Ustawa rekrutacyjna w podsumowaniu – plusy i minusy

A raczej jeden plus i minusy.

Co ich wyróżnia? Dlaczego jeden z braci dostał więcej punktów od drugiego? 

Cała lawina komentarzy i maili posypała się pod wpisem dotyczącej tegorocznej rekrutacji do przedszkola oraz procedury odwoławczej. Z waszej korespondencji wynika, że życie okazało się zdecydowanie bardziej bogate niż nowe prawo. Tegoroczna rekrutacja obfitowała w różne niespodzianki, bo znowelizowana Ustawa o systemie oświaty nie rozwiązała wszystkich problemów, o wielu kwestiach po prostu milczy i nie umiem wam powiedzieć jak niektóre z tych niespodzianek zostaną rozwiązane w praktyce. Czas pokaże.

Co dobrego przyniosła nam Ustawa?

Chyba tylko to, że dziś na podstawie jednego wypełnionego przez rodziców wniosku o przyjęcie dziecka do przedszkola, można taki wniosek złożyć do kilku miejsc. Zgodnie z ustawą wniosek o przyjęcie dziecka można było składać maksymalnie tylko do 3 przedszkoli, ale np. w Warszawie Uchwałą Rady Miasta pozwolono, aby rodzice składali wnioski do większej liczby placówek. Jest to pójście na rękę rodzicom – zdecydowanie PLUS!

 A teraz czas na MINUSY – czyli co w Ustawie zgrzyta

Jest tego trochę. Przykładowo:

-  ustawa nie wyjaśnia co powinna zrobić komisja rekrutacyjna w sytuacji, kiedy po przeprowadzeniu rekrutacji ma kilkoro dzieci z tą samą liczbą punktów. Przedszkola same sobie znalazły sposób: robią losowanie.

- ustawa nie określa jakie mogą być maksymalne różnice w punktacji kryteriów ustawowych i gminnych. Przypomnę, że ustawa narzuca 7 podstawowych kryteriów (zazwyczaj punktowanych przez gminy bardzo wysoko). Dodatkowo gmina może sobie dobrać kolejne 6 kryteriów lokalnych. Z doświadczenia wynika, że gminne kryteria są tak słabo punktowane w stosunku do tych ustawowych, że nawet jeśli rodzicowi uda się na któreś z lokalnych kryteriów „załapać” to niewiele mu to da pod względem punktów. W efekcie rodzic ten nie ma praktycznie żadnych szans na choćby zbliżenie się do rodzica, któremu przyznano punkty za jedno z podstawowych –  ustawowych kryteriów. To powoduje jeszcze jeden minus – w każdej gminie rekrutacja odbywa się na innych zasadach, a pamiętajmy, że celem nowelizacji było ich ujednolicenie.

-  już wiemy kto to jest samotny rodzic wg ustawy i jakie kontrowersje on wzbudza. Może być jednak taka sytuacja, że któryś z rodziców nie jest ani panną ani kawalerem, ani wdowcem, ale drugi rodzic jest przykładowo pozbawiony władzy rodzicielskiej, albo …wolności, bo odsiaduje wyrok. Co wtedy? Rodzic który wychowuje samotnie dziecko w obu powyższych sytuacjach nie będzie uznany za samotnego. Za to para żyjąca w związku bez ślubu … no cóż.

Absurdy…

Absurdów jest wiele, ale chyba tegorocznym hitem są sytuacje, w których do przedszkola dostaje się tylko jedno z bliźniąt a drugie … nie.

Dlaczego tak się dzieje?

Na mocy jednego z kryteriów tzw. gminnych dodatkowo „punktowano” za posiadanie rodzeństwa, które już do danej placówki uczęszcza. Niestety taki przypadek nie obejmuje sytuacji, kiedy rodzice usiłują zapisać równocześnie swoje dzieci. na dzień składania wniosków żadne z dzieci jeszcze nie uczęszcza, a oba by chciały. Wówczas loteria…  a w wyniku loterii – jedno dziecko tu, inne gdzie indziej. Już zazdroszczę rodzicom logistyki, z którą będą się musieli zmierzyć.

Możliwość złożenia ODWOŁANIA PLUS CZY MUNUS?

