Reforma edukacji, czyli 6-latek w szkole.

Czy reforma edukacji w wersji, jaką oferuje nam rząd jest odpowiednio przemyślana i zaplanowana? Moim zdaniem – nie. Można jeszcze głosować za wnioskiem o referendum w tej sprawie.

Wizyta w podstawówce

Jakiś czas temu miałam okazję przekroczyć progi jednej ze szkół podstawowych. Wyglądało to mniej więcej tak:

Otwieram drzwi wejściowe, podążam ku schodom, z których zbiega sięgający mi gdzieś do łokcia uczeń (na moje oko 8-latek) i wpada prosto na mnie, uderzając mnie całym sobą i odbijając się jakiś metr dalej. Mimo, że nie upadł, z troską wyciągam w jego stronę rękę i pochylam się żeby sprawdzić, czy biedakowi nic się nie stało. Wtedy to „biedak” podnosi w moją stronę głowę. Jego wzrok nie przypomina zabłąkanego malucha, ale jest pełen złości i agresji. Ledwie to do mnie dociera, kiedy słyszę:

Co? Chcesz wpierdol laska?

Minę mam nietęgą. Muszę wyglądać chyba przezabawnie z pokojowo wyciągniętą w jego stronę ręką. Przez moment zastygam w tej pozycji i czuję, że potrzebuję pomocy żeby szok mnie opuścił.

Niech ktoś mnie uszczypnie!

„Pomoc” nadchodzi niezwłocznie – w ślad za maluchem zbiega ze schodów cała ich banda, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Instynktownie trzeźwieję i odsuwam się na bok, żeby uniknąć ryzyka, że faktycznie któreś z nich się na mnie zamachnie. Jeśli nie intencyjnie, to niechcący, bo pędząco-krzycząca wataha dzieci nie wyglądała na taką, która miałaby się przede mną zatrzymać lub mnie ominąć.

Coś się jednak zmieniło

Inaczej pamiętam siebie i swoich rówieśników ze szkoły podstawowej. Owszem, nie byliśmy „święci” – chłopcy się tłukli, dziewczynki wyzywały, zdarzało się nam używać niecenzuralnych słów, ale nie pamiętam żeby miało to miejsce w stosunku do odrosłych. Dorosły budził respekt. I kiedy się na niego przypadkiem wpadło, każdy wiedział, że należy go raczej przeprosić, niż grozić spuszczeniem manta. Wchodziłaby prędzej opcja odwrotna.

Reforma edukacji

Kiedy emocje opadły, a smutne refleksje do mnie dotarły, spojrzałam na swojego starszego syna. Ma już 4 i pół roku. Zgodnie z planowaną reformą edukacji w 2014 roku powinien pójść do pierwszej klasy. Urodził się w grudniu, więc już na starcie ma „w plecy” te kilka miesięcy, a teraz jeszcze to.

Indywidualne predyspozycje

Nie twierdzę bynajmniej, że żadne dziecko urodzone w 2008 r. nie nadaje się do szkoły w 2014 r. Przeciwnie, znam kilkoro takich, które z powodzeniem poradzą sobie w szkole i o tym są przekonani ich rodzice, którzy nie mają wątpliwości, że zapiszą je tam już za rok.

Jednak, sorry za truizm – każde dziecko rozwija się przecież inaczej. Pod niektórymi względami szybciej, innymi – wolniej.

Matka – kwoka

Nie jestem mamą – kwoką, która chcąc zaoszczędzić swojemu dziecku wszystkich niedogodności świata chowa go pod spódnicą. Mój syn uczestniczy w życiu społecznym już od najmłodszych lat. Kiedy miał rok i 7 miesięcy zaprowadzałam go już do żłobka po to właśnie, żeby miał kontakt z innymi dziećmi, życiem społecznym i edukował się. Była to jednak na wskroś prześwietlona placówka, co do której miałam pełne zaufanie i  absolutnie cienia podejrzeń o brak kompetencji, czy odpowiedniego podejścia do takich maluchów.

Nie miałabym więc nic przeciwko temu ażeby posłać swoje 6-letnie dziecko do instytucji szkolnej, gdybym tylko miała pewność, że jest ona przygotowana na przyjęcie takiego (niespełna jeszcze) 6-latka.

Ostatnią rzeczą, której bym chciała dla mojego syna jest to, żeby od pierwszej klasy przylgnęła do niego etykieta „łobuziaka”, żeby już na samym początku uplasował się w klasowym „ogonie”.

Obawiam się jednak, że do tego właśnie by doszło, gdyby za rok miałby się zmierzyć z edukacją, jaką oferuje się teraz w polskich szkołach.

Nie boję się o jego rozwój intelektualny, bo jak się chłopak mocno spręży, to potrafi już rozpoznawać literki, sumować do 10, a przypływie radości policzy do 100. Jednak widzę po nim, że emocjonalnie nie podołałby tej dziczy.

Spuszczeniem „takiego manta” jeszcze mu wprawdzie nikt nie groził, ale wiem, że potrafi się rozkleić kiedy ktoś nazwie go dziewczynką (!). Poza tym obawiam się, czy ta jego wieczna potrzeba skakania i biegania nie doprowadziłaby do tego, że siedzenie 5 godzin w szkolnej ławce byłoby na tym etapie katorgą. Z pewnością wpłynęłoby to na efektywność jego pracy umysłowej, nie wspominając już o wzbudzeniu potencjalnej, być może trwałej, niechęci to tego typu instytucji, jak szkoła.

Referendum edukacyjne

Dlatego też bez wahania podpisałam się pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum edukacyjnego.

