Czyje to dziecko

Wszyscy wiemy skąd się biorą dzieci i co należy uczynić, aby zostać ojcem i matką. Skoro to takie oczywiste, to dlaczego w sądzie mamy tyle spraw o uznanie, czy też zaprzeczenie ojcostwa? Z ustaleniem macierzyństwa jest niby prościej. Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła.To jednak w dzisiejszych czasach także nie jest takie oczywiste . A zatem proste jest tylko w teorii.

Opowiem wam historię tym jak często teoria ma się nijak do praktyki.

Pilnie potrzebny ojciec dla dziecka

Pomyłki w ustaleniu ojca się zdarzają. Czasem zupełnie niechcący. Matka dziecka mało skrupulatnie (lub zbyt optymistycznie) policzyła z kalendarzykiem i wyszło jej, że ojcem dziecka jest Zenek, a nie Mwema z Maroko.

Jednak widziałam już kilka takich sytuacji, że tacy jak Zenek zostali  po prostu „wrobieni” w ojcostwo całkiem intencjonalnie.

Dzieje się to na ogół wtedy, kiedy matka mimo, że doskonale wie, że jej mąż nie jest ojcem dziecka, które nosi pod sercem, wiedziona silnym instynktem zorganizowania jakiegokolwiek ojca dla swojego dziecka (Mwema przecież rozpłynął się w powietrzu), utrzymuje, że dziecko jest Zenka.

Jeśli Zenek w chwili urodzenia dziecka jest mężem matki (a wcześniej, tj. w trakcie ostatnich 300 dni przed porodem matka nie miała żadnych innych mężów) ma miejsce tzw. domniemanie, że to on – Zenek – jest ojcem dziecka ** . Wszystko dalej toczy się samo. Zenek zostanie wpisany do aktu urodzenia dziecka jako jego ojciec i  będzie zobowiązany do łożenia na nie alimentów – wcale nie do 18 roku życia, ale dopóki się ono nie usamodzielni finansowo.

Oczywiście przy dzisiejszym poziomie wiedzy medycznej, Zenek mógłby takie domniemanie (że jest ojcem dziecka) obalić.

Wystarczyłoby żeby coś by go w odpowiedniej chwili tknęło, uzbierałby 3 tysiące złotych na badania genetyczne i porównałby DNA swoje i syna. Wyszłoby mu wtedy, że syn nie jest jego. Wówczas mógłby wytoczyć proces o zaprzeczenie ojcostwa*** .

Zaprzeczenie ojcostwa w sądzie

Konstrukcja tego procesu jest dość osobliwa. Powodem, czyli osobą wytaczającą powództwo o zaprzeczenie ojcostwa jest domniemany ojciec. Musi on pozwać nie tylko matkę, ale i dziecko!

Ale Zenek żonę kocha, więc jej wierzy i oczywiście żadnych badań DNA nie przeprowadza. Co będzie gdy kiedyś (słusznie) przestanie jej wierzyć?

Tylko 6 miesięcy, a później już się nie da.

I tu właśnie pojawia się problem. Zenek mógłby wykazywać, że nie jest tatą tylko i wyłącznie w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę.

Jest to bardzo rygorystyczny przepis, dlatego prawnicy rozważają, aby poddać go pod rozwagę Trybunałowi Konstytucyjnemu celem sprawdzenia, czy aby nie narusza on Konstytucji.

Problem w tym, że ojcowie po prostu nie mają pojęcia o możliwości prawnego zaprzeczenia ojcostwa, a jeśli nawet słyszeli o czymś takim, jak badania genetyczne do głowy im nie przyjdzie, że nie będą mogli z nich skorzystać za pół roku.

Życie pokazuje, że w większości związków na początku się partnerom układa. W tym czasie rzadko cokolwiek budzi czyjąkolwiek wątpliwość. Często zaczyna się psuć już po nieco dłuższym okresie związku.

Wtedy ona w szale nienawiści wykrzykuje: „Ty nawet nie jesteś ojcem Antka!”

Możliwe, że o tajemniczym romansie żony z niejakim Mwema doniosą Zenkowi życzliwi sąsiedzi. Takich w końcu też nie brakuje.

Prawda ujrzała światło dzienne

Albo wręcz prozaicznie – tak jak było w tym przypadku.

Zenek któregoś dnia znalazł listy pomiędzy żoną a niejakim Mwema z Maroko,  w których ta mu wyznaje, że jest z nim w ciąży, ale Mwema odpisuje, że to całkiem możliwe – wszak planował kiedyś zostać ojcem, ale jeszcze nie teraz, bowiem chciałby spokojnie wykorzystać stypendium w Europie i dokończyć studia. A zatem matka musi sobie radzić sama.

Zaskoczony tą szokującą wiadomością mąż wytęża wzrok i patrzy ze zdumieniem na Antka! Dopiero teraz dostrzega, że Antek ma takie dziwnie pełne usta, ciemne kręcone włosy i w ogóle jest sporo ciemniejszy niż matka i Zenek. Żona reprezentuje klasyczną słowiańską urodę. Zenek zaś ma ryże włosy, niebieskie oczy i bladą jak pergamin skórę. Wprawdzie kiedyś się nad tym z żoną zastanawiali na głos, a nawet żartowali, ale wtedy żona uspakajała, że to po prapradziadkach, którzy mają korzenie w Afryce.

Zenek dopiero teraz sobie uprzytomnił, że faktycznie nigdy o nich nie dopytał.

Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał?

Zrobił jednak badania. Nie ma wątpliwości. Antek nie jest jego synem.

