Prawo do ekshumacji

Czyli co gdy o nasze zwłoki pokłócą się nasze dzieci?

W Rzymie z Babcią było cudownie i zamierzam jeszcze do tego tematu powrócić.

Jednak ponieważ w listopadzie zapadam na grobowy nastrój, lojalnie uprzedzam, że taki tu krótkotrwale zapanuje.

***

Żyjemy w państwie prawa, więc nie budzi niczyich wątpliwości, że nasze życie musi być podporządkowane przepisom prawa. A  zastanawialiście się co ze śmiercią? Czy ona też jest prawnie regulowana?

Jest cały szereg przepisów, które w przyszłości uregulują twoją śmierć i inne rzeczy, które są z nią związane.

Te przepisy to przede wszystkim ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Obowiązuje od 1959 roku i nijak się ma do współczesnych realiów. Ustawodawca nie zmieniał jej zbyt często. No bo po co?

Życie – owszem uległo znacznej zmianie od lat 50 tych ubiegłego wieku, ale śmierć? Niczym się nie różni od tej sprzed 60 lat.

Czy aby na pewno?

Co może nas spotkać po śmierci?

W praktyce okazuje się, że śmierć może być równie problematyczna co życie, tyle że borykać się z tymi problemami będą już nasi potomni.

Czasami myślę, że to całe szczęście, że nieboszczyk nie ma okazji w tym „borykaniu” uczestniczyć.

Prawo do pochówku i ekshumacji

Ustawa uregulowała m.in. takie kwestie jak ta, kto ma prawo pochować zmarłego, jak też później go ekshumować.

Przepisy posługują się w tym celu stopniami pokrewieństwa wykorzystując prastarą, jeszcze z czasów starożytnego nomen omen Rzymu, zasadę jego obliczania. A zatem jedziemy:

Prawo do decydowania mają:

  1. pozostały małżonek(ka);
  2. krewni zstępni – czyli nasze dzieci, wnuki, prawnuki itd.;
  3. krewni wstępni – czyli rodzice, dziadkowie, pradziadkowie itd.;
  4. krewni boczni do 4 stopnia pokrewieństwa – czyli rodzeństwo, wuj, bratanek, brat cioteczny itd.;
  5. powinowaci w linii prostej do 1 stopnia – czyli teść i teściowa.

 Co jeśli krewni mają różne koncepcje?

Nie ma co bagatelizować problemu odmiennych koncepcji pochówku, bo zdarza się, że rozbieżności są naprawdę duże – poczynając od kwestii zasadniczych co do tego na jakim cmentarzu i w jakim obrządku ma być pochówek, czy zmarły ma być skremowany, czy pochowany tradycyjnie, a kończąc na tym, czy uroczystość ma uświetniać trąbka, czy skrzypce.

Wyobraźcie sobie, że w sytuacjach naprawdę kryzysowych ludzie spierają się o to w sądach, bo przepisy nie rozstrzygają, co jeśli każdy z wymienionych członków rodziny ma inną wizję.

Ustawa do kitu – cała nadzieja w sądzie

W 1966 roku Sąd Najwyższy, który zajmował się taką sprawą i „odkrył Amerykę” uznając, że ustawa nie zastrzega pierwszeństwa żadnej z powyższych kategorii osób.

Dziękujemy Ci Wysoki Sądzie!

Niestety salomonowe to nie było, bo w ogóle nie pozwalało na praktyczne rozwiązanie problemu.

Po 6 latach inna tego typu sprawa znowu trafiła na wokandę do Sądu Najwyższego.

Chcąc tym razem wybrnąć z impasu, Sąd ten stwierdził, że skoro ustawodawca wymienił ww. kategorie osób w określonej kolejności, to znaczy, że dokonał pewnej hierarchizacji, a zatem w przypadku, gdy są osobne wizje pochówku głos dziecka osoby zmarłej będzie się liczył bardziej niż głos jej dziadka.