Więcej na jego temat możesz przeczytać na stronie www.ratujmaluchy.pl. Znajdziesz tam informacje m.in. o samej reformie, o szkołach, które absolutnie nie są przygotowane do jej udźwignięcia i o doświadczeniach innych rodziców. Podpisy pod referendum będą zbierane do 1 czerwca 2013 r.

W świetle ostatnich deklaracji Premiera, reforma ma mieć nieco łagodniejszy wymiar, tj.: dzieci z drugiej połowy roku (czyli m.in. mój syn) prawdopodobnie nie będą miały obowiązku pójścia do szkoły w roku 2014.

Niemniej gorąco zachęcam do zapoznania się z – nieco innym niż rządowy - punktem widzenia i wzięcia udziału w głosowaniu.

Czasu zostało już niewiele.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

223 komentarzy

  1. ~kamel · 13 maja 2013 Odpowiedz

    „do odrosłych” rządzi

    • ~nauczyciel · 13 maja 2013 Odpowiedz

      no i tu jest wlasnie problem. w taki niewyedukowanych tepakach jak kamel, ktory potrafi zauwazyc literowke w zdaniu i to pewnie na tyle co zrozumial z calego tekstu….

      • ~Olo · 13 maja 2013 Odpowiedz

        On nie udowodnił, że nie zrozumiał tekstu. Ty udowodniłeś/aś, że jesteś uprzedzony/na, a stan twojego rozumienia tekstu też jest okryty tajemnicą.

  2. ~herbatazcytryną · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Pracuję w gimnazjum.. Wczoraj pierwszoklasistka przywitała się z koleżankami na schodach- ” No, co tam, kurwy jebane!”. Nie wzbudziło to żadnych negatywnych emocji, wręcz przeciwnie- koleżanki były bardzo zadowolone…

    • ~KM · 13 maja 2013 Odpowiedz

      A szanowna Pani nauczycielka jak zareagowała?

      • ~Kay · 13 maja 2013 Odpowiedz

        Mam pod nosem gimnazjum. W czasie przerwy grupka smarkaczy na boisku zapala papierosy. Przechodzi nauczycielka. Reakcja? Oni nawet nie chowają papierosów, nauczycielka przechodzi nie zwracając uwagi.

        • ~marcinn · 13 maja 2013 Odpowiedz

          Bo i co ma powiedzieć? Boi się, wszak gimnazjaliści, wbrew pozorom, potrafią być groźni. Gimbazy do likwidacji.

          • ~ilona · 13 maja 2013

            Mieszkam w mieście mogę więc dziecko zawieść autobusem lub samochodem bez większego problemu do szkoły, ale czy ktoś pomyślał o wiejskich maleństwach brnących zimą po śniegu na zajęcia ? i to wczesnym rankiem do oddalonej placówki w drugiej miejscowości? Dzieci na wsi uczą się w innych warunkach.Wieś to nie miasto. Czy każdy rodzic ma swój samochód? oczywiście, że nie, Bieda ciągle się rozszerza na polskie rodziny a tu jeszcze dodatkowy problem. Rodzice nie mają czasu biegać po dzieci do szkoły bo pracują w polu-na gospodarce.Bogaci zawsze sobie poradzą. Gdzie tu równy dostęp do oświaty. Góra rządzi ma władzę ale czy potrafi przewidzieć konsekwencje swoich decyzji? Ponadto klasa do małych dzieci musi być odpowiednio urządzona, mam na myśli wysokość ławek i krzeseł a tam ludzie cieszą się jak jest się gdzie uczyć, bo tyle szkół polikwidowano i nikt nie liczy się z ich opinią.

  3. ~aha · 13 maja 2013 Odpowiedz

    No tak, ale każdy przeciętny 8-latek przynajmniej połowę swego młodego życia spędził w rodzinie, która powinna go pod wieloma względami ukształtować. To,że jest agresywny, klnie, nie szanuje dorosłych, tutaj winię rodziców. Z jednej strony opędzają się od dzieci, traktując jak intruzów, czy spełniony obowiązek małżeński, z drugiej, w szkole są roszczeniowi i udają nad wyraz czułych i opiekuńczych. Rodzice nie wychowują dzieci tylko hodują. W wieku 5, 6 lat wrzucają do szkoły i uważaj, że od tej chwili mogą tylko stawiać żądania. Wiem, co piszę, bo od ponad 20 lat pracuję w szkole i widzę, jak na tej przestrzeni zmienia się młodzież i ich rodzice. Apogeum nastąpiło w chwili wprowadzenia gimnazjów. Moja szkoła należy do tych niewielkich i jest naprawdę świetnie przygotowana do przyjęcia dzieci 6-letnich do I klasy. Dobrze wyposażone klasy, miejsce do zabaw i do nauki, przeróżne pomoce. Zajęcia nawet teraz, dla siedmiolatków, prowadzone są tak, aby właśnie nie musiały siedzieć tych kilku godzin w ławce. Mimo to sądzę, że 6-latek powinien mieć jeszcze czas na zabawę i beztroskę, a nie „zakuwać” czytanie, pisanie, itp. Zainteresujcie się moi drodzy bardziej sprawą likwidacji coraz większej liczby szkół i przekształcania pozostałych w bezimienne zdepersonalizowane molochy, bo wtedy młodocianych przeklinających agresorów będziemy mieć na pęczki. Może zamiast spędzać czas na forach i blogach pobądźcie ze swoimi dziećmi, powychowujcie je trochę. Ja już wychowałam dwóch mądrych, kulturalnych, wspaniałych synów, dlatego uważam, że mam prawo trochę się powymądrzać. Poświęcajcie każdą wolną chwilę swoim dzieciom, chociaż czasami będziecie wykończeni, to naprawdę działa. :)

    • ~Nasza Pani · 13 maja 2013 Odpowiedz

      W pełni zgadzam się z Panią. Tylko jak zmotywować Rodziców. Komputer jest ciekawszy. Telewizor można wyłączyć. a dzieci są wredne. Ciągle czegoś chcą, chorują. Lepiej wychowanie zrzucić na innych. I żądać, żądać,

  4. ~Paweł · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Nie zrozumiałas dziecka. On zapytał czy chcesz wpierdol, a nie czy w pierdol.

