Życiowe credo (nie) alimenciarza

O  celach w życiu, sposobie na spokojny lajf, frajerstwie Prawnika na macierzyńskim i jemu podobnych.  

Pobudka Prawnika na macierzyńskim

Żeby dojechać na rozprawę na czas musiałam wstać o 4 rano i pokonać 300 km. To całkiem normalne, że sędzia, wiedząc że jadę aż z Warszawy, wyznaczył mi rozprawę na 9.00 rano. Tak do tej małej złośliwości przywykłam, że nawet się nie zdziwiłam.

Ale niech im tam. Wprawdzie wstałam skoro świt, ale warto było. Rozprawa się odbyła, co samo w sobie jest sukcesem. A na dokładkę sędzia przewodnicząca od razu ogłosiła wyrok. Jakby tego wszystkiego było mało – korzystny dla mojego klienta.

Nie ma co, to mój dzień. W dodatku słoneczny jak diabli.

Smak sukcesu

Wychodzę z sądu, biorę głęboki oddech. Z ulgą ściągam czarny tropik zwany togą. Na zewnątrz jest upalnie, około 29 stopni.

Wlokę za sobą ciężką torbę z aktami. Jej ciężar mi jednak nie doskwiera, bo idąc za waszą radą zaopatrzyłam się w pilotkę na kółkach. Zwijam tropik w rulonik i upycham do pilotki. Teraz już może się gnieść, ile chce. Idąc tak i przebijając się przez tłum w sądowym korytarzu,  przypominam wykwalifikowaną stewardessę przemierzającą przez odlatujących na lotnisku.

 No to lecę. Tylko dokąd?

W stronę rynku. Mam jeszcze 2 godziny do pociągu (niestety nie samolotu), a zatem zdążę coś zjeść przed odjazdem do domu.

Mijam bardzo zachęcające stoliki w ogródku należącym do jakiejś pizzerii. To chyba nie jest jeszcze rynek, ale trudno. Zachęciły mnie skutecznie. Kiedy na nie patrzę, dociera do mnie, że natychmiast potrzebuję odetchnąć. Siadam w cieniu parasola i migusiem zamawiam dużą pizze 4 sery i wielkie zimne piwo. Tego mi trzeba! Nieopodal słychać szum fontanny, czuję jak schodzi ze mnie napięcie. W sądzie jak zwykle doświadczyłam stresu co nie miara.

Raz- że jadę przez pół Polski, a rozprawa może się nie odbyć.

Dwa – że nie wiem, co w zanadrzu szykuje dla mnie strona przeciwna.

Trzy – nie mam pojęcia, co wywinie sędzia.

Tym razem się udało. Wracam z tarczą. Sączę to zimne piwo i delektuję się chwilą: wygraną w sądzie, łykiem zimnego piwa, powiewem lekkiego wiaterku, łykiem zimnego piwa…

Dla takich chwil warto wykonywać ten zawód.

Po 3 kawałkach pizzy kategorycznie stwierdzam, że już więcej nie dam rady. Za gorąco na jedzenie, a żołądek – chyba ze stresu – wciąż ściśnięty.

Gość – „na krzywy ryj”

Kiedy mam już wypite mniej więcej 1/2  kufla,  do ogródka, w którym siedzę podchodzi młody mężczyzna. W okolicach 30-tki. Dość przystojny. Raczej czysty niż brudny i zdecydowanie nieogolony. Ale jednocześnie nieroztaczający wokół siebie nieprzyjemnych zapachów i od razu przeszła mi myśl, że gdyby go porządnie doszorować i przystrzyc byłby z niego całkiem niezły okaz męski.

- Pani da 5 złotych.

No masz, wiedziałam.

- Na bułkę – dodaje – głodny jestem.

- Naprawdę? Jest pan głodny? A może ma pan ochotę na pizzę? – wskazuję na swój talerz, na którym znajduje się wciąż ponad połowa tego specjału – niech pan siada.

Czy ja to właśnie powiedziałam?

Moje piwo najwidoczniej zaczęło działać.

- Proszę – wskazałam mu na krzesło stojące przede mną. Słowo się rzekło.

Usiadł bez skrępowania, przysuwa do siebie mój talerz i zjada ze smakiem.

No, to do rzeczy, panie Głodny..