Śmiem jednak zauważyć, że mimo, iż trochę nas to posuwa do przodu, to nie rozwiązuje problemu całkowicie. Nadal zagadką pozostaje, jak postąpić w przypadku kiedy spierają się osoby z tej samej kategorii, np. rodzeństwo.

A dzieje się to naprawdę nierzadko. Zwłaszcza w przypadku ekshumacji w celu przeniesienia zwłok do innego grobowca, jak w poniższej sprawie.

Historia z życia wzięta – czyli procedura zmiany kwaterki

Pewien syn postanowił przenieść zwłoki swoich rodziców do rodzinnego grobu na innym cmentarzu. W tym celu złożył wymagany wniosek do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Skoro synowi chce się w to bawić i poniesie wszystkie koszty z tym związane, to czemu nie. PIS wydał zgodę.

Usatysfakcjonowany syn zaplanował akcję w najdrobniejszych detalach. Aż tu nagle niespodzianka!

Na horyzoncie pojawia się jego brat i pomysł zmiany kwatery kwestionuje w czambuł.

Brat wykazał się refleksem i w odpowiednim terminie wniósł odwołanie od decyzji PIS.

Nie zgadzał się na ekshumację, ponieważ niezbyt jasne były dla niego intencje przeniesienia szczątków w inne miejsce. Argumentował, że rodzice byli emocjonalnie związani z miejscem zamieszkania i ich ostatnią wolą było, aby byli pochowani gdzie obecnie spoczywają ich prochy i że wobec tego nie należy naruszać ich ostatniego i wiecznego spoczynku.

Machina oskarżeń ruszyła

Syn, który miał wizję nowego miejsca spoczynku rodziców atak odparł zarzucając bratu, że tak naprawdę to brat nigdy nie interesował się grobami rodziców i nie odwiedzał ich nawet podczas Świąt Zmarłych.

Wojewódzki Inspektor Sanitarny, do którego sprawa trafiła po odwołaniu rozłożył ręce. Uchylił zgodę na ekshumację, bo uznał, że nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu, a ustawa mu w tym w ogóle nie pomaga.

Teraz z kolei zdenerwował się syn numer jeden. Zdążył już opłacić panów grabarzy, którzy z łopatami stoją nad grobami i czekają – mamy kopać panie, czy nie kopać?

Ponieważ nie w ciemię był bity, złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Co na to sąd administracyjny?

Tym razem ręce rozłożyli sędziowie. Co my biedni sędziowie mamy zrobić skoro ustawa w tym względzie jest tak niejasna?

Myśleli, myśleli i wymyślili. Odeślemy braci na drzewo, czyli do innego sądu i pozbędziemy się sprawy. Mamy na to argumenty (poniekąd słuszne):

Prawo pochowania zwłok osoby zmarłej, wraz z prawem do ekshumacji oraz pamięć o niej stanowi dobro osobiste, chronione przepisami prawa cywilnego (art. 23 i 24 kodeksu cywilnego), a do ochrony dóbr osobistych powołany jest sąd powszechny cywilny, a nie administracyjny.

Wobec powyższego spór pomiędzy osobami uprawnionymi do ekshumacji może być rozpoznany na drodze postępowania sądowego przed sądem powszechnym, w którym, sąd może wydać orzeczenie zastępujące czyjeś oświadczenie woli.[1]

***

I tak to proszę Państwa właśnie wygląda.

Jeśli synowie nadal będą się chcieli spierać, muszą założyć osobną sprawę w sądzie cywilnym, przed którym będą musieli udowodnić, który z nich jest lepszym (po śmierci) synem i który ma lepsze intencje.

Biorąc pod uwagę tempo orzekania w polskich sądach, niewykluczone, że sami nie dożyją właściwego rozstrzygnięcia.

Jaki morał z tej bajki?

1. Ustawę sprzed 60 lat trzeba koniecznie zmienić i to nie tylko w tym zakresie, bo wiele przepisów jest do kitu.

2. Jeśli chcecie by wasze dzieci nie rozszarpały waszych zwłok przy okazji pogrzebu, nie liczcie na sąd i na to, że przepisy się w końcu zmienią, ale w detalach spiszcie sobie za życia testament, a nim określcie czy chcecie trąbkę, czy skrzypce i uczyńcie osobę godną zaufania odpowiedzialną za te kwestie.