  5. ~jaro.uk · 13 maja 2013 Odpowiedz

    moja corka poszla do szkoly majac 4 lata i pare miesiecy . Problem dzieci z grudnia jest w Uk rozwiazany nastepujaco dzieci kture w tym roku zaczely szkole w uk to dzieci urodzone miedzy 09.07 a 09.08 czyli dzieci urodzone po w1.09.08 ida do szkoly dopiero od przyszlego roku. teraz ktos moze powiedziec ze jest problem dzieci z sierpnia ale wedlug pedagogow te dzieci juz sa na podonym stopniu rozwoju do dzieci ze stycznia np. Madrze zaplanowana szkola dla 4 latkow to swietny pomysl przekonalem sie o tym ze swojego doswiadczenia. Mimo ze system edukacji w Uk jest ponoc lipa to system nauczania w pierwszych klasach uwazam ze jest genialny. Moja 5 letnia corka umie juz czytac i pisac liczyc do 100 dodawac i odejmowac proste liczby i to wszystko robi w formie zabawy i widze ze sprawia jej to radosc. tak samo jak zabawy z dziecmi w szkole. Jestem zdecydowanym zwolennikiem szkol dla 4 latkow z tym ze to wszystko musi byc zrobione bardzo madrze i w tym wieku tylko przez zabawe mozna czegos nauczyc dzieci.

    • ~soda · 14 czerwca 2013 Odpowiedz

      Ja mnie wkurzają te osoby ktore w komentarzach ciagle gadaja o szkolnictwie z UK. Ludzie nie ma wiekszej bzdury.
      Panie Jaro poczekajmy pare lat ! w PL dzieci za 3 lata beda bardzie zaawansowane a Pana dzieci będą sie dalej bawiły liczac do 100. Do tego nie ma sie czym chwalic watpie zeby było stac pana na naprawde dobra szkołe dla dzieci, bo nawet mało ktorego angola na nia stac, reszta chodzi z rumunami i murzynami. Zamiast uczyc sie ze Ziemia jest kulista to z muslinami będzie sie uczyc ze jest płaska i lezy na 7 krokodylach….powodzenia!

      A fakt jest taki ze dzieci w Finlandii zaczynaja szkole w wieku 7 lat. Do 12 roku nie sa w ogole oceniane co pozawal sie im uksztaltowac w pierwszych latach i nie działa negatywnie i zniechecajaco jak u nas.
      Ktos powie i co z tego a no to ze w rankingu te wlasnie dzieci sa najlepsze ze wszystkich przedmiotow poza matematyka z ktorej sa drugie w stosunku do pozostalych krajow.

      • ~Ruddock Ofdejerski · 29 marca 2015 Odpowiedz

        Trochę ostro- bo niby skąd widamo, że będą się uczyć, że ziemia jest płaska. Jaro napisał, z doświadczenia, że podoba mu się tzw primary – to szkoły dla dzieci od 4 do 11 lat. Ta szkoła jest !! zazwyczaj dobra. Młodsze roczniki mają wejście od podwórka bezpośrednio do klasy, ubikacje w klasie. Klasa jest podzielona na grupy – uczą się po 15 minut, uczą się na swoim poziomie. Dziecko, które nie potrafi np liczyć powyżej 5 nie będzie się uczyć w grupie liczącej do 10. Powolutku – ono dojdzie do swojego poziomu. Może jest za to lepsze w angielskim – to będzie w lepszej grupie. Dziecko, które ma odpowiadać może powiedzieć, że sie boi/ wstydzi – ma prawo – poczekamy, tydzień, miesiąc, nawet rok jak trzeba – ono zacznie odpowiadać na pytania, nauczyciel będzie do tego dązxył by je ośmielić, jak trzeba będzie pracował 1 na 1. Oprócz nauczyciela w tych szkołach jest pomoc nauczycielska – to druga osoba, która przygotowuje materiały do zajęć oraz prowadzi zajęcia np właśnie gdy trzeba z kimś bardziej popracować. Może też być np raz w tygodniu i tylko parę godzin któryś z rodziców – społecznie. Dużo by można pozytywnego (złego też), ale jedno jest pewne – na spotkaniu o pracę te dzieci wiedzą jak odpowiedzieć na pytanie – „czemu jesteś najlepszy do tej pracy”, ja nie byłem do takiego pytania przygotowany, za to wiedziałem jakie było wydobycie węgla w Brazylii. Oni sie gubią w secondary – gimnazjum plus liceum (tzw sixth form)- tam dalej są grupy lepszych i gorszych, ale np na angielskim nie mają jak u nas – za tydzień omawiamy „Dziady”, wszyscy mają przeczytać. Tam potrafi nauczyciel przeczytać urywek książki a potem zrobić z niego test – i zaliczone. Ale jeśli chcesz się uczyć i rodzice przypilnują to nawet w szkolach państwowych jest łacina.

  6. ~jona · 13 maja 2013 Odpowiedz

    wszystko wszystkim ale po co gimnazjum?

