Jesiotrze, czy jest szansa, że kiedyś do nas wrócisz?

Jeśli tak, to omijaj bracie Tesco. Szerokim łukiem!!!

Geneza wpisu: W konkursie na Bloga Roku 2013 wyprzedził mnie blog o tematyce rolnej oraz o wędkowaniu. Wyciągnęłam wnioski i postanowiłam przerzucić się na tematy związane z ichtiologią ;)

***

Przechadzam się kiedyś po Tesco zachodząc w głowę, czy jedno opakowanie pieluch wystarczy i marząc o tym dniu, kiedy w końcu uda nam się przejść na opcję bardziej ekologiczną i oszczędną – tj. zamienić je na nocnik. Pocieszam się, że już niedługo….

Zamyślona i rozmarzona toczę, jakoś dziwnie pod ukosem, załadowany po brzegi wózek, gdy nagle do moich nozdrzy dolatuje ta specyficzna woń – niczym fiołki o poranku. O tak, omyłkowo zatoczyłam się na dział rybny

Co u licha pływa w tej beczce?

Kiedy mijam stojącą beczkę, oczom własnym nie wierzę. Wystaje z niej ryjek, bezzębny pyszczek, grzbiet ubarwiony na popielatoszaro, miejscami brązowawy z zielonkawym połyskiem, a od czasu do czasu brzuch – z połyskiem srebrzystym w, coś w kształcie rekina.  

Ale to nie rekin! To JESIOTR!

Czy to możliwe?

Po czym poznać, że ma się do czynienia z jesiotrem?

Jesiotr ma wydymane usta/pyszczek, którym wygrzebuje z dna skorupiaki, mięczaki, larwy owadów, niekiedy poluje na drobne ryby. Ma też takie specyficzne ząbki na grzbiecie postawione na sztorc niczym irokezik. Ten w beczce takie właśnie miał.

Jesiotr potrafi osiągnąć nawet 4 metry długości i 350 kilogramów wagi. Jak ma szczęście żyje nawet 80 lat, albo i więcej, bo  jest taka odmiana - jesiotr biały – który może osiągnąć sędziwy wiek 100 lat i ciężar ponad 800 kilogramów! Jesiotr biały to istny gigant.

Żeby nie być gołosłowną odsyłam was na chwilę do Kanady, ale wracajcie z powrotem na bloga. Zobaczcie jaka to ryba!

Na czym jesiotrowi upływa życie?

Dorosłe jesiotry żyją w morzu, zasiedlając raczej płytkie obszary.

Co ciekawe, jesiotry bardzo późno – jak na ryby – dojrzewają płciową. Samce osiągają gotowość rozrodczą dopiero w wieku 12 lat (to naprawdę późno jak na rybę), a samice – 14. Inne źródła mówią o tym, że wiek dojrzałości płciowej jesiotry osiągają jeszcze później, bo dopiero w wieku 22-30 lat. Podejrzewam, że „opóźnione rozrodczo” są właśnie jesiotry białe. Biorąc bowiem pod uwagę ich długość życia, wydawałoby się, że  mogą sobie na to pozwolić.

Po osiągnięciu dojrzałego wieku jesiotry opuszczają morze i wpływają do rzek, aby odbyć tarło. W tym celu jesiotr musi przepłynąć naprawdę wiele kilometrów, bo jest tak zaprogramowany, że tylko w rzece może odbyć swój okres godowy, w czasie którego samica składa ikrę, a samiec uwalnia plemniki celem zapłodnienia jaj. Po pobycie w rzece, jesiotr spływa do morza, po około 40 kilometrów dziennie. I tak na podróżach mija mu całe życie.

Niestety do powyższego opisu powinnam była używać czasu przeszłego.

Przekleństwo jesiotra to królewski smak jego mięsa i kawioru

Z czego znany był jesiotr? Wiadomo! Ze znakomitego kawioru!

Niezwykle ceniona ikra i smaczne mięso sprawiły, że jesiotr stał się towarem bardzo pożądanym w rybołówstwie.

Jesiotr to królewska ryba, a na dowód zacytuję kolegę z sieci:

 „Mięso jesiotra już u starożytnych uchodziło za przysmak i stanowiło ozdobę uczt na dworach królów i możnych.

Poeta rzymski Matrialis, w jednym ze swych wierszy wzywał…”ślijcie jesiotry na palatyńskie biesiady, niech ambrozyjską ucztę, ozdobi to delikatne danie”.

Patrycjusze rzymscy podawali potrawy z jesiotrów na stoły przybrane kwiatami. W Chinach, rybacy byli zobowiązani oddawać złowione jesiotry na dwór cesarski. We Francji, Anglii, podobnie jak w Niemczech i Rosji, jesiotry stanowiły wyłączną własność panujących i książąt. Klasztory, opactwa, właściciele posiadłości ziemskich zastrzegali sobie niejednokrotnie prawo własności złowionych jesiotrów. Podobnie w Polsce jesiotr przez szereg wieków, był najbardziej cenionym gatunkiem ryby obok łososia.”*

Ten sam kolega słusznie zauważył, że rzeka Wisła -nazywana kiedyś „Królową polskich rzek” była kiedyś domem dla jesiotrów i łososi. Kusiła rozległymi dorzeczami, czystymi wodami. 

Ale to z punku ryb za mało żeby móc tam spokojnie żyć. Potrzebna byłaby także kontrola połowów.

Wiek XX oznaczał dla jesiotra prawdziwą klęskę. Na początku XX wieku w Polsce odławiano nawet 200 ton jesiotra rocznie.

 Ostatniego jesiotra w Polsce złowiono w Wiśle pod Chełmem w roku 1965. Okaz tej ryby mierzył prawie trzy metry i ważył 135 kilogramów, wyobrażacie sobie taką wielka rybę?

Dla tych, co mają słabą wyobraźnię znalazłam fotkę – jesiotr złowiony w Polsce w 1962 roku

Obecnie jesiotry zniknęły na dobre naszych wód. Ktoś może powiedzieć –  same są sobie winne skoro tak późno zaczynają się rozmnażać, ale tak naprawdę jesiotra nie ma głównie dlatego, że bezmyślnie i bez jakiejkolwiek kontroli odławiano go tonami. Swoje zrobiło także zanieczyszczenie polskich wód, a gwoździem do trumny stały się budowane zapory, które uniemożliwiały tym rybom przedostanie się z morza do rzeki, a tym samym blokowały ich cykl rozrodczy. 

Z tego co udało mi się dowiedzieć, wśród jesiotrów jedynie syberyjskie albo rosyjskie nie wymagają wędrówki do morza dla uzyskania pełnych rozmiarów i dojrzałości rozrodczej, dlatego też to one właśnie przetrwały (jednostkowo) i to one właśnie pływały i dusiły się w beczkach Tesco.

Smutny, a wręcz tragiczny los jesiotra powinien być dla nas przestrogą. Jeśli nie wyciągniemy wniosków nie tylko zaprezentowany wam dziś jesiotr, który jest mi szczególnie bliski, ale i wiele innych gatunków ryb po prostu zniknie i będziemy mogli je oglądać jedynie w formie eksponatów w muzeach.

Co zrobić żeby jesiotr znowu u nas zagościł?

Powieję optymizmem. W Polsce działa kila ośrodków specjalistycznych działających na rzecz odnowienia gatunku jesiotra. Prym wiedzie Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie wraz z Lokalną Grupą Rybacką z Węgorzewa.

Na czym polegają ich wysiłki? Na organizowaniu akcji wpuszczania do polskich rzek małych jesiotrzyków z tzw. metką (nadajnikiem telemetrycznym) i czekaniu.

Tak właśnie zrobiono parę lat temu w Lubiczu. Jeśli ryby powrócą w tamto miejsce po  25 latach, zgodnie z zamierzeniem naukowców, będą ważyły nawet 30 kg i dadzą początek nowemu pokoleniu jesiotra.

Przypomnijcie mi za jakieś 20 lat, że mam wrócić do tego tematu i sprawdzić, czy plan przywrócenia jesiotra (z metką) do Polski się powiódł.

Do tego czasu nie kupujcie jesiotrów z Tesco, bo będziecie mieli swój udział w wyginięciu tego gatunku!