Kończę te wywody, bo muszę się zastanowić w swojej sprawie, żeby nie było że szewc bez butów chodzi.

Hmmm jaką by tu wybrać dębową czy mahoniową….

****

[1] Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 listopada 2009 r.  VII SA/Wa 1201/2009 LexPolonica nr 2273967

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

36 komentarzy

  1. ~Elżbieta Xezbeth Haque · 7 listopada 2013 Odpowiedz

    Ja chcę się jarać a potem do słoika po ogórkach :)) Tylko muszę to ładnie w słowa ubrać ;)
    Taki testament musi być potwierdzony notarialnie?

    • Prawnik na macierzyńskim · 7 listopada 2013 Odpowiedz

      Jak już ubierzesz to wyślij do mnie ja sprawdzę pod względem skuteczności ;) Nie ma obowiązku żeby testament był w formie notarialnej – może być w formie zwykłej pisemnej, ale wiadomo – przezorny- ubezpieczony. Ja swój sporządzę u zaprzyjaźnionego notariusza ;P.
      PS jeśli się zdecydujesz na tzw. własnoręczny, to pamiętaj, że nie może być pisany na komputerze. W całości ma być napisany odręcznie.

      • Prawnik na macierzyńskim · 7 listopada 2013 Odpowiedz

        Jeszcze jedna ważna sprawa. Najlepiej to uczynić poprzez tzw. polecenie (art. 982 k.c.)
        Bo jeśli to będą tylko jednostronne dyspozycje (oświadczenia woli) osoby żyjącej wydane na wypadek śmierci w przedmiocie pochowania jej zwłok nie będą one ubezpieczone przez prawo, tj. prawo nie przewiduje możliwości ich przymusowego wykonania. Jeżeli nawet dyspozycja taka zostanie przyjęta przez wskazaną osobę, to ani nie staje się przez to zobowiązaniem. Wola zmarłego ma charakter jego życzenia, którego poszanowanie jest kwestią lojalności najbliższej rodziny i obowiązkiem moralnym.

        • ~Jaroslaw Nowacki · 5 sierpnia 2016 Odpowiedz

          Witam,
          Niestety los tak chcial ze sytuacja dotyczy mnie i Rodzicow osobiscie. Moj zmarly Brat niestety nie pozostawil (przynajmniej tyle wiemy od jego malzonki) zadnego zapisu co do miejsca pochowku. Brat zawarl zwiazek cywilny z osoba, ktora w naszej opini nie nadawala sie na stabilna rodzine. Dosc jednego przykladu – osoba obecna zona mojego brata) zawarla zwiazek malzenski i slub koscielny z jednym mezczyzna po czym po okolo tygodniu dwoch „trwania zwiazku” doprowadzila do rozwodu i wziela slub cywilny z moim bratem (ktory pozostawil po sobie corke z pierwszego zwiazku partnerskiego, ktory nigdy nie byl prawnie formalizowany).
          Doszlismy do wniosku, ze jest to problem pomiedzy nimi tylko. Niestety w trakcie tego zwiazku doszlo do ciezkiej choroby brata, ktory zmarl. Obie strony (malzonka) i my bralismy aktywny udzial w jego leczeniu i pomocy. Niestety malzonka brata jest osoba emocjonalnie niestabilna i z czasem dochodzilo do sytaucji kiedy rodzice wizytujacy wnuki i syna byli wypraszani krzykami w obecnosci swiadkow, sasiadow. Do konfliktu doszlo przed pogrzebem – osoba ta (emocjonalnie niestabilna jak widac po dotychczasowych jej przezyciach) uznala ze posiada pelne prawo do decydowania o miejscu pochowku. Na nasza spokojna prosbe przedstawiona przez naszego ojca o pochowanie brata w jego rodzinnym miescie reakcja byla rownie histeryczna jak pozostale. Szanujac rzekoma wole zmarlego, ktory rzekomo ustnie przekazal malzonce szczegoly dotyczace pogrzebu ustapilismy. Problem polega na braku jakiegokolwiek testamentu oraz na fakcie, ze osoba ta jest znana ze swoich zaburzen , tendecji do manipulacji i klamstwa. Czytajac powzysza wykladnie zastanawiam sie czy jest jakikolwiek sposob prawny na zaistniala sytuacje. Z gory dziekuje za odpowiedz i poswiecony czas.