Ale …Antek ma już 2 latka – pozamiatane Zenek!

Przepisy mówią, że wytoczyć powództwo można w ciągu 6 miesięcy od dowiedzenia się o urodzeniu dziecka, ale nie później niż do ukończenia przez dziecko lat 18.***

No cóż nie ma wątpliwości, że o urodzeniu Antka Zenek dowiedział się jak tylko to było możliwe, bowiem sam przecinał pępowinę. W portfelu nosi nawet zdjęcie na pamiątkę tej wzruszającej chwili.

To co ma teraz zrobić Zenek?

Złożyć do sądu wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa?

Nic mu to nie da. Sąd mu tego terminu nie przywróci.

Zenek ma tylko jedną szansę.

Prokurator ostatnia deska ratunku (w teorii)

Jedyne, co Zenek może teraz zrobić to pokochać Antka. Jak mu nie wyjdzie, może zwrócić się o pomoc do prokuratora. W takich sytuacjach, kiedy termin 6 miesięczny upłynął bezskutecznie,  tylko prokurator może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa i udowodnić, że Zenek nie jest ojcem Antka.

Jednakże prokuratorzy muszą mieć na uwadze także dobro samego dziecka. Zadadzą sobie więc pytanie: Czy dziecko na tym skorzysta? Jeśli Zenek nie będzie ojcem Antka, to kto nim będzie?

Z doświadczenia wynika, że praktycznie nie ma szans żeby prokurator Zenkowi pomógł w tej sytuacji.

Chyba, że …

Jeśli Zenek jest bardzo zdeterminowany powinien odnaleźć Mwema i zmusić go do uznania Antka. Wówczas z punktu widzenia prokuratora dobro dziecka – przynajmniej w teorii – na tym nie ucierpi, bo Antek ojca mieć będzie. I będzie w razie czego miał od kogo żądać alimentów. Znowu – tylko w teorii, bo jeśli Mwema wróci do Maroko, czy innego Czadu, to konia z rzędem  dla tego kto ściągnie od niego cokolwiek.

W każdym razie bez zapewnienia Antkowi prawdziwego ojca, Zenek prawdopodobnie niczego u prokuratora nie wskóra.

A to oznacza, że Zenek pozostanie ojcem Antka do końca życia, chyba że zdarzy się tak jak w tej historii zwrot akcji, o którym opowiem w następnym odcinku.

 Dalszy ciąg historii znajdziesz klikając tutaj.

Poniżej znajdziesz brzmienie przepisów, o których mowa w tekście:

*Art. 619. k.r.o. Matką dziecka jest kobieta, która je urodziła.

** Art. 62. § 1. k.r.o. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji. § 2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża. § 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.

*** Art. 63. k.r.o. Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

7 komentarzy

  1. ~sarahh · 22 stycznia 2014 Odpowiedz

    Dobre! Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.

  2. ~KaRo · 22 stycznia 2014 Odpowiedz

    ja też! takich powtórek przed aplikacyjnym kołem z prawa rodzinnego może być więcej :)

    • ~ · 23 stycznia 2014 Odpowiedz

      Karo jeśli masz egzamin na aplikacji to moja powtórka może ci nie wystarczyć – radziłabym sie bardziej zagłębić ;)

  3. ~Beata · 26 stycznia 2014 Odpowiedz

    A ja tak nie na temat. W naszym (polskim) prawie okreslenie na rodzenstwo, ktore ma jednego rodzica tego samego, a drugiego innego (te sama matke lub tego samego ojca – wiem, ze niepotrzebnie dodaje :-) ), jest okreslane, jako rodzenstwo przyrodnie. Wiecej nie wiem I nie mam pojecia jak to sie ma w praktyce (prawnie, czyli spadki, jezeli nie ma pelnego przysposobienia, obowiazki wobec ojczyma czy macochy I vice-versa). Bede musiala sie podowiadywac jak jest tutaj – jak sie do siebie odnosza dzieci tego samego taty, a roznych matek… Ciekawy temat :-)
    Pozdrwaniam serdecznie ze slonecznego Dubaju (zlosliwa jestem!!!).

    • Prawnik na macierzyńskim · 29 stycznia 2014 Odpowiedz

      Beato, jak zwykle poruszyłaś bardzo ciekawy temat, chyba kiedyś bliżej mu się przyjrzę ;)
      Art. 934[1] polskiego kodeksu cywilnego mówi: W braku małżonka spadkodawcy i krewnych, powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada w częściach równych tym dzieciom małżonka spadkodawcy, których żadne z rodziców nie dożyło chwili otwarcia spadku.

      Ten przepis wydaje się skomlikowany, a chodzi w nim o to, że: taki pasierb (mam tu na myśli przyrodniego brata/ ew. siostrę) może dziedziczyć po swojej macosze (która jest rodzoną matką jego rodzeństwa), ale tylko w wyjątkowych sytaucjach.
      Zasadniczo będzie to miałomiejsce gdy:
      Po pierwsze: nie ma innych spadkobierców wymineionych w tym przepisie
      Po drugie: prawdziwi rodzice tego pasierba nie żyją.

      Oczywiście powyższe dotyczy tylko pasierba, który nie został w pełni przysposobiony (zaadaptowany) przez macochę. Jesli bowiem został, dziedziczy po niej na równi z innymi jej dziećmi.

      Dzięki Tobie sama zaczęłam się nad tym zastanawiać, bo to bardzo problematyczne a zarazem ciekawe zagadnienie.

  4. ~Wojtek · 3 grudnia 2015 Odpowiedz

    Ciekawa historia. Czytam dalej :)

Zostaw odpowiedź