    • ~soda · 14 czerwca 2013 Odpowiedz

      POPIERAM !!!! Co gorsza te słabsze gimnazja to nic innego jak kumulacja patologii z całej okolicy. Puszczone tam dziecko nie ma juz zadnych szans.

  7. ~ifka · 13 maja 2013 Odpowiedz

    no własnie,tak się rodzicom wydaje,zeszkola ma:WYCHOWAC,nauczyć,a ja wam mowię,to pierwsze,to Wasze wlasne zadanie,najczęściej NIEODROBIONE!Niestety.Wysłałam do szkoły dwóch spokojnych chłopakow,ktorzy w domu nie slyszeli przekleństwa,chamstwa ,ani nie widzieli rodzicow choćby z papierosem.Doszłam do tego,ze tak NIE WARTO!moje dzieci potrącane były i marginezowane przez takich,jak tamten ,,od wpierdol dla laski”.Nie warto.chamstwo i brak kultury na tym poziomie górą,a i potem kto ma mniej zasad,a szersze lokcie-więcej da radę,a takiego spokojnego, ,,z dobrego domu”robi się w…Glupio mi pisać przeklenstwa nawet…które są w codziennym uzytku w j.polskim.Ech…

    • ~Mama dwojki · 13 maja 2013 Odpowiedz

      Mam to samo. Zwlaszcza ze starszym synem. Chwalony przez nauczycieli za zachowanie, uczynnosc, sumiennosc, unikany przez wiekszosc kolegow… Do tego jest baaardzo wrazliwy. Ogolnie nie jest mu z tym latwo. Mlodszy syn, choc ma dopiero 4 i pol roku, jest zadziorny i nie da nabic sie w butelke kolegom z przedszkola. Nadal jednak jest grzeczny.

  8. ~Ewelina · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Uuuał! Wpis na głównej! Gratuluję!:):)

  9. ~Jim · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Przeżyłaś po prostu bliskie spotkanie trzeciego stopnia z wychowywanym „bezstresowo”, który już jako szczeniak wykazuje cechy bandyty. Brawo dla wychowujących „bezstresowo”!

    • ~magda · 13 maja 2013 Odpowiedz

      „Bezstresowe” wychowanie – wielu rodziców nie zna znaczenia tego pojęcia i uważa, że bezstresowe, czyli pozwalanie dziecku na wszystko. A tu nie o to chodzi, bezstresowe czyli ustalamy jasne zasady i granice, których przekroczenie wiąże się z konsekwencjami. Trudność polega na tym, że często to my rodzice mamy problem z byciem konsekwentnymi:)

  10. ~Rudge · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Reforma oświaty ma ten sam cel co przesunięcie wieku emerytalnego na 67 lat. Czyli wrzucić na rynek pracy za kilkanaście lat rzeszę płatników ZUS i podatków. Dwa lata z tyłu, rok z przodu i już mamy trzy, Jeśli ktoś chce posłać swoje dziecko wcześniej do szkoły niż w wieku siedmiu lat, nikt mu nie broni. Nie zgadzam się na manipulowanie dziećmi w celu ratowania koryta dla ponad 400 tys. bezproduktywnych urzędników. Ohydny, bezwzględny zabieg na najmłodszych.
    Za kilka lat następni eksperci będą wypowiadać się o szkodach jakie ta „reforma” wyrządziła w psychice i życiu dzieci.

    • ~Emily · 13 maja 2013 Odpowiedz

      Zgadzam się całkowicie. Minister Boni w jednej z rozmów przyznał, że obniżenie wieku szkolnego ma na celu wcześniejsze wypuszczenie młodych ludzi na rynek pracy.

  11. ~maciek · 13 maja 2013 Odpowiedz

    tyle, że to nie wiek decyduje a absurdalna „polityczna poprawność” zasad wychowywania. dziś eduoszołomy tłumaczą dzieciom jakie też to oni mają prawa. a kiedyś podstawowym prawem małolata nie przestrzegającego zasad, w tym szacunku do starszych, było dostać w łeb aż zadzwoni.

  12. ~agrest · 13 maja 2013 Odpowiedz

    od tego zacznijmy że wina leży po stronie rodziców ale też mądrali która wymyśliła zasadę że uczeń może więcej od nauczyciela a rodzice nie wiedząc jak pociecha się zachowuje lub wiedząc i to olewając bo tak wygodnie popierają debilne ,,moje dziecko wychowuję bezstresowo,, ja osobiście jakbym coś takiego usłyszał to sprałbym nie bachora tylko starych odpowiedzialnych za takie zachowanie i słownictwo. nie chcę obrażać tu nikogo ale fakty są aż nad to jasne.dzieci w dobie pracoholizmu i alkoholizmu są zostawiane samym sobie i biorąc przykład z kolegów wyrastają na imbecyli kretynów i chamów nad którymi nikt nie panuje. i to kretynów którzy umieją posługiwać się komórką ale ortografii nie znają.