    • ~llawinka · 8 listopada 2013 Odpowiedz

      Super tyle, że w Polskim prawie nie można rozsypać prochów po górkach, muszą być „gdzieś” złożone, no i kanał z tymi górkami :(

  2. ~Tez prawnik · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    Fajnie piszesz o problemach prawnych i dowodzisz, ze prawo moze byc zabawne. Wiekszosc ludzi, gdy im to mowie, nie wierzy.

  3. ~Micz from Bicz · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    Z jednym się nie zgodzę. Nie żyjemy w Państwie prawa. Państwo prawa chroni swojego obywatela i dotkliwie karze za umyślne przestępstwa. W naszym kraju tak nie jest, poza tym sama dowodzisz w powyższym poście, że w sądach i przepisach jest bałagan. Sam doświadczam niesprawiedliwości sądu, który twierdzi, że skoro mam nakaz zapłaty to sąd nie może już orzec kary za oszustwo, którego pokłosiem są niezapłacone faktury. Pominę już fakt oczekiwania na kolejne rozprawy oraz zawieszenie postępowania, bo jakiś palant w MS nie tak podpisał rozporządzenie. Co do spraw rodzinnych, to zazwyczaj jest tak, jak w Twojej opowieści: najmniej interesujący się za życia ludzie, najwięcej mają do powiedzenia w sprawie swoich zmarłych bliskich.

  4. ~jacek kulik · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    swoje szczątki mam zamiar zapisać akademii medycznej . I mam nadzieje że kochana rodzinka uszanuje moja wole.

  5. ~Jam Ci · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    No pięknie. Można żyć w błogim przekonaniu, że to ktoś najbliższy będzie realizował moją wolę, a tu takie kwiatki. Nie chcę by ktokolwiek z mojej rodziny decydował o moim pochówku. Ani rodzice, ani brat i to wcale nie dlatego, że są między nami jakieś animozje, bo nie ma. Nie mam współmałżonka, ale mam najbliższą mi osobę i chcę, aby to ona wykonała moją ostatnią wolę.
    Trzeba będzie spisać testament, nawet w kwestii pochówku. Ale z tymi testamentami pewnie też jest tak, że można je zaskarżyć i co wtedy?

  6. ~godfly · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    Świetny tekst… i o jakże dziwnym, zagmatwanym zagadnieniu, którego problematyczność i mnie dotknęła znienacka. Ale nim się rozpiszę o szczegółach, pytanie:
    „Prawo do decydowania mają:
    (…) powinowaci w linii prostej do 1 stopnia – czyli teść i teściowa.”
    A co w takim razie z powinowatymi 1 stopnia „w dół” – czyli zięciem i synową?
    Czy są równouprawnieni z np. wnukami?

  7. ~Agata Wróbel · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    jeśli jest troje rodzeństwa , a na pewno ,jedno z nich chce pochować jednego z rodziców w na cmentarzu, w swojej miejscowości, bo twierdzi,że będzie mieć bliżej do odwiedzin , a na pewno jeden z nich się na to nie zgadza, to czy może to zrobić poza jej zgodą? Powiem ,że rodzice mają głębinowy grób i leży w nim jedno z małżonków, którego również jedno z rodzeństwa chciało by przenieść do swojej miejscowości i tam zrobić głębinowy grób dla nich.
    Każde z rodzeństwa mieszka kilkadziesiąt km od rodzinnego domu,grób jest odwiedzany i pielęgnowany w miarę możliwości przez jedno z rodzeństwa, ale to nie powód by przenosić szczątki i zwłoki, bo drugie z rodzeństwa się uparło.
    Jeśli KTOŚ zwraca się do SANEPIDu o zgodę na eksmisję, to ma im przedstawić pisemną zgodę rodziny ,czy może to zrobić za ich plecami?

