Zapomniałeś, że masz dziecko?

To odśwież swoją pamięć. Jeśli nie – twoja strata. W przenośni i dosłownie.

Była już Historia pewnego kontaktu, a teraz właściwe narzędzie prawne, które może się przydać do tego, by zmobilizować niesłownego rodzica do tego, żeby pamiętał o swoim dziecku.

Kary finansowe za nieliczenie się z uczuciami dziecka

Ustalenie kontaktów z dzieckiem to bardzo często rzecz sporna pomiędzy rodzicami, którzy już nie żyją razem. Niestety praktyka pokazuje, że rodzice są w stanie o te kontakty walczyć do upadłego nie ze względu na samo dziecko, ale na chęć „utarcia nosa” byłemu partnerowi. Waleczni z tychże pobudek rodzice na wywalczone „kontakty” notorycznie się spóźniają, albo co gorsza nie przychodzą po dziecko w ogóle.

Efekt? Tysiące rozczarowanych dzieci z nosem przyklejonym do szyby i ich dramaty, takie jak ten, opisany w Historii pewnego kontaktu.

Jeśli jej nie czytałeś, a chcesz ją poznać – kliknij tutaj.

Ustawodawca stworzył specjalne narzędzie prawne, które pozwala karać niesłownego rodzica karą grzywny. Co istotne, kara może spotkać nie tylko tego rodzica, który na spotkania się nie stawia, ale także tego, który spotkania te utrudnia. Utrudnianie realizowania kontaktów najczęściej przejawia się tym, że dziecko nie jest wydawane drugiemu z rodziców pod pretekstem wymyślonej choroby czy innych upozorowanych przeciwności losu. Choć może się to wydawać niesprawiedliwe, to ukarany może być także taki rodzic, który z dzieckiem chce przebywać dłużej niż przewiduje wyznaczona przez sąd pora kontaktów i samowolnie te kontakty wydłuża. Jeżeli drugi rodzic jest na niego cięty i zamierza taką samowolę wykorzystać może doprowadzić do tego, że spragniony kontaktów rodzic zostanie ukarany karą finansową.

Jak spowodować odpowiedzialność finansową nazwijmy to „niefrasobliwego” rodzica?

Odbywa się to dwuetapowo.

I etap – próba wywarcia presji

Najpierw trzeba złożyć do sądu specjalny wniosek o zagrożenie ukaraniem karą finansową. Nie ma tu żadnych kwotowych granic. Sąd ustalając taką kwotę teoretycznie powinien wziąć pod uwagę możliwości finansowe obojga rodziców, zwłaszcza tego zobowiązanego do zapłaty ewentualnej kary. Dlatego, jeśli faktycznie „zapominalski” rodzic rozbija się nową sportową furą, powinien czuć się zagrożony. We wniosku należy określić, na czym polega niewłaściwe wykonywanie kontaktów. Może to być przykładowo niestawianie się na kontakty, czy też stawianie się na kontakt w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, albo ukrywanie dziecka w terminach wyznaczonych kontaktów, czy też łamanie zakazu kontaktu z dzieckiem, itd.

II etap – obciążenie konsekwencjami

Jeżeli rodzic, któremu sąd opiekuńczy zagroził nakazaniem zapłaty kary (patrz I etap), nadal nie wypełnia swego obowiązku, sąd może nakazać zapłatę kary, zgodnie z ilością naruszeń, jakich dopuścił się rodzic. Z tym, że do tego potrzebny jest oddzielny wniosek. To ważne, ponieważ to pierwsze postanowienie jest niewystarczające.

Co istotne, jeżeli w trakcie tego drugiego postępowania ujawni się nie jedno naruszenie, a kilka, sąd powinien wydać postanowienie, w którym zobowiąże „zapominalskiego” do zapłaty kwoty wynikającej z iloczynu naruszeń i kwoty wynikającej z tego pierwszego postanowienia o zagrożeniu.

Czyli w uproszczeniu: jeżeli np. z pierwszego postanowienia wynika zagrożenie w wysokości 150 zł za każde naruszenie kontaktów, a w trakcie drugiego postępowania wykazane zostaną 4 takie naruszenia, zobowiązany rodzic będzie miał do zapłaty łącznie 600 zł.

