Poronienie a prawo do pochówku

Ostatnio otrzymałam pytanie co zrobić z martwym dzieckiem w przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży.

Temat na tyle ważny, że mimo pewnych osobistych oporów zdecydowałam się go poruszyć.
Smutny listopad jest do tego w sam raz.

Większość kobiet, które nie donosiły ciąży nie lubi słowa „poronienie”.

Ja też go nie lubię.

Kobiety, które noszą taką stratę w sercu, pocieszają się, że ich aniołki tak naprawdę nie odeszły, tylko zmieniły datę urodzin.

W wielu przypadkach zajdą w kolejną ciążę i stwierdzą, że ich dziecko po prostu zrobiło sobie „restart”.

Zgodzić się trzeba, że jest to koncepcja niezwykle budująca.

Kobieta musi być twarda

W przypadku przedwczesnego zakończenia ciąży kobiecie w polskich warunkach szpitalno-mentalnych naprawdę nie jest lekko. Panuje totalna znieczulica w tym zakresie. Dlaczego?

Bo takich jak ty, mamy tu kilka dziennie.

Kobietę taką kieruje się na oddział, na którym razem z nią leżą inne ciężarówki, które do rozwiązania ciąży mają po kilka dni. Ich widok naprawdę nie jest niczym pożądanym dla matki, która właśnie się dowiedziała, że dziecko, które nosi w swoim łonie jest już martwe.

Kobiecie takiej nie proponuje się żadnych środków przeciwbólowych, tylko wmawia niezgodnie z prawdą, że poronienie nie ma prawa jej boleć.

Kobiety takiej nie próbuje się też w żaden sposób podtrzymać na duchu. Nie przekazuje się nawet podstawowych informacji o placówkach, w których mogłaby uzyskać wsparcie psychologiczne.

A przecież można by to zrobić, bo to nic nie kosztuje i naprawdę nie wymaga żadnej zmiany prawa.

Znieczulica jest do tego stopnia ogromna, że w trakcie zabiegu pielęgniarki z lekarzem (przed podaniem narkozy), nie zważając na taką kobietę, potrafią gawędzić sobie radośnie o znakomitym przebiegu ciąży żony pana doktora.

To w sferze mentalno-etycznej służby zdrowia.

A co słychać w sferze prawnej?

Jeszcze kilka lat temu, gdy kobieta urodziła przedwcześnie dziecko, tj. przed końcem 22 tygodnia ciąży nikt nie pytał jej jaki ma stosunek do urodzonego dziecka/płodu i czy chciałaby je pochować.

Dziś jest już na to przepis. Jest prawo. Jej prawo do wyboru.

Na skutek petycji składanych przez m.in. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu oraz rodziców z organizacji „Dlaczego” (rodzice po stracie i rodzice dzieci chorych) w 2007 roku Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku została zmieniona w ten sposób, że dodano przepis, zgodnie z którym możliwe jest zorganizowanie pogrzebu dla dziecka martwo urodzonego, bez względu na czas trwania ciąży, wagę płodu, czy jego rozmiar. W tym celu należy zadbać o to, aby wydano kartę zgonu, o którą mogą się ubiegać tzw. osoby uprawnione.

Pamiętacie kategorie krewnych uprawnionych, o których pisałam przy okazji Prawa do ekshumacji? Znajdują one zastosowanie także w przypadku decyzji pochówku dziecka urodzonego przedwcześnie.

Ok. doczekaliśmy się przepisu – super! Ale czy jest on stosowany w praktyce tak jak należy?

Ze skrajności w skrajność

Szpitale reprezentują zasadniczo 3 skrajne postawy:

1.    Przemilczymy twoje prawo do pochówku

W wielu szpitalach lekarze po prostu nie informują kobiet o istnieniu takiego prawa. One z kolei nie pytają, bo są w szoku i do głowy im nie przyjdzie, że oprócz tego dramatu są jeszcze jakieś kwestie prawne.

Martwa ciąża, poronienie, zabieg. Dziękuję i po sprawie. Każdy się rozchodzi do domu. Tak jest najprościej i najszybciej.

2.    Utrudnimy ci je

Znane są przypadki, w których odmawiano wydawania kart zgonu. Niedoszli rodzice musieli wręcz walczyć ze szpitalem o to, by wydał ciało dziecka oraz odpowiednie dokumenty umożliwiające jego pochówek.

3.    ”Wylejemy dziecko z kąpielą”, tj. chciałyście takie prawo, to proszę bardzo – weźcie sobie „to” do … domu

Wyobraźcie sobie, że dochodziło do takich sytuacji, w których matki, które dopiero co przeżyły ten cały dramat, w szpitalach informowano, że płód należy koniecznie zabrać. Jak? – pytały. W jakimś woreczku? A co potem? Nadać imię? Wyprawić pogrzeb?

Czy matka powinna sama pochować dziecko urodzone przedwcześnie?

Są takie matki, które chcą to zrobić i w ogóle się nad tym nie zastanawiają. Dziecku, jakie małe by ono nie było, należy się szacunek i godne odejście – twierdzą. Organizują pogrzeb, zamawiają pomnik i mają potem swoje miejsce kultu. Jeśli im to potrzebne, to chyba powinny. Ale tylko z moralnego punktu widzenia.

W przypadku poronienia w pierwszych tygodniach ciąży często w praktyce mamy do czynienia z martwymi tkankami. Tkanki te nie przypominają żadnej postaci, a co dopiero dziecka. Są więc i takie kobiety, i ich koncepcja, jest mi zdecydowanie bliższa, które uważają, że stawianie pomnika, późniejsza opieka nad grobem w takim przypadku to iście masochistyczne posunięcie.

Niemniej na pewno powinny mieć możliwość podjęcia w tym względzie samodzielnej decyzji.

Prawo to nie to samo co obowiązek

Drogie kobiety, niezależnie od tego, jakie macie zdanie w tym temacie wiedzcie, że uprawnienie do czegoś to nie to samo, co obowiązek.

Przepisy stworzyły matkom prawo do pochówku, ale nie nałożyły na nie obowiązku. Zgodnie z ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, w przypadku gdy ani ona, ani dalsi krewni nie zajmą się pogrzebem wyręczy ich w tym gmina i żadnej łaski nie robi, a jeśli jest to poronienie na bardzo wczesnym etapie – zrobi to szpital.