    • Prawnik na macierzyńskim · 8 listopada 2013 Odpowiedz

      To jest właśnie taka sytuacja, której przepisy nie rozwiązują, o której zresztą pisałam w notce. Wygląda na to, że jak się nie porozumiecie ostatecznie rozstrzygnąć to może wyłącznie sąd cywilny. Jeśli w późniejszym postępowaniu sądowym pozostałe rodzeństwo zakwestionuje skutecznie pochówek, może domagać się ekshumacji na koszt braci. Jeśli chodzi o sanepid, to nie wiem na pewno jak to u nich działa, ale podejrzewam że nie weryfikują tego, no bo jak by mieli to robić? Skąd mieliby się dowiedzieć i gdzie sprawdzać ile jest braci w danym przypadku.

  8. ~AMF · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    Wiem, że to moze wydać się brutalne, ale każdy wraz z pierwszym dowodem albo nawet wraz z wnioskiem o niego powinien dostać kwestionariusz testamentowy. Nic zresztą nie stoi na przeszkodzie (od strony technicznej) by cześć danych przechowywać w rejestrze razem z danymi osobowymi, po zakodowaniu zajeły by mniej niż dwuczłonowe nazwisko czy adres.

    • Prawnik na macierzyńskim · 8 listopada 2013 Odpowiedz

      Brzmi rzeczywiście brutalnie. Ale pomyśl, że w takiej sytuacji ten kto chciałby w ostatniej chwili zmienić zdanie, a nie zdążyłby zgłosić tego do rejestru – koniec. Umarł w butach jak to mówią. Dzisiaj możesz w każdej chwili spisać swój testament na kartce papieru, którą masz pod ręką,

  9. ~antoni trup · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    a po smierci moga mnie w dupe cmoknac,moga mnie do zoo dac moze lew nie zdechnie,pa jelopy majace problem ,a sady sie ciesza bo kasa idzie,dupki

  10. ~kinga · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    przykład: moi dziadkowie którzy ze mna mieszkają, w latach ’80 „wybudowali na zapas” w celu zabezpieczenia grobowiec 6 os . gdzie leza rodzice dziadka. dziadek miał 6 rodzeństwa. dziadkowie i rodzice będą lezec w grobowcu. chcacc rodzicow dziadka dac do 1 malej trumny (30 i 40 lat od pogrzebu) w celu 1 więcej miejsca-nalezy pytac się o zgode rodzeństwa dziadka-mimo ze nasz grobowiecteraz „na mnie”. czesc rodzeństwa nie zyje-wiec pytac o zgode spadkobiercow rodzeństwa….:))

  11. ~cezary raziuk · 8 listopada 2013 Odpowiedz

    Nie podniecajcie się tak tą śmiercią!!! W dupie mam gdzie będę pochowany czy spalony i niech decyduje kto chce . I tak nie żyje. Rodzinę również nie obchodzi ,człowiek umiera i tyle , nie ma nic ! żadnego nieba ,piekła żadnego Boga to tylko wyobraznia i tyle . Zrozumcie ludzie.

  12. ~Agnieszka Krzemińska · 4 sierpnia 2014 Odpowiedz

    A co w przypadku ekshumacji? Co zrobić, by otrzymać zgodę na zakup nowego grobu pod osobę ekshumowaną? Pochowałam mamę w nowym grobie, w miejscu, w którym zmarła. Jednak wiem, że chciała być pochowana w warszawie, gdzie się urodziła i spędziła niemal całe źycie. Dopiero 8 lat przed śmiercią przsprowadziła się daleko od warszawy. Ja urodziłam się i od zawsze mieszkam w warszawie. Teraz efekt jest taki, że na grób mamy muszę jeździć 450km. Chcialabym kupić nowy grób pod ekshumację na cmentarzu komunalnym. Mam 37 lat i jestem jedynaczką. Mama była rozwiedziona. Jednak nie wiem jak postąpić by zarząd cmentarzy komunalnych w warszawie wydał zgodę. Wiem, że bezpośrednie przepisy nie bardzo mi to umożliwiają ale może jest jakaś furfka?

