Uwaga ciężarne atakują!!!

Jeszcze nie teraz, ale wygląda na to, że już wkrótce na ulicach ujrzymy tłumy ciężarnych kobiet. A to za sprawą postulowanych przepisów i nowej jakości polityki prorodzinnej, którą to rząd zamierza wdrożyć. A więc jednak będzie motywacja do powiększenia rodziny. I to wcale nie mała.

To ci dopiero heca! Zaledwie parę dni temu rozważałam czy obecnie opłaca się zachodzić w ciążę i czy przypadkiem nie warto jeszcze trochę się wstrzymać. I jak bym wywołała wilka z lasu.

Nie wiem czy pan Premier czyta mