Wolna Amerykanka w Straży, czyli jak złamać przepisy, aby utrzeć nosa Prawnikowi na macierzyńskim.

Na czym to skończyliśmy? Jak ktoś nie pamięta, co zdarzyło się wcześniej, odsyłam go tutaj.


Przypomnę krótko, że wystawiono i przesłano mi mandat, który nie powinien zostać nałożony. Kiedy LUDZIE STRAŻY poszli dalej i zaczęli wykorzystywać swoją przewagę strasząc mnie egzekucją, dotarło do mnie, że żarty się skończyły.

Skoro słowa pisanego nie pojęli, należy sprawdzić, jak u nich ze zrozumieniem mowy. Uznałam, że musze tam po prostu zadzwonić.

- Halo – odezwał się CZŁOWIEK STRAŻY.

O rety dodzwoniłam się za pierwszym razem!

- Dzień dobry, ja w sprawie mandatu nr xxx.

- Rzeczywiście mamy taki. Jest w niezapłaconych.

- No to dopytam w takim razie, czy mają państwo też korespondencję wychodzącą ode mnie dotyczącą nieprzyjęcia tego mandatu?

- Tak, a bo co?

Zacznę z grubej rury, a co mi tam…

- To dlaczego Straż gminna karze mnie mandatem, który wystawia bezprawnie. Nie zgodziłam się go przyjąć – jak wynika z tej korespondencji, co to ma pani przed nosem, a teraz jeszcze posuwa się dalej i bezprawnie grozi mi EGZEKUCJĄ W ADMINISTRACJI?

Ale nie dała się zwieść groźnym tonem szczwana bestia.

- Dlatego, że termin do zapłaty mandatu minął bezskutecznie i wobec tego mandat jest przeterminowany.

Hmm… a jednak rozumienie ze słuchu też szwankuje. Rozmowa jak z głuchym mówiąc delikatnie. Może powinni tym LUDZIOM jakieś aparaty słuchowe dofinansować…

Wyjaśniłam jeszcze raz. Spokojnie. Tym razem od początku. ÓW CZŁOWIEK STRAŻY „wysłuchawszy” moich argumentów, stwierdził, że nie będzie się w tym grzebał i najlepiej będzie, jak sobie o tym pogadam z samym WODZEM. Przełączono mnie więc do  NACZELNIKA URZĘDU GMINY.

O rety jaki zaszczyt… I w dodatku podniósł słuchawkę.

No i zaczęło się.

Jeżeli LUDZIE STRAŻY są ignorantami, jeśli chodzi o stosowanie prawa, to zastanawiam się jak powinnam nazwać ich WODZA… Przeczytajcie to do końca i sami go nazwijcie.

Zaczęłam jak zwykle milo. Bo ja z natury bywam miła.

- WODZU, ośmielam się zawrócić panu gitarę. Wiem, że to taka mała dla was sprawa w gąszczu innych mandatów, ale nurtuje mnie bardzo. Zwłaszcza do momentu, w którym w grę ma wchodzić egzekucja. Czy WÓDZ mi pozwoli, po raz kolejny już dzisiaj, opisać stan faktyczny odnoszący się do mojej sytuacji? Obiecuję nie zajmę dużo czasu WIELMOŻNEGO WODZA … Otóż pańscy LUDZIE wystawili mi mandat mimo, że złożyłam wyjaśnienia w trybie art. 54 kpsw i w dwóch kolejnych pismach oświadczyłam KATEGORYCZNIE, ŻE  NIE WYRAŻAM NA NIEGO ZGODY.

- Ano wystawili.

Zdziwiłam się, że przytaknął, widać pójdzie mi łatwiej niż przypuszczałam.

- No? – czekam aż się odwiesi – dlaczego tak się stało? – pytam licząc na to, że uderzy się zaraz w pierś, tak, że usłyszę to w słuchawce.

- Ano dlatego – oto odpowiedź godna samego WODZA – Zresztą sam go kazałem wystawić.. Hehe.

- Hmm. Doprawdy zabawne  to WODZOWSKIE poczucie humoru. Czy WÓDZ wie, że podejrzanemu o wykroczenie drogowe przysługuje takie prawo jak odmowa przyjęcia mandatu i prawo do złożenia wyjaśnień?

- Coś słyszałem.

- No właśnie, bo widzi WÓDZ, ja skorzystałam z tego prawa w pismach  z datą X i Y.

- No ale myśmy wystawili pani mandat, a pani go przyjęła wiec teraz ściągnę z pani te pieniądze w trybie egzekucji i  będzie po sprawie!

Czy ja śnię?

- Ale WODZU! PRZECIE JA TEGO MANDATU NIE PRZYJĘŁAM, więc nie możecie go egzekwować w trybie EGZEKUCJI W ADMINISTRACJI.

- Oj musi się pani douczyć, może się pani skontaktuje z jakimś prawnikiem. Na ten moment oświecę panią -  przyjęła go pani, bo się przepisy zmieniły. Heheh!

- ????

- Otworzyła pani kopertę z mandatem? Tak czy nie?

- Tak i co z tego?

- To mam dla pani smutną wiadomość. W świetle nowych przepisów przyjęła pani ten mandat. Heheh!

- WÓDZ raczy żartować! Samo odebranie przesyłki, do której bezprawnie wpakowaliście mi mandat nie jest jednoznaczne z jego przyjęciem, skoro w dwóch poprzednich pismach wyraźnie informowałam, że nie wyrażam zgody na mandat i …

- Przykro mi. Otworzyła pani kopertę. Po sprawie. Niech pani idzie do jakiegoś prawnika, tak będzie najłatwiej, bo widzę, że pani trudna jakaś. Zresztą widać to po pismach…

- Zaraz udam się do jakiegoś prawnika, jak bóg mi świadkiem, ale tak na koniec proszę niech mi WÓDZ powie, jaki to magiczny przepis ma WÓDZ na myśli, który stanowi o tym, że odebranie przesyłki równa się z przyjęciem mandatu?

- Dobrze już powiem pani skoro jest pani taka upierdliwa, tym przepisem jest hmmm… jakiś artykuł …hmmm z  jakiegoś tam z rozporządzenia w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu.

- Owszem jest takie rozporządzenie i ma WÓDZ pewnie na myśli jego art. 4a?

- Coś koło tego.

- Ale on wcale nie jest taki magiczny jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

- Jak to nie? Co pani opowiada za herezje?

- Trzeba go przeczytać. Powoli. Ze zrozumieniem. Wiem, to czasem trudne, więc może pozwoli WÓDZ, że pomogę.

Proszę posłuchać (cytuję):

Jeżeli sprawca wykroczenia został odpowiednio pouczony i pisemnie wyraził zgodę na przyjęcie mandatu karnego kredytowanego w określonej wysokości, odcinki „A”„B”„C” formularza mogą zostać mu doręczone przesyłką poleconą za zwrotnym poświadczeniem odbioru. W takim przypadku potwierdzeniem przyjęcia mandatu jest załączona do odcinka „D” pisemna zgoda sprawcy wykroczenia na jego przyjęcie wraz ze zwrotnym poświadczeniem doręczenia przesyłki zawierającej mandat. Za datę przyjęcia mandatu przyjmuje się dzień jego doręczenia.

- No sama pani widzi – dzień jego doręczenia! A nie mówiłem?.

- No mówił WÓDZ! Tyle, że tam jest jeszcze napisane, że można wówczas mandat uznać za przyjęty, ale jeśli jest spełniony pewien warunek. A MIANOWICIE SPRAWCA PISEMNIE WYRAZIŁ ZGODĘ NA PRZYJECIE MANDATU, A JA NIE WYRAZILAM TEJ ZGODY, JAK WÓDZ WIE!!!!!

W końcu każdy ma jakieś granice cierpliwości.

Teraz to WÓDZ wyraźnie się zdenerwował.

- To co ja mam z panią zrobić?

-  Nie wiem. To mnie się WÓDZ będzie radził? Niech się WÓDZ skontaktuje z jakimś prawnikiem!

Ale zlitowałam się…

- No dobra podpowiem troszkę… może WÓDZ złożyć wniosek do sądu o ukaranie mnie. Wówczas sąd zdecyduje, kto ma racje w tym sporze.