Lekcja na dziś:

Nikt w Polsce nie ma podstaw prawnych, aby w tej ciężkiej dla kobiety sytuacji zmuszać ją do zorganizowania pochówku przedwcześnie urodzonego dziecka.

 

 

Dla zainteresowanych polecam stronę: 
http://www.poronienie.pl/

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

64 komentarzy

  1. ~Xezbeth · 20 listopada 2013 Odpowiedz

    Bardzo przydatny i kompleksowy tekst. Dzięki Ci za niego.

  2. ~Hattu · 21 listopada 2013 Odpowiedz

    Ciężki temat, ale dobrze, że został tu podjęty… Myślę, że pomoże niejednej kobiecie

  3. ~Nikka · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Poronienie to jest wielka tragedia dla rodziców, którzy oczekują narodzin dziecka. W szpitalach rzeczywiście niewiele informują. Mam jednak pytanie, czy rzeczywiście dla kilkutygodniowego płodu (8-10 tyg.) szpital wyda kartę zgonu? Rozumiem, że można wtedy dokonać pochówku, łacznie z ubieganiem się o zasiłek pogrzebowy, na pokrycie kosztów. No bo chyba nie wydadzą szczątków matce/ojcu ot tak, w plastikowym woreczku? Przejście przez pochówek zawsze stanowi „sprowadzenie na ziemię” rodziny pogrązonej w smutku, ale w przypadku poronienia sprawy/formalności chyba jeszcze bardziej się komplikują.

  4. ~Roots23 · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Wydadzą, ja straciłam dziecko we wczesnej fazie ciąży i otrzymałam ją-owszem, musiałam swoje wyprosić i odstać ale się udało

    • Prawnik na macierzyńskim · 22 listopada 2013 Odpowiedz

      Roots, czy zdecydowaliście się na tradycyjny pogrzeb? Ciekawi mnie jak do tego tematu podchodzi kościół.

      • ~sylwia · 23 listopada 2013 Odpowiedz

        Ja opowiem jak było u mnie. W moim szpitalu nie miałam problemu ani z otrzymaniem karty ani z odebraniem dzieciątka, nawet pozwolono mi je odebrać po 3 tygodniach, Nie zostałam tam jednak poinformowana o takiej mozliwości, Zostalo ono pochowane w grobie mojej cioci . Bylam ja , moj M i nasi rodzice. Ksiadz nie miał zadnych obiekcji co do pochowania go Wrecz przeciwnie kazal nam przyjsc jak juz bedziemy gotowi, powiedzial jak bedzie wygladal cały obrzęd. Powiedział takze ze w takich sytuacjach nie wyprawia sie tradycyjnego pogrzebu tylko tzw. nakropek. Była mala biala trumienka W kosciele odmowilismy z ksiedzem modlitwy i poszliśmy na cmentarz. Poronilam w 6 tygodniu ale chyba nigdy nie wybaczylabym sobie ze zostawiłam je w szpitalu i nie wiedziałabym co sie z nim stało.

  5. ~Alba · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Jestem absolutnie przekonana, że wszystkie dzieci, których rodzice wyrażą taką wolę, powinny być pochowane ze wszystkimi „honorami” należnymi każdej istocie ludzkiej. Natomiast te, co do których ich rodzice takiej woli nie wyrazili, także nie powinny zostać potraktowane jak zwykłe „odpady medyczne”. Myślę, że jesteśmy im to winni, jako społeczeństwo.

  6. ~Sylwia Woissa · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Straciłam 3 ciąże, każdą w innym terminie. Pierwszą w 21 tygodniu, dziś mój aniołek miałby 16 lat. Jak tylko jestem w pl odwiedzam Michałka na cmentarzu na co dzień robią to moi rodzice. Kolejną ciąże straciłam w 14 tyg a trzecia w 8 tyg. , pamięć o tych aniołkach nosze głęboko w sercu. Uważam jednak, że jeżeli rodzice maja potrzebę pochówku swojego nie narodzonego dzieciątka powinni tak uczynić.

  7. ~Maja Nowak · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Zapomniałaś dodać, że takiem kobietom należy się urlop macierzyński skrócony i zwrot z ubezpieczenia jak się ma akt urodzenia martwego dziecka. Też przez to porzeszłam. „Szanowny pan ordynator” ze szpitala w Mikołowie powiedział mi : Nic się pani nie należy , bo to nawet nie był nawet 12 czy tam 22tydzień. Pomyslałam sobie wszystkie najgorsze przekleńswta na niego, a papiery dostałam od miłej pielęgniarki, a wpis bez słowa wypisała mi doktroka która robiłą mi zabieg. Brak słów na takie traktowanie. Serce nadal boli, chociaż już ponad rok minął :(

  8. ~gloriaDrKanada · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Szacunek nalezy sie dla cierpiacych po stracie. Zaden normalny czlowiek nie moze nakazac osobie po stracie jak ma te strate przezywac. Mam wrazenie, ze lekarze maja wykute na pamiec przepisy ale nie maja psychologicznego przygotowania do pracy z ludzmi. Wspolczuje Wam w Polsce takiego traktowania. Czyz nie prosciej jest poinformowac poszkodowanych na pismie? My mamy standartowe informacje, ktore w takich przypadkach pielegniarka drukuje z kompa i przekazuje rodzinie. Oni czytaja powoli i w samotnosci. Maja kilka dni by sie do procedury przygotowac. Po smierci czlonka rodziny ci zyjacy potrzebuja troskliwej opieki by zmniejszyc ich traume. Ten zmarly juz opieki nie potrzebuje. Dlaczego wlasnie zyjacym robi sie utrudnienia? To mi zakrawa na faszystowskie reguly.

  9. ~Magda · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Bardzo cieszyłam się ciążą i ogromnym szokiem było dla mnie poronienie. Nie spodziewałam się tego. Nikt nie jest w stanie się na coś takiego przygotować. Nikt mi nie powiedział, że mam prawo pochować moje dziecko… Chciałabym mieć miejsce, gdzie mogłabym pójść zapalić świeczkę. Boli mnie fakt, że ono trafiło do śmieci medycznych… Kilka tygodni później dodatkowo wybuchła afera w okolicy, ponieważ firma utylizująca odpady… zakopywała je na terenach działek. To już zupełnie mnie rozwaliło… Nikt, ale to nikt, nie zapytał mnie nawet co chcę z dzieckiem zrobić.
    Nikt też nie powiedział, że mam prawo do skróconego urlopu macieżyńskiego. Po tygodniu byłam w pracy w fatalnej kondycji psychicznej… 12 grudnia minie rok, a nie ma dnia, żebym o tym nie myślała.

  10. ~Ewa Dobrowolska · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Nie wiem, skąd czerpałaś dane do swojego pisma, ale podpowiem – 15 lat temu w wyniku sepsy moje dziecko zmarło po przedwczesnym porodzie w szóstym miesiącu ciąży, dostałam normalny wypis ze szpitala a następnie normalny akt urodzenia a adnotacją zgonu i w normalny sposób dziecko moje zostało pochowane na cmentarzu z mszą i wszelkimi obrzędami katolickimi, bo w szpitalu dzieci są chrzczone pośmiertnie. Na naszym cmentarzu jest wiele grobów maluchów takich jednodniowych, jak moje dziecko z datami zarówno przed jak i po moim przypadku. Nigdy nie zauważyłam jakiegokolwiek problemu w tej kwestii, nawet, kiedy leżałam w szpitalu przychodziła do mnie lekarka, która opowiedziała mi, że sama poroniła 6 razy i nadal próbuje. Ja spróbowałam po trzech latach i dziś mam fajną nastolatkę, pozwalam jej na wszystko, bo przecież mam ją za dwie… ale wychowała się na cmentarzu, bo przecież tam mieszka jej siostra i nadal zawsze chodzimy tam razem a kiedyś będzie sama się opiekować grobem. Życie i śmierć to proste ludzkie byty i trzeba oswoić je a nie starać się je zmieniać. Nie jest nam dane w tej kwestii decydować. Trzeba to przyjąć, tak jest lżej.

    • ~ · 22 listopada 2013 Odpowiedz

      Ewo, nie miałaś problemu, bo ciąża była widocznie po 22 tyg. Dane do pisma czerpię jak zwykle z przepisów prawa.

  11. ~Renata · 23 listopada 2013 Odpowiedz

    szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie straty dziecka, i nie ważne czy jest to dziecko, które miałam okazje przytulać, wpatrywać się w nie wychowywać, czy tylko nosić pod sercem. urodziłam dwie córeczki, które pokochałam z całych sił już od pierwszej chwili, gdy tylko dowiedziałam się o ich istnieniu.

    z całego serca współczuję wszystkim matkom, które muszą pogodzić się ze śmiercią dziecka.

  12. ~kaja · 23 listopada 2013 Odpowiedz

    Zastanawia mnie jedno. Jakoś łatwo poszło z ustawą antyaborcyjną, ale, mimo uznania, że od momentu poczęcia kobieta nosi w sobie dziecko, człowieka, nie spowodowało to natychmiastowego uznania, że poroniony płód ludzki jest godzien pochówku. Dopiero po kilku latach i na wyraźne żądania osób, które straciły dzieci, łaskawie uznano, że po opuszczeniu macicy to nadal jest dziecko i człowiek. Być może doczekamy się czasów, kiedy narodzone też będą uznawane za ludzi…

  13. ~Sylwia Anna · 23 listopada 2013 Odpowiedz

    Bardzo interesujący temat…właśnie za pare dni jest pierwsza rocznica śmierci mojego aniołeczka.Moje dzieciątko odeszło w ostatnim dniu przed planowanym porodem…niestety do tej pory nie mogę się z tym pogodzić i myślę że nigdy się z tym nie uporam…tym bardziej że moje dziecko z winy lekarza odeszło do aniołków :( dodam że mieszkam w Anglii…mogę tylko powiedzieć tyle że po tak straszliwej stracie opieka psychologiczna jest na bardzo wysokim poziomie naprawdę starają się pomóc…ciężko jest żyć po takiej ogromnej stracie…ale trzeba mieć wiare…że tam na górze naszym aniołką jest dobrze i na pewno się kiedyś tam spotkamy…głęboko współczuję wszystkim rodzicą którzy tego doświadczyli…i oby więcej nie musieli przeżywać takiej tragedii…

    • ~ · 23 listopada 2013 Odpowiedz

      Sylwio, Twoja strata jest pewnie ogromnie bolesna. Bardzo współczuję. Czy te sprawy o których pisałam są jakoś inaczej rozwiązywane w Anglii?

  14. ~magdanazimno · 23 listopada 2013 Odpowiedz

    Kiedyś się nad tym zastanawiałam. Już wiem, dziękuję. A pomnik to faktycznie byłoby dość masochistyczne…

  15. ~Joanna Jaskółka · 24 listopada 2013 Odpowiedz

    Moja kuzynka chowała ostatnio swoje dziecko z trzymiesięcznej ciąży. O ile z wydaniem ciała nie miała problemu, to samo wydanie było ciekawe – dostała słój z dzieckiem w formalinie i jak niosła słój do samochodu, każdy się przyglądał, co ona tam ma w tym słoiku…

    Kolejny problem – imię. Jak nazwać dziecko, którego płci nie znamy? Niektórzy nazywają Jan Maria, a inni „strzelają”. Niemniej ciekawy problem…

  16. ~Wiedźma · 24 listopada 2013 Odpowiedz

    Ze strony szpitala. Poroniłam dwa razy. Dwukrotnie trafiłam do szpitala w niewielkim mieście. Powiem szczerze i uczciwie – lepiej nie mogłam. Słyszałam od rodziny opowieści o tym, że dziewczyny z poronieniem trafiają na salę z tymi, które czekają na szczęśliwe rozwiązanie. Pod tym względem szpital w P. jest najwyraźniej wyjątkowy. Jak ognia unikają takich sytuacji. Za pierwszym razem nie było akurat podobnych przypadków, więc salę miałam wyłącznie dla siebie (taak – normalny miejski, właściwie powiatowy szpital), za drugim trafiłam do Pań, w podobnej jak ja, przykrej, sytuacji. Nie ma opcji, żeby przy poronieniu trafić na salę z „ciężarówkami”. Opieka personelu na „pięć z plusem” – współczujący, starający się pocieszyć… ciepło, delikatnie, ale i konkretnie.
    Co do pochówku – no cóż poroniłam bardzo wczesne ciąże, więc nie było o tym mowy – bo też nie było „czego” pochować.
    Pozdrawiam ciepło
    K.

  17. ~Matka Aniołów · 26 listopada 2013 Odpowiedz

    strasznie przykro czytać o takich wydarzeniach-nawet w listopadzie :(
    Gratuluję bloga i podziwiam za bezinteresowną pomoc ,pozdrawiam :)

  18. ~anielscy rodzice · 14 marca 2014 Odpowiedz

    Ja przeżyłam ten koszmar. Poroniłam w 9tc. szok, niedowierzanie, przedmiotowe traktowanie w szpitalu, zero współczucia itd. nikt nie poinformował mnie o prawach- doczytaliśmy w necie. na domiar złego w badaniu histopatol. stwierdzono brak tkanek płodu- co było niemożliwe!! Po zrobieniu rabanu ordynator ponownie zlecił wykonanie badań- dzieciątko się znalazło. Pochowaliśmy naszego Aniołka, ponieważ nie wyobrażałam sobie aby uczynić inaczej, serce na to nie pozwalało. Mamy czyste sumienie, namacalny dowód na istnienie naszego dzieciątka. Mimo wszystko niektórzy ludzie którzy nas otaczają nie rozumieją, wydaje mi się że pod nosem powtarzają :” co oni przesadzają, przecież nic się nie stało…” Płakać się chce… Potrzebuję aby ktoś powiedział.. zrobiliście dobrze…. Nie słyszę tego:( Usuniesz ciążę- wyrodna matka! Postępujesz zgodnie z sumieniem, godnością dla poczętego dziecka- przesada :( Jedyne co mnie pociesza, że coraz więcej się mówi o kobietach które straciły nienarodzone dziecko… W końcu!!! Pozdrawiam Aniołkowych Rodziców:)

  19. ~Anna · 22 kwietnia 2014 Odpowiedz

    czy oby na pewno ten artykuł jest nadal aktualny, czy czasem w tym roku nie obowiązuje już nakaz pochowania płodu (i nadania nr pesel oraz imienia) od najprawdopodobniej 12tygodnia?

    • Prawnik na macierzyńskim · 22 kwietnia 2014 Odpowiedz

      Do 22 tygodnia jest to prawo rodziców, a nie obowiązek. Tzn. mówię o pochówku, a nie o nadaniu imienia, czy określania płci, której do tego czasu tak naprawdę nie da się określić bez badań genetycznych. Takie można przeprowadzić na płodzie na swój koszt.

  20. ~Bajka · 23 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Wszystkim, które poroniły szczerze współczuję, a tym które są szczęśliwe w ciąży proponuję poczytać porady, które minimalizują ryzyko poronienia – http://www.chcemybycrodzicami.pl/artykuly/286/ Akurat sama znam ten ból i nikomu tego nie życzę…

  21. ~ola · 22 czerwca 2014 Odpowiedz

    Mam pytanie a co potem z tym dzieckiem jak my nie chcemy robic pogrzebu a ono zostaje w szpitalu?

  22. ~emz · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Heh, pewnie to ci sami, którym „sumienie” nie pozwala na wykonanie aborcji. To jak to jest? Z jednej strony toż to już pełnoprawne boże życie poczęte, a z drugiej mamy takich roniących kilka dziennie?

  23. ~ZŁOWIESZCZY CHICHOT · 8 stycznia 2015 Odpowiedz

    Moja droga, myślę, że wielu kobietom ten wpis pomoże. Ja osobiście uważam, że nie powinno się dokonywać pogrzebów dla dziecka, które nie przyszło żywe na świat. To moim zdaniem niedorzeczne, a odwiedzanie grobu takiego dziecka byłby masochizmem. Pozdrawiam i będę zaglądała :)

    • ~Agnieszka · 28 maja 2016 Odpowiedz

      Nie będę Cię Chichot krytykować, bo zgadzam się, ale tylko w pewnym stopniu. Kiedyś miałam tylko sytuację że test ciążowy wyszedł pozytywny, lekarz powiedział, że coś tam widać, ale trzy tygodnie później dostałam już miesiączkę. Trochę sobie pobeczałam, ale zajęłam się pracą, mężem :) i przyjemnościami i szybko mi przeszło. Może po prostu taki mam charakter. Nie ma co uprawiać masochizmu jak się poroniło w pierwszych tygodniach. Nie wyszło i tyle, nie nosiłam przez 9 miesięcy, nie czułam jak się rozwija, nie widziałam na USG pierwszej rączki czy nóżki. Jak miało nie być to lepiej tak niż miałabym się dowiedzieć pod koniec ciąży że dziecko jest martwe. To jest dopiero tragedia. A odpowiadając na twój komentarz uważam że dopóki płód nie zaczął się rozwijać, były tylko tkanki, to już duża przesada z pogrzebami, nie ma żadnego ciała, wyleciała krew i tyle.
      Ale jak już cokolwiek się rozwinęło, wiadomo jaka płeć, widać już rączki i nóżki, bijące serduszko, to powinno się dać niedoszłym rodzicom prawo wyboru czy chcą pochować ciałko czy zostawiają to szpitalowi. Osobiście nie robiłabym pogrzebu dla ledwo rozwiniętego płodu. Jednak kwestia jest sporna i bardzo indywidualna.
      W obecnym systemie jak rządzi nami PIS, ciągle jest spór o aborcje, o in vitro, wszystko się pozmieniało. Kiedyś palili w specjalnym piecu, teraz chroni się każde stworzenie od momentu poczęcia.

  24. ~Azab · 10 stycznia 2015 Odpowiedz

    @złowieszczy chichot: będę złośliwa i okrutna – życzę ci, żebyś nadal po stracie SWOJEGO WŁASNEGO dziecka nadal nie widziała sensu go chować. Wątpię że tak będzie, ale nawet jeśli tak, to nie powinnaś się przejąć – i tak nic ci nie pomoże. Ja swojego pierwszego aniołka pochowałam, drugiego też pochowam. Dla aniołkowych rodziców z Warszawy: jest na Służewiu Grób Dzieci Utraconych, dobry wybór dla rodziców którzy nie chcą wykupować specjalnie miejsca, ale chcą godnie pochować swoje dziecko.

  25. ~Agni · 30 marca 2015 Odpowiedz

    Witaj,
    Przeczytałam kilka twoich wpisów, ale ten postanowiłam skomentować. Myślę sobie, że każda kobieta powinna mieć prawo do pochowania dziecka, nie ważne czy miało 10 tygodni czy 25. A to, że lekarze nie udzielają informacji odnośnie tej możliwości – myślę, że sami (choć wiedzą o istnieniu przepisów) nie traktują tego tak emocjonalnie jak matka. To dziecko wciąż pozostaje „tkanką”. Choć nie wyobrażam sobie wylania płodu w wiadrem…. niczym pomyj do toalety.

  26. ~monicarlos · 8 kwietnia 2015 Odpowiedz

    poroniłam we wczesnej ciąży. na oddziale znalazła się pielęgniarka ,która poinformowała mnie o możliwości zabrania dziecka i ewentualnego pochowania go. byłam zdruzgotana i kompletnie rozbita.w nocy tuż po…w obecności tej kobiety odmówiwszy wcześniej modlitwę do Ducha Świętego ochrzciłam maleństwo z wody. ciałko zostało zabrane do badania.wyniki odebrałam po 2 miesiącach od tej strasznej chwili.brakowało mi wsparcia otoczenia,choć w sumieniu wiedziałam co należy zrobić.sprawa dziecka i tego gdzie jest teraz nie dawały mi spokoju.na wypisie badania był rozmiar dziecka i krótki opis: „zgodnie z procedurą szpitalną zarodek przekazano do pochówku”. pytanie gdzie? dowiedziałam się ,że owszem tak jest napisane ale nikt jeszcze go nie pochował tak jak wielu innych dzieci które nie zabrane przez rodziców nie mają na to szans. ponieważ gmina od ponad roku ponaglana przez szpital,przechowujący ludzkie szczątki w formalinie,nie ma zamiaru nic z nimi zrobić.ustawa o chowaniu zmarłych nakłada taki obowiązek na gminę a zawiadują tym MOPS-y. w MOPS-ie nikt nic nie wie.tłumaczą się wreszcie ,że nie mają odpowiedniego zarządzenia od Burmistrza i jest problem ponieważ należałoby pytać o zgodę rodziców tych dzieci.

    ja pochowałam swoje maleństwo.ściśle to nie jest pogrzeb ale uroczyste poświęcenie ciała i miejsca pochówku.wraz z księdzem proboszczem mojej parafii modliliśmy się na cmentarzu.ksiądz łączył się z nami w żalu po stracie dziecka.nie było mowy o żadnej ofierze.
    Bóg daje siłę żeby przejść przez trudne i bolesne doświadczenia.Jest z nami w radościach i smutkach.w to głęboko wierzę.
    łączę się w modlitwie za Was wszystkie

    a teraz dla tych którzy nie wiedzą co zrobić,jak i z kim rozmawiać a chcieliby pochować szczątki dziecka,małe info poniżej:

    1.masz prawo (nie obowiązek) pochowania poronionego dziecka.
    2.jeśli chcesz to zrobić rozmawiaj z lekarzem.nalegaj na wydanie metryczki urodzenia martwego dziecka,szpital ma obowiązek wystawić taki dokument.mów otwarcie o zamiarze pochówku.
    3. z metryczką idź do Urzędu Stanu Cywilnego i poproś o wydanie aktu urodzenia( 3 egzemplarze). jeden egzemplarz aktu powinien być ZUPEŁNY (2 mogą być skrócone) z adnotacją ,, dziecko martwo urodzone”—-tego wymaga
    ZUS.! mi wydano od ręki.
    4. udaj się do ZUS-u z ZUPEŁNYM AKTEM URODZENIA,tam uzyskasz dalsze informacje
    5. zadzwoń do księdza swojej parafii
    6. w zakładzie pogrzebowym otrzymasz wszelkie informacje i fakturę ,która będzie potrzebna do ZUS aby otrzymać zasiłek pogrzebowy
    7. jeśli jesteś zatrudniona należy ci się skrócony zasiłek macierzyński w wymiarze 8 tygodni( 56dni) ale uwaga ! od momentu poronienia trzeba to zrobić jak najszybciej. wniosek o udzielenie urlopu macierzyńskiego wraz z odpisem aktu urodzenia składasz do pracodawcy.

    +++ dodaję króciutko akty prawne:

    wg.Rozp. Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001r.
    w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi.
    &2 „za zwłoki uważa się ciała osób zmarłych i dzieci martwo urodzonych,bez względu na czas trwania ciąży.”

    i dalej:

    Ustawa z dnia 31 stycznia 1959r o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
    Art.10
    1.” Prawo pochowania zwłok ludzkich ma najbliższa rodzina (…)”
    3.” Zwłoki niepochowane przez podmioty o których mowa w ust.1(…)są chowane przez gminę właściwą ze względu na miejsce zgonu(…)”.

    pozdrawiam wszystkie kobiety z nadzieją i modlitwą

  27. ~Megan · 16 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Do monicarlos: super ze krok po kroku dzielisz sie swoim doświadczeniem, na pewno takie wskazówki w pigułce bedą dla innych potrzebujacych bezcenne. Osobiście doświadczyłam problemuwydania karty zgonu martwego płodu ze względu na brak możliwości określenia płci. Nadmieniam, ze ciąża była bliżniacza, malenka w 4 tym miesiącu sie zatrzymała, natomiast drugi groszek rósł bezpiecznie do 9 tego miesiąca. Urodziłam w terminie zdrowe dziecko i drugi worek płodowy z resztkami zmacerowanego dziecka i tkanek. Po cięciu cesarskim pielegniarka zapisała w karcie poród pojedynczy, lekarz podpisał, choć ciąża była bliźniacza musialam odkręcać zapis, wysyłać tkanki na badania genetyczne celem określenia płci dziecka. Swoje przeżyłam… Słuchając zwłaszcza komentarzy pracownic zakładu patomorfologii, ktore musiały przygotowywać próbki do wysyłki…