- Z czego pan się utrzymuje?- pytam zadziornie.

- A… z tego, co dostanę od ludzi.

- Ale jest pan taki młody, na oko niczego panu nie brakuje (tylko się Prawniku na macierzyńskim nie rozpędź)… no w takim sensie, że ma pan dwie ręce, dwie nogi. Dlaczego nie podejmie się pan jakiejś pracy?

- Co Pani?!? Hehe…Po co?

Powiedział to takim tonem, że gdyby nie to „hehe” pomyślałabym, że go obraziłam.

- Jak to po co? Żeby nie prosić ludzi o jedzenie.

- Pani Kochana! Ja mam wyrokiem zasądzone alimenty!

- Proszę mi wierzyć, nie pan jeden…

- Jak pójdę do pracy, to ta wydra i jej komornik wszystko mi zabierze!

Faktycznie, jeśli się pan gdzieś zatrudni, to komornik się pewnie dowie i poprosi pracodawcę żeby dokonywał potrąceń. Wprawdzie nie wszytko, ale w przypadku alimentów na dzieci – potrąci mu nawet do 3/5 wynagrodzenia.

- Syn czy córka?

- Jedno i drugie.

- No to gratuluję!

(Chyba sobie, Prawniku na macierzyńskim, że utrzymujesz kolejne dziecko, kolejnego nieodpowiedzialnego rodzica w tym kraju.)

- A co mnie to! Podobno jakiś fundusz za mnie buli. Niezła ta pizza!

- Fundusz Alimentacyjny za pana buli, ale rośnie panu dług wobec tego Funduszu, czyli wobec gminy. Cieszę się, że pizza panu smakuje. Czy ma pan świadomość, że Fundusz Alimentacyjny kiedyś w końcu pana dopadnie i ściągnie te pieniądze?

- A co może mi zrobić ten Fundusz?

- Należności wobec Funduszu podlegają ściągnięciu w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Jest to dość surowy tryb. Wiem coś o tym, bo miałam okazję go wypróbować na własnej skórze. Acha i jeszcze jedno -naliczają panu odsetki.

- E tam, niech sobie naliczają.

-Wie pan skąd Fundusz Alimentacyjny czerpie pieniądze żeby utrzymać pańskie dzieci? –  oho rozkręcam się, najwyraźniej stres we mnie opuścił całkowicie.

- Hmm? Skąd?

 - Z naszych podatków.

- No chyba z pani, bo nie z moich. Ja nie jestem frajerem i ich nie płacę.

Fakt, nie będę z tym polemizować.

- Ale nie kradnę!

- Ale popełnia pan inne przestępstwo – niewywiązywania się z obowiązku opieki nad dziećmi. Niepłacenie alimentów to też przestępstwo. Teoretycznie można za to trafić do pierdla nawet na 2 lata. 

- Co też pani powiada?

 - Poważnie! Nie myślał pan żeby jednak z spróbować z tego wyjść? Jeśli zdecydowałby się pan w końcu zacząć płacić te alimenty, to mógłby pan wystąpić do sądu o tymczasowe ich zmniejszenie dopóki powiedzmy… nie wypłynie pan na powierzchnię i nie zacznie na stałe zarabiać… Można też włożyć wniosek do gminy, żeby część należności panu umorzyła, czy rozłożyła na raty. Trzeba by tylko jakoś go uzasadnić, np. tymczasowo trudną sytuacją…

- Eee to bez sensu. Nie będę niczego spłacał. Mam w życiu wszystko, co chcę. I gwarantuję pani, że mam wygodniej niż pani. Ja na ten przykład wstawać rano nie muszę, a pani?

- No cóż..dzisiaj musiałam wyjątkowo wcześnie, żeby tu dojechać…

 - Szefa znosić nie muszę, a pani ma szefa?

- Mam, ale…

- Tyrać nie muszę, a pani? O której pani codziennie wraca do domu ?

 - Około 19.00.

- No widzi pani, a ja wracam wtedy, kiedy mam na to ochotę.

- Ma pani jakieś kredyty?

Nie pytaj człowieku…

- Po co mi ta praca, kredyty, zobowiązania. Żyję, jak chcę i jeszcze piwko od rana mogę wypić. Apropos piwka – czy mogę za panią dokończyć?