Czemu to ma służyć i jak się sprawdza w praktyce

To narzędzie prawne czyli kary finansowe za nieliczenie się z uczuciami dziecka,  stworzono po to, aby zniechęcić rodziców do kłótni, a zachęcić do polubownego rozwiązywania kwestii kontaktów.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń i opinii w tym zakresie. Czy cel ustawodawcy dzięki takim karom ma szansę zostać osiągnięty?

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

21 komentarzy

  1. ~looqash. · 1 grudnia 2012 Odpowiedz

    Ja jeszcze nigdy tego nie doświadczyłem i mam nadzieję, że nie doświadczę. A swoją droga to dobrze wiedzieć ;)

  2. ~maciek · 2 grudnia 2012 Odpowiedz

    Odnoszę wrażenie, że spora część rodziców walczących o prawo widywania dziecka (lub walczących o pozbawienie prawa widywania dziecka), robi to nie z miłości do dziecka, a z „potrzeby” dogryzienia byłemu partnerowi (partnerce).
    I druga refleksja… W przypadku wielu tzw. „pełnych rodzin” przydałby się sądowy nakaz kontaktów któregoś rodzica (lub obojga) z dzieckiem…
    i kara: spędzenie obowiązkowego tygodnia na biwaku z dzieckiem np. w Bieszczadach :)

  3. ~Kwas · 6 grudnia 2012 Odpowiedz

    Witam
    Fajnie ten przymus że tak powiem wygląda, natomiast pewnie każdy ojciec mi przyzna rację, że istnieje dyskryminacja mężczyzn w sprawach o przyznanie opieki nad dzieckiem.
    Ja jednak poruszę inny temat – totalna bezkarność i bezwzględność w temacie rozszerzenia spotkań.
    Gdy córka miała 1,5 roku zasądzono mi spotkania z córką tak, abym mógł zabierać córkę do siebie i odwozić na noc – wielkie słowa uznania do mojej Pani mecenas.
    Gdy córka miała 6 lat i chciała u mnie nocować znowu kolejny przewód sądowy dlatego, że oczywiście ze strony Jej matki była odmowa.
    Kolejne tysiączki wyrzucone na proces.
    Propozycja biegłego psychologa – za kilka lat próbować te kontakty poszerzać. Ciekawe jak, pewnie znowu sądownie.
    I tak do 18-nastki córki.
    A teraz powieje trochę grozą (przynajmniej mnie to trochę zmroziło)
    Na początku pewien adwokat powiedział, że odradza taką zgodną z prawem sytuację, która przedstawia się następująco:
    1. zabieram córkę (i żyję z Nią sobie szczęśliwie)
    2. matka wnosi o przyznanie Jej praw rodzicielskich (w zasadzie prosta sprawa)
    3. matka wnosi o odebranie ojcu praw rodzicielskich i tutaj duża pomysłowość ze strony ojca
    I tyle moich żali. Jeśli widać, że nie jestem prawnikiem, to przyznam rację.
    Pozdrawiam Wszystkich i pamiętajcie „prawo prawem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”

    • Prawnik na macierzyńskim · 6 grudnia 2012 Odpowiedz

      Walcz Kwasie i nie odpuszczaj. 3mamy kciuki!

      • ~Kwas · 7 grudnia 2012 Odpowiedz

        Ano będę Pani Mecenas tylko czasem łatwiej jest na lewo niż na prawo.
        I taka mała przechwałka – biegli sądowi uznali mnie wzorowym ojcem, to chyba powinienem skakać z radości. Tylko co mi z tego….
        Ale walczyć będę na pewno! tylko może nie z samym systemem choć nigdy nie wiadomo
        No i pozdrowieniach dla wszystkich wzorowych i tych mniej też ;)

        • Prawnik na macierzyńskim · 10 grudnia 2012 Odpowiedz

          Gratuluję wzorowy ojcze! To super, że walczysz i mam nadzieję, że przełamiesz stereotyp, że tylko mamy sie nadają na opiekuna dla dziecka. Ojcowie też, a ustawodawca już to zauważył i dlatego czyni wszelkie wysiłki żeby ojców zaktywizować i dać im szansę na wychowywanie pociech. Już teraz ojcowie mogą korzystać z macierzyńskiego, wychowawczego itd. Od września 2013 r. prawdopodobnie będzie tego jeszcze więcej. Nie będę jednak wyprzedzać – poświęcę temu tematowi piątkowy wpis. Zapraszam, jeśli jesteś ciekawy wzorowy ojcze w dniu 15.12.2012.