Na pierwszy rzut oka to plus, ale czy aby na pewno?

Wątpliwości z odwołaniem pojawiły się od samego początku. Wyjaśniłam je częściowo we wpisie „Kto nie dostał się do przedszola ręka do góry„.

Ale nadal pytacie:

Do ilu przedszkoli możecie złożyć odwołanie?

Oczywiście ustawa o tym nie mówi nic. Skoro wg ustawy można składać podania o przyjęcie  do 3 placówek jednocześnie, a wy złożyliście wniosek np. do 6 placówek, bo pozwolono na to w Warszawie, to co jeśli odmówili przyjęcia dziecka we wszystkich placówkach? Czy możecie składać odwołania tylko do trzech czy do wszystkich?

Moja odpowiedź brzmi, skoro ustawa w tym temacie milczy, a tym samym tego nie zakazuje – składajcie do wszystkich.

Czy mogę w odwołaniu zarzucać, że kryteria były niesprawiedliwe?

Odpowiadam – tak spróbujcie, bo to nic nie kosztuje jeśli odwołujemy się do dyrektora placówki. Ale obawiam się, że jeśli zarzutem będzie jedynie tzw.„niesprawiedliwość” kryteriów to dyrektor raczej się za wami nie ujmie, bo sam do spółki z gminą je ustalał, a z kolei sąd administracyjny niewiele nam pomoże. Po pierwsze kryteria główne zostały narzucone ustawą, a gmina  miała prawo dobrać dobie kolejne według uznania, a po drugie – i chyba najważniejsze – dopóki nie ma ustawy, która obligowałaby gminę do tego, aby stworzyła miejsca w przedszkolu dla wszystkich dzieci (to się zmieni od 2017 roku), dopóki sąd nie będzie miał narzędzia pozwalającego na nakazanie gminie utworzenia dodatkowego miejsca dla dziecka rodzica odwołującego się – jeśli w grupie przedszkolnej dzieci są upakowane do max. liczby to co ma zrobić gmina? Skreślić inne dziecko z grupy, aby nie przekroczyć limitów? 

W takim razie po co nam możliwość skargi do sądu administracyjnego?

I tu sama zachodzę w głowę. Moim zdaniem ochrona rodziców dzięki temu uprawnieniu jest iluzoryczna.

Pomijam już, że aby się odwołać do sądu należy na dzień dobry wyskoczyć z 200 zł opłaty sądowej i pewnie skorzystać z pomocy prawnej – z czego przedstawiciele mojej profesji mogliby się tylko ucieszyć – ale ja zastanawiam się nad zasadnością tego kroku również ze względu na terminy sądowe. Jeśli rodzic się odwoła w czerwcu, pierwszą rozprawę sąd administracyjny wyznaczy za około 4 miesiące (przy pomyślnych wiatrach) – za rok może się skończy postępowanie w pierwszej instancji za 1,5  roku w drugiej, a w tym czasie dziecko już zdąży wyrosnąć z wieku przedszkolnego.

To wszystko skłania mnie jednak do wniosku, że ochrona przyznana rodzicowi w postaci prawa do odwołania do sądu od decyzji dyrektora to taki trochę pic na wodę.

Nie słyszałam jeszcze o nikim kto by zamierzał skorzystać z tego prawa. Jeśli wśród was jest ktokolwiek taki to dajcie znać.

Wniosek: rozwiązanie pt.znowelizowana rekrutacja do przedszkoli ma zdecydowanie więcej minusów, a to co miało być plusem – ochrona w postaci odwołania – w praktyce jest skazane  na porażkę. Na tym całym zamieszaniu skorzystają głównie placówki prywatne. Przynajmniej do 2017 r. Potem może będą już zagwarantowane miejsca dla wszystkich przedszkolaków. Rząd obiecał dodatkowe fundacje i zobligował gminy do tego, aby zapewniły dodatkowe miejsca w publicznych przedszkolach W takim układzie odwołanie w razie nie przyjęcia dziecka będzie miało silne podstawy. Obecnie zaś – o ile nie jest to ewidentny błąd w rachunku punktów – są one kiepskie.

