Ruszaj Prawniku na macierzyńskim!

Po wstępnej analizie Regulaminu Veturilo oraz po wyrażeniu zachwytów nad systemem miejskich rowerów w teorii, przyszedł czas na zweryfikowanie tego  genialnego systemu w praktyce. Oto co mnie spotkało. 

Podekscytowana przed pierwszym razem z Veturilo, robię „czeklistę”:

Regulamin Veturilo – zaakceptowany.

Konto – zasilone 10 złotymi na rozruch.

Odpowiedni strój, co by na rower pasował i nie wkręcił się w szprychy – przyodziany.

Swój PIN – pamiętam.

Wybrana stacja Veturilo – terminal przy hotelu Marriott.

***

W drodze do kancelarii

Tuż po wyjściu z kolejki WKD, docieram na miejsce. Z radością stwierdzam, że są! Stoi aż 5 rowerów. Rewelacja! Podchodzę do urządzenia, odgrzebuję w pamięci mój PIN, ale niepotrzebnie, bo urządzenie do mnie krzyczy tymi słowami:

Terminal jest nieczynny!”

Zawiedziona odchodzę więc z kwitkiem  sunąc  do kancelarii z buta. Pomyślałam, że zadzwonię na infolinię Veturilo i uprzejmie doniosę o awarii, to może przyjadą i naprawią.

Spróbuję szczęścia w drodze powrotnej.

Droga powrotna

Wychodzę z budynku CDZ. Mam 20 minut do kolejki WKD Z pewnością doszłabym w tym czasie piechotą, ale nie o to tu chodzi. Muszę przecież wypróbować system. Cała Warszawa już jeździ Veturilo, milionowy rower już dawno wynajęto, a Prawnik na macierzyńskim ciągle do tyłu w tym temacie.

Ponownie podekscytowana podchodzę do stacji rowerowej tym razem przy ul. Poznańskiej. Z ulgą odnotowuję, że są dwie sztuki rowerów. Extra!

Loguję się w urządzeniu, co okazuje się łatwym zadaniem. Wybieram pierwszy rower z brzegu i podaję urządzeniu jego numer. W zamian za powyższe, urządzenie odwdzięcza mi się kodem do linki, którą rower jest przypięty do stojaka.

Wszystko idzie zgodnie z planem.

Zapamiętuję 4 cyfrowy kod  i …działa! Linka się odpięła. Teraz tylko wyciągnąć rower z elektromagnesu. To z kolei łatwe nie jest.  Po kilku próbach udaje mi się w końcu wydostać, a właściwie niemal wyrwać rower ze stojaka. Ładuję torbę do koszyka z przodu, zadzieram kiecę i … wsiadam. Odpycham się lewą nogą i staram się przypomnieć jak to się drzewiej hamowało na moim Wigry 3 z lat 80-tych.

Hmmm… chyba należało kręcić pedałami do tyłu. Tutaj zdaje się też jest taka metoda, ale póki co, próbuję zakręcić pedałami do przodu.

Co jest….? Czyżbym zapomniała jak się jeździ rowerem? To niemożliwe! Po chwili z przykrością stwierdzam, że pedały w wynajętym rowerze nie działają. Nie kręcą się! Coś im przeszkadza. Chyba źle naciągnięty łańcuch. A niech to!

Odstawiam rower na miejsce i jestem zmuszona dokonać jego formalnego zwrotu, tj. od nowa się loguję do urządzenia, podaję swój login i wbijam numer roweru z zepsutymi pedałami. Wszystko to zabiera mi cenne minuty.

Niestety urządzenie jest dociekliwe.