  28. ~Moniuszka · 7 lipca 2015 Odpowiedz

    Witam serdecznie, trafiłam na ten blog po wnikliwych poszukiwaniach odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Niestety nikt chyba nie miał takiej sytuacji jak ja.
    Byłam w ciąży bliźniaczej, jednojajowej. Poroniłam w 9tyg. Wykonałam z wypożyczonych ze szpitala kostek parafinowych na własny koszt badanie genetyczne na określenie płci (staram się uzyskać urlop macierzyński). W interpretacji wyniku zostało wpisane „Płeć płodu żeńska” i tutaj zaczyna się problem. Szpital może mi wystawić metryczkę tylko na jedno dzieciątko powołując się na liczbę pojedynczą w wyniku. Gdyby było płodów to wystawiliby dwie metryczki. Chciałabym dowiedzieć się czy rzeczywiście interpretacja wyniku przez szpital, w moim przypadku jest słuszna? Przecież w szpitalu jest cała dokumentacja potwierdzająca moją ciążę bliźniaczą. Do badania trafiły kostki nie cały „materiał”, przy ciąży jednojajowej przecież płeć płodów jest taka sama. Proszę o pomoc, ja już nie mam siły walczyć z tą całą biurokracją i sama z sobą w tej ciężkiej dla mnie sytuacji. Chciałabym dokonać pochówku dwojga moich dzieci.

  29. ~Ania · 4 sierpnia 2015 Odpowiedz

    Witam. Jestem po stracie dzidziusia, w 12 tyg ciąży lekarz na badaniu usg stwierdził że nie ma bijącego serduszka i po zmierzeniu długości ciemieniowo siedzeniowej usg wykazało 9tc i 3 dni. Kazał przyjechać do szpitala za 4 dni tj. 3.08 na wyłyżeczkowanie macicy. Byłam zdruzgotana, długo z mężem wyczekiwaliśmy momentu aż uda nam się zajść w ciążę. Gdy przyjechaliśmy razem do szpitala najpierw zrobiono mi usg aby upewnić się że dzieciątko jest martwe po czym lekarz założył mi dopochwowo tabletkę która miała na celu zrobienie tzw. rozwarcia aby lepiej było wyłyżeczkować macicę. Później zabrali mnie na salę gdzie leżały kobiety po cesarskim cięciu i tam miałam czekać aż zabiorą mnie na zabieg. Po ok 2 godzinach pojawił się „mój” ginekolog i zabrali mnie na salę zabiegową, wszystko szybko się potoczyło, płakałam a oni kazali położyć się na fotelu przypięli nogi pasami dostałam znieczulenie ogólne maske z tlenem i obudziłam się już na tej samej sali na której leżałam wcześniej. Przyszedł lekarz zapytał jak się czuję, sprawdził czy mocno krwawię i powiedział że wszystko dobrze więc za ok dwie godziny będę mogła wyjść do domu. Zapytałam o metryczkę urodzenia martwego dziecka aby móc zarejestrować dziecko w usc no i tu pojawił się problem ponieważ nie są oni w stanie określić płci dziecka powiedzieli że muszę pobrać próbkę z pracowni histopatologicznej i sama na własną rękę zrobić badania genetyczne stwierdzające płeć dziecka ponieważ nie ma czegoś takiego jak płeć domniemana (słowa lekarza) więc jeśli zrobię badania genetyczne i wrócę z wynikami wtedy wypiszą odpowiednie dokumenty. Dowiadywałam się że próbkę mogę pobrać za ok tydzień wtedy kiedy będą już wyniki z histopatologii i zawieźć na badania genetyczne z których wyniki będą do miesiąca czasu. Nie wiem czy to nie jest zbyt długi okres czasu i czy szpital wypisze dokumenty czy nie powiedzą mi że jest za późno na rejestrowanie w usc. Kobiety które straciły swoje maleństwa wiedzą jak trudny to okres to na dodatek szpitale wszystko utrudniają jakby nie chcieli psuć sobie renomy a przecież takie przypadki zdarzają się bardzo często i nie powinno się tego uciszać jak gdyby nic się nie stało a jest to dla każdej kobiety wielki ból i ogromna strata.

  30. ~magdalena · 26 sierpnia 2015 Odpowiedz

    ostatnio w mojim zyciu cos strasznego mnie spotkało w nocy miałam straszny ból i krwawiłam niedawno po tym szybko znalazłam sie na porodówce i byłam w takim szoku ze nie wiedziałam co robie pytan duzo a ja nic podpisałam ze nie chce widziec dziecka ze to za duży ból teraz na spokojnie żałuje bo mogłam sama pochowac dziecko w niedziele mnie wypisano a dzis jest sroda i dopiero zaczynam normalnie myslec czy ja moge zmienic zdanie i sama pochowac ? czy moge wziasc od nich zwłoki mojego dziecka ? z tego co ja sie dowiedziałam to beda tam lerzec 6miesiecy a ja nie chce 5tak długo czekac kiedy oni pochowaja indywidualnie . czy mam prawo w takiej sytuacji zmienic zdanie ?. druga sprawa byłam na zwonieniu lecz wczesniej poroniłam byłam na stazu .teraz mi sie przysługuje 56 dni macierzynskiego czy moge sie ubiegac o odszkodowanie ?

  31. ~A kwiatkowska · 6 stycznia 2016 Odpowiedz

    Również poroniłam w 9 tyg ciąży i miałam robione łyżeczkowanie w szpitalu.
    Szpital poinformował mnie o przysługującym mnie prawie i muszę powiedzieć że prawo owo mnie szokuje. Urządzanie pichówków dla kilkutygodniowej ciąży zakrawa o szaleństwo. Brak świadomości w polskim społeczeństie przeraża. Procent obumierających ciąż w pierwszym trymestrze jest wysoki, to się zwyczajnie zdarza i każda świadoma kobieta o tym wie. Jesteśmy jedynym krajem w zachodnim cywilizowanym świecie z prawem uznającym możliwość pochówku embriona a czasem wręcz tkanek w 1 trymestrze ciąży. Prawo to jest dla kobiet zwyczajnie krzywdzące. Z korzyścią dla wszystkich byłoby edukowanie kobiet, myślę że trauma poronienia wczeanej ciąży byłaby wtedy znikoma. Jest to doświadczenie smutne i przykre – była ciąża, nadzieja na dziecko, nie udało się. Nikt jednak nie umarł i wmawianie sobie że tak jest tworzy traume. Czym innym zupełnie jest utrata dziecka w zaawansowanej ciąży i tu oczywiście prawo jest słuszne a szpitale z takimi kobietami powinny postępować znacznie bardziej empatycznie nie umieszczając ich chociażby na salach z mamami zdrowych nowodorków co niestety czasem ma miejsce.