- Aha. To moze rzeczywiście tak zrobię…

- No to fajnie, że mamy to ustalone. To do zobaczenia w sądzie WODZU. Bywaj!!!

Ufff. Odetchnęłam z ulgą. Teraz czekam na wezwanie z sądu.

Minęło kilka tygodni. Wezwania z sądu nie dostałam, ale za to spotkała mnie inna niespodzianka.

Któregoś dnia radośnie robię zakupy i chcę zapłacić swoją kartą płatniczą. O cholera! Nie da się!

Sprawdzam szybko przez Internet. Okazuje się, że za to mam zablokowane wszystkie rachunki bankowe!!!! Każdy jeden!

Zablokowane rachunki bankowe w trybie natychmiastowym to specjalność EGZEKUCJI W ADMINISTRACJI. A więc jednak.. MACHINA ruszyła!

A więc WÓDZ poszedł na całość.

Okazuje się, że nieznajomość prawa przez urzędnika to tylko pół biedy. Gorzej, gdy ten się stanie twoim wrogiem i uprze się żeby ci zaszkodzić.

Jak wygląda egzekucja w administracji

Jak się okazało sympatyczny pan WÓDZ postanowił postawić na swoim. Wiedział, że mandat został wystawiony bezprawnie. Dowiedział się tego wprawdzie dopiero ode mnie, bo wyglądało jakby kompletnie nie miał wcześniej tym pojęcia, no ale liczy się efekt – miał tego świadomość. Niemniej postanowił ten fakt ukryć. A że ma pod sobą „strzelców rój” postanowił ich wykorzystać.

Do departamentu tytułów wykonawczych przesłał tylko zwrotne potwierdzenie odbioru koperty, w której przysłano mi mandat. Zataił korespondencję z moimi wyjaśnieniami i odmową przyjęcia mandatu.

„WODZU MASZ WIERNIEJSZYCH NIŻ STAL CHŁODNA

MŁODYCH STRZELCÓW RÓJ

HEJ HEJ KOMENDANCIE MIŁY WODZU MÓJ”

W departamencie „KOMENDANTA”, jego ludzie albo są tak podlegli i mieli polecenie służbowe żeby przymknąć oko na braki dokumentacji, albo są tak niekompetentni i nie mają w zwyczaju sprawdzać, czy mandat został prawidłowo wystawiony i przyjęty, w trybie natychmiastowym tytuł wystawili. Od razu. Bez pytań. Wystawiony na podstawie niekompletnych dokumentów tytuł wykonawczy przesłali następnie do naczelnika urzędu skarbowego, pod którego podlegam. Stąd droga do zablokowania rachunków bankowych już bardzo krotka.

Czy da się to odkręcić? Jasne!

W końcu jakieś korzyści z tego zawodu płyną. Trudniej jest utrzeć nos Prawnikowi na macierzyńskim, ale WÓDZ tego nie wiedział.

Wysyłając kolejne pisma udało mi się obnażyć to ułomne postępowanie WODZA  i jego LUDZI. W efekcie, wobec braku podstaw do wystawienia tytułu wykonawczego tytuł ten został anulowany. Uczynił to odpowiedni departament nakazów, który wcześniej go wystawił, po czym poinformował o powyższym odpowiedniego naczelnika urzędu skarbowego. Ten z kolei w końcu poinformował mój bank. Bank też ma swoje procedury, więc dopiero po jakichś 2 tygodniach uzyskałam dostęp do zablokowanych środków na koncie.

Zastanawiam się co, by było, gdybym nie była Prawnikiem na macierzyńskim.

Co wy byście zrobili takim fantem? Obawiam się, że mając już zablokowane środki na koncie większość osób, która nie zna przepisów, po prostu zgodziłaby się na zapłatę tych kilkuset złotych.

Zastanawiam się też, co jeszcze by tu zrobić z WODZEM. Na początek  postanowiłam obsmarować go na blogu. W końcu niegramotność urzędnika to jedno (na to chyba już nikomu do głowy nie przyjdzie się żalić), a drugie to świadome łamanie przepisów. Wszak wyczerpuje to nawet znamiona przestępstwa!! A wszystko po to, żeby utrzeć nosa Prawnikowi na macierzyńskim. Pobudka godna pożałowania.