    • ~Mama dwojki · 13 maja 2013 Odpowiedz

      Agrescie, NADTO… Jak widzisz, kazdemu zdarzyc sie moze ;)

      Co do bezstresowego wychowania. Zdarzenie prawdziwe: wsiadla do autobusu mamusia z dzieckiem, ktore strasznie glosno i niegrzecznie sie zachowywalo. Na uwagi pasazerow, mamusia odpowiedziala, ze wychowuje dziecko bezstresowo i nie bedzie go musztrowac, bo tak sie innym podoba. Po kilku przystankach tortur, w strone mamusi podszedl mlody chlopak, naplul jej w twarz (siarczyscie) i wyjasnil, ze jego tez mama bezstresowo wychowala. Nastepnie wysiadl. Caly autobus bil mu brawo. Kobiete zamurowalo. Mamusia z krzykaczem wysiadla na nastepnym przystanku ;)

  13. ~Madzik · 13 maja 2013 Odpowiedz

    KOBIETO CZEMU SIE DZIWISZ JAK TERAZ CHOLOTA SIE DORWALA DO KORYTA , KLASE SREDNIA SIE ZNISZCZYLO TYLKO WCIAGU 8 LAT TERORYZOWANIA ZYDOW Z PO PSL . wiec wies tanczy na calego. Jedz zagranice to zobaczysz jak to polska mlodziesz 20-40 lat przedzial spedza weekendy i pozbywa sie swoich wyplat na wodke ! to pozniej dziecioka zrobi , a sam nie ma zadnych podstaw do bycia rodzicem, przeklina jak szewc, dziecko slyszy i bierze przyklad !

  14. ~agrest · 13 maja 2013 Odpowiedz

    więc drodzy rodzice może by tak zacząć robić porządki u siebie w domach i nie mówić że mamy ,,złote,,dzieci nie dopuszczając myśli do siebie że tak nie jest.niestety internet telewizja ,,świerszczyki,,nie sprzyjają dydaktycznie wychowaniu naszych dzieci.to również trzeba kontrolować aby później nie być zaskoczonym że nasz aniołek nie jest święty.

  15. ~Kay · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Kiedy zwierzę ma małe i to małe z gniazda wylezie, to rodzic weźmie go w pysk i do gniazda zaniesie, bo na swój zwierzęcy sposób wie, że to małe jest zbyt małe aby samodzielnie poza gniazdem funkcjonować. Kiedy słucham wywody niektórych speców od wychowania to dochodzę do wniosku że są głupsi od mojego psa. Myślę że nie tyle mamy coraz gorsze dzieci, ale coraz głupszych rodziców i wychowawców.

  16. ~agrest · 13 maja 2013 Odpowiedz

    zgodzę się z KAY. tyle w tym temacie

  17. ~Ba dum TSS · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Chamstwo się szerzy. Dzieci siedzą przy komputerach 24/7. Tylko odchodzą zrobić siku. Komputer + krwawe gry sprawiają, że w dziecku potęguje się agresja, dlatego najlepiej dziecka jest nie dopuszczać do komputera, a jeśli już to wyznaczać godziny i cały czas go obserwować. O gimnazjum nie ma już co rozmawiać. Tam co drugie słowo występuje „Kurw*” ponieważ jest taki wąski zasób słownictwa. Ja aktualnie jestem w 3 klasie gim. i wiem co się tam dzieje. Czasami to aż uszy bolą. :(
    Szkoły schodzą na psy…

    • ~Kay · 13 maja 2013 Odpowiedz

      Ale czego ty oczekujesz? Mam sąsiada. W jednym zdaniu wypowiedzianym do swego dziecka, na sześć słów, trzy to rzeczowniki wspomagające (czytaj przekleństwa). Potem ten dzieciak tak samo rozmawia z innymi, nawet nie dlatego że chce kląć, ale dlatego że uważa to za coś zupełnie normalnego. A weź np. film „Włatcy much”. Nauczyciele to idioci, rodzice też. Najwspanialsza dziecięca przytulanka – Miś – przeklina. A jacy są bohaterowie? Dla dorosłych może to być nawet i śmieszne. Oni mają do tego dystans. Dzieci nie. Jeżeli nikt im tego nie wytłumaczy macie potem to co było w Toruniu. A rodzice? Oglądali ten film z toruńskiej szkoły w internecie i mieli tylko ubaw. A szkoła? Najchętniej zamietli by sprawę pod dywan; to nie uczniowie winni a nauczyciel. Nie wińmy więc dzieci. Wińmy siebie. Dzieci będą takimi, jakimi my, dorośli, im być pozwolimy.

  18. ~Maciek1990 · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Pomimo to, że jestem jeszcze młodą i wg niektórych niedoświadczoną osobą, uważam, że bezstresowe wychowanie zrobi więcej krzywdy jak pożytku. Winą za chamstwo wśród dzieci w wieku szkolnym obarczam rodziców. Uważam, że przemoc rodzi przemoc i nie ma też sensu bic dzieci, bo znienawidzą za to rodziców i wieku dorosłym będą to wypominac. Wystarczy nie dac jesc dziecku, a spotulnieje jak baranek.

  19. ~mamma · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Jestem mamą czwartoklasistki, posłanej do szkoły właśnie w wieku lat sześciu. Intelektualnie wszystko jest w porządku, radzi sobie doskonale jeśli akurat ma ochotę zajrzeć do książki. Jednak zdecydowanie woli się bawić. A ja żałuję, że posłałam ją do szkoły o rok wcześniej. Pocieszam się tylko tym, że mamy w razie co, rok” w zapasie” i nie będę się przejmować jak którąś klasę powtórzy.
    Na początku w 1-3, było fajnie, warunki, traktowanie jak młodsze dzieci. Dyrekcja utworzyła klasę sześciolatków. I tak naprawdę, co z tego, w gimnazjum już nie będą się przejmować rocznikami. A i sprawdzian po 6 klasie będą pisać przecież taki sam jak dzieciaki o rok starsze.