Dyskutować na temat można bez końca. Ostatnio odbyłam ciekawą rozmowę z burmistrzem w podwarszawskich Ząbkach, dzięki której dowiedziałam się jak stosowanie tej ustawy wygląda od strony samej gminy. Muszę wam powiedzieć, że też mają  „wesoło”.

Jeśli jesteście ciekawi przebiegu tej dyskusji zapraszam w czwartek w dniu 29 maja 2014 r. do programu TVP ABC o godzinie. 21.50, gdzie zobaczycie Prawnika na macierzyńskim w roli gościa u Karoliny Malinowskiej w programie „Na kłopoty ABC”.

Jeśli ktoś przegapił termin, to zapraszam do obejrzenia programu:

 

 

 

 

***

To tyle na dziś.

Jeśli się wam tu podoba i chcecie być na bieżąco śledźcie Prawnika na macierzyńskim na Facebook’u i Google.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

6 komentarzy

  1. ~Grzegorz · 26 maja 2014 Odpowiedz

    Gdybym wpis przeczytał wczoraj to pewnie obejrzałbym program. Tak czy inaczej zastanawiam się dlaczego nasze władze (również media) zajmują się kwestiami związków partnerskich jako „wrogów prokreacji” gdy tak jak widzimy, głównym problemem młodych małżeństw jest brak pracy, brak mieszkania, brak pieniędzy, a nawet jeśli już te pierwsze mają i zdecydują się na dzieci, to nie ma dla nich miejsca w przedszkolach. Wszyscy mówią, że rodzina jest najważniejsza ale nie wiele z tego wynika w praktyce. Wypracowano nowelizacje ustawy która nie wnosi nic (lub niewiele) dobrego.

  2. ~Robert · 27 maja 2014 Odpowiedz

    Może jesteśmy jednymi rodzicami, którzy będą składać skargę do sądu, ale nie robimy tego z myślą, że jest szansa na przyjęcie syna do przedszkola, ale dlatego aby nie działy się w dalszym ciągu w naszej gminie „różne dziwne rzeczy przy rekrutacji do przedszkola”, jak to miało miejsce w zeszłym roku, i jak również w tym tj. po przeprowadzeniu rekrutacji okazało się, że miejsc jest mniej niż dzieci z tą samą liczbą punktów; wówczas „ktoś” wpadł na pomysł, żeby oprócz regulaminu rekrutacji określającego zasady rekrutacji wprowadzić inny regulamin, ponieważ regulamin rekrutacji nie przewidywał takiej sytuacji (zapomniano o tym!!!!!!!), i na podstawie „regulaminu komisji rekrutacyjnej przeprowadzającej rekrutacje do przedszkola” (oczywiście rodzice dowiedzieli się o tym dopiero po drugim etapie), jak twierdzą przedstawiciele organu prowadzącego zgodnie z prawem, dokonano losowania na pozostałe miejsca w przedszkolu.
    Mój syn już drugi rok musi zostać posłany do prywatnego przedszkola, a co mają zrobić rodzice, którzy nie mają takich możliwości, a miejsc w przedszkolu brakuje, bądź „zasady rekrutacji nie są do końca czyste”.

    • Prawnik na macierzyńskim · 27 maja 2014 Odpowiedz

      Powodzenie Robercie! 3 mam w takim razie za Was kciuki. Masz rację – czasem pewne rzeczy należy robić dla zasady. Jestem bardzo ciekawa jak zostanie rozpatrzona wasza skarga i jaka będzie treść orzeczenia w razie jej uwzględnienia. Pamiętaj o nas i daj nam znać jak poszło!

  3. ~Magdalena · 28 maja 2014 Odpowiedz

    Drogi Robercie, rodziny o których wspomniałeś na końcu komentarza rezygnują z pracy i klepią jeszcze większą bidę niż wcześniej. Ale Państwo mamy prorodzinne w końcu….

    Pozdrawiam.

  4. ~Wojtek · 28 maja 2014 Odpowiedz

    Mam pytanie, czy przy rekrutacji dodatkowej na pozostałe wolne miejsca komisja może wyłączyć z postępowania 3 latki i przyjmować tylko 4 i 5 latki? Tak jest u mnie w gminie (podejrzewam, że grupy 3 latków zostały w pełni skompletowane).
    Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź