Czy twoje dziecko dostanie się do publicznego przedszkola?

Jeśli dorobiliście się potomstwa, które skończy 3 lata w 2014 roku oboje pracujecie i chcielibyście posłać je do publicznej placówki to możecie się zdziwić.

Niestety nie ma gwarancji, że wasze potomstwo się dostanie do tego przychówku.

Macie dwie opcje:

Nie zrażać się niepowodzeniem i „dorobić” następne, bo MEN  zapewnia, że od 2017 r. wszystkie dzieci w wieku 3–5 lat będą miały zagwarantowane miejsce w przedszkolu

albo

zmieńcie swój status na „Samotną Matkę” (lub Ojca). 

Póki co jest tak…

Całkiem niedawno pisałam o nowej reformie MEN, której konsekwencją jest to, że z wielu przedszkoli państwowych wypadły zajęcia dodatkowe.

Czas wspomnieć o kolejnych zmianach, które związane są z naborem do placówek publicznych (przedszkola, żłobki) i niedługo już oficjalnie zostaną obowiązującym prawem. Problem gorący, bo jak zwykle polega na tym, że wszystkich usatysfakcjonować się nie da, bo podobno pieniędzy za mało.

Mawiają, że z próżnego i Salomon nie naleje, choć jak sięgam pamięcią to bywało drzewiej, że pan Premier kiedyś nalał, ale mniejsza o to.

Kto ma prawo do ustalania kryteriów naboru?

Do tej pory ustalanie kryteriów naboru delegowano na gminy, które w dowolny sposób je określały. Efekt?

Jedne gminy przyznawały dodatkowe punkty samotnym matkom, inne – matkom dzieci niepełnoprawnym, a jeszcze inne – rodzicom, którzy oboje pracują. Ta dowolność nie spodobała się Trybunałowi Konstytucyjnemu [1], bo powodowała istotne różnice w podejściu przedszkoli.

Trybunał uznał, że przepisy ustawy o systemie oświaty, które zezwalały na taką dowolność, są niekonstytucyjne, ponieważ kryteria rekrutacji powinny wynikać z ustawy, czyli aktu wyższego rzędu, a nie z rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, jakikolwiek mądry by ten minister nie był, ani tym bardziej gmin.

TK dał naszemu ustawodawcy rok na zmianę tego przepisu.

Będzie prawdopodobnie tak

Jako że rok niechybnie zbliża się ku końcowi, a przepis jak stał tak stoi, pojawiły się nerwowe ruchy w MEN i propozycje nowych jego zapisów (jeszcze za czasów poprzedniej pani minister Krystyny Szumilas).

Według nowych propozycji tzw. ustawy rekrutacyjnej (wciąż jest to projekt) w całej Polsce będą jednakowe następujące kryteria naboru do przedszkola (żłobka):

Kryterium  Podstawowe

Pierwszeństwo będą miały dzieci mieszkańców danej gminy.

Dalsze Kryteria:

W przypadku większej liczby dzieci z gminy niż liczba dostępnych miejsc, przeprowadzone zostanie postępowanie rekrutacyjne, według kryteriów:

a.       w pierwszej kolejności te dzieci, które potrzebują szczególnego wsparcia państwa: niepełnosprawne, niepełnosprawnego rodzica lub rodziców, z niepełnosprawnym rodzeństwem, z rodzin wielodzietnych (min. troje dzieci), objętych pieczą zastępczą oraz rodziców samotnie wychowujących. Wszystkie powyższe  kryteria będą miały jednakową wartość.

b.      na pozostałe miejsca dzieci przyjmowane będą zgodnie z dodatkowymi kryteriami określanymi przez gminę (nie więcej niż 6):

  • jednym z nich prawdopodobnie będzie pierwszeństwo dla pracujących zawodowo rodziców lub rodzica  (brawo! nareszcie rozsądnie – we wcześniejszym projekcie takiego kryterium nie było!)
  • jednym z nich może być kryterium dochodowe,
  • gmina określi dokumenty niezbędne do potwierdzenia spełniania wszystkich ustanowionych przez siebie kryteriów (kryterium dochodowe będzie potwierdzane oświadczeniem rodzica).

3.       jeśli po przyjęciu dzieci z terenu gminy pozostaną wolne miejsca, placówka będzie mogła przyjąć dzieci zamieszkałe poza terenem gminy posługując się zasadami rekrutacji jak dla dzieci ze swojego terenu.

Parę rzeczy zmieniono in plus

Wcale nie jest prawdą, że Prawnik na macierzyńskim tylko krytykuje MEN. Doceniam to, że w trakcie prac nad nowelizacją wycofano się z kryterium finansowego jako kryterium podstawowego. W pierwszej bowiem wersji proponowano by tym limit ten wynosił około 500 zł na osobę.

Przy takim zapisie wszyscy rodzice, którzy nie tylko wychowują dzieci, ale jeszcze oboje pracują zawodowo żeby zapewnić utrzymanie sobie i dzieciom, zarabiając na rękę po np. 1500 zł wypadliby z kolejki do przedszkola lub ewentualnie wpadliby do niej na sam koniec.

Pytanie czy za tą oszałamiającą sumę stać byłoby ich na opiekunkę lub przedszkole prywatne. 

Na szczęście MEN też zadało sobie takie pytanie i wycofało się z tego pomysłu. 

Samotne macierzyństwo w cenie

Zastanawia mnie jak zwykle kryterium samotnego rodzica. Matki wychowujące samotnie dziecko są premiowane przez nasz system od zawsze.

Żeby nie było – jako matka dwójki małych urwisów doskonale wiem ile trudu i pieniędzy kosztuje ich wychowanie. Wyobrażam sobie jak ciężko musi być samotnym rodzicom zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Tyle, że mam na myśli tych, którzy faktycznie samotnie je wychowują.

Tymczasem jak się tak rozglądam po swoich znajomych – rodzicach, a mam ich trochę, to okazuje się, że mogę wskazać tylko jedną matkę, która faktycznie samotnie wychowuje swoje dziecko.

Za to znam wiele takich, które nie żyją w oficjalnym związku ze swoim partnerem, albo takich, które dotychczasowego męża – ojca dziecka – wymieniły na lepszy model (w wielu przypadkach słusznie czyniąc), z którym to lepszym modelem związku nie formalizują. Żyją wprawdzie razem w jednym mieszkaniu, prowadzą wspólne gospodarstwa, dzielą trudy i obowiązki związane z wychowaniem dzieci z poprzednich związków, ale oficjalnie mają status samotnych rodziców.

Dlaczego?

Bo im się to zwyczajnie nie opłaca!

Otrzymują zasiłki społeczne, zapomogi rodzinne, przysługuje im ulga podatkowa dla samotnych matek, dodatki mieszkaniowe, łatwiej spełnia im się kryteria niskiego dochodu, bo dochód (ukrytego) partnera nie jest brany pod uwagę, przysługuje im uprawnienie do otrzymywania alimentów z funduszu alimentacyjnego, a teraz jeszcze ustawowo będą miały pierwszeństwo do publicznych placówek.

Jak słowo daję  jeszcze kilka takich ulg i fikcyjny rozwód stanie się naprawdę lukratywnym posunięciem. A wtedy ja swoich klientów zamiast nakłaniać do mediacji, będę zachęcała rozstania przedstawiając im zalety „samotnego” wychowywania dzieci.

Zdaje się, że MEN też dostrzegło to zjawisko i zapowiedziało, że samotni rodzice będą punktowani, ale mogą się spodziewać „nalotów sprawdzających”.

Rozbudziło to moją ciekawość –  jak te naloty będą wyglądały w praktyce?

Czy będą to wizyty zapowiadane? Kto będzie wizytował? Panie przedszkolanki? Co będzie sprawdzane? A może wypytywany będzie sam przedszkolak?

Już to sobie wyobrażam:

- Przepraszam, a co u pani robi ta druga szczoteczka do zębów? Bardzo mi przykro, ale jesteśmy zmuszeni odebrać pani 1 punkt, a tym samym pani córeczka przesuwa się o jedno oczko w dół, co w jej przypadku oznacza, że  trafia na listę rezerwowych. 

;)

Wygląda na to, że dopóki nie nastanie magiczny  rok 2017, a wraz z nim nowe miejsca w przedszkolach takie absurdy będą na porządku dziennym. No chyba, że od razu założymy, że kontrole samotnych rodziców to będzie jedynie taka fikcja. 

Tymczasem zobaczymy w jakim kształcie ustawa rekrutacyjna zostanie uchwalona i ile kryteriów z tego wszystkiego, co podałam powyżej  stanie się aktualne. To okaże się już lada dzień.

***

[1] Wyrok TK z dnia 8 stycznia 2013 r. sygn. akt K 38/12

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

38 komentarzy

  1. ~Sympatyk Nowej Prawicy · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Preferowanie „samotnych” matek prowadzi tylko do patologii, psuje nasze rodziny i jest po prostu niesprawiedliwe, zachęca też do oszukiwania.
    Te ustawowe przywileje należy zlikwidować.

    • Prawnik na macierzyńskim · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

      Zlikwidować to byłoby zbyt wiele. Przecież tym samotnym naprawdę trzeba pomóc. Trzeba się zastanowić jak z tą pomocą lepiej celować.

    • ~m · 7 grudnia 2013 Odpowiedz

      Może wydam się niedzisiejsza, ale moim zdaniem musi być przepis ułatwiający zorganizowanie opieki nad dziećmi, które wychowuje jeden rodzic. A to już od ludzkiej uczciwości zależy czy ludzie będą go wykorzystywać niezgodnie z faktyczną sytuacją. Osobiście jestem w związku nieformalnym i nieraz mieliśmy trudniejszą sytuację finansową, ale nie przyszło nam do głowy udawać, że jestem samotną matką z dziećmi. Czego to by uczyło nasze dzieci??? Dla mnie nie ma takiej opcji.