  20. ~Mama dwojki · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Na zachowanie dziecka wplyw maja przede wszystkim rodzice. Dobrze wychowane dziecko samo unika kontaktow z patologia. Jestem mama dwoch chlopcow. Starszy ma 8 lat i nie zachowuje sie jak osmiolatek opisany powyzej. Powiedzialabym, ze wrecz przeciwnie. Odmawia nawet zabawy z dziecmi zle zachowujacymi sie. Czasem zastanawiam sie, czy w przyszlosci nie bedzie mial problemow, czy rowiesnicy nie odrzuca go, bo jest zbyt grzeczny. W obecnych czasach trudno wychowac dzieci, z jednej strony chcielibysmy, by byly grzeczne, uprzejme, kolezenskie, pomocne, a z drugiej zdajemy sobie sprawe, ze ciezko dzis przetrwac czlowiekowi, ktory nie potrafi rozpychac sie lokciami i dazyc do celow po trupach…

    Co do rozpoczecia edukacji przez dzieci w wieku 6 lat. Mieszkam w UK. Tu dzieci zaczynaja edukacje szkolna w wieku 4.5-5.5 lat. Rodzice dzieci urodzonych pomiedzy XI a II maja wybor, czy chca je poslac do szkoly zanim ukoncza 5 rok zycia, czy chca poczekac dodatkowy rok (z reguly posylaja jak najszybciej z uwagi na bardzo wysokie koszta przedszkoli, darmowe przedszkole przysluguje jedynie w wymiarze 2 i pol godzin dziennie i to dopiero po ukonczeniu przez dziecko 3rz). Ja, w przypadku moich dzieci wyboru nie mialam. Starszy syn (urodzony w III) mial prawie 5.5 roku, gdy szedl do 1 klasy. Jest obecnie najstarszy w klasie i swietnie sobie radzi.
    Moj drugi syn urodzil sie w sierpniu 2008 roku. W tym roku w drugiej polowie sierpnia idzie do pierwszej klasy. Bedzie mial rowno 5 lat. Troche sie obawiam jak sobie poradzi, pieszczoch z niego i charakterny urwis. W przedszkolu specjalnie, dla zabawy, oszukuje nauczycielki, ze nie umie liczyc, podczas gdy w domu liczy swietnie do 10 w obu jezykach ;) Podsluchuje go gdy liczy podczas zabawy, gdy bawi sie sam. Gdy go prosze o to by cos policzyl, liczyc nie chce lub specjalnie liczy zle z szelmowskim usmiechem na ustach. Poza tym nie potrafi sie skupic nawet 10 minut na nauce, nawet poprzez zabawe. Od razu wie, ze celem jest nauka i bez ceregieli oswiadcza, ze on uczyc sie nie ma ochoty ;)

    Drogie mamy, wszystko zalezy od charakteru dziecka i nastawienia rodzicow. Duzo pomagajcie dzieciom w nauce, rozmawiajcie z nimi, a zdziwieni bedziecie, jak szybko chlona one wiedze i zasady moralne. Jak nie chca sie uczyc liczenia, to liczcie przy nich na glos, by slyszaly, nie musza powtarzac, wazne, ze sie osluchaja. Literki rowieszajcie na lodowce w porzadku alfabetycznym, a jak maluch je poprzekreca, to spowrotem je szeregujcie odpowiednio. Mapa moze wisiec nad lozkiem dziecka. Moje male dzieci juz wiedza, gdzie lezy Polska a gdzie UK, jaka rzeka plynie w Warszawie itp itd…

    Osobna kwestie stanowi grabiez panstwa na najmlodszym pokoleniu. Nasze dzieci pracowac zaczna o rok wczesniej niz my (mowie o Polsce), a skoncza 5 lat pozniej (dziewczynki). Czyli 6 lat dluzej utrzymywac beda zlodziejski ZUS…

  21. ~monika · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Chciałam aby moja córka ur. w styczniu 2001 r. poszła do pierwszej klasy jako sześciolatka. Rok wcześniej poszła do przedszkola. Wtedy wymagana była jeszcze zgoda psychologa. Na początku roku usłyszeliśmy od psychologa, iż takiej krzywdy nie możemy dziecku zrobić powtarzali nam to również inni. W konsekwencji nasze dziecko dwukrotnie robiło zerówkę. Raz w przedszkolu i raz w szkole. W przedszkolu dziecko nauczyło się czytać, w zerówce w szkole nie wolno było. Przez rok dziecko się nudziło. Teraz mój syn, ma szczęście i może iść do szkoły za rok. Teraz ma prawie 6 lat. i nie nadaje się do szkoły, przede wszystkim pod względem emocjonalnym. Wszyscy wmawiają mi natomiast, że lepiej byłoby aby poszedł. Co się zmieniło przez te 6 lat.? Dlaczego to rodzice nie mogą decydować?. Każde dziecko jest inne.

  22. ~rrr · 13 maja 2013 Odpowiedz

    A propo bezstresowego wychowania w mojej miejscowości jest osoba,która właśnie na tym opiera swoje metody wychowawcze. Przez nią jedna córka już nie żyje a najmłodszy 5 letni syn kradnie rodzicom i wszystkim naokoło pieniądze.Jej Danie jest zawsze święty,tylko się bawi,bo jeszcze wyrośnie. Ostatnio nawet dla zabawy chciał się powiesić. Jak dla mnie to normalne nie jest.