Widocznie system wyczaił, że coś nie gra skoro zwracam rower zaledwie po 3 minutach i to w tej samej stacji. Pyta mnie o to, dlaczego go oddaję.  Dostrzegam, że aby opisać przyczynę, należy stukać literka po literce, tak jak na klawiszach telefonu. Chwila zawahania. Jednak właśnie sobie zdaję sprawę z  tego, że pociąg, na który miałam zdążyć, odjedzie za 10 minut. Beze mnie. Nie ma szans żebym zdążyła, więc karnie i zgodnie z regulaminem Veturilo, opisuję tę awarię, wierząc, że dzięki temu ktoś z serwisu przyjedzie i naciągnie ten łańcuch i być może inny użytkownik z niego skorzysta.

Opisanie przyczyny zwrócenia roweru zajmuje mi kolejne minuty, dokładnie tak jak przewidziałam, ale w tej chwili jest mi wszystko jedno. Następny pociąg mam dopiero za pół godziny.

Nie poddaję się jednak. Z pierwszym rowerem wprawdzie mi nie wyszło, ale spróbuję z drugim. Po raz trzeci się loguję i powtarzam całą tę procedurę od nowa. Otrzymuję nowy kod do linki kolejnego roweru. Podchodzę do niej, wbijam podany kod. Nie odpina się.

Wracam do urządzenia i upewniam się czy wbiłam właściwy. Wychodzi, że tak, ale linka nadal ani drgnie. Próbuję jeszcze dwukrotnie. Nic z tego. Nie otwiera się, a ponieważ rower jest linką przypięty przez to nie dam rady wyciągnąć go ze stanowiska.

Zrezygnowana zabieram swoja torbę z kosza, narzucam na ramię i klnąc pod nosem udaję się piechotą w stronę swojego pociągu.  W tej sytuacji nie muszę się już śpieszyć.

Komunikat od Veturilo

Wieczorem zbulwersowana opowiadam mężowi Prawnika na macierzyńskim o swoich przygodach z Veturilo. Pasjonującą historię przerywa mi dźwięk SMSa.

O! Veturilo do mnie napisało! Pewnie chcą mnie przeprosić za kiepski start. Przeprosiny brzmią mniej więcej tak:

„Z przykrością zawiadamiamy, że w związku z niedokonaniem zwrotu roweru o numerze 6554 nasz system naliczył ci opłaty. Z bólem informujemy, że naliczyliśmy już tyle, że konto masz już dawno puste, a licznik wciąż bije!”

Faktem jest, że za drugim razem nie dokonywałam formalnego zwrotu, bo wyszłam – widać z błędnego założenia – że skoro linka się nie odpięła, to roweru nie wynajęłam. Myliłam się, bo  wynajem, mimo wszystko, poszedł na moje konto.

O żesz ty Veturilo jedne!

Niezwłocznie piszę SMSa do obsługi z ciepłymi pozdrowieniami dla całego systemu Veturilo i z żądaniem zmiany adnotacji w systemie co do statusu niewynajętego przeze mnie faktycznie roweru.

Zaraz potem instaluję do telefonu aplikację Nextbike.

Dowiaduję się bowiem, że dzięki niej można za pośrednictwem telefonu m.in. mieć stały dostęp do swojego konta i informację o wypożyczonych rowerach. Gdybym miała tę aplikację wcześniej, zapewne dostrzegłabym, że rower z zepsutą linką ma status niezwróconego  i zareagowałbym wcześniej. Aplikacja Nextbike pozwala na zdalny zwrot roweru. Wierzę, że instalacja aplikacji Nextbike to krok w dobrą stronę i wciąż nie rezygnuję z jazdy do pracy miejskim rowerem.

Reklamacja

Na drugi dzień rano, wzburzona dzwonię na infolinię Veturilo, aby jeszcze raz wyjaśnić całą tę sytuację. Pani była miła, ale prosiła, by napisać kolejną oficjalną reklamację, ale tym razem w powołaniu się na rozmowę telefoniczną i dołączyć prośbę o anulowanie naliczania opłaty. Tak też uczyniłam. Pomogło.

Zalety aplikacji Nextbike

Mobilna aplikacja miała mięć jeszcze inną zaletę. Podobno pozwala zdalnie sprawdzić ile rowerów znajduje się w danej stacji, co jest oczywiście funkcją bardzo pożądaną, bo dzięki temu wiesz przykładowo, czy należy udać się np. na stację przy Al. Jerozolimskich, czy raczej od razu na Emilii Plater.