- NIE!

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

53 komentarzy

  1. ~Kobieta blogująca · 24 lipca 2013 Odpowiedz

    Eh no! Ile się takich ludzi spotyka? Nad iloma się zastanawiam, czy im na prawdę jest TAK dobrze? To chyba jakieś zagubione dusze, co to miejsca swojego znaleźć nie mogą.
    Prawniku na macierzyńskim będę Cię czytać :)

  2. ~Paweł Judek | blog o prawie transportowym · 24 lipca 2013 Odpowiedz

    Rewelacja :) Rynek niedaleko sądu, panowie zaczepiający o 5 zł, 300 km od Warszawy – czyżby Poznań? :)

  3. ~Marcel Q. · 25 lipca 2013 Odpowiedz

    No cóż, jak się płaci ludziom, by nie pracowali, to nie należy liczyć, że będą pracować.

    • Prawnik na macierzyńskim · 26 lipca 2013 Odpowiedz

      Rozumiem ze masz na myśli zasiłek dla bezrobotnych?

      • ~Marcel Q. · 28 lipca 2013 Odpowiedz

        Tak. Nie mówię jednak o kwocie, która w porównaniu do kosztów życia jest po prostu śmieszna i niewystarczająca dla kogoś, kto naprawdę ma trudną sytuację, ale o braku kontroli, komu przyznawane są świadczenia. Bo praca w Polsce jest, tylko niestety wszystkie stanowiska kierowniczo-dyrektorskie są już obsadzone. Reszta jak w powyższym przykładzie – bo po co harować, skoro można mieć za darmo pieniądze, ubezpieczenie zdrowotne, a niekiedy jeszcze dodatki w stylu lodówek czy kuchenek? No żyć, nie umierać! U nie pracować, rzecz jasna. :)

        • ~słowianka · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Ja bym też dodała zasiłki celowe. W Poznaniu dostają je bezrobotni pijacy i potem brakuje matce z dwójką dzieci, która ociupinkę przekroczy próg finansowy.
          I potem tacy pijacy sprzedają za wódkę węgiel, bony do baru mlecznego i palą światło cały dzień, bo płaci za nie opieka społeczna.

          • ~Zbyszek · 29 lipca 2013

            Ależ brednie… Są jeszcze w Polsce ludzie, którzy wierzą w ten niby liberalny raj?

  4. ~Blue Believer · 26 lipca 2013 Odpowiedz

    UWAGA! PILNIE potrzebna pomoc dla małego Żelika! Piesek natychmiast potrzebuje domu tymczasowego(najlepiej stałego) ma tylne łapki sparaliżowane(porusza się na wózku) – to wynik ludzkiej głupoty, której doznał w przeszłości. Jednak są rokowania, że piesek będzie chodził! Póki co maluch pilnie potrzebuje opieki – w innym wypadku zostanie uśpiony(przez „mądrych weterynarzy”)! Zapewnione są środki na leczenie i karma – CHODZI TYLKO O MIŁOŚĆ I DOM! Prosimy o kontakt na http://ratowanieswiata.blogspot.com/2013/07/o646-pilnie-poszukiwany-dom-dla.html lub/i https://www.facebook.com/events/147363162134331/148503275353653 ! Jeżeli nie możesz dać psiakowi domu, podaj tą wiadomość do wszystkich swoich znajomych – MAMY TYLKO 12 DNI!

  5. ~messer · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Cóż, nie wiadomo, czy prawnik to nie większy społeczny pasożyt niż taki niebieski ptak.

  6. ~Przemuko · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    przypominam, że prawo zakazuje pracy osobie pobierającej od państwa kwoty z tytułu bycia na urlopie macierzyńskim, analogicznie jak jest to w przypadku zwolnienia lekarskiego z powodu choroby ….

