Apetyt rośnie w miarę jedzenia – jestem Matką Gorszego Roku!

Wcześniej nią nie byłam, ale teraz jestem.

W dzieciństwie wmawiano mi: Pamiętaj pokorne ciele dwie matki ssie”.

Guzik z pętelką.

Swoich dzieci okłamywać tak nie będę.

***

Rodzicielski coraz bliżej uchwalenia

Wygląda na to, że krzyki i tupanie Matek I kwartału rzeczywiście odniosą zamierzony skutek. Śpieszę donieść, że projekt ustawy o urlopach rodzicielskich obecnie znajduje się w kolejnej fazie rozwoju. W minionym tygodniu posłowie w miarę zgodnie wypchnęli go z sejmu. Ciśnienie społeczne jest tak duże, że projekt zapewne ekspresem przejdzie przez Senat i migusiem podpisze go pan Prezydent. Wszystko po to, by ustawa mogła wejść w życie już 17 czerwca.

Te spośród Matek I Kwartału, które „nieopatrznie” zdążą już do tego czasu powrócić do pracy  po wejściu w życie nowej ustawy uzyskają prawo powrotu na macierzyński. Już to sobie wyobrażam:

- Cześć szefie!

- O wróciłaś… Jak fajnie! Czy mogłabyś…

- Nie rozpędzaj się, właśnie wychodzę. See you next year!

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ci, co myślą, że to koniec batalii, mylą się. Apetyt nie został jeszcze w pełni zaspokojony.

Obecnie na plan wysuwają się MATKI GORSZEGO ROKU!!!

Już dziś deklarują, że jeśli ich postulaty nie zostaną uwzględnione, nową ustawę zaskarżą do Trybunału Konstytucyjnego.

Muszę im przyznać, że argumentację prawną mają poniekąd słuszną. Przepisy przejściowe są do bani i mają sporo luk. Sygnalizowałam, że tak będzie już wcześniej, kiedy pisałam dlaczego Matki I Kwartału miały nie być objęte ustawą. Jak się tworzy ustawę, która ma działać wstecz, to potem wychodzą rozmaite kwiatki prawne. Oczywiście wyszły i tym razem, ale o tym kiedy indziej, bo mam wrażenie, że w tym boju nie o argumenty prawne chodzi, ale coś innego. 

Kiepski start

Prawnik na macierzyńskim zalicza się do tych „Gorszych Matek” i jak sobie uświadomiłam NASZĄ GORSZĄ pozycję, to zrobiło mi się NAS żal.

Urodzony w 2012 roku synek miał zaledwie pół roku, kiedy Prawnik na macierzyńskim zmuszony był porzucić go na rzecz zawodowych obowiązków.

Jak to wpłynie na nasze więzi emocjonalne? Jak syn w przyszłości mnie oceni? I co ważniejsze, co z nim będzie potem? Czy podoła swoim obowiązkom w szkole, w pracy, w życiu? Czy znajdzie sensowną partnerkę? Do licha, a jak to będzie partner?

Wcześniej nie uświadamiałam sobie tego, ale teraz już wiem to na pewno:

Tą niesprawiedliwą rodzicielską reformą rząd odarł nas ze szczęścia!  Mnie i mojego synka!A co do powodzenia w dalszym życiu – to się dopiero okaże.

Zażarta walka trwa

Kiedy w trakcie debaty ws. Matek I Kwartału pisałam o tym, że za chwilę odezwą się Matki IV Kwartału 2012, nie miałam pojęcia, że one już wtedy były w fazie organizacji!!

Matki Gorszego Roku obecnie są w pełni zmobilizowane i od dłuższego czasu można znaleźć je także na Fejsie. Mają też swojego bloga.

I piszą mniej więcej tak:

„My, rodzice dzieci urodzonych w 2012 roku – Rodzice Dzieci Gorszego Roku – prosimy Premiera i Rząd RP o ponowne pochylenie się na projektem ustawy, o respektowanie konstytucyjnej zasady równości i objęcia przywilejem urlopu rodzicielskiego wszystkich rodziców niemowląt urodzonych w 2012 roku – do ukończenia przez dziecko 1 roku życia.”

Zdesperowana Mama Emilia pisze z kolei tak:

„Czy każda mama może raz zobowiązać się na wyjazd do Warszawy, im dalej tym większy wkład włoży w to żebyśmy mogły być traktowane poważnie”

Dalej czytam:

„Jest pomysł, by wysłać do Premiera i Marszałka Senatu bukiet 28 róż wraz z pismem z naszymi wyliczeniami i prośbą o spotkanie.”