  32. ~lilly · 11 stycznia 2016 Odpowiedz

    Dla mnie to co piszesz jest okrutne…To nie była śmierć dziecka? Hmm, oczywiście, że wiele ciąż traci się w pierwszym trymestrze, ale to nie oznacza, że to nie były dzieci. Nie rozumiem takich ludzi jak ty, nie chcesz chować dziecka ok, nikt cię nie potępia i nie osądza, ale daj prawo innym rodzicom decydować inaczej. Jeśli jakaś para stara się o swoje wymarzone dziecko i kobieta zachodzi w ciążę to od początku jest to UKOCHANE DZIECKO, jeśli to dziecko odejdzie to szok i strata, nieważne czy w 6tyg. czy 16tyg. czy 26tyg… To tak jakby powiedzieć matce która straciła 2-latka, że jej ból jest mniejszy od tej co straciła 11-latka…okrutne i podłe.

  33. ~Mloda · 24 stycznia 2016 Odpowiedz

    Ja wlasnie jestem po zabiegu usuniecia martwego plodu. Cos strasznego. Nikomu tego nie zycze :-(. Pisze bo nie wiem Co robic czuje ze powinnam wziasc I pochowac malestwo mimo ze mialo 8-9 tyg. Ale maz uwaza inaczej ze po sekcji za okolo 8 tyg. jak mi dadza malestwo bede przezywac wszystko na nowo I lepiej zeby pogrzebem zajal sie szpital. Dodam ze poronila za granica a za poltora miesiaca wracamy do polski na stale I nie mam pojecia jak mozna przewiezc taka maluska trumienke czy to musza byc specjalne procedury no I jak pochowac dzieciako w polsce skoro w polsce nie poronilam. Moze lepiej zostawic malestwo pod opieka szpitala. Tutaj powiedzieli ze bedzie w maluskie trumience i jest cmentarz I chowaja tam w jedno miejsce wszystkie takie maluszki. Dali nam nawet mape jak tam dojechac I zobaczyc gdzie jest pochowane.takie maja procedury. Opieka w szpitalu byla super. Wszyscy przezywali razem ze mna, ciagle mowilu ze im przykro itp. Jak pytalismy co ludzie robia w takich sytuacjach mowili ze wiekszosc zostawia to szpitalowi inni ze biora do domu czy chowaja w ogrodkach. Ja zostawila bym to szpitalu Gdybym tu mieszkal na stale a w takiej sytuacja gdy wracam do polski boli mnie ze wracam do polski I zostawie za granica czastke mnie nie mam pojecia co robic. Jestem zlamane. Co wy o tym Myslicie czy byla ktoras z was w podobnej sytuacji? ?

  34. ~agnieszka sow · 31 stycznia 2016 Odpowiedz

    WITAM JA MIAŁAM ZABIEG ŁYŻECZKOWANIA W PIĄTEK .TYDZ CIĄŻY WG USG 6TYG 3 DNI .JAK ZAPYTAŁAM CZY MOGE ZABRAC DO POCHÓWKU POWIEDZIANO MI ZE NIE BO JEST TO TAK WCZESNA CIĄŻA ZE NIC MI SIE NIE NALEŻY A ONI TO GDZIES TAM ODDAJA .GDY WRÓCIŁAM DO DOMU ZACZEŁAM SZPERAC PO NECIE I NATRAFIŁAM NA TA STR JUTRO IDE PO WYPIS I BEDE WALCZYC O MOJE PRAWA.

  35. ~b.ch.-w · 22 lutego 2016 Odpowiedz

    Witam i współczuję wszystkim mamom Aniołków…. ja również doświadczyłam tej tragedii… parę dni temu urodziłam synka żywego w 22 tygodniu ciąży….. w szpitalu nie zrobiono ABSOLUTNIE NIC żeby ratować jego zycie…. nie oczyszczono mu dróg oddechowych, nie przywieziono inkubatora….. powiedzieli ze za maly… (miał 29cm i wazyl 500g)… NIE BYL ZA MALY!…MIAL SZANSĘ ZYC ALE NIE POZWOLILI MU…. Moje malenstwo jest juz pochowane,ale moja psychika wysiada… Krystianek moze żyłby gdybym trafila do innego szpitala….

    Czy oni mogli tak postąpić? Czy sa jakies przepisy prawne zwalniajace ich z ratowania zycia?

  36. ~Michalina Lipkowska · 19 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Jestem z tym wszystkim na bardzo świeżo. Nie chcę opowiadać swoich przeżyć, bo one są tylko moje. Jednak w całej kwestii pochówku płodu zaintrygowały mnie dwie kwestie. Pierwsza jest taka, że kobiecie nie przysługuje płatny urlop macierzyński, jeśli nie zdecyduje się osobiście pochować swojego dziecka, co wiąże się oczywiście z ustaleniem płci na koszt rodziców dziecka. Druga, jeśli np. w materiale, który został wysłany do badań histpat. nie będą stwierdzone ludzkie tkanki (bo na przykład kobieta wydaliła płód zanim personel medyczny się zorientował sama o tym nie wiedząc), to również nie przysługują jej prawa do urlopu macierzyńskiego. Jaki w tym sens i logika? Czy to oznacza, że ciążę sobie uroiła, czy może nadal w tej ciąży jest???? Wg prawa oczywiście.

  37. ~Beata · 27 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Mam pytanie co się dzieje w przypadku gdy zdecydowaliśmy się zostawić dziecko w szpitalu bo nie chcemy robic pogrzebu – czy szpital przesyla nasze dane do USC? czy USC ma prawo dzwonic do mnie z zapytaniem o nadanie imienia dziecku i prosić o przeslanie moich danych osobowy by wystawić akt zgonu biorac pod uwagę fakt ze ja nic chciałam pogrzebu, nie dostałam aktu urodzenia martwego dziecka wiec nie chce tez aktu zgonu… czy ktoś może mnie do tego zmusic i czy sa na to podstawy prawne?