    z poważaniem … nie pracujący od 36 lat i cieszący się życiem :P

  7. ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Nie tak do końca> Sa tacy, którzy markują pracę, pamiętając o sprawdzeniu konta. Są tacy, którzy nie splamią sie pracą. Jednak co do obciążeń alimentacyjnych, znam przypadki, gdzie ojciec płacił regularnie, nie żądając poswiadczenia od b. żony, a ta pobiegła do Funduszu i złożyła wniosek, że od kilku lat nie otrzymuje alimentów od męża! Skutek wiadomy! Odrębną sprawą jest to, ze zabierając (komornik) tak potężną kwotę 4/5 zarobku, sprawia się, że w przypadku niskich dochodów, ojciec dziecka nie ma z czego żyć, opłacać mieszkanie, media a często pracodawca stara się pozbyć takiego alimenciarza i skutek jest taki, że alimenciarz traci wszystko, staje się bezrobotnym a później bezdomnym! Czyli Fundusz podcina sobie gałąź na której siedzi. No cóż, ekonomia nie jest mocną stroną Polaków. Bo najczęściej ten bezrobotny i bezdomny alimenciarz idzie po zasiłek i tak koło się zamyka! Może czas na inne motywacje? Znam pijaków i lekkoduchów, którym Fundusz anulował obowiązek zwrotu pieniędzy a znam i takich alimenciarzy, którzy chcielli by spłacać zaległości ale nie mogą otrzymać stałego zatrudnienia, a gdy już wybiegają po latach jakąś marną pracę, to z nieba spada jak sęp……..komornik i pracodawca czyni jak powyżej. Przecież nie trudno się domyślić, że alimenciarz walczył o zatrudnienie by w końcu je uzyskać, czyli nie był/jest lekkoduchem. Pozdrawiam

    • ~słowianka · 29 lipca 2013 Odpowiedz

      Alimenciarz mógł pomyśleć zanim wsadził pędzel gdzie nie trzeba i założyć na niego gumę, zamiast teraz biadolić, że ma dziecko do utrzymania.

  8. ~słowianka · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Dlatego państwo socjalistyczne jest państwem ułomnym i zamiast opiekować się słabymi utrwala patologie.
    Żebrakom nic się nie daje. Jak są głodni mogą iśc do schorniska po chleb (tylko nocowanie wymaga trzeźwości, nakramią zaś każdego kto się zgłosi).
    Ale większośc z nich traktuje ludzi dających im pieniądze za frajerów.

    • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

      Wybacz, ale gdyby nie było „frajerów” nie byłoby żebraków, naciągaczy itd. Co do wsadzania „pędzla”…czasami po latach wychodzi, ze to nie ta „farba”. Uwierz, są kobiety, które świetnie żyją z naciągania na alimenty, ba(!) mój przyjaciel zmarł na zawał, gdy dowiedział się, że mając dwoje dzieci (12 i 18l), że płaci dobrowolnie 3000zł(!) na nieswoje dzieci….był bezpłodny po przebytej różycce. Kij zawsze ma dwa końce i nie zawsze to sprawa „pędzla” Pozdrawiam

      • ~Aneta · 29 lipca 2013 Odpowiedz

        Płacił dobrowolnie i zmarł na zawał?To się wzajemnie wyklucza.
        Istnieją badania DNA i można stwierdzić czyje jest dziecko,Dlatego twój przyjaciel był odpowiedzialnie i głupi.

        • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Nie obrażaj zmarłego! To był prawdziwy przyjaciel. Takich już nie ma! Rozwiódł się. miał stałą partnerkę. Chcieli mieć potomka. Poszedł na badania do seksuologa, dowiedział sie prawdy. Badania DNA? Gdy był pewien przez kilkanaście lat, że wychowuje swoje? 10 – 20 lat temu, badania DNA troszeczkę kosztowały i nie były tak powszechne. Zapewne prawnik potwierdzi, że gdy ktoś nadaje swoje nazwisko (ojcostwo) i nie wnosi „uwag” zaraz po urodzeniu dziecka, nikłe ma szanse na oddalenie ojcostwa po tylu latach.

          • ~Don · 29 lipca 2013

            i jeszcze jedno! Co ma wola płacenia alimentów (..deklarowania sumy) wspólnego z rozległym zawałem? Chyba mam za interlokutora niewiastę w granicach 23 lata?

          • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013

            To fakt. W dobie DNA jednak na szczęście da się dowieść prawdy.

          • ~Aneta · 29 lipca 2013

            Nikogo nie obrażam,stwierdzam głupotę.Ty też ja stwierdziłeś,tylko nie nazywasz jej po imieniu.
            Piszesz bzdury.
            Badania DNA są potwierdzające lub negujące,dlatego prawnik musi je wziąć pod uwagę(nie może zaprzeczyć).
            Po latach dowiedział się,że jest bezpłodny?
            To w takich przypadkach winy brak,bo nawet partnerka mogła tego nie wiedzieć i mogła być pewna,ze to jego dzieci.

          • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013

            Znam takie przypadki, że z biegiem czasu sam fakt sprawowania opieki okazał się wystarczający do tego by akceptować dzieci jak „swoje”. Testy wówczas niepotrzebne. Kocha się je tak samo.

          • ~Aneta · 29 lipca 2013

            Przeczytaj jeszcze raz,co napisałeś-zmarł,gdy dowiedział się
            To ja zadaję pytanie-suma go przeraziła i to,ze nie jest ojcem?

      • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013 Odpowiedz

        Z pewnością! Czasami to wina farby ;)

        • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Może jakieś problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem? Wyłoże jak dla przedszkolaka:
          przyjaciel ozenił się 24 lata temu bo partnerka była w ciąży. Urodził się chłopiec. Po 7 latach urodziła sie dziewczynka. Małżeństwo żyło sobie przez kilkanascie lat. Potem okazało się, że jego żona to alkoholiczka niezrównoważona. Rozwiedli się. Przyjaciel zadeklarował, że płaci po 1500 zł na dziecko = 3000 zł na oboje. Poznał sympatię. żyli 3 lata razem. Starali sie o dziecko. Jego przyjaciółka (wdowa) miała dorosłą dwójkę. Gdy przestało im wychodzić, przyjaciel poszedł na badania. Wówczas okazało się, że od przebytej różyczki w dzieciństwie, był całkowicie bezpłodny. Po tej wiadomości dostał rozległy zawał serca. Zmarł jako 41-latek. Teraz ok? Co dałoby mu badania DNA na dorosłych dzieciach, które kochał, ubierał, pieścił i dbał o nie tyle lat! Co im miał powiedzieć? Kochane (nie moje dzieci), badania DNA wykazały, że nie jesteście moje więc fora z mojego domu! To miał im przekazać? To był wrażliwy i pełen miłości człowiek! dodatkowo powiem, ze opłacał również mieszkanie, w którym pozostała jego b. żona i dzieci! Ufff wystarczy? Nie nigdy nie miałem go za głupca i ty zapewne też Byś nie miała, gdyby dane było Ci Go poznać.

          • ~Don · 29 lipca 2013

            cytuję „..płaci na nieswoje dzieci”. Przeraziło, a raczej załamało, że tyle tat żył w nieświadomości obok niewiernej żony, która 2 razy przyprawiła mu rogi aaaa i jeszcze jedno, gdy była w ciązy (wczesnej) z trzecim dzieckiem…..zaproponowała mu (nie zdradzając przyczyny) jedno „godzące” spotkanie przy świecach. Taka cwaniurka.

          • ~Aneta · 29 lipca 2013

            W takim razie poniosły go emocje.
            Współczuję straty przyjaciela,ale każdy ma swoją historię i swój los.

          • ~Don · 29 lipca 2013

            Aneta, wybacz, ale Twój tok myślenia poraża! „…to nawet partnerka mogła nie wiedzieć, że mąż jest bezpłodny”? To co? Zdradzała w nadziei, że zdrada nie wyjdzie bo ma jelonka, który weźmie na klatę wszystkie jej zdrady i potomstwo? Czy to Masz na mysli? Żenada

          • ~Aneta · 29 lipca 2013

            No na pewno w takim przypadku(nie wiedząc czy jest ojcem)głupcem nie był.
            20 lat wstecz nie robiono także badań DNA.
            Każdy był wierzący i przyzwoity:P:)
            A z logiki wynika,że badań nie musiał robić,ze względu na bezpłodność.
            PS.
            Nie ubolewaj nad feminizacja,bo kobiety okazuja się mądrzejsze w wielu sprawach i noszą pod sercem dzieci,znosząc upokorzenia,zagrożone ciąże itp.
            Faceci AŻ płacą alimenty.
            pozazdrościć?:p

          • ~Aneta · 29 lipca 2013

            Podziel na części zdrady i rodzicielstwo.
            Nie popieram zdrad,ale partnerka mogla nie wiedzieć,czyje są dzieci.
            Zdradzała,bo coś było nie tak,jak w wielu małżeństwach.
            Przyjaciel-partner tej kobiety wziął to na klatę,bo ja kochał,ale okazała się alkoholiczką.
            Spotkanie przy świecach z 3 dzieckiem?To logiczne jest,że po rozstaniu,więc mógł przypuszczać,że to nie jego dziecko.
            Coś kręcisz Don.

    • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013 Odpowiedz

      Tyle, że typowy nie alimenciarz to wcale nie żebrak. Znam przykładowo takich, co jeżdżą sportowym Audi!

      • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

        oczywiście, są i cwaniacy. Nie neguję. Jednak czasami to auto, to jest narzędzie pracy dla alimenciarza-hydraulika…stolarza, dyrektora czy innego plemnikodawcy. Znam również „biedne” matki, które rozbijają sie dobrymi autami, stać je na nianie a same „spedzają” noce w klubach. :-) W życiu nie ma spraw prostych i szablonowych. Nie kazde zycie da sie podłączyć pod sztywne reguły paragrafów. Dlatego ubolewam, ze coraz częściej sędziami są ludzie 28-30 letni bez praktyki życiowej. Napakowani teorią książkową. Każda sprawa jest indywidualna i trzeba nabrać praktyki, by wyłapać niuanse. Feminizacja sądów nie pomaga sprawie. Pozdrawiam

        • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Zgodzę się z tobą, że w sądach rodzinnych orzekają głównie kobiety. No ale z drugiej strony mężczyznom nikt nie broni kończyć aplikacji sędziowskiej i drogi do kariery sędziego rodzinnego nie zagradza. Cóż zrobić, że kobiet jest więcej?

          • ~Don · 29 lipca 2013

            Ależ ja nie neguję tego, że sądy feminizują się, a jedynie ubolewam nad tym:-)

        • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Anetko, jako przedstawicielka kobiet, nie powinnaś pisać „…kobiety w wielu sprawach..”, a raczej „kobiety na równi z mężczyznami..” tak jest poprawniej :-) Dziękuję, że mi zrehabilitowałaś przyjaciela. Może prościej: On nie musiał robić sobie wcześniej badań na płodność, bo sam nie wiedział, że przeszedł różyczkę w dzieciństwie, inną sprawą jest to, że nie każda przebyta różyczka prowadzi do bezpłodności! Ciekawostka: co 4 dziecko wychowuje niebiologiczny ojciec! On święcie był przekonany, ze to jego dzieci! Zwyczajnie..ufał swojej żonie.

          • ~Aneta · 30 lipca 2013

            Dlaczego poprawniej?
            Nie sądzę,aby moje wypowiedzi mogły być przez kogokolwiek korygowane,ze względu na ich styl.
            Chodzi w końcu o meritum.
            A co do nie biologicznych ojców,to sami sobie są winni,należy się przebadać,zanim podejmuje się jakieś kroki prowadzące do tego stanu rzeczy.
            Byłoby mniej rozczarowań i ojcowie mogliby uznać siebie za biologicznych,bo obstawiam,że sam wiesz,że z psychiką różnie bywa.

        • ~Don · 29 lipca 2013 Odpowiedz

          Anetko, kocham te usprawiedliwienia kobiece „…zdradzała, bo coś było nie tak w związku” Gratuluję postawy! ONI byli młodzi. Pierwsze dziecko pojawiło się gdy mieli po ok 20 lat! Zlituj się albo podziel co bierzesz, bo to działa! Zwyczajnie, panienka zaszła w ciążę i na siłę szukała ojca! Złapała mojego przyjaciela na łózko i sie pobrali! Ponieważ raz jej wyszło, postanowiła drugi raz….wyszło! Trzeci raz zaszła z jakimś łachmytą. Gdy zorientowała się, że znowu jest w ciąży, postanowiła mojego przyjaciela (byłego już jej męża) zwabić do domu i pójść z nim do łóżka, by znowu wmówić mu, że to jego dziecko! Wybacz, prościej już nie potrafię opisać sytuacji!