  2. ~Lolek · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Znam przypadek takiej samotnej matki. Dziecko zaniedbane, mamusia oczywiście nie pracuje, bo po co się przemęczać. Po kasę z opieki tylko rękę wyciąga, żeby na fajki i wódę było. No ale miejsce w przedszkolu jej córka dostała, jakim prawem pytam się!?

    • ~Jagoda Nowak · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

      Takim prawem żeby miała ciepły posiłek, rozwijała się z rówieśnikami i cały dzień nie patrzyła na pijaństwo w domu.

    • ~faraon79 · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

      Zamienić „kasę z opieki” na „imienne bony z opieki”.

  3. ~tomasz litwa · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Super.Oboje pracujemy.Czyli moje dziecko ma przez to tracić że oboje płacimy podatki i utrzymujemy instytucje państwowe i nie możemy z nich skorzystać.!!!Brawo MEN!!Po prosty wstyd że o losach naszych dzieci decydują idioci.Zostaje prywatne-tylko kto mi na nie da? POlska już dość zgnębiła swoich obywateli.Zobaczymy po wyborach jak potracą swoje stołki matołki.Które dzieci polityków oprócz KALISZA mają iśc teraz do przedszkola?Pozdrawiam pracujących rodziców.

  4. ~Aga · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    A ja każdej „samotnej matce” życzę tego, żeby naprawdę została samotną matką i zobaczyła jak to jest radzić sobie samemu z dzieckiem z jednej pensji, z brakiem pomocy, z kombinowaniem co zrobić z dzieckiem jak jest chore, z problemem z przyjęciem do żłobka czy przedszkola bo inni oszukują. Jak tak bardzo chcecie mieć te dodatkowe punkty, to dlaczego kosztem naprawdę samotnych matek? Obetnijcie sobie rękę czy nogę i tez te punkty dostaniecie, jako niepełnosprawne.

  5. ~Elle · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Lolek, czy ty myślisz, że MOPS daje aż taką kasę?? matkom na urlopie wychowawczym oferuje aż 400zł. nie sądzę, aby ktokolwiek mógł się za to utrzymać. patologia zawsze była i będzie, tak jak alkoholicy. tak potępiasz tamtą matkę, a ja się pytam gdzie jest tatuś? i dlaczego w ogóle są samotne matki? dlaczego w ogóle nie ma samotnych ojców??? zastanów się nad tym nim kogoś będziesz krytykował. co do obaw opisanych powyżej, może nie będzie tak źle. pół roku temu też się tego obawiałam, ale o dziwo moja córeczka dostała się do przedszkola publicznego pomimo, że byłam na wychowawczym i nie wpisałam w rubryce „samotna matka”. uszy do góry :-)

    • ~Iza · 6 grudnia 2013 Odpowiedz

      Błąd. „czy ty myślisz, że MOPS daje aż taką kasę?? matkom na urlopie wychowawczym oferuje aż 400zł. ” to nie MOPS daje tylko Burmistrz, wójt itd. realizacją zajmuje sie komórka która czasem ale nie zawsze ma swoją siedzibę w MOPS….

      a wracając do tematu… moje dziecko też sie nie dostało do żłobka bo… mamusia, która nie miała szczególnej ochoty siedzieć w domu z małą wolała z młodszym „znajomym”, teraz spotykam tą samą mamusię w pracy (ona jako petent) i jak jej zliczę jej MOPS-owską pensję to ja głupia jestem, że pracuję…. bo ona ma tyle co ja nic nie robiąc, za dziecko w przedszkolu płaci ok.80zł miesięcznie a wyżywienie płaci MOPS, a ja? za bogata jestem to i całość płacę… tylko, że jest coś co ja dostrzegam a ona chyba nie… moje dziecko umie się cieszyć jak dostanie najdrobniejszą rzecz, zwykłe parę kresek na kartce papieru potrafi wywołać u niej uśmiech, moje dziecko to taka przytulanka, śmiga na placu zabaw jej dziecko pozostawione w samopas i nawet jak jest z nim na placu zabaw to ona siedzi i gada z przyjacielem a jej dziecko samo sobie….. wiem, że moje dziecko kiedyś będzie myśleć o mnie jak ja o swojej mamie.. ciepło i z wdzięcznością, że pomimo, iż było ciężko miałam dzieicństwo podobnie jak mój brat… a tamto dziecko…no nie wiem…

  6. ~Kacper · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Bilans moich znajomych samotne matki 5 .. z czego naprawdę samotne to 0 reszta to nieformalne pary i/lub rozwód + nowy wiązek bez formalności..

    Fajnie że mówi się o legalizacji związków partnerskich teraz pseudo samotni będą mieli przywileje małżeństwa bez małżeństwa… a dzieci jeszcze łatwiej będzie się wychowywać.

    Jak tak dalej pójdzie sam wezmę rozwód z żoną żeby mieć tak samo dobrze jak samotni pseudo rodzice.

    Zakała społeczeństwa..