  23. ~ola · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Pewnie nie wniosę nic nowego,bo to,co najważniejsze już zostało wymienione. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tylko tyle,że nigdy nie byłam z tych dzieci,które zawsze się słuchały,odrabiały lekcje i dostawały najlepsze oceny. Byłam raczej średnia lub dobra-z ulubionych przedmiotów. Jako 8 latka może coś czasem pysknęłam,ale o przekleństwach i zwracaniu się w ten sposób do dorosłych nie było mowy. Wydaje mi się,że byłam raczej grzeczna. W gimnazjum dziwiły mnie wypowiedzi koleżanek o imprezach z alkoholem.Przez myśl mi nie przeszło,że 13 latki mogą pić lub palić. Nauczyciele na nas czasem narzekali,ale nie byly to jakieś ostre sprawy-choc to też zależało od osoby. Miałam wychowawczynię,która mnie i kilka wrażliwszych osób trzymała pod opieką,nie pozwalała innym osobom z klasy się z nas wyśmiewać czy „prześladować” w inny sposób. Uważała,że jesteśmy wartościowi i trzeba nas chronić przed tymi twardszymi,żeby zachować tą delikatność i inne postrzeganie świata. Potem, w liceum spotykałam różnych ludzi. Często te tematy o których rozmawiali były mi zupełnie obce. Dzisiaj,gdy wracam do domu i przechodzę koło dziewczyn,które mają jakieś 13-15 lat i słyszę,że zwracają się do siebie używając przekleństw to zaczynam się bać. Ale tak się podobno teraz dzieje w gimnazjach. Za moich czasów palili w toaletach i chodzili na „melanże”. Dzisiaj klną,żeby pokazać,że potrafią. Tylko po co? Nie rozumieją,że dziewczynom kląć nie wypada,bo to źle brzmi i pokazuje,że nie mają do siebie szacunku rozmawaijąc w ten sposób? Więc jeśli można to rodzicom zalecałabym,aby dziecko nie miało dostępu do komputera już od urodzenia tylko wtedy gdy pójdzie do szkoły. Wcześniej niech nauczy się czytać,bo dzieci,które nie umieją i nie lubią czytać zaczynają być plagą. Zamiast komputerowych rozwalanek potęgujących agresję zabawy z rodzicami i rówieśnikami na świeżym powietrzu. Jazda na rowerze,rolkach,hulajnodze. Basen,spacery. Co komu będzie pasowało. Wspólne wycieczki,wykonywanie razem domowych prac,np. gotowanie czy pieczenie ciast. Najlepiej i najmilej pamiętam te czynności,które wykonywałam razem z mamą. To ma siłę tylko trzeba znaleźć dla dziecka czas i poświęcić mu swoją uwagę zamiast zostawiać je przed telewizorem czy komputerem. Nie wiem,co jeszcze,ale to chyba dobry początek. Bez tego dzieci z roku na rok będą coraz głupsze,coraz mniej oczytane,coraz bardziej chamskie i nie mające szacunku do innych. Nauczyciele w gimazjach już to zauważają.

  24. ~malgond · 14 maja 2013 Odpowiedz

    To całe „ratuj maluchy” to jest dyskusja niewolników z panem na temat długości łańcucha. Pan raczył skrócić łańcuch z siedmiu do sześciu łokci i jest wielki lament, błagania i tupanie nóżką, żeby z powrotem było siedem łokci. Żaden nawet nie pomyśli, że jest uwiązany do słupa i uważa łańcuch i miskę z kaszą za dobrodziejstwo pana, bez którego nie można żyć. Jak to, bez łańcucha? Sam miałbym kaszę dla dzieci gotować? Ratuj, panie!

    To rodzice powinni bezzwzględnie decydować o tym, kiedy, kto, jak, czego, za co i czy w ogóle uczy ich dzieci, a nie jakieś bandy nierobów w ministerstwie i kuratoriach!!!

  25. ~soda · 14 czerwca 2013 Odpowiedz

    Hej,
    To co napisałaś w notce w 100% a nawet wiecej odzwierciedla takze moje podejscie do tej sprawy. Moj starszy syn jest w wieku Twojego i takze sobie nie wyobrazam za rok w szkole. Tak jak piszesz z nauką w szkole z nasza pomoca na pewno by sobie poradzil ale przeciez nie o to chodzi. Psychicznie mim zdaniem ciezko bedzie mu podolac, tez jest dzieckiem wiecznie „w akcji” nie chodzimy z nim nawet jeszcze do kina bo ciezko mu wysiedziec 2 godziny na bajce a co dopiero pol dnia w ławce. Jego spontaniczne zachowanie nie zawsze do konca przemyslane
    tak jak teraz jest momentami nawet zabawne w szkole moze odwocic sie przeciwko niemu. Naprawdę dziwią mnie rodzice ktorzy są za tą chorą reformą to przeciez tylko rok i aż rok…ktory moze tylko dzieci przygotowac lepiej na wejscie w szkolne zycie.
    Ciekawa jestem ile z tych rodzicow bedzie potem płakac….
    Ja jestem przeciwna, podpis zlozony.
    pozdrawiam.

    ps: Ta sytuacja ktora Panią spotkała w szkole – czysta, smutna prawda. Osoby ktore wychowuja dzieci w jałowym srodowisku (dom ewentualnie znane przedszkole) i niemajacy doczynienia ze starszymi dziecmi w ogle nie maja pojecia jak zmanierowane są dzieciaki. Szkola to instytucja panstwowa ktora ma obowiazek przyjac kazdego niezaleznie od tego z jakiego srodowiska przychodzi. Po jakims czasie jakie to zdziwienie jak „cudowne” dziecko zaczyna „rzucać miesem” i chuliganic. I niech mi nikt nie wciska ze wszystko zalezy od wychowania i rodzicow. W tak mlodym wieku ktory ciagnie sie potem przez nastoletni bunt , eksplozje hormownow itd. dziecko wchaniane przez otocznenie. Czasem bo chce zyskac kolegow, czasem bo chce zrobic wrazenie, czasem bo lamanie zasad rodzicow to cos nowego pociagajacego, czasem z zupelnie innych powodow. Nie mowie tez absolutnie ze kazde dziecko stanie sie rozrabiakiem, ale na zdezenie sie z tym swiatem tez trzeba byc przygotowanym i to na pewno nie jest dziecko 6 letnie.