          • ~Aneta · 30 lipca 2013

            A tam-nie zdradzam osobistych tajemnic-takie tabletki na uspokojenie:P:))zwane -tolerancja dla przeciwnika po dwóch stronach.
            Jak to w „sądzie” bywa.:p:))
            A przepraszam bardzo,że spytam-przyjaciel nie miał mózgu?Panienka za niego myślała,jak zwabić,jak zaciągnąć,jak nóżki rozłożyć?
            To gratuluję postawy przyjacielowi:P:)

          • ~Aneta · 30 lipca 2013

            No i nie byłabym sobą,gdybym nie dodała,że jak facet sypia(uprawia brrr seks z dziewczyną,kobietą)i się nie zabezpiecza,to może być pewien,ze w ok.80% zostanie ojcem.
            Taka jazda bez trzymanki to jak sport ekstremalny.:P)

  9. ~Marta · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Niestety tak teraz jest.Ludzi i świata się nie zmieni

    Zapraszam na mój nowy blog : http://jezus-mym-zyciem.blogujaca.pl/

  10. ~Olu? · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    29 stopni to dużo?! u nas jest 39! fajny artykuł ;)

    • Prawnik na macierzyńskim · 29 lipca 2013 Odpowiedz

      W Warszawie dziś było podobnie. Z żalem opuszczałam klimatyzowane biuro ;) Ale teraz jest już lepiej, chłodniej, dotarłam do domu i siedzę razem z komarami na bujanej huśtawce racząc się lemoniadą i czytając takie miłe komentarze, jak Twój. Jest bosko!

  11. ~Aneta · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Pani prawnik według systemu wartości pana niepracującego jest głupia,ponieważ nie żyje tak jak chce.
    Ja uważam,że życie pani prawnik ma wartość i pani prawnik żyje tak jak chce.
    Zasadą,którą stosuje pani prawnik jest pracuję sama na swoje utrzymanie,robię to,co lubię,w jakiś sposób pomagam ludziom.
    Zasada pana niepłacącego alimentów jest to,że od serca z nienawiści do żony nie płaci na dzieci,nie opiekuje się nimi i uważa,że państwo powinno na niego łożyć,ponieważ on ma taką możliwość w tym kraju i skwapliwie z niej korzysta.
    Pani prawnik nie powinna pozwalać na przysiadanie się i poczęstunek komuś,kto żebrze i uważa,że nie jest dłużnikiem żony,dzieci czy państwa.

  12. ~Aneta · 29 lipca 2013 Odpowiedz

    Darmowy przykład z życia wzięty.Jako słuchaczka i obserwatorka dużo można się nauczyć.O wiele więcej niż z książek.

  13. ~zwyczajne życie · 30 lipca 2013 Odpowiedz

    Dopiero na Twój blog trafiłam, Uśmiechnęłam się czytając ten post. Tylko znajdę chwilę przy wypełnianiu obowiązków domowych i rodzicielskich i poczytam więcej :)

  14. ~bamusia · 30 lipca 2013 Odpowiedz

    Don – błagam nie daj się wciągnąć dalej w tą dyskusję z Anetą – ma swój pogląd i zgodnie z dewizą „jak chcesz psa zbić to kij zawsze znajdziesz” nie przekonasz kogoś, kto zna życie tylko z książek. Przyjaciel miał pecha i to wielkiego. Za to te dzieci miały jednak dobrego ojca.

  15. ~Aneta · 30 lipca 2013 Odpowiedz

    bamusia,dlaczego uważasz,że ja znam życie tylko z książek?
    A taką dewizę posiadam,jak najbardziej.Ktoś,kto bije zwierzęta znajdzie kij,a jeśli nie to kopnie,bo inaczej nie potrafi się odegrać za swoje niepowodzenia czy braki w empatii albo kulturze osobistej.

    • ~bamusia · 1 sierpnia 2013 Odpowiedz

      Na podstawie Twoich wypowiedzi wydaje mi się, że nie bardzo przyjmujesz do wiadomości, że każdy żyje tak, jak mu się układa i to układanie jest bardzo nieprzewidywalne. I lepiej przyjąć to do wiadomości a nie szydzić, że faceci to nieodpowiedzialne dzieciaki. Nieodpowiedzialny nie płaciłby z własnej woli po 1,5 tyś na dziecko.
      Aha, i dodam, że to tyle mam do powiedzenia w tym temacie