          • ~Kwas · 30 grudnia 2012

            Ano byłem ciekaw i przeczytałem, zresztą nie tylko to.
            Temat jednak dotyczy rodziców żyjących w zgodzie a wiem, już teraz z autopsji (mam jeszcze 2 innych dzieci), że tacy jeśli chcą to sobie poradzą. Zawsze można tu i tam się lekko „ślizgnąć”
            Liczę na to jednak, że uda się w najbliższym czasie zadowolić również tych „niezgodnych”
            Pozdrawiam wszystkich zgodnych i niezgodnych

      • ~Rafał Tata Halinki · 30 października 2015 Odpowiedz

        „Walcz Kwasie i nie odpuszczaj. 3mamy kciuki!” … haha
        No naturalnie walcz do upadłego, weź jeszcze kosztowniejszego adwokata, system łaknie Twoich pieniążków jak kania dżdżu. Podsycajmy więc, te konflikty. To smar tego systemu. Zauważ Maćku jak jesteś zobowiązany i pełen uznania dla Twojej pani mecenas. Popatrz, wywalczyła dla Ciebie tak wiele, możesz zabierać własną córkę do domu i nawet odwozić na noc. Walcz dalej. Dasz pracę licznym psychologom, adwokatom, radcom no i oczywiście zacnym sędzinom :) System będzie żył za Twoje ciężko zarobione pieniądze jeszcze długo. Pomyśl tylko to też pieniądze Twojej córeczki, za kilkanaście lat to ona by je odziedziczyła. Bo widzisz, to wszystko z dbałości o „dobro dziecka”, co prawda nie Twojego Maćku, ale cóż, to przecież takie nośne hasło.
        Pewnego dnia, kiedy Twoje emocje ostygną, zaczniesz postrzegać świat nieco szerzej, a wtedy spostrzeżesz jak działają tryby przemysłu rozwodowego. Ten rynek szacowany jest na 600 mln do 1 miliarda złotych. To dlaczego to lobby wstrzymuje zmiany w prawie rodzinnym i wprowadzenie obligatoryjnej opieki równoważnej. To są wciąż pieniądze naszych dzieci, nie Twoje i Twojej byłej. To Twoja córka za to zapłaci, ekonomicznie i moralnie. Pani Mecenas życzę dalszej owocnej pracy, szczucia, jątrzenia, napuszczania na siebie byłych partnerów życiowych.

  4. ~morelka · 20 września 2013 Odpowiedz

    Wszedzie zasugerowane jest rozwiazanie, ze dziecko jest glownie pod opieka matki, a tata ”dojezdny”. Trzeba skonczyc z tym przekonaniem, razi mnie to bardzo, moze dlatego, ze sama jestem w takiej sytuacji. Razem z moim mezem toczymy wojny w sadzie od paru juz lat przeciwko jego bylej, ktora jest matka dzieci, niestety jest rozniez alkoholiczka, a jak juz jest trzezwa, to i tak sie tymi dziecmi nie zajmuje, bo nota bene ani ich nie chciala, ani nie planowala… Dzieci chodza brudne, dzien w dzien spoznione do szkoly, zywione fast foodami i slodyczami. Jest to chore prawo, ze dzieci powinny byc z matka. Z mezem nie popuscimy, dopoki sad nie otworzy oczu i nie odda nam tych dzieci.

  5. ~Kasia · 7 listopada 2013 Odpowiedz

    Kochani potrzebuję przykładowego wniosku o ukaranie ojca karą grzywny… Nie bardzo wiem jak się do tego zabrać, a mam powody żeby taki wniosek złożyć… Piszcie: kasia0805@amorki.pl

  6. ~Najdzela · 22 listopada 2013 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy blog. Będe tu częściej zaglądać. :)

  7. ~ewa · 14 lipca 2016 Odpowiedz

    Fajna sprawa, ale co w sytuacji jeśli Sąd ukarze karą pieniężną ojca za nierealizowanie kontaktów, a ten tego nie zapłaci? Sprawa trafia do komornika? A co jeśli ten nie ma z czego wyegzekwować należności?…

    • Prawnik na macierzyńskim · 4 sierpnia 2016 Odpowiedz

      Na to już Salomon nie odpowie… Jak dłużnik chce się ukryć przed wierzycielem, to często niestety mu to wychodzi. Tytuł egzekucyjny jest ważny 10 lat więc próbuj za jakiś czas.