    • ~joanna w. · 6 kwietnia 2014 Odpowiedz

      Zakała? Sama jestem w nieformalnym związku, ale dzieci do przedszkola startują z pozycji pełnej rodziny, żadne z nas się „nie bawi” w samotne rodzicielstwo. Znam jednak wielu pseudo samotnych rodziców, którzy samotni sa pozornie, którzy podają się za samotnych, żeby dziecko się dostało, bo rodzice oboje pracują. I szczerze mówiąc tym się nie dziwię, bo co innego jak mamuśka siedzi w domu malując paznokcie i dziecko do przedszkola goni, a co innego ci pracujący wykorzystujący furtkę. Myslę, że „zakała społeczeństwa” to zbyt ostro napisane.

  7. ~Magda · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    O prawa dzieci wychowywanych przez naprawdę samotne matki nikt się nie troszczy. To, że część osób mija się z prawdą, nie znaczy, że należy zabrać ten przywilej wszystkim dzieciom samotnych matek – bo to one będą najbardziej pokrzywdzone. To najsłabsza grupa społeczna i najbiedniejsza.

  8. ~HB · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    To nie preferowanie samotnych rodziców. Spróbuj sama (przepraszam za ton) wychowując samotnie dziecko, zarabiać na życie. Z kim zostawić dziecko pod czas pracy. Przecież sędzia pod czas rozprawy rozwodowej uważa, że matce dziecka chodzi tylko o obdzieranie ze skóry typu nieszczęsnego ojca dziecka i byłego małżonka. A tak zwanemu „wielce kochającemu” ojcu chodzi o jak najmniejsze płacenie alimentów. Przecież w Polsce przysądzenie alimentów na dziecko jest żenujące. Mało tego, że poziom życiowy u większości dzieci rozwiedzionych rodziców (statystycznie) znacznie spada, to jeszcze żeby matka takiego dziecka poszła pod most. Przecież jak można pracować na etacie i pilnować dziecko w razie braku przedszkola. Zgadzam się, że niesprawiedliwie zmuszać obojga pracujących rodziców do rzucenia przez jednego z nich pracy z powodu braku opieki nad dzieckiem. Ale takiej sytuacji nie jest winien samotny rodzic, bo jeśli rzuci pracę, to kto za niego zarobi. A o sprawiedliwości polskich sądów i uczciwości prawników proszę mi nić nie mówić. Przeszłam to na własnej skórze i znam jak jest na prawdę!!!!! Wiem dla byłego ojca, to była by frajda, żeby jeszcze jego była była zmuszona rzucić pracę z powodu braku opieki nad dzieckiem i pójść pod most. To by sobie kpił i wysyłał kuratorów. Nie można postrzegać wszystkich samotnych rodziców tak samo! Kiedyś zgadzałam się z Panią, a teraz wiem, że jednak SPRAWIEDLIWE jest pierwszeństwo samotnych rodziców. A ktoś pomyślał w takiej sytuacji o dziecku. Przecież to dla małego człowieczka tragedia: mało że rozstanie rodziców, ciąganie do RODK i kuratorów („kochający” ojciec dosłownie wszystko zrobi, żeby pokazać „miłość” do dziecka i jak mu „zależy” na dziecku, a na prawdę na niepłaceniu alimentów. Przecież okropna żarłoczna matka wszystko na siebie wyda, a dziecko z matką zginie śmiercią głodową, matka ma zły wpływ na dziecko. Mój były też chciał mi zniszczyć, bo śmiałam podać na alimenty i przeciwstawić się go matce, która to rozkręciła całą sprawę, chciał zrobić ze mnie wariatkę (wysyłając za dodatkową płatę psychiatrę), chciał odprawić pod most, zostawiając prawie na ulicy z 4-letnim dzieckiem, i sporo innego. A jak okazało się,że jestem uparta i nie załamałam się w sytuacji sama w całej Polsce z 4-letnim dzieckiem bez mieszkania i bez alimentów (czekałam na pierwszą rozprawę sądu 10 miesięcy!!!! od daty złożenia KOMPLETU PEŁNEGO dokumentów. Przecież RODK i inni ważniejsi dla dobra dziecka niż środki do życia. Później ta sama sędzia zadecydowała, że ojciec jest aniołkiem, jak tylko nie lata. Nawet przy STRASZNIE CIĘŻKIEJ sytuacji finansowej rzeczywiście chciałam wtedy żeby na prawdę wyfrunął z naszego życia, bo tak dopiekł podłością, kłamstwem, próbowaniem przekręcić na swoją stronę moich świadków. Nawet próbował i mu udało się przekręcić „niezawisłego” kuratora sądowego, która to kłamała jak z nut. Nie przewidział tylko jednego, że ma „wyrok” z powodu jego choroby psychicznej, na która tą rzeczywiście leczył się i moją STRASZNIE UPARTĄ WALKĘ O SYNA (wiem co mogło czekać naszego syna, gdybyś wychowywała go babcia- matka ojca dziecka) i tu stałam jak skała (malutka kruchutka kobietka sama w całym kraju, nie licząc dziecka). Przy tym doprowadzili mi do łez nawet w sądzie pod czas rozprawy i sędzia powiedziała, że jestem bardzo uczuciowa. Dla niej był zbyt wielki trud przeczytać akta sprawy i zrozumieć mi, co ja przeżyłam przez 7 lat małżeństwa i po tym wszystkim zamiast wsparcia od męża dostałam taki koszmar, że nie życzę nawet wrogowi. „Jesteś niezniszczalna” usłyszałam pewnego dnia do wtedy jeszcze męża. Mam na dzieje, że ma rację. Ale w jednym chyba ma rację. Na swoje szczęście mam żelazny charakter. Przy tym będę broniła samotnych rodziców, tych uczciwych, bo nie każdy ma tyle sił (niestety nie fizycznych) i tyle upartości i prawdziwej miłości do dziecka. Ryzykowałam wszystkim, ale nie pozwoliłam kuratorce i ojcu doprowadzić do psychicznego wykończenia dziecka. Prawda,… a gdzie ona jest. Różnej maści „pomocnicy” lepiej wiedzą co jest najlepsze dla obcych dzieci…..
    Pozdrawiam
    HB