Aż mnie korciło żeby napisać:

Hej Matki Gorszego Roku! Ja w sumie mam niedaleko do tego Senatu, więc może podrzucę te kwiaty. 

Zrezygnowałam jednak z takiego pomysłu, bo kiedy poczytałam dalej, dostrzegłam, że one piszą to na poważnie i w tej rozpaczy naprawdę zabrnęły daleko. Nazywają swoje dzieci gorszymi, a siebie poszkodowanymi.

Desperacja, żarliwość i ogromne poczucie krzywdy w komentarzach MATEK GORSZEGO ROKU dostrzegalne w każdym facebookowym komentarzu uświadomiły mi, że mój ironiczny żart okazałby się dowcipem poniżej pasa, bo uderzyłby w najczulsze struny.

S t r u n y  m a c i e r z y ń s k i e.

Niewykluczone, że to poczucie krzywdy i gorliwej troski o byt dzieci u niektórych z tych Matek wcześniej było zupełnie nieuświadomione.  Ba! Zaryzykowałabym twierdzenie, że u części z nich struny nigdy te nie grały w aż takim stopniu, ale teraz zostały wydobyte na światło dzienne i nikt nie zawaha się ich użyć dla osiągnięcia celu!

Wróćmy na ziemię

Zewsząd słyszę, że matki w Polsce źle się traktuje, że są na każdym kroku dyskryminowane, że nikt ich nie docenia.

Nie dalej jak w ubiegły piątek, pewna redaktorka Onetu, popełniła artykuł na ten temat, zaś Prawnika na macierzyńskim poproszono o wypowiedź w tej kwestii. Artykuł nosi tytuł: „To nie jest kraj dla młodych matek?”. Polecam.

Moim zdaniem obecnie matki naprawdę nie mogą narzekać na przepisy prawa. Kluczowym dla zagadnienia moim zdaniem nie są przepisy, ale podejście samego społeczeństwa, bo prawo nie załatwi za nas wszystkiego.

W każdym razie, wracając do tematu – przepisy przejściowe projektowanej ustawy dot. rodzicielskich rzeczywiście nie są najwyższych lotów, ale im więcej krzyczących matek, odwołujących się do argumentów o krzywdzie i niesprawiedliwości wobec ich dzieci, wysuwających fatalistyczne koncepcje rozwoju ich niemowląt z powodu tego, iż nie objął ich wydłużony macierzyński tym gorzej dla ich społecznego wizerunku. Ja już mam dosyć i niebawem sama zacznę bojkotować takie matki!

Przydatne informacje na rządowej stronie

A na koniec, spuszczając z tony wszystkim tym, które załapią się na nowy rodzicielski serdecznie polecam rządową stronę internetową
http://www.rodzicielski.gov.pl/
, którą to WRESZCIE rząd raczył uruchomić i na której WRESZCIE pojawiły się bardzo przydatne dla Was informacje.

Dół za dołem

Po lekturze tej strony, naszła mnie myśl, że Prawnik na macierzyńskim już wam do niczego nie jest potrzebny.

I znowu mi GORZEJ!

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

23 komentarzy

  1. ~Mamade · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

    Hehe…, ale matek z I kwartału 2011 to już pewnie nie obejmą;) Żarcik:))
    Fajny, przydatny tekst:))

  2. ~ms · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

    Tona jadu i szczypta sarkazmu…
    Pani Aleksandro, czyż nie o to nasi pradziadowie walczyli, aby każdy z nas miał prawo i możliwość wyrażania swoich opinii, problemów, potrzeb, pragnień
    Jestem matką 2008 roku której z powodu przedziwnych komplikacji życiowych nie dane było doświadczyć urlopu macierzyńskiego w ogóle, nie potrafię jednak sobie wytłumaczyć przesłanek tego nastawienia do wspomnianych powyżej matek.

    • Prawnik na macierzyńskim · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

      Pani Ms,
      nikomu tych praw nie odbieram, ale przyznaję – pogubiłam się w tych oczekiwaniach.

      Pisze Pani o prawie do:

      „Wyrażania problemów” – proszę wytłumaczyć dlaczego fakt, że wydłużono, podkreślam a nie skrócono urlopy macierzyńskie jest dla kogokolwiek problemem?

      „Wyrażania potrzeb i pragnień” -jeśli już odwołujemy się do walczących pradziadów, to proszę się zastanowić, czy ginęli oni po to, żebyśmy we współczesnej Polsce dostrzegali li tylko swój własny koniuszek nosa i swoje własne potrzeby?

      „Przesłanki takiego nastawienia do wspomnianych powyżej matek”?

      Przesłanka nr 1: jeżeli stykam się z roszczeniową postawą, która nie ma uzasadnienia innego jak to, że „chcę więcej”, ani końca (bo za chwilę powstanie formacja „obrońców 2011″)- to budzi to mój naturalny sprzeciw (mimo, że urodziłam w 2012).

      Przesłanka nr 2: skoro „pradziadowie” wywalczyli dla mnie prawo do wyrażania opinii – to pozwoliłam sobie z niego skorzystać.

    • ~bamusia · 6 czerwca 2013 Odpowiedz

      „Jestem matką 2008 roku której z powodu przedziwnych komplikacji życiowych nie dane było doświadczyć urlopu macierzyńskiego w ogóle” – chciałabym poruszyć przy tej okazji ten temat i uświadomić inne kobiety, które też to spotkało. KAŻDEJ MATCE PRZYSŁUGUJE URLOP MACIERZYŃSKI. Jeżeli nie na podst. art. 180, to na podstawie art. 180 ze znaczkiem 1. Nowe przepisy nakazują szpitalowi wydać kartę urodzenia dziecka nawet gdy urodzi się na początku ciąży. Lekarze niektórzy nie są tego świadomi i odmawiają twierdząc, że to nie był poród, a jedynie poronienie. NIE MAJĄ RACJI !!! Niestety musi przy tym być wydany dokument stwierdzający zgon. Z tymi dwoma dokumentami należy wyrobić w USC akty urodzenia i zgonu i przedstawiając te dokumenty pracodawcy urlop macierzyński po prostu się należy jak psu zupa…

  3. ~ms · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

    Poza tym proszę wybaczyć, ale może i jest mnóstwo przepisów, chroniących matki, ale czy oby wszystkie? Według gazety prawnej 1/4 umów o pracę w pl zawarta jest na czas określony. Najczęściej na rok lub dwa. Kobietaa zachodzi w ciążę i okres ochronny kończy jej się tak naprawdę w momencie porodu. Ile kobiet pracuje na umowę zlecenie. Ilu kobietom wypłaca się płacę minimalną (oficjalnie) żeby w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego wypłacać mniejszy ekwiwalent za urlop. W obejściu cudownych przepisów dla matek pracodawcy osiągnęli już szczyty doskonałości. Nie należy karcić matek za to, że chcą żyć lepiej.