      • ~Wioletta · 24 lutego 2017 Odpowiedz

        A ja mam inny problem. Ojciec dziecka pomawia mnie o brak kontaktów a kontakty są. Wniósł wniosek o ukaranie zapłatą mnie za brak kontaktów. Nie płaci alimentów, ma zadłużenie z tego tytułu i wpadł na pomysł, że pomawiając mnie zarobi na tym.

  8. ~madzia · 2 października 2016 Odpowiedz

    Witam
    może trochę nie na temat ale nie umiem znaleźć odpowiedniego tematu.
    Mąż wyprowadził się do innej, nie mamy rozwodu. Mamy dwójkę małoletnich dzieci. Mąż nieregularnie je odwiedza, obiecuje dzieciom, że przyjedzie a potem się nie zjawia(potrafi nie przyjechać przez 1,5 m-ca). Dzieci bardzo to przezywają, są strasznie zawiedzione, że tata miał być a go nie ma. Ja przez taką sytuację nie mogę planować weekendów z dziećmi bo nigdy nie wiem czy mąż się zjawi czy nie a nie chciałabym przyczyniać się do tego, że dzieci jeszcze rzadziej będą widywać ojca więc siedzimy w domu bo może akurat zatęskni i przyjedzie do nich. Próbowałam rozmawiać z mężem na ten temat, że nie może tak być i mimo, że postanowił odejść ode mnie to jednak jest ojcem i powinien dbać o dzieci i kontakty z nimi.
    Wiem, że dalsze próby rozmawiania z mężem nie mają już sensu.
    Chciałabym złożyć do sądu wniosek o ustalenie kontaktów ojca z dziećmi – liczę, że może ustalenie konkretnych terminów wizyt u dzieci otworzy mu oczy i w końcu zacznie doceniać to, że ma dzieci i przestanie traktować je jak zabawki, którymi się zajmuje jak nie ma nic lepszego do robienia.
    Problem jest w tym, że nie wiem jak się do tego zabrać, ponieważ nie znam adresu zamieszkania męża (wiem tylko w jakim mieście mieszka). Znam tylko jego adres zatrudnienia.
    Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Jeżeli podam do sądu jego adres zameldowania to pisma i tak nie będą odebrane bo wiem, że pod tym adresem nie przebywa.
    Chciałabym uprzedzić ewentualne opinie typu „nie odwiedza dzieci bo ma dosyć mnie, mojego gadania, narzekania, proszenia… itp.” – jak przyjeżdża do dzieci to ma pełną swobodę w domu, nie rozmawiamy bez powodu z sobą, chyba, że któreś ma coś konkretnego do powiedzenia w ważnej sprawie a to też jest sporadyczne; ja zazwyczaj wychodzę albo zajmuję się swoimi sprawami.
    proszę o podpowiedź czy jest jakaś szansa na uregulowanie kontaktów bez podawania adresu zamieszania męża.
    Pozdrawiam

  9. ~Danuta Nowak · 26 marca 2017 Odpowiedz

    Witam, u mnie to wygląda ta że ojciec dziecka po rozwodzie w 2012 roku widywal się z dzieckiem spordycznie raz na w miesiące czasami na 3 w mojej obecności ponieważ dziecko ojca nie znalo.Rozstanie było gdy dziecko miało 11 miesięcy.W 2015 roku ojciec dziecka składa pozew o rozseerzenie kontaktów i chce go zabierać.Do tej pory miał 2 niedzielę w miesiącu 3 godz po nowym pozwie do 6 godz się zgodziłam ale w mojej obecności bo dla dziecka to obcy człowiek który jak przyjeżdża na spotkania to tylko mnie obraża i ciągle mówi że utrudniam mu kontakty z dzieckiem tylko nie wiem w jaki sposób.Ojciec dziecka nie dzwoni nie pisze smsów, nie wysyła listów więc nie wiem jak mu te kontakty utrudniam.W 2016 roku był 3 razy.Nie pamiętał o urodzinach dzieciach o Mikołaju i i świętach.W tym roku był aż raz gdzie dziecko nie chciało się z nim spotkać .Zaznaczam że ojciec nigdy nie był na spotkaniu w domu tylko spotkania odbywają się w kawiarniach gdzie ja jestem sponsorem spotkania.On dziecku nawet soku nie kupi.Przyniesie jajko niespodziankę i jest swietnym ojcem.Jedyna rzeczą jaką robi to placu alimenty regularnie bo się boi komornika.Co robić?

Zostaw odpowiedź