  9. ~Kobieta_Pracująca · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Pracujemy oboje z mężem (mężem legalnym). To nic, że łatwiej może byłoby na zasiłku i kasa by była podobna. Ale pracujemy, nie jesteśmy na garnuszku państwa tylko do tego garnuszka państwowego ze swoich podatków się dokładamy. Płacimy podatki w miejscu zamieszkania. I jak przyszło do rekrutacji do przedszkola, to nasz synek się…. oczywiście nie dostał!!! Oczywiście, bo prawie wszystkie miejsca zostały zajęte przez dzieci samotnych, biednych, ciężko pracujących matek. I te ciężko pracujące matki już o 13:00 zaczynają odbierać dzieci z przedszkola (a więc czy rzeczywiście pracują?), podjeżdżając pod przedszkola nierzadko drogimi autami (czy rzeczywiście biedne?) podwożone przez swoich partnerów-nie mężów-ojców dzieci (a więc niesamotne…)
    Powiedziałam mężowi, że musimy przeprowadzić fikcyjny rozwód – państwowy, bo przecież i tak ważniejszy jest kościelny, a tego tak łatwo uzyskać się nie da (zresztą nie chcemy). Ja zostanę samotną matką, dziecko dostanie się do przedszkola…. i kombinowanie trwa.
    Żałosny kraj, który premiuje kombinatorstwo a nie uczciwość.
    Z takim podejściem, to nigdy nie będziemy cywilizowanym krajem tylko watahą wilków…

  10. ~Kobieta_Pracująca · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Żeby nie było – nie traktuję wszystkich samotnych matek czy ojców jedną miarą. Sama jestem z takiej rodziny więc wiem aż nadto dobrze, jaki to ból, cierpienia. I ile wyrzeczeń wiąże się z samotnym wychowywaniem dzieci. Ale takim naprawdę samotnym. Takim samotnym ludziom powinno się i trzeba pomagać!!!
    Ja pisałam o patologii w byciu samotnym rodzicem – o pseudo-samotności. Przecież to oszustwo! Przez takie oszustki miejsce w przedszkolu traci ktoś, kto tego najbardziej potrzebuje – naprawdę samotna matka, która MUSI iść do pracy, aby zarobić na dziecko, opłacić rachunki albo zająć się drugim, np. chorym dzieckiem. Ile ja już takich dramatów widziałam. Naprawdę samotna mama, którą zostawił mąż po tym jak urodziła nieuleczalnie chorą córkę, nie otrzymała miejsca dla swojego 4-latka, bo jakaś wyfiokowana pańcia, żyjąca z „partnerem” jako samotna mama na zasiłku dostała miejsce dla swojej córeczki. Sama siedzi w domu, nie pracuje, za to często bywa w pobliskim salonie kosmetycznym, gdzie wydaje grube pieniądze. Bynajmniej nie z zasiłku a zarobione przez ‚partnera’….

  11. ~Barbara Sikora · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Nie-samotne matki też MUSZĄ pracować, by zarobić na utrzymanie swojej rodziny. Kryterium stanu cywilnego matki nie powinno być w ogóle brane pod uwagę, bo ono nic nie oznacza. To przeżytek z czasów, gdy bycie samotnym rodzicem wiązało się z ostracyzmem społecznym, ale te czasy się skończyły. O wiele ciężej niż samotnej matce z jednym dzieckiem jest małżeństwu z trójką dzieci, i to właśnie liczba dzieci w gospodarstwie domowym powinna być głównym kryterium. Tym bardziej, że mamy katastrofę demograficzną, więc najwyższy czas nagradzać nie stan cywilny, a inwestowanie w przyszłych podatników.

  12. ~Monika · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Bardzo współczuję prawdziwym samotnym Mamom, które musiały czasami uciekać przed mężem szaleńcem albo po prostu mąż uciekł .
    W mojej pracy prawdziwych samotnych Mam jest – sztuk 1 . Mama bardzo dzielna która nie opowiada o swojej tragedii. Pomagamy jej po tego potrzebuje.