Jestem z natury zawzięta i jak już się uprę to nie odpuszczam. Próbuję szczęścia dnia kolejnego. Za pośrednictwem aplikacji Nextbike sprawdzam w telefonie ile rowerów jest aktualnie w wybranej przeze mnie stacji. Telefon mi mówi, że siedem, więc radośnie idę w jej stronę.

Na miejscu okryję jednak, że nie ma …żadnego!

Dzwonię ponownie na infolinię Veturilo. Tym razem moim rozmówcą jest miły pan.

- Miły panie, czy wy sobie stroicie z nas, tj. użytkowników jakieś żarty?

- Nie, absolutnie nie, tyle, że musi pani wiedzieć, że aplikacja na telefon nie jest jeszcze do końca sprawna i zdarza się, że pokazuje nieaktualne informacje co do liczby rowerów na stacji.

- Aha, chyba właśnie miało to miejsce w moim przypadku…

***

Tak to właśnie wyglądało na początku mojej przygody z Veturilo.

Dobrego złe początki

Pierwsze złe wrażenie zostało już co do zasady zatarte. Od kiedy przełamałam złą passę okazało się, że system jednak co do zasady działa.

Owszem zdarzyło mi się jeszcze, że jakiś rower był uszkodzony, czy też nie było żadnego w danej stacji ze względu na deszcz (chyba), ale co do zasady po centrum podróżuję wyłącznie rowerem. Ewidentnie doszłam do porozumienia z systemem Veturilo, a jazda po Warszawie sprawia mi ogromną frajdę.

Od lat myślałam o tym, żeby pozwiedzać Warszawę na rowerze, ale nigdy nie znalazłam na to czasu. Teraz wprawdzie nie zwiedzam jakoś szczególnie intensywnie, bowiem głównie podróżuję do pracy i z powrotem, niemniej jazda Emilii Plater, czy Poznańską lub Hożą też jest atrakcją.

Dlatego uważam, że inicjatywa miasta jak najbardziej słuszna i godna polecenia!

Poza tym już 30 sierpnia Miasto Stołeczne Warszawa i Nextbike Polska zapraszają użytkowników Veturilo na koncert z okazji 1 urodzin publicznych wypożyczalni rowerów miejskich. Gwiazdami wydarzenia, które rozpocznie się w najbliższy piątek od godz. 19:00 w Parku Fontann na Podzamczu, będą Mela Koteluk oraz zespół OCN. Koncert poprowadzi Bogdan Sawicki, dziennikarz Radiowej Jedynki.

Szczegóły znajdziecie na stronie: 
http://www.veturilo.waw.pl/2013/08/26/gwiazdy-na-urodziny-veturilo/

Gorąco zachęcam i być do zobaczenia na imprezie!

Jeśli macie możliwość, spróbujcie Veturilo zanim  sezon rowerowy się skończy.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

3 komentarzy

  1. ~SzafaSkrajnej · 30 sierpnia 2013 Odpowiedz

    No to się uśmiechnęłam do monitora :-)
    Fajna inicjatywa. Jak mieszkałam w Pniu takiej akcji jeszce nie było. Za to chwaliłam sobie tramwaje. a przeklinałam jazdę samochodem. Straszne korki..pZdr

  2. ~Marcel Q. · 2 września 2013 Odpowiedz

    No to poczekajmy, co będzie z Pendolino… XD

    • Prawnik na macierzyńskim · 4 września 2013 Odpowiedz

      Słuszna uwaga;) Tam będzie potencjalnie bardzo dużo możliwości że coś nie wypali… Zwłaszcza, że w założeniu na trasie z Warszawy do Krakowa i Katowic prędkość Pendolino ma sięgnąć aż 200 km/h. To będzie istna rewolucja ;)

Zostaw odpowiedź