  26. ~kana · 9 lipca 2013 Odpowiedz

    Najlepiej niech w Polsce dzieci do 18 roku życia będą trzymane pod spódnicą mamusi wtedy będą najlepiej wykształcone

  27. ~Alba · 5 września 2015 Odpowiedz

    Ja tu widzę kilka podstawowych problemów. Po pierwsze, problem, że się tak wyrażę, filozoficzny. PAŃSTWO chce mieć więksdzy wpływ na formowanie obywateli, niż RODZINA, i dlatego każe rodzicom wysyłać coraz wcześbiej dzieci do szszkoły. Tak dzieje się w wielu państwach europejskich. Po drugie, problem natury demograficznej. Wiadomo, że rodzi się coraz mniej dzieci, więc może spróbujmy”zatkać tę dziurę”, wypychając na rynek pracy coraz młodsze roczniki? Po trzecie, problem polityczny: dzieci, jak wiadomo, głosu (w wyborach) nie mają, jak również związków zawodowych. A nauczyciele, których trzeba by zwalniać z pracy z powodu coraz mniejszej liczby uczniów, i owszem. Po czwarte, problem pedagogiczny. Ktoś, kto stworzył tę reformę, chyba nie czytał prac znakomitego pedagoga i psychologa dziecięcego, Jeana Piageta, który już dawno temu stwierdził, że ROK w życiu dziecka to tak ogromna przepaść rozwojowa, że może nam się nie udać nauczenie tego, co dziecko starsze opanowuje bez problemów, malucha o rok młodszego, nawet, jeśli poświęcimy na to o wiele więcej czasu, sił i środków. Skutki tego zaś są dwojakie: po pierwsze, wiele dzieci rozpoczęło swoją przygodę ze szkołą od razu od niepowodzenia (a nie musiałoby tak być, gdyby tylko dano im CZAS). A po drugie, rodzice tych dzieci, którym – jak mojemu synowi – mimo wszystko „się udało”, musieli poświęcić więcej czasu na pracę z nimi w domu. Ja mam ku temu właściwe kwalifikacje (jestem z wykształcenia nauczycielką), jednakże, gdybym wiedziała, że tak będzie, zdecydowałabym się raczej na domową edukację…

  28. ~Essa · 23 października 2015 Odpowiedz

    Moja córka, rocznik 2006, poszła do I klasy jako sześciolatka. Miała wtedy pełne 6 lat, bo jest z początku maja.
    Moje refleksje po 4 latach obserwacji? Wieczne szkolne kłopoty z dzieckiem, które chociaż błyskotliwe i inteligentne, nie jest w stanie zapanować nad emocjami, rozpierającą je energią i sporym roztrzepaniem. Dodam, że córcia chodzi do małej wiejskiej szkoły, w klasie jest 10 uczniów.
    To co już jakby się przygładziło w trzeciej klasie, teraz w czwartej powróciło razem ze zmianą organizacji nauczania i darmowymi, tanimi książkami (bo każda szkoła ma określony budżet i żadne wodotryski ułatwiające dzieciom naukę nie wchodzą w grę).
    Wiem, że rodzice bardzo narzekają na przeładowany program 4 klasy. Ale mi nie chodzi o program, tylko o wymóg skupionej, długotrwałej pracy umysłowej, do której takie „za małe” dziecko nie jest zdolne. Dodam, że równocześnie mamy drugą szkołę, muzyczną, która wymaga ćwiczeń, więc codziennego skupienia się przez 20-30 minut. Z tym nie ma problemu. Problem jest z codziennym 3-godzinnym odrabianiem lekcji.
    Syn w zerówce jest generalnie „poniżej normy”. Jaka to norma? Dla 5-6 latka. Hmmm… on z grudnia 2010, to nawet 5 lat jeszcze nie ma.
    - Ale, proszę Pani, on ma niedosłuch, bawi się i nie reaguje na polecenia. Może Pani zbada, żeby nie zaniedbać.
    - Tak, zbadałam. Od 2014, ma glejt, że głuchy nie jest. Cóż, tak skupia się na czynności, że reszta mu się wyłącza. To 4-latek.
    - Ale, proszę Pani…
    Zabawa w szkolnego „kotka i myszkę” musi trwać! Ale ja już nie dam sobie wmówić, że żywy, inteligentny 6-latek nadaje się do nauki w polskiej szkole.

  29. ~Starszy · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Cos z toba nie tak,puknij się w te pusta glowke.

  30. ~Maciek1990 · 13 maja 2013 Odpowiedz

    Bijąc niegrzeczne dziecko nic nie osiągniesz. Bezstresowo wychowywane dzieci są krnąbrne i chamskie. Jak masz niegrzeczne dziecko zabierz mu telefon, odetnij internet i nie daj jeśc. Będzie grzeczne jak anioł :)
    A w wieku gimnazjalnym wystaw walizki – oczywiście zrób to wiarygodnie – od razu rozwydrzone dziecko dojdzie do rozumu. przeprosi i pójdzie do swojego pokoju :) Gdy u tatusia i mamusi jest wygodnie i kasa leci z nieba, nie odejdzie :) Trzeba umiec grac kartami z gimnazjalistą/ką :)

Zostaw odpowiedź