Kiedyś go jeszcze spotkam. To więcej niż pewne, bo trasę tę przemierzam kilka razy do roku….i wtedy się jeszcze zastanowię.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

18 komentarzy

  1. ~looqash. · 30 stycznia 2013 Odpowiedz

    Chamstwo i prostactwo ludzi „władzy” nie zna granic. I to w stolicy?!

  2. ~Usagi72 · 30 stycznia 2013 Odpowiedz

    Podniosłaś mi ciśnienie swoimi przygodami. Nie będę pisał epitetów. Nie wiem czy masz jeszcze ochotę, w końcu sama jesteś prawnikiem. Jak napisałem poprzednio w takiej samej sprawie, tylko w innym stanie prawnym, udało mi się postawić na swoim i niezapłacić. Po wszystkich zapragnąłem spokoju, który cenię sobie ponad wszystko. Ale Twoi rozmówcy zasługują na więcej. Działali z premedytacją łamiąc prawo. Ciekawe co na to prokurator? Choć i z prokuraturą miałem kiedyś doczynienia. Facet w bloku mało nas nie wysadził w powietrze, samodzielnie zmieniając sobie na pierwszym piętrze kuchenkę gazową. Prokuratura uznała, że nic się nie stało. Więc może i tym razem tak się stać.

    • Prawnik na macierzyńskim · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

      Wiesz drogi kolego, te wszystkie opcje typu prokurator itd rozważam obecnie. nie ukrywam jednak, że gdzieś z tyłu głowy przewija mi się myśl, że WODZU na tyle nierozgarnięty mi się wydawał, że zastanawim się czy on „da radę” skierować poprawnie wniosek o ukaranie. Tym bardziej, że jak ktoś już to wcześniej podjął, nawet w przypadku, gdyby sąd zasądził pójdzie to już na rzecz Skarbu Państwa a nie gminy WODZA. więc motywacji finansowej już nie ma. A skoro tak tylko czekać aż mandat pójdzie w niepamięć czyt. przedawni się ;)

  3. ~Slawek · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

    Ciekawa historia i czuję, że będzie jeszcze c.d.

    Jak ja bym zareagował (nie jestem prawnikiem) na zablokowanie kont i dostępu do kasy. Hm… wszystkie działa ognia:
    - oskarżenie o bezprawne zagarnięcie/uniemożliwienie dostępu do mienia,
    - oskarżenie Wodza i Straż o działania sprzeczne z prawem (bo mają działaś w zgodzie z nim),
    - oskarżenie Wodza i Straży o nękanie i próbę wyłudzenia z uwzględnieniem wykorzystania stanowiska służbowego (sorry, ale jak urzędnik działa bez podstawy prawnej, to się ponosi tego konsekwencje) – poinformowanie CBA, CBŚ (bo to w sumie w porozumieniu i z pomocą Straży, więc to przestępczość zorganizowana)? :)
    - oskarżenie Wodza o wprowadzenie w błąd urzędu państwowego (funkcjonariuszy?), tj. skarbówki,
    - skarga do nadzorcy Wodza (każdy jakiegoś ma) o nieznajomość przepisów, niekompetencje, łamanie prawa, itp.

    Nie jestem pewien, czy wszystkie z tych kroków można zrealizować, ale te bym rozważał.

    Pozdrawiam.

  4. ~Optymistyczna Mama · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

    Jak dobrze znać swoje prawa, zdecydowanie masz dobrą sytuację wyjściową w takich intrygujących, niezwykłych wydarzeniach.
    Jednak niesamowite jest to, że osoby, które prawo również znać powinny łamią je na każdym kroku, czasem tylko aby utrzeć nosa, bo się im pokaże ich ułomność.
    Brawo :)

    PS. I z przyjemnością zagłosowałam, dobrze było poznać się na spotkaniu przy Kominku :)

    Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam serdecznie.
    Trzymam kciuki za pozycję na liście.

  5. ~Felicja · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

    Niestety, ludziom władzy czasami przewraca się w głowie tez.