A już tak zupełnie na koniec, żebyście nie dali się złapać na dowcip, że naprawdę przerzucam się na ryby i rolnictwo, zakończę jak na prawnika przystało, czyli opowiadając o przepisach.

Dziś w formie ostrzeżenia do wszystkich rybaków, wędkarzy, kłusowników:

Czy wiecie, że prawo zabrania połowu ryb między innymi:

  • przez wytwarzanie w wodzie pola elektrycznego charakterystycznego dla prądu zmiennego; 
  • środkami trującymi i odurzającymi; 
  • narzędziami kaleczącymi, z wyjątkiem sznurów hakowych, pęczków hakowych, haczyka wędki i harpuna kuszy; 
  • materiałami wybuchowymi; 
  • przez ich głuszenie; 
  • więcej niż dwiema wędkami jednocześnie, a w wypadku ryb łososiowatych i lipieni – więcej niż jedną wędką (też mnie to zdziwiło ;); 
  • przez wyciąganie ich z nor.

Za naruszenie tych przepisów zostanie wam wymierzona kara ograniczenia wolności albo kara grzywny. No i na bank stracicie kartę rybacką!   Zwłaszcza za te dwie wędki na raz.

Lista zakazów jest dużo dłuższa. Zainteresowanych odsyłam do ustawy o rybactwie śródlądowym.

 *
http://www.fishing.pl/artykuly/srodowisko/wislane-jesiotry-troszke-historii

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

6 komentarzy

  1. ~Figa · 13 lutego 2014 Odpowiedz

    Jesiotr z Tesco jest hybrydą. Modyfikowaną genetycznie istotą wyhodowaną w specjalistycznych stawach laboratoryjnych. Ryb zagrożonych wyginięciem się nie odławia z ich naturalnych środowisk.

    • Prawnik na macierzyńskim · 13 lutego 2014 Odpowiedz

      Figa, pewnie masz rację. W beczce raczej nie pływał żaden z tych, którym na ogonku przywiesieli metkę (nie zauważyłam, albo mu zdjęli), ale chodzi mi o zwrócenie uwagi na problem jesiotrów. Poza tym jesiotr nie jesiotr – żywa ryba w Tesco potwornie się męczy. Nie chciałabym przedkładać cierpienia jednej ryby nad cierpienie innej, ale podobno taki np. karp może oddychach powierzchnią ciała, a inne ryby nie mają tej umiejetności i zwyczajnie duszą się w męczarniach. Co oczywiście nie zmienia faktu, że gorąco zniechęcam do kupowania żywego karpia.

      • ~Figa · 14 lutego 2014 Odpowiedz

        Też nie rozumiem fenomenu „żywej ryby” – smakuje tak samo jak mrożony filet i mniej zachodu z zabijaniem, patroszeniem i całą oprawą kulinarną.
        Aż się boję pomyśleć co robią z taką żywą rybą ludzie, którzy sprawnie i szybko nie potrafią jej zabić, grrrr…
        Ja potrafię, bo mój dziadek był wędkarzem i nauczył mnie jak zabić rybę tak by nie cierpiała i jak ją potem oprawić. Ale te wszystkie wychuchane paniusie i panowie w garniturkach rzadko potrafią.

        Oczywiście, że nie powinno być handlu żywymi rybami w marketach. Krów, cieląt, świń i kurczaków jakoś żywych nikt nie sprzedaje.

        • ~ · 14 lutego 2014 Odpowiedz

          Pewnie to hipokryzja (daleko posunięta) w moim przypadku, ale nie wyobrażam sobie zabijania i delektowania mięsem. Nigdy nie kupię niczego żywego do zjedzenia, nie tylko dlatego że nie umiałabym zabić, ale także dlatego, że męczenia tych zwierząt naprawdę można i trzeba unikać. Skoro już żywimy sie mięsem zwierząt to chociaż szukajmy jakiejś granicy w zadawaniu cierpienia.

  2. ~magda na zimno · 19 lutego 2014 Odpowiedz

    UUf, na szczęście nie mam w domu ryb żywych, co najwyżej mrożone. A w Tesco rybki nie kupę, obiecuję.

Zostaw odpowiedź