    Pozostałe samotne Mamy to:
    -Panie które mają dzieci z żonatymi Panami oczywiście zamożnymi. Cały dzień analizują alimenty i opowiadają że za mało zarobiły „na dziecku ” , bo facet jest przecież bogaty .

    -Panie które są w związku i innym Panem który też ma dzieci . Razem radzą sobie bardzo dobrze , ale ta Pani wszędzie udaje samotną Matkę szkodząc na prawdę samotnym Mamom:(((

  13. ~waldek · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Czy konstytucja rp to papier toaletowy. W konstytucji jest zapis o prawnej ochronie malzenstw. Stawianie jakiejs grupy spolecznej przed jest lamaniem konstytucji. A samotna matka to osoba, ktorej ojciec dziecka zmarl, jest w wojsku poza miejscem,lub w wiezieniu. Reszta to lamanie konstytucji kosztem malzenst.

  14. ~ada · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    W wyniku choroby po swoich narodzinach stałam się osobą niepełnosprawną ruchowo. Całe dzieciństwo spędziłam w szpitalach, ból, liczne operacje, wyśmiewanie przez rówieśników, brak wyjazdów na wakacje/zielone szkoły/obozy itp. (to ostatnie dla dziecka to może jeszcze nie trauma, ale jednak ciężki los). Nienawidziłam swojego życia, jako 12-latka miałam myśli samobójcze. Mimo to jakoś mi się udało, żyję, choć niepełnosprawna będę do końca życia i liczę się z tym, że z czasem mój stan będzie się tylko pogarszał zamiast polepszać. Mam kochanego męża (również legalnego), który zaakceptował mnie taką jaka jestem oraz dwie, prześliczne, zdrowe córeczki. Starsza w 2014 skończy 3 lata. I mam nadzieję, że wszystko przez co przeszłam chociaż tu będzie miało pozytywne efekty – czytaj dzięki mojej niepełnosprawności może przynajmniej córka dostanie się do przedszkola… Smutne to jest, że trzeba mieć przekichane w życiu, żeby dostać coś (już nawet nie dla siebie tylko dla swoich dzieci) od tego państwa. Dodam, że byłam kiedyś tam – stare dzieje, na rencie, ale komisja z ZUS-u uznała, że jeśli wciąż mam wszystkie kończyny (mimo, że niektóre wcale jak kończyny nie wyglądają) to jestem jak najbardziej zdolna do pracy :)

  15. ~Jeleń Polski z przeoranym odbytem · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Zgłaszanie „samotnego ojca” jest ryzykowne, bo dowalić się może feministyczny i genderowski sąd rodzinny i odbiorą dziecko. Lepiej nie ryzykować, od razu się powiesić i postawić na samotną matkę.

  16. ~Magdalena · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Skąd ja to znam… Nasza córka nie dostała się do przedszkola państwowego, ale Pani Dyrektor placówki pierwszego wyboru, uprzedziła mnie o tym już przy składaniu dokumentów. Zapytałam w prost, czy mamy jakiś szanse? Usłyszałam, że na jedno miejsce mają 15. kandydatów, a ja nie jestem niepełnosprawna i nie jestem samotną matką. Wtedy miała bym szanse. Niestety widać, że tworzenie pełnej, szczęśliwej rodziny nie popłaca. No cóż… ponieważ córka do przedszkola się nie dostała, musiałam zrezygnować z pracy. Nie stać nas na prywatne przedszkole, a babcia, która do tej pory pomagała „zaniemogła”. Dobrze, że starsze dziecko do szkoły z urzędu iść musi i tym martwić się nie trzeba.

  17. ~Dorota Owczarczyk - Brózda · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Witam! Ja trochę z inna sprawą. Myślę, że Pani Prawnik powinna wiedzieć, że przedszkolanka to dziewczynka, która uczęszcza do przedszkola. W przedszkolu pracują NAUCZYCIELE. Czasy, kiedy każdy mógł pracować w przedszkolu minęły. Jesteśmy osobami po studiach, podnosimy swoje kwalifikacje kursami, warsztatami, szkoleniami, studiami podyplomowymi. Nazywanie nas przedszkolankami jest dla nas obraźliwe i lekceważące a jest to nagminne w prasie i telewizji.Pozdrawiam. Nauczycielka pracująca w przedszkolu.