  4. ~Usagi72 · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

    Nie bardzo kumam o co w tym chodzi. Może dlatego, że nie jestem matką. A tym bardziej nie tą z pierwszego kwartału nie tylko 2013, ale także 2012, 2011, a nawet 2010. Ale zrodziło mnie się w głowie – tej większej na szczęście jako że mam dwie – takie pytanie. A co z matkami poprzednich lat i dziesięcioleci?
    Na dość uproszczonym – bo tylko dwusemestralnym – kursie prawa dla ekonomistów nie wpojono mi zbyt wiele. Ale pamiętam, że „umów należy dotrzymywać” oraz „prawo nie działa wstecz”. Te dwie doktryny mające swoje źródło podobno w Prawie Rzymskim przetrwały dwa tysiące lat po upadku cesarstwa, które istniało nieprzerwanie tysiąc trzysta lat. Dzisiaj chyba jedynie Chiny mogą skutecznie konkurować z tym wynikiem – odkąd Tysiącletnia Rzesza przestała być żywym projektem.
    Po dwudziestu latach innej doktryny ekonomicznej już wiadomo, że Państwo nie prowadzi jakiejkolwiek polityki społecznej czy rodzinnej. A jedna z ww. zasad została brutalnie w imię spokoju społecznego wyrzucona do kosza – choć umówmy się że żadna matka nie rzuca tak daleko i tak celnie płytami chodnikowymi w obronie swoich interesów jak górnicy. Nie pierwszy raz zresztą – pewnie niejeden zawodowy prawnik by tak odparł. Ale czy nie o jeden za dużo? No dobrze, o dwa. A może nawet o dziesięć. To i tak nic nie zmieni.
    Z racji zawodu mojej żony, często zadajemy sobie w domu pytanie. Po co ludziom dzieci? Nie chodzi tutaj bynajmniej o nasze codzienne zmaganie się z naszymi pociechami. Często w wypowiedziach różnych osób pojawia się sformułowanie o posiadaniu dzieci. A przecież osiągnięciem naszych czasów jest dostrzeżenie że dziecko nie jest rzeczą. To jest prawdziwa rewolucja mentalna biorąc pod uwagę, że przez stulecia dziecko w Europie nie miało statusu człowieka.
    Czasami w ferworze walki zapominamy o rozwiązaniach najprostszych. Sam często tak mam. Czy zatem wobec braku działań Państwa nie lepiej wziąć sprawy w swoje własne ręce? Właśnie za pomocą najprostszych dostępnych środków. Zapewne nie dowiemy się czy wsystkie protestujące panie to samotne matki. Posiłkując się rozkładem normalny ze statystyki mogę się domyślać, że nie. Chyba, że rozkład normalny już w Polsce nie obowiązuje. Kto wie. O ile dobrze pamiętam biologię z podstawówki – to do spłodzenia potomka lub potomkini potrzeba zespołu sprawnie współpracujących ze sobą ludzi. Co się zatem dzieje z nimi po porodzie? Gdzie jest ten zespół? Wszak we dwójkę raźniej. A jak raźniej to jakiekolwiek Państwo ze swoimi protezami nie jest w tej sferze potrzebne.
    Jak wiadomo, pierwsze trzy lata dziecka są kluczowe dla jego dalszego rozwoju. Dla matki, której godziny spędzone wspólnie z potomstwem są tak drogie, są przynajmniej dwa rozwiązania niewymagające obecnie inicjatywy ustawodawczej. Pierwsze, to powstrzymanie się od pracy zawodowej i przeznaczenie tego czasu na zajęcie się potomkiem lub potomkinią. Drugie, dla tych co bez pracy żyć nie mogą (jak wiadomo praca uszlechetnia) – praca w niepełnym wymiarze czasu. Oczywiście wymaga to współpracy zespołu. Najlepiej w tym samym składzie, który pracował nad potomkiem. Temat jest o tyle poważny, że zbyt często w ostatnich latach szukamy jakiegoś Państwa, czy rządu który za nas coś zrobi. Takie myślenie prowadzi częto na manowce. Choc nie ukrywam, że znam pojedyncze przypadki, kiedy akurat się sprawdziło – ale to wyjątki od zasady. Rząd nam jeszcze zabierze – to jest pewnik – a nie da. Bo tam gdzie Państwo kieruje się dobrem obywateli, nic dobrego z tego dla obywateli nigdy nie wynika. Jeżeli zatem prawdą jest, że fundamentem życia społecznego w Polsce jest rodzina (politycy obecnie często nam w oczy rzucają ten argument) to z realizają wskazanych rozwiązań nie powinno być problemów. I tak dochodzimy do sedna sprawy i wniosku, który jest podparty obserwacjami rzeczywistości w ostatnich kilkunastu latach. Jak się ma potomka / potomkinię, i chce się im poświęcić czas taki aby później nie żałować (choć gwarancji nie ma żadnych) to aktywność zawodowa obojga rodziców jest niemożliwa. Kariera zawodowa albo dzieci – wybór należy do ciebie.

    • Prawnik na macierzyńskim · 3 czerwca 2013 Odpowiedz

      Usagi, tak się rozpisałeś, że nie wiem do której części Twojego komentarza powinnam się odnieść ;)
      Masz słuszność w bardzo wielu sprawach, ale w tej ostatniej pozwolę się nie zgodzić.
      Dzieci i pracę można i trzeba pogodzić! Nie wyobrażam sobie powstrzymania od pracy zawodowej przez pierwsze 3 lata każdego z moich dzieci. Zdaję sobie sprawę, że ich rozwój w tym czasie ma kluczowe znaczenie i robię wszystko, co w mojej mocy by w związku z moja pracą nie ucierpiał. Nie cierpi (mam nadzieję), a powiedziałbym, że wręcz przeciwnie – środki z tej pracy pozwalają nam egzystować i ów rozwój im zapewnić, więc wybór jest oczywisty.
      Decyzja o posiadaniu dziecka była moją decyzją, zdecydowałam się je urodzić dla siebie, a nie dla innych obywateli (w przeciwieństwie do tych matek, które głośno oznajmiają, że zrobiły to dla społeczeństwa). Wychodząc z takiego założenia, naturalnym jest dla mnie, że to ja będę ponosić konsekwencje mojego macierzyństwa. Nie oczekuję, że państwo (czyt. inni obywatele) będą mnie utrzymywać dlatego, że postanowiłam świat zaszczycić dwoma małymi smerfami.