    • ~Michalina Lipkowska · 28 kwietnia 2016 Odpowiedz

      Sporo się ostatnio poorientowałam w tym temacie. Z tego co mi wiadomo nikt nie będzie Was „ścigał”. Niestety w takim przypadku nie przysługują żadne świadczenia. Życzę dużo sił :-)

  38. ~Michalina Lipkowska · 28 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Z mojego doświadczenia mogę jeszcze dodać, że dokumenty w szpitalu były źle sformułowane. W rzeczywistości w materiale wysłanym do badań histopatologicznych stwierdza się obecność lub nieobecność tkanek płodu. To badanie wykonuje szpital na swój koszt. Jeśli nie stwierdzono tkanek płodu w materiale, nie ma możliwości pochówku. Mimo to można na własny koszt wykonać badanie genetyczne w celu ustalenia płci. Jest to niezbędne do uzyskania aktu urodzenia i śmierci dziecka, co dalej stanowi podstawę do uzyskania urlopu macierzyńskiego płatnego. Dodam tylko, że absurdem jest sytuacja, gdy w materiale oddanym do badań nie stwierdza się tkanek płodu, określona przez laboratorium genetyczne płeć jest najczęściej płcią matki, bo to jej materiał jest badany. Ale to już w USC nikomu nie przeszkadza. Paranoja!!!

  39. kalinaxa · 22 września 2016 Odpowiedz

    Mam prośbę. Czy mogłabym ten tekst wstawić na swojego bloga, bo temat jest gorący. Interesuje mnie ważki temat ze względu, iż mam młode córki i wnuczki. Chciałabym, aby żyły w normalnym kraju.

    Czekam na odpowiedź i pozdrawiam :)

  40. ~Weronia · 19 listopada 2016 Odpowiedz

    Co w sytuacji gdy poronilam pomiędzy 6/7 tygidniem ciąży w domu. Gfy dotarlam do szpitala byżo prawie po wszystkim. Następnego dnia skierowano mnie na tak zwane czyszczenie. Co w takim wypadku. Ja tak naprawde nie wiem co ze mniee ” wyczyscili” :-(

  41. ~Klaudia Gilecka · 4 grudnia 2016 Odpowiedz

    Witam. Poroniłam. Tydzień przed ginekolog powiedział że to dziewczynka. Gdy przyjechalam na oddział córcia jeszcze żyła. Wg lekarzy to 16tydz. Gdy wzięto mnie na fotel i stwierdzono że poronienie się dokonało ustalono godzinę zabiegu. Ja w szoku poszłam do toalety i tam nastąpiła jak to określił lekarz ewakuacja płodu. Czy należy mi się karta zgonu dziecka?

  42. ~Ewelina Damian · 12 lutego 2017 Odpowiedz

    Witam mam pytanie odnośnie pochówku maleństwa czy szpital może mi wystawić kartę martwego dziecka Ale szczątki dzieciątka zostawila bym im aby go pochowali? Może i będziecie pisać że powinnam w piekle się palić ale poronilam w szpitalu 2 dni temu i mam mentlik w głowie. Lekarz poinformował mnie ze to był 10 tc i mogę na własny koszt zrobić badania genetyczne bo napewno wada genetyczną była przyczyną obumarcia zarodka. Na to ja że chce to zrobić i tu pojawił się mur służby zrowia i teksty położnych ” po co toPani, Tak musiało być bo dziecko pewnie miało by dauna albo inne choroby, badania są drogie, jest dużo pism do wypełnienia i musi Pani sobie sama wszystko zorganizować ” Jakas masakra. Ja tu przeżywam tragedię pierwszy raz i chciałabym badania zrobić dlaczego do tego doszło i uzyskać od nich pomoc bo” takie rzeczy się ciągle zdarzają „. A najlepszy tekst od położnej ” A bo Pani chcec wiedzieć jaka płeć i dostać 4000 zl” Dlatego mam teraz takie podejście ze niech szpital weźmie ten zasiłek pogrzebowy ale ja chce nadać dziecku imię i zarejestrować je w Usc oraz skorzystać z 8 tyg urlopu by zrozumieć co mnie spotkało. Wiem ze nie dostanę odszkodowanie od Tow Ubezpiecz. Bo nie uznają pornień przed 22tc. Ale chce mu nadać imię i miec czas by pochowac go we własnym sercu. Nie wiem czy z mężem przetrwamy pogrzeb a potem co chwilę wracać do tej tragedii jak będziemy odwiedzać namacalny grób.

  43. ~Ewa · 5 maja 2017 Odpowiedz

    Witam. Poroniłam w 8 tygodniu, zabieg abrazji miałam 11.04.2017r. Jeszcze 07.04. wszystko było dobrze na usg biło serduszko mojego maleństwa. Wszystko tak szybko się zmieniło nie wierzyłam w to co usłyszałam w szpitalu ale nie było odwrotu. Bolała mnie myśl utraty tej ciąży, nie myślałam o żadnych uprawnieniach po poronieniu a i personel medyczny o niczym mnie nie poinformował. Na sali zabiegowej tuż przed zabiegiem, zapłakana, roztrzęsiona podpisywałam jakąś kartkę o zaniechaniu pochówku , odszkodowaniu i teraz wiem że była też wzmianka o art. 180 (nie wiedziałam czego on dotyczy). 14.04 włączyłam internet w telefonie i dowiedziałam się wszystkiego. Byłam w szpitalu rozmawiałam z kierownikiem oddziału patologii ciąży który utrudnia mi uzyskanie karty martwego urodzenia. Mówi że podpisałam dokument nie znajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Zrobiłam badanie płci i wiem że mam synka. 04.05. złożyłam pismo w sekretariacie szpitala by wydali mi dokument umożliwiający rejestrację dziecka w USC. Prawniczka ze szpitala bardzo mi współczuła ale nic nie obiecała. Męczy mnie ta sytuacja takie niedomówienia by wprowadzać w błąd. Przecież gdybym wiedziała o możliwości nadania imienia mojemu synkowi to oczywiste że bym chciała, chciałabym też go pochować. Mój ginekolog powiedział że jeżeli mam płeć dziecka to szpital powinien wydać to co trzeba. Obawiam się że nie będzie to proste, a szpital co by utracił gdyby ulżył mi w ty całym cierpieniu.

Zostaw odpowiedź