  13. ~cinderella · 26 października 2014 Odpowiedz

    Hmm..a co w przypadku, kiedy jest druga żona (5 lat), a z pierwszego małżeństwa dzieci, (najstarsze 24lata), ojciec umiera, a nowa żona sama wszystko ustala – dzieci z pierwszego mają pierwszeństwo/wolność wyboru pochówku czy niestety nie?

    • Prawnik na macierzyńskim · 27 października 2014 Odpowiedz

      Sprawa jest skomplikowana. Na pewno byłej żonie nie przysługuje żadne prawo głosu. Co do nowej zony i dzieci – to w zasadzie nie wiadomo, bowiem judykatura zajęła dwa odmienne stanowiska a mianowicie w wyroku z dnia 7 czerwca 1966 r., I CR 346/65 Sąd Najwyższy stwierdził, że ustawa nie zastrzega na rzecz pewnych osób prawa do pochowania zwłok z pierwszeństwem przed prawem innych osób (miejsce publikacji LEX 5998), natomiast już w wyroku z dnia 25 września 1972 r., II CR 353/72 Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że przepis art. 10 ust. 1 ustawy ustala kolejność osób uprawnionych do pochowania zwłok; stwierdzając, iż prawo pochowania zwłok danej osoby przysługuje osobie wymienionej w dalszej kolejności (np. krewnym w linii bocznej) dopiero wtedy, gdy brak jest osoby wymienionej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta prawa tego nie chce lub nie może wykonać. Gdyby przyjąć stanowisko z tego drugiego orzeczenia SN, to nowa żona miałaby pierwszeństwo w decydowaniu przed dziećmi zmarłego. Tak czy inaczej, jeśli nie dojdą do porozumienia konflikt będzie musiał być rozwiązany przez sąd.

  14. ~Marcin Cisowski · 17 listopada 2014 Odpowiedz

    Witam

    Mam pytanie jeśli spór rozstrzyga się przed sądem cywilnym, to kto ponosi opłaty mowie tutaj o sporze między żona zmarłego i synem w sprawie ekshumacji.
    Dodam ze syn zmarłego zastrzegł na cmentarzu, że jest przeciwny ekshumacji. Od dłuższego czasu syn nie rozmawia i nie utrzymuje kontaktów z matka która che teraz przeprowadzić ekshumacje swojego zmarłego męża i powiedziano jej ze musi wystąpić do sądu aby ten spór rozwiązać.
    Stąd moje pytanie kto ponosi koszty sądowe.

    Z góry dziękuje za odpowiedz
    Pozdrawiam
    Marcin

    • Prawnik na macierzyńskim · 25 listopada 2014 Odpowiedz

      Na początku koszty ponosi ten, kto wnosi pozew. W wyroku końcowym, sąd orzeka również o kosztach. Zasadą jest, że ponosi je strona przegrywająca sprawę. Jeśli strona wnosząca pozew poniosła koszty na początku, a potem wygra sprawę, sąd prawdopodobnie zasądzi zwrot na jej rzecz przez pozwanego.

  15. ~Iwona Z · 13 listopada 2015 Odpowiedz

    Witam ! Mam pytanie odnośnie ekshumacji dziecka. Synek zmarł z nieopilnowania przez ojca. Ja sama pochowalam synka ,ojciec nawet nie przyszedł na pogrzeb. Od śmierci synka minęło 4 msc a on nawet nie był raz zapalić świeczki, nie był na cmentarzu w święto zmarłych. Nie dołożył się do pomnika który choć wziął polowe pieniędzy z ubezpieczenia przedszkolnego które ja oplacalam. Chcę się wyprowadzić i chce zabrać synka ze sobą. Czy potrzebuje jego zgody ?

