-maile zapewnialy inaczej to … bezczelni klienci tak sobie wymyslaja … Polecam.

  9. ~Grzegorz Kokosiński · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    „Wielkość szkody wynikającej z niewłaściwej jakości świadczenia organizatora imprezy turystycznej może określać procentowy stosunek utraty doznań do całości zaplanowanych doznań, odniesiony do całości ceny usługi turystycznej. Ja swój obliczyłam na 60 %.”

    Mnie tylko zastanawia jedno. Jak obliczyła Pani te 60% i jak to później udowodnić w sądzie?

  10. ~Zbigniew Kowalski · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Witam wszystkich ! Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie czy z biurem czy indywidualnie, to odpowiem, że prawda leży w środku. Zaliczyliśmy z Żoną wiele fantastycznych podróży z biurami, ale większość organizowaliśmy sobie sami. Te z renomowanymi biurami były naprawdę na wysokim poziomie i naprawdę za stosunkowo niewielkie pieniądze. Jednakże tak jak wielu i nam ” udało się ” zaliczyć wpadkę. Kto śledzi fora internetowe, temu zapewne nie umknęła uwgi pierwsza w Polsce spraw grupowa p-ko organizatorowi wyjazdu, w tym konkretnym przypadu, był to wyjazd na Krym z paskudnym biurem podróży TOP 12 z Chorzowa. Chętnie o tym opowiem osobom zainteresowanym. W skrócie chodzi o to, że w drugim dniu wycieczki zepsuł się autobus. Najpierw powiedzieliśmy sobie, trudno, nawet najlepszym się zdarza. W momencie jednak, gdy wykonaliśmy telefon do Pana J. T właściciela biura, i dowiedzieliśmy się, że tak napradę guzik Go to obchodzi, wpadliśmy w furię. Proszę mi wierzyć ten Pan naprawdę nie przejął się całą tą sytuacją. Zostawił nas samym sobie, pod opieką sfrustrowanego pilota, który mimo, że legitymował się obywatelstwem ukraińskim, nie miał zielonego pojęcia o tym gdzie jedziemy. Skąd o tym wiem ? Dołączył do nas we Lwowie i pierwsze słowa jakie od niego usłyszeliśmy to : cz macie Państwo plan wycieczki ? Plan wycieczki oczywiście nie został zrealizowany i dlatego postanowiliśmy sprawę skierować do Sądu. Polskie Sądy sprawiedliwe, ale nierychliwe. Proces trwał 3 lata !!! Wygraliśmy !!! Przyznano nam zwrot po ok. 1000,00 Pln na głowę. Co z tego jednak gdy w międzyczasie właściciel biura przepisał wszystko na żonę i tak naprawdę komornik nie ma z czego sciągnąć zasądzonych nam pieniędzy. Ot polska rzeczywistość ! Jedno jest pewne. Stworzyliśmy naprawdę fajną grupę i do dzisiejszego dnia utrzymujemy z sobą kontakt. Każde następne biuro, które stanie na naszej drodze załatwimy tak samo jak TOP 12. Życzę wszystkim udanych wakacji !

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Zbigniewie, Twoja opowieść mnie z początku załamała – tyle wysiłku i lat procesu, zmarnowany urlop, nie wspomnę już o niebezpieczeństwie na jakie byliście narazeni. 1000 zł to naprawdę skromnie. Ale podoba mi sie jej koniec- mam nadzieję, że z tą zgrana ekipa w końcu zaliczyliscie Krym, bo teraz to raczej nie poleca sie go na wakacje.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim

  11. ~Monika Hintz · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Proponuję jeszcze raz to przeczytać i poprawić błędy rażą w oczy i nie świadczą o profesjonalnym podejściu do tematu….

  12. ~Jerzy H · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

    Mam właśnie taką sytację gdy wymarzone wakacje nie spełniły oczekiwań. I tu pojawia się pytanie – czy podczas pisania reklamacji stworzyć samemu pismo (lub skorzystać z wzorca w internecie) czy np wysłać je poprzez kancelarię adwokacką (nagłówek, pieczątka i podpis) licząc na to, że pismo z kancelarii trochę „przestraszy” firmę turystyczną ?

    • ~ · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Nie ma złotej zasady, ale z doświadczenia wiem, że jest większa szansa, że pismo z kancelarii prawnej przyniesie lepszy efekt.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzynskim

  13. ~Adam · 1 lipca 2014 Odpowiedz

    Sorry ale taki mamy apetyt więc musicie pracować najlepiej do 75 rż. czego sobie i Wam życzę http://www.almoc.pl/img.php?id=2082

  14. ~Beata Ceynowa · 12 września 2014 Odpowiedz

    Witaj, nie wiem co robić. Wyjeżdżam w niedzielę na Majorkę, dziś dostałam dokumenty podróży i zauważyłam ze obcięto mi 9 godzin z 7 dniowego pobytu (zamówienie przez wakacje.pl-firma Exim tour; pobyt 7 dni, w rezerwacji wstępnej wylot powrotny o 16:10, teraz o 6:45=zarwanej nocy i opuszczeniu hotelu gdzieś o 2:00) .
    Co mam zrobić bo urlop wzięty, walizki zapakowane ale zniechęcenie już jest.
    W magicznych warunkach „godziny odlotu mogą ulec zmianie”

    • ~ · 14 września 2014 Odpowiedz

      W tej sytuacji też bym nie odstępowała od umowy tylko pojechała i spróbowała sie dobrze bawić.
      Pozdrawiam
      Prawnik na macierzyńskim

Zostaw odpowiedź