      • ~EM · 27 października 2013 Odpowiedz

        A ja dodam jedno to tych niesamowicie logicznie brzmi’czch argumentw Usagi! A co się dzieje wtedy, gdy praca obojga rodziców jest koniecznością, nie ma mowy o wyborach (kariera lub dziecko), bo inaczej to nie bądzie z czego zupy ani dziecku ani sobie na obiad ugotować? Czy to znaczy, że ludzie, którzy wiedzą, iż po urodzeniu dziecka oboje dalej pracują, mają nie decydować się na dzieci, bo państwo w niczym nie dopomoże? Współczesne państzwo wie, że aktywne wspieranie matki i rodziny to kapitałl całego narodu na przyszłość — to opieka dla emerytów na ich starość, to pieniądze, żeby ludzie starsi mogli żyć, podobnie jak ci, co przyszli na świat nie do końca tak zdolni produkcyjnie i twórczo, by na siebie zarobić. Wziąć sprawy we własne ręce — to brzmi szczytnie, świetnie i wspaniale, ale nie żyjemy w świecie, gdzie każda matka może zostać w domu z dzieckiem, na litość, to są realia większości z nas. Dam odpowiedź idąc tym samym, logicznym tokiem myślenia co Usagi. Kogo nie stać — nie ma dzieci, czekamy, aż społeczeństwo na tyle się wzbogaci, że rodziców będzie stać na to, by tylko z jednej pensji przez pierwsze kilka życia pociechy żyć. Co sią stanie? Zanim do tego dojdziemy, naród najnormalniej w świecie wymrze.

        • ~ · 29 października 2013 Odpowiedz

          Ok, ale jedno sprostowanie. Dlaczego uważasz ze decydując się na dziecko trzeba żyć kilka lat z Jednej pensji?
          Jak tylko chłopcy skończyli pól roku, mój macierzyński dobiegł końca i podjęłam pracę. Uwierzcie dziewczyny majac dziecko naprawdę można pracowac jak się chce.

  5. ~Figa · 4 czerwca 2013 Odpowiedz

    Nic innego ci nie zostaje jak Urodzić Kolejne Dziecko :) wtedy się załapiesz…
    Albo i nie, bo tak jak można uchwalić ustawę tak możną ją też wycofać po roku albo zmienić zasady: ustawa jest ALE dotyczy tylko tych a tych, urodzonych wtedy a wtedy itepede…
    Jak z ulgą na dziecko -najpierw ograniczeń nie było, teraz są (czas w jakim dziecko przebywa u danego rodzica, kiedy się urodziło), jak z ulgą internetową ( była, była i już nie ma, tzn. jest ale na dwa lata i tylko dla tych co nie odpisywali w latach poprzednich), jak becikowe (kiedyś nie było progu dochodowego, teraz jest – a co tam, niech się rodzi wiecej dzieci wśród pijaków, dla nich takie „podwójne becikowe, no bo są biedni” to jak wygrana w lotto), jak z ulgą remontowo-budowlaną (tu jestem słabo doinformowana ale chyba jej już nie ma)

    Korzystam jedynie z odpisu na dziecko, nie wystarcza nawet na kolonie.

    W sumie jak tak dalej pójdzie to Matki Gorszych Lat wywalczą dla mnie becikowe dla syna ur. w 2000 r :)) z odsetkami ! A co !

    • Prawnik na macierzyńskim · 5 czerwca 2013 Odpowiedz

      A to mnie rozbawiłaś z tymi odsetkami ;) Dzięki Figa za propozycje, ale kolejnego dziecka już nie rozważam. Zadowolę się tymi dwoma becikowymi, które dostałam dotychczas.

