Czym jest władza rodzicielska i czy łatwo ją rodzicowi odebrać?

Jeśli jesteś w trakcie rozwodu z  ojcem/matką twojego dziecka i zastanawiasz się jak to wpłynie na kwestię władzy rodzicielskiej, ten wpis jest dla ciebie.

Często piszecie, że macie zamiar się rozwieść i pytacie komu w takim przypadku sąd powierzy władzę rodzicielską. Oczywiście na ogół matki piszą, że ojcowie są nieodpowiedzialni, więc oczekują, że władza rodzicielska pozostanie przy nich, zaś ojcowie skarżą się, że są gorzej traktowani przez sądy niż matki i często władzę im się odbiera.

Najpierw sprostowanie – w 90% przypadków, o których piszecie, to nie o władzę rodzicielską się spieracie z drugim rodzicem tylko o zwykłe kontakty z dzieckiem.

Władza rodzicielska – co to takiego?

Zgodnie z przepisami prawa rodzinnego dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską. Ta władza przysługuje obojgu rodzicom dziecka niezależnie od tego, czy żyją ze sobą w związku, czy się rozstali. *

Cóż to takiego ta władza rodzicielska?  To pojęcie szerokie, bo obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad dzieckiem i jego majątkiem oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw.

Dopóki władza rodzicielska nie zostanie rodzicowi lub rodzicom wprost odebrana wyrokiem sądu rodzice mają obowiązek wychowywać dziecko, odpowiednio nim kierować, troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień.

Przy okazji przypomnę, że obecnie przepisy wprost zakazują osobom wykonującym władzę rodzicielską (oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad dzieckiem) stosowania kar cielesnych (art. 96 [1] kro).

Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka np. możesz iść do szkoły na wywiadówkę, lub na konsultacje do lekarza itd. Dotyczy to także rodziców po rozwodzie, chyba, że w wyroku rozwodowym sąd postanowi inaczej.

Wyrok rozwodowy, władza, kontakty

W wyroku orzekającym rozwód sąd ma m.in. obowiązek rozstrzygnąć o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem małżonków i o kontaktach rodziców z dzieckiem oraz orzeka, w jakiej wysokości każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka.

Czy to oznacza, że w przypadku rozwodu jednego rodzica z zasady pozbawia się władzy rodzicielskiej?

Niekoniecznie!

Najczęściej jest tak, że nawet po rozwodzie władza rodzicielska nadal przysługuje obojgu rodzicom, jednak z uwagi na to, że rodzice się rozstają należy jakoś uregulować kontakty z dzieckiem. W praktyce mimo wspólnej władzy rodzicielskiej  jedno z rodziców ma większe prawo do kontaktów z dzieckiem niż drugie, bo dziecko po prostu z nim zamieszkuje. Czyli może być tak, że pełną władzę rodzicielską ma zarowno ten, kto z dzieckiem mieszka, jak i ten, kto ma zasądzony kontakt z dzieckiem 2 razy w miesiącu.

Jak już informowałam przy okazji wpisu o kontaktach z dzieckiem (Awantura o Basię) możecie złożyć do sądu  Porozumienie wychowawcze, z którego będzie wynikało, że jako rodzice jesteście w stanie współdziałać w sprawach dziecka i wówczas sąd prawdopodobnie pozostawi wam obojgu władzę rodzicielską, z tym, że  ustali np. że miejscem zamieszkania dziecka jest każdorazowe miejsce zamieszkania matki, zaś ojciec ma prawo do kontaktów co drugi weekend, co drugie wakacje – tak jak w Porozumieniu wychowawczym się dogadacie.

O alternatywnym modelu kontaktów i opieki pisałam już kiedyś we wpisie Opieka naprzemienna alternatywą dla niedzielnych rodziców.  Nadal stosunkowo rzadko orzeka się o takim modelu wychowania dziecka. Dlaczego? Dlatego, że nie ma ku temu podstaw, bo rzadko kiedy rodzice są na tyle zgodni by w ten sposób sprawować pieczę nad dzieckiem. To wymaga wielkiej sztuki.