  6. ~piome · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

    Jednak coś umknęło uwagi młodego prawnika na macierzyńskim. Mianowicie, rola w tym wszystkim- banku, lub banków oraz urzędu skarbowego. Zacznę od urzędu, który nie miał prawa blokować środków na koncie powyżej kwoty owego mandatu powiększonej o koszty egzekucji (8, 60 zł przy takiej kwocie) i opłaty bankowej ( nie więcej niż 25 zł ). Blokowanie wszystkich kont, jak domyślam się w różnych bankach, to jest czarny humor. Co do postawy banku- otóż procedura jest taka- naczelnik US, kieruje do banku pismo, w którym wnosi o sprawdzenie czy są pieniądze na koncie do zablokowania- z reguły blokada następuje w terminie tygodniowym od tego pisma, a bank ma prawo zwrócić się do US o potwierdzenie blokady…. i tutaj jest pies pogrzebany- porządny bank, to jest taki dla którego bliższy jest interes Klienta niż US, przede wszystkim kontaktuje się z tymże klientem w tej sprawie. Jeśli tego nie robi, to należy przemyśleć likwidację konta bankowego. Poza tym- Pani Mecenas, po nazwisku w tego „Wodza” gminnego- czemu sobie żałować- ma Pani do tego prawo. Pozdrawiam. Piotr

    • Prawnik na macierzyńskim · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

      Piotrze widzę że procedury to masz w jednym palcu! Co do banku, zablokowali mi dokładnie tyle, ile wynosiła kwota mandatu. Ale masz rację mogliby zadzwonić do mnie z przywoitości. Nie zmienię jednak banku, bo pod każdym innym względem sprawują się dobrze ;)

  7. ~Tasior · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

    Historia ku przestrodze… ładnie napisane, ale deko za długie :) Niby prawnik, niby na macierzyńskim – no to trzeba uwijać się z objętością, czasu nie ma, obowiązki, robota etc. a tu taaaakie dłużyzny. Ja nie mogłem doczytać jednego: dlaczego w ogóle odmówiłaś mandatu? Nie złamałaś przepisów czy to ktoś inny jechał?

    • Prawnik na macierzyńskim · 31 stycznia 2013 Odpowiedz

      No trudno Ci Tasior odmówić racji, muszę się bardziej streszczać ;)
      Ano widzisz nie doczytałeś…bo nie napisałam. Chcę żeby tę kwestię zbadał Sąd i jak forsowana linia okaże się skuteczna, opiszę ja w tedy. Teraz nie wezmę za nią odpowiedzialności, więc na ten temat zamilknę ;)

  8. ~Nieprawnik ;) · 1 lutego 2013 Odpowiedz

    Gratuluje , udało się jesteś w następnym etapie Bloga Roku ;)

  9. ~cikuś · 2 lutego 2013 Odpowiedz

    Bardzo lajtowe podejście do prawa które może i jest dobre ale ludzie je stanowiący bywają jak w twoim przypadku (w mojej ocenie! Nie znieważam ani nie zniesławiam) zwyczajnymi szatami i wyrachowanymi chami rzecz jasna nie jestem żadnym anarchistą czy cuś bo jak bym był podejrzewam nie miał bym „co do gara włożyć” bo sam na prawie zarabiam ale to troszeczkę inna beczka dla tego że co innego pomagać a co innego potrzebować pomocy ale co ja tam wiem. Co do twojej sprawy sprawdził bym czy mi punktów karnych nie przypisali ponieważ jak uznali że przyjmujesz mandat to mogą ci punkty podatować na wcześniejszy dzień kobiet. Pozdrawiam .

  10. ~Janek · 5 lutego 2013 Odpowiedz

    Myślę, że czasem warto pociągnąć taką sprawę dalej i doprowadzić do sytuacji w której to urzędnik zostanie ukarany. Większość ludzi nie zna się na prawie i opisana sytuacja praktycznie zawsze spowoduje wymuszenie zapłaty. Tak więc jedynie osoba, która się na tym zna i nie odpuści, może te wymuszenia przerwać.

Zostaw odpowiedź