    • ~Ewela · 7 czerwca 2013 Odpowiedz

      Był też program „Rodzina na swoim” i już nie ma, panta rei… ustawy wchodzą w życie i odchodzą w niepamięć, panie z gorszego nie rozumieją, że ustawa w przypadku Matek 1 kwartału nie działała wstecz, została wręcz przyspieszona data wejścia jej w życie i ostatnim momentem na jej uchwalenie był maj i początek czerwca, panie zaczęły działać po sukcesie matek 1-go mącić w głowach nam mamom z 2012roku, że walczą o nas wszystkich a moje dziecko urodziło się 16 czerwca 2012r, i czemu ma być na innych prawach niż reszta rocznika zresztą zapewne mama z 17, 18, 19, 20 etc.. czerwca się ze mną zgodzi, bo panie walczą, aby ona mogła posiedzieć w domu z dzieckiem do skończenia przez nie roczkum czyli: 0, 1, 2, 3, 4 dni…. ktoś to musi reszcie uświadomić, nie dziwi więc, dlaczego na ich plakacie notabene również skopiowanym są same zdjęcia dzieci z IV kwartału.

  6. ~bamusia · 6 czerwca 2013 Odpowiedz

    Pani Aleksandro, ponieważ w tym temacie mówimy tym samym głosem (przy pierwszym Pani artykule na ten temat pisałam o tym, że moje dziecko „awansowało z tych lepszych do tych gorszych”) chciałabym życzyć Pani mimo wszystko pogody ducha:
    Boże,
    użycz mi pogody ducha,
    abym godził się z tym,
    czego nie mogę zmienić.
    Odwagi, abym zmieniał to,
    co mogę zmienić.
    I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

    „Kij im w bary” – jak mówi moja koleżanka. Niech inni się tym martwią, a my róbmy swoje. Nie ma co się tym stresować, bo nie mamy żadnego wpływu na przebieg kampanii wyborczej partii rządzącej. Głosowałam na nich i nadal niestety będę, bo nie mam ochoty żyć w państwie wyznaniowym PISu

  7. ~Kadrowa · 6 czerwca 2013 Odpowiedz

    Dla mnie rząd zrobił z siebie pośmiewisko. Wcześniejszy projekt był zrozumiały, a to że ludzie wpadli w panikę i nie potrafili sobie racjonalnie wytłumaczyć skąd wzięła się data 17.03 – to już inna kwestia.
    Wcale się nie dziwię matkom gorszego roku – w takiej sytuacji też uważam że zostały pokrzywdzone, bo albo wprowadzamy nowe przepisy zgodnie z pierwotnym planem na dzień 01.09 albo idziemy na rękę wszystkim. To niesprawiedliwe że zrobili ukłon tylko w stronę części matek i dzieci.

    • ~Ewela · 7 czerwca 2013 Odpowiedz

      A dla mnie pośmiewisko z siebie robią matki gorszego… i najgorsze nie tylko z siebie, ale i ze mnie i z autorki bloga, ze wszystkim mam z 2012roku, których dzieci będą się kojarzyć z czymś gorszym…. a moje dziecko wcale nie jest gorsze i nie dostaje mniej uczuć i miłości tylko dlatego, że mama była z nim krócej, mama która rozumie pojęcie rocznika i która rozumie, że ustawa nie działa wstecz, bo aby objąć wszystkie dzieci , które jeszcze nie ukończyły roku życia musiałaby wejść w życie na początku grudnia. I to jest działanie ustawy wstecz, a 17 czerwca dopiero będzie.

    • Prawnik na macierzyńskim · 10 czerwca 2013 Odpowiedz

      Droga Kadrowo, nie da się „iść na rękę wszystkim”.

      • ~Kadrowa · 11 czerwca 2013 Odpowiedz

        Dlatego uważam, że trzeba było się trzymać pierwotnego planu.

        A tak prawdę mówiąc, to urlop rodzicielski przyniesie więcej szkody niż pożytku – już pracodawcy mieli opory przed zatrudnianiem młodych kobiet, teraz nie będą robili tego wcale.
        Wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłoby zapewnienie miejsca w żłobku i przedszkolu publicznym.

        I mówię to jako kobieta bezdzietna, którą chcieli zachęcić w ten sposób do macierzyństwa – nie zachęcili.