Ograniczenie władzy rodzicielskiej

Czasami w wyroku rozwodowym, ale to nie jest zasadą, sąd rzeczywiście może ograniczyć władzę rodzicielską jednemu z rodziców w jakimś konkretnym zakresie. Miałam taki przypadek – sąd stwierdził, że ponieważ są trudności z porozumieniem z jednym z rodziców ograniczył prawa tego rodzica w podejmowaniu decyzji co do kształcenia dziecka. Innym razem (kiedy jeden z rodziców mieszkał na stałe zagranicą) sąd ograniczył rodzica w prawie podejmowania decyzji co do sposobu leczenia/terapii. Ale to wciąż nie jest jeszcze odebranie prawa do władzy rodzicielskiej.

Odebranie prawa do władzy rodzicielskiej.

To się stosunkowo rzadko zdarza. O ile rodzic nie udowodni, że drugi z rodziców w ogóle nie nadaje się do roli rodzica, bo np. zagraża życiu lub zdrowiu dziecka – małe są szanse na pozbawienie kogoś władzy rodzicielskiej tylko dlatego, że małżonkowie się rozstają.

Ostatnio mówi o tym, że trwają pracę w sejmie nad zaostrzaniem kryteriów do odebrania dziecka, dzięki czemu będzie „trudniej odebrać władzę rodzicielską”. Tymczasem z moich doświadczeń wynika, że już jest trudno a sąd opiekuńczy – który opiekuńczym jest tylko z nazwy- dość opieszale reaguje na krzywdy dzieci.

Innymi słowy trzeba się niezłe nagimnastykować żeby rodzicowi taką władzę rodzicielską odebrać.

Miałam kiedyś przypadek  czterolatka  półsieroty, któremu została tylko matka, w dodatku narkomanka, w dodatku taka co to jej prawa do dwójki poprzednich dzieci odebrano. W skali od 1-10 – stopień patologii określam na 10.

Sąd opiekuńczy się nie spieszył. Podchodził do tego jak do kolejnej sprawy na wokandzie. Nie obchodziło go, że w toku ciągnącego się postępowania dziecko jest zagrożone, że matka próbowała się bezskutecznie targnąć na swoje życie w obecności tegoż dziecka… Cóż z tego… Postępowanie ciągnęło się przez 10 miesięcy (!). Rozprawę wyznaczano raz na 4 miesiące, bo matka nie odbierała zawiadomień. W końcu udało się w trybie zabezpieczenia osiągnąć szybszy efekt i odebrać to dziecko matce jeszcze w toku sprawy. Ale oczywiście sąd opiekuńczy potrzebował do tego mojego wniosku – o zabezpieczenie, bo sam z siebie niczego by nie zrobił, mimo, że w takich sprawach ma obowiązek działać z urzędu, bo jest tzw. „sądem opiekuńczym”.

Takie są moje smutne refleksje z działania sądów – szumnie zwanych – opiekuńczymi.

Dlatego podsumowując, jeśli się rozwodzicie, a do tej pory każde z was prawidłowo wychowywało wasze dziecko i nic się pod tym względem nie zmieniło, to nie bójcie się, że będzie rozwód będzie się wiązał z odebraniem wam władzy rodzicielskiej.

Oczywiście może się tak teoretycznie zdarzyć, bo jak widzicie sąd rozwodowy ma prawo by tak orzec, ale z moich doświadczeń wynika, że dotyczy to przypadków kiedy rodzic naprawdę sobie na to zapracował.

* Art.92 kro

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

164 komentarzy

  1. ~Bartosz zawadzki · 30 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Chcialem dodac ze powiedziala jeszcze ze jak bede jej utrudnial to ona sie pobije I zadzwoni na policje ze to ja ale na szczescie man to nagrane co powiedziala bo nagrywam kazde rozmowy z nia

  2. ~Marta · 18 października 2017 Odpowiedz

    Witam, chciala bym zalozyc mojemu bylemu partnerowi sprawe o ograniczenie praw rodzicielskich oraz o zakaz zblizania sie do mnie i do dziecka. Moj byly partner gwalcil mnie w ciazy, podawal narkotyki i leki przeciwbolowe w napojach, bylam tez wyzywana i ponizana oraz zalowal mi jedzenia. Jest to czlowiek narkoman z zatwierdzona choroba psychiczna, wogole nie ma pojecia o wychiwaniu dziecka. Czy sprawy te mozna zalozyc juz bedac w ciazy? I czy po tym wszystkim co przezylam sad bedzie stal po mojej stronie?

Zostaw odpowiedź