  18. ~Anna Szymczyk · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Witam, ja sugeruję żeby oddała pani dziecko do przedszkola prywatnego, zapłaciła dużo pieniędzy i wtedy na pewno będzie pani zadowolona…bo oddawać je do przychówku, jak to pani określa sama, w ręce jakiejś przedszkolanki no proszę PANI… , a później będziemy się zastanawiać co jest sprawiedliwe, związane z prawem i Konstytucją, a co nie jest… POZDRAWIAM przedszkolanka przez małe „p” :-)

  19. ~Matka · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Znam lepsze kryteria naboru dzieci do przedszkola …. znajomości , moje dziecko zapisane jako pierwsze na listę chętnych (oboje z mężem pracujemy, musiałam załatwic dziecku przedszkole )
    podobno liczyła sie kolejnośc zapisów :-((( ale to była bajka dla naiwnych
    miejsca dla synka nie było natomiast było dla innego dziecka z terenu innej gminy ??? powalczyłam , pisałam skarge do kuratorium , do gminy -z zerowym skutkiem – no cóż w gminie w oświacie jest zatrudniony małżonek Pani dyrektor zespołu szkolno przedszkolnego -więc z góry byłam skazana na przegraną . Ale swoje zdanie na temat funkcjonowania oswiaty w naszej gminie (woj. śląskie) już mam, kolejne wybory obejda się bez mojego głosu i przy każdej okazji namawiam matki , aby walczyły o swoje prawa, musimy walczyc z układami , korupcją bo to już są totalne przegięcia .

  20. ~Grzegorz · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    A gdzie w tym wszystkim miejsce na UCZCIWOŚĆ ? samotne matki ? – oszustki i naciągaczki razem z ich partnerami (wujkami)a kto odbiera ze żłobka dzieci ? wujkowie? ludzie co to za państwo i co to za naród ? kombinatorstwo we krwi a gdzie miejsca dla dziec z małżeństw formalnych i pracujących?

  21. ~Aga Nowak · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    sorki jako samotna matka musiałam wypisac dzieckoz przedszkola bo nie stac było 500 zł płacic bez zajec dodatkowcyh dałam do szkoly

  22. ~Ola · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Tym samotnym matkom to się nic nie powinno należeć. Moje dziecko się przez takie nie dostało do przedszkola. Nie moja wina, że jej facet jej nie chciał. Zresztą wcale mu się nie dziwię. A ja przez to, że mam męża i szczęśliwa rodzinę nie mogę iść do pracy, bo moja mama nie może mi pomóc a z mojej pensji nie wystarczy na opiekunkę.

    • ~Justyna · 14 stycznia 2014 Odpowiedz

      Nerwica mnie bierze jak czytam taki komentarz…
      Ty masz przynajmniej „męża i szczęśliwą rodzinę”, jakoś sobie radzicie razem, a do pracy może uda Ci się pójść za rok. Gdyby nie to, że jako samotna matka mam możliwość, by moje dziecko poszło do przedszkola, to ciekawe jak mogłabym pójść do pracy i utrzymać je i siebie? Bo „tatuś” alimentów oczywiście nie płaci, o dziecku przypomina sobie raz w roku, a fundusz mi się nie należy bo „teoretycznie” ma on z czego płacić. Na prawdę jest ciężko w pojedynkę wychowywać dziecko, nikomu nie życzę. A teksty typu „Nie moja wina, że jej facet jej nie chciał” są nie tylko obraźliwe, ale i nie na miejscu.

    • ~Paulina · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

      Mnie również na taki komentarz się nóż w kieszeni otwiera…
      a co mają powiedzieć samotne matki – bo ich mąż/partner zmarł?
      też to jej wina? puknij się kobieto w głowę!!!
      Moja mama była samotnie wychowującą matką, bo mój „kochający” tatuś najpierw się jej oświadczył, a gdy okazało się, że jest w ciąży, to zwiał, bo był żonaty już…
      I to też pewnie wina mojej matki, że trafiła na zakonspirowanego drania.
      Co do przedszkola – jak mnie posłała, to opłaty za przedszkole były brane od wysokości zarobków – i moja mama jako dobrze zarabiająca samotna matka…płaciła najwięcej. Bo wszystkie pełne rodziny miały choć jednego rodzica nie na państwowej posadce. I prywaciarze zaniżali swoje zarobki….
      Taka rzeczywistość.
      Życzę Ci Olu, abyś poczuła jak to jest być samotną matką (ba… bez dziadków i nikogo z rodziny kto by mógł Ci pomóc… Moja mama na szczęście dała sobie radę w takich warunkach)

  23. ~chanelka · 5 grudnia 2013 Odpowiedz

    Moje dziecko drugi rok z rzędu nie dostało się do przedszkola. Dziecko moich znajomych,którzy żyja na kocią łape dostało się do tego samego przedszkola co ja składałam papiery, dostało sie tylko dlatego, że moja koleżanka ściemniła, że jest samotną matką! Oczywiście nikt z osób,które przyjmowały podania nie poprosił jej,aby dostarczyła,zaświadczenie o alimentach mimo,że w podaniu było napisane,że samotny rodzic musi dostarczyć takie dokumenty. Uwierzyli jej na słowo, a ja czegoś takiego nie rozumiem! Takie osoby zabierają miejsce innym dzieciom, ja dostałam wypowiedzenie z pracy przez to,że moje dziecko nie dostało sie drugi rok z rzędu do przedszkola! I nie rozumiem czemu dyrektorzy przedszkoli czy komisje,które sie zbierają i decydują,które dziecko ma się dostać nie sprawdzają czy taki „samotny” rodzic dostarczył stosowne dokumenty.