      • ~Aneta · 1 sierpnia 2013 Odpowiedz

        Przyznam,że nie rozumiem Twojej retoryki.
        Nie szydzę,że faceci to dzieciaki,tak wynika z Twoje wypowiedzi(rozkaz -ni rozmawiaj).
        Wydaje Ci się,że możesz rozkazywać rozmówcom na forum publicznym?Wniosek-
        To Ty uważasz nas za dzieciaki.
        Nie czytasz ze zrozumieniem,nawet siebie.
        Temat alimentów czy pieniędzy jest mi obcy,nic nie pisałaś o facecie,albo ja nie czytałam.
        Dyskusja z autorką blogu wygląda inaczej i przyjmij Ty do wiadomości,że każdy żyje na swój sposób.

  16. ~Aneta · 30 lipca 2013 Odpowiedz

    Aha i dodam,że następny który nie myśli-bamusia-”Don błagam” i Don się rozmyśli.Czy wy naprawdę uważacie,że mężczyźni to dzieci i należy im rozkazywać?

  17. ~Lola F. · 11 sierpnia 2013 Odpowiedz

    Zaintrygował mnie Twój blog :)
    Sama jestem w paskudnej sytuacji…Ojciec dwójki moich maluchów ( 1 rok i 3 lata) opuścił nas i nie chce kontaktu z dziećmi. Nie odbiera poczty, ukrywa się. Sąd przekłada kolejne sprawy o alimenty i ustalenie ojcostwa.Jego matka nie chce być jego kuratorem i twierdzi,że wyjechał za granicę, a ona nie ma z nim kontaktu…Mam wrażenie ,że nikomu nie zależy by go odnaleźć…Widuję jego ogłoszenia w internecie o pracę…Adwokat z urzędu uważa, że nie warto tego mówić w sądzie bo przedłuży to sprawę…Ojciec dzieci żyje sobie spokojnie i pracuje na czarno, a mnie nie przysługuje nic bo nieznacznie przekraczam kryterium finansowe na FA. Cała ta sądowa przygoda nie przyniesie mi i dzieciom nic poza odebraniem praw rodzicielskich…O co walczyć? Czy jest sens? Bieda niszczy mnie dzień po dniu, miesiąc po miesiącu…na nic wykształcenie pedagogiczne…Lata studiów… Czy Prawnik na macierzyńskim mógłby coś doradzić? Podtrzymać na duchu?

    Dziękuję i pozdrawiam

    • Prawnik na macierzyńskim · 15 sierpnia 2013 Odpowiedz

      Lola bardzo ci współczuję. Nie wiem czemu Twój prawnik nie chce skorzystać z tej informacji,nie znam szczegółowo akt sprawy, więc nie chcę oceniać jego decyzji. Sytuacja jest rzeczywiście trudna, ale nie może da się jeszcze coś zrobić. Może trzeba zmienić prawnika skoro ten nie ma pomysłu…

  18. ~Marcin Tarnów · 6 stycznia 2014 Odpowiedz

    A JA UWAŻAM, ŻE TACY ALIMENCIARZE TO LUDZIE KTÓRZY WYDYMALI NASZ ZASRANY SYSTEM. Mam kolegę Jaśka z Tarnowa. Mieszka koło Kauflandu. Jak przychodzi do niego jakiś urzędnik, lub komornik do mieszkania, to otwiera drzwi, informuje go że wszystko włącznie z mieszkaniem jest jego mamy i żeby się od niego odp…olił, jak nie chce zjechać zsypem na śmieci. Kiedyś byłem świadkiem takiej sytuacji, słuchajcie !!! „zobaczyć bezsilność takiego urzędasa, bezcenne, za resztę zapłacisz kartą master-card… A Was, mnie wezwanie z fotoradaru doprowadza do szału, bo wiemy że jeżeli nie zapłacimy, to nas po pewnym czasie oskubią z dodatkowymi kosztami egzekucji. A ta kretyńska formułka napisana lub wymawiana szyderczo przez urzędnika|:| „pouczam że przysługuje panu prawo odmowy przyjęcia mandatu…. A mój kolega na to odpowiada: Przyjmuje, ale za 2 lata czekam na awizo w skrzynce z umorzeniem. I faktycznie tak się dzieje. I to mi się podoba, to jest życie.

Zostaw odpowiedź