  16. ~Iwona Z · 15 listopada 2015 Odpowiedz

    Był pozbawiony częściowo ,tak jak przy rozwodach orzeka Sąd. Wiem,że chodzi o coś innego. Bardzo dziękuję za odpowiedź.

  17. ~zasmucona izdezorientowana · 7 maja 2016 Odpowiedz

    27 kwietnia zmarl moj tato. 30 kwietnia zostal pochowany. Rodzice byli po rozwodzie juz ponad 30 lat.
    Tato zmarl u babci w domu, babcia zawiadomila swoje mieszkajace za granica corki czyli taty siostry. Jedna z nich zawiadomila moja mame a mama mnie.
    Od kilku lat tato mieszkal z przyjaciolka nic formalnego.
    Czy to normalne ze wlasnie ta przyjaciolka zorganizowala pochowek taty nie kontaktujac sie ani ze mna ani z moim bratem. Nie biorac pod uwage ze i ja i moj brat oraz siostry mojego taty mieszkamy porozrzucani po swiecie i trudno bedzie nam zorganizowac dojazd. Przypomne tato zmarl 27 a 28 popoludniu dowidzialam sie z trudem ze pogrzeb odbedzie sie juz 30 i na dodatek nie w miescie w ktorym chcial byc pochowany tato, gdzie lezy jego tato i inni czlonkowie jego rodziny i gdzie babcia chciala aby byl pochowany no i my jego dzieci tylko w miescie w ktorym mieszal z ta przyjaciolka. Kilka godzin przed pogrzebem nie wiedzielismy nawet w ktorym kosciele odbedzie sie msza i na jakim cmentarzu. Przyjaciolka taty kiedy taty siostra dzwonila z pyt o kosciol odpowiedziala” w centrum”.
    Czy my dzieci nie mamy zadnych praw? Czy babcia tez nie ma zadnych praw?
    Jak to mozliwe ze obca kobieta zrobila wszystko po swojemu nie liczac sie z najblizsza rodzina? Ostatnio slyszalam nawet ze owa pani zastanawia sie nad sciagnieciem kosztow pochowku ode mnie i brata. Dodam ze zrobila kopie dowodu babci i wxzystkie rachunki brala na babcie. To wszystko jakis koszmar.
    Chcialabym przeniesc tate chcialam sekcje i nie wiem co dalej…. tyle pytan…

  18. ~Krystyna Pakuła · 1 sierpnia 2016 Odpowiedz

    Na prośbę teściów mąż został pochowany w grobie należącym do teściowej obiecano mi że będę pochowana obok męża. Niestety teraz okazuje się że synowa nie należy do rodziny. Czy mogę urnę z prochami męża przenieść do swojego grobu bez pozwolenia teściowej. Nadmieniam że małżeństwem byliśmy 31 lat i wolą mojego męża było abyśmy kiedyś w przyszłości byli pochowani razem.Teść i siostra męża w stu procentach zgadzają się z moją decyzją ponieważ każda wizyta teściowej na cmentarzu kończy się wyzwiskami pod moim adresem

  19. ~Jadwiga · 17 sierpnia 2016 Odpowiedz

    Na prośbę teściowej mąż został pochowany 8 lat temu w grobie należącym do teściów ( teść zmarł 9 lat temu ). Obiecano mi, że będę pochowana obok męża.Niestety teraz okazuje się, że synowa to nie rodzina. Teściowa ,, wymówiła ” mi miejsce w grobie .Czy mogę trumnę męża przenieść do swojego grobu bez zgody teściowej ? Mąż miał siostrę .Czy potrzebuję również jej zgody na przeniesienie męża ? Małżeństwem byliśmy 8 lat. Chciałabym ,aby nasze dzieci miały rodziców w jednym grobie.

Zostaw odpowiedź