  24. ~Magda · 6 grudnia 2013 Odpowiedz

    U nas na dolnym śląsku a sprawdzałam i placówki we wrocławiu i po przeprowadzce mniejsza miejscowość samotna matka to taka ktorej dziecko nie ma ojca jest albo nieznany albo nie żyje co też jest średnio sprawiedliwe ja bym dodaal do tego rodziców gdzie jest jeszcze ograniczona bądź odebrana władza rodzicielska. a rekrutacja do przedskzoli wyglada tak samo zarówno we wrocławiu jak i w mniejszej miejscowości w cąłkiem innej gminie że najweicej punktów jest za rozliczenie podatkowe w danym miescie nastepnie fakt zatrudnienia później dodatkowe pkt za niepełnosprawność, samotnego rodzica, wielodzietna rodzine. We wrocławiu funkcjonują tez żłobki i przedszkola które dofinansowywuje urząd miejski w przypadku rekrutacji do tego przedszkola licza się dodatkowe pkt za nie przyjecie dziecka do przedszkola państwowego :) wiec chyba wszystko zależy od regionu chociaz osobiscie mam dziekco w przedszkolu nie publicznym gdzie cena nei jest wygórowana lecz kadra godziny otwarcia oraz fakt ze ejst czynne neizmiennie cały rok przekonuja mnie bardzo :)

  25. ~dora · 12 stycznia 2014 Odpowiedz

    pozdrowienia dla świata nazywam Dora z Hiszpanii , chcę zaświadczyć o dobrej pracy dr słoneczne , co pomogło mi w osiągnięciu tego, co nigdy nie myślałeś, że to nazwa again.My jest Stephanie była na trzyletni związek z dziecko myślałem , że mnie kocha bardziej niż cokolwiek na świecie po chwili zauważyłem pewne zmiany w nim rzeczy, które nie zdają sobie sprawy , że zaczęła gderać o tym , więc wiedziałem, że coś jest nie tak starałem się zadowolić go w kilku , ale nadal nie ma wyników . Szybko zdałem sobie sprawę , że widzi inną dziewczynę, która próbowała mu wytłumaczyć , że tak bardzo mi się podobało , ale nawet dni listen.one czytaj świadka w podobnej sprawie , osoby świadectwem pracy tego wielkiego Doktora słoneczne , ale myślałem, że nie był przekonany przez mojego przyjaciela , więc skontaktowałem się z nim i próbował jej niesamowite niechętnie metody w mniej niż tydzień , mój kochanek skontaktował mnie i do tej pory są nadal razem i szczęśliwi married.so jeśli występują podobne problemy , jak gdyby
    ( 1 ) chcą ex powrotem .
    ( 2 ) zawsze mają koszmary .
    ( 3 ) , które mają być wspierane w jego biurze .
    ( 4 ) pragną kobiety / mężczyźni uruchomić po tobie .
    ( 5 ) Chcesz dziecka .
    ( 6 ) Czy chcesz być bogaty .
    ( 7 ) Aby powiązać Twój mąż / żona się do Ciebie
    zawsze.
    ( 8 ) potrzebują pomocy finansowej .
    ( 9 ) Opieka ziołowe i wiele więcej
    1 ), które chcesz promować coś, co sprawia,
    2 ) chcesz zarobić dobre pieniądze
    3 ) sukces w biznesie
    4 ) rozwiązania duchowe
    5), aby uzyskać proces
    6 ) chce rozwodu
    7 ) konieczność ich ochrony jako nieśmiertelny
    8 ) Czy chcesz być bogaty
    9 ) Czy chcesz mieć kontrolę nad wami małżeństwa
    10 ) Czy są przyciągane do ludzi
    11 ) Jak uzyskać ciąży
    12 ) JAK DOJECHAĆ EX twój mąż i żona nowych
    13 ) JAK Wygraj loteria
    14) PROMOCJA SPELL
    15 ) Spell OCHRONA
    16 ) Spell BIZNES
    17 ) Dobra robota SPELL
    18 ) dla każdej choroby Cure
    skontaktuj się z nim gwarantuję , że to pomoże tu jest jego adres e-mail : drsunnydsolution1@gmail.com

  26. ~Bob · 28 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Generalnie przedszkoli i żłobków powinno być zdecydowanie więcej, uważam, że opłaty w tej dziedzinie są OK i nie uważam, żeby kilkaset czy ponad 1000 zł było wygórowaną opłatą – ale Państwo powinno zadbać o odpowiednią liczbę miejsc.

  27. ~Artur Bywalec · 24 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Witam a ja mam problem własnie z przedszkolem do którego syn się nei dostał a nawet do dwóch chodzi od pierwszego roku życia do żłobka bo oboje pracujemy w różnych godzinach .Pytanie mam właśnie odnośnie tego żłobka czy może on zostać w nim jeśli nie dostał sie do przedszkola???

Zostaw odpowiedź