  8. ~Ewela · 7 czerwca 2013 Odpowiedz

    BIEDNE TE KOBIETY, DAJĄ SIĘ PODPUSZCZAĆ… PANIE Z RUCHU TYLE OBIECUJĄ… JAK PREMIER SIĘ ZGODZI TO ZAŁATWI TO W MIESIĄC…
    JAK BEZROBOTNA MAMA Z 2012 PYTAŁA CZY ONA TEŻ DOSTANIE TO TEŻ JEJ POWIEDZIAŁY, ŻE TAK … A JAK ZAPYTAŁA O PIENIĄDZE, TO, ŻE TO BĘDZIE 60% ŚREDNIEJ KRAJOWEJ,

    Też jestem mamą z 2012 roku i jestem zażenowana zakłamaniem owych przedstawicielek, obiecają wszystko, żeby mieć choć jeden głos więcej za sobą.
    Panie te chcą aby ustawa objęła wszystkie niemowlaki do ukończenia przez nie jednego roku, ustawa ma wejść w zycie 17 czerwca, co oznacz, że:

    1. dziecko urodzone 17 czerwca 2012r. kończy 17 czerwca 2013r. jeden rok, czyli mama taka nie ma żadnego dnia dodatkowgo tego urlopu,
    2. dziecko urodzone 18 czerwca 2012r. wg petycji tych pań ma zostać w domu z mamą 1 DZIEŃ dłużej… matka dziecka urodzonego 30 czerwca zostałaby z dzieckiem 12 dni dłużej, pomijam już fakt, że te mamy jak i ja już dawno wróciłyśmy do pracy.
    Przykre jest również to, że nasze dzieci polskiemu spełeczeństwu będa się kojarzyć teraz jako jakieś gorsze i nikt nie będzie w przyszłości zastanawiał się skąd ta nazwa, ale utkwi ona w pamięci i teraz już zawsze ROCZNIK 2012r. będzie kojarzył się z czymś gorszym, a ja jako szczęśliwa MAMA dziecka urodzonego w tymże roku kategorycznie PROTESTUJĘ, aby te panie wypowiadały się za cały rocznik.

    CYTATY Z FB:
    —————-

    Milena Domańska a uważacie, że jest jeszcze nadzieja? ja myśle, że nic to nie da
    2 godz. temu · Lubię to!

    Agnieszka Stróżka Prawda jest taka, ze wszystko zależy od stanowiska Premiera. Jeśli Premier zobaczy, że jest nas dużo to będzie musiał walczyć o nasze głosy wyborcze. Wtedy jest szansa, że zmieni zdanie. A jeśli zmieni, to moim zdaniem załatwi naszą sprawę w max miesiąc czasu kolejną nowelizacją obejmującą nas.

  9. ~monika · 7 czerwca 2013 Odpowiedz

    Proszę nie czuć się gorzej ja czytam i naczytać się nie mogę. Informacje przydatne i napisane w bardzo przystępny sposób.
    Jestem matką owego 1-go kwartału i czuję się szczęściarą, jednak jak p. pisała na początku by móc mieć do czego wracać to trzeba będzie pracę łączyć z tym urlopem. Mimo wszystko to racja matki teraz mają coraz to lepiej na rynku i oby tak dalej bo statystyka urodzeń leci nam na łeb ….
    pozdrawiam

  10. ~Ilona · 13 czerwca 2013 Odpowiedz

    Mamą zostałam w listopadzie 2012roku. Absolutnie nie uważam mojego dziecka za „gorsze” tylko dlatego, że nie urodziło się półtora miesiąca później. Jedynie gorzej zostało potraktowane przez ustawę. Ustawę, która nota bene wyraźnie tworzona jest w pośpiechu i bez, że tak się wyrażę, należytej staranności (też jestem prawnikiem na/po macierzyńskim). Owszem, chciałabym wydłużenia płatnego przebywania z córcią w domu. Bo i tak do pracy jeszcze nie wrócę, co było moją świadomą decyzją i na co- mam to szczęście- mogę sobie pozwolić. Boli mnie, że koleżanka, fikcyjnie zatrudniona w czasie ciąży i przez 8 miesięcy korzystająca z równie fikcyjnego zwolnienia (tu dodam, że nigdy nie przepracowała ani jednego dnia) będzie przebywała ze swoim niespełna dwa miesiące młodszym dzieckiem przez rok, otrzymując za to pieniądze także z moich podatków. Do czego zmierzam? Choć mi przykro i mam żal do rządu, jestem wstanie zdobyć się na zdroworozsądkowość- błędem jest wprowadzenie ustawy działającej niejako wstecz, ale wyjątków nie można robić w nieskończoność.

  11. ~eporady.eu · 2 grudnia 2017 Odpowiedz

    Nadzwyczaj trafny post :) Cieszę się że trafiłam na twojego bloga.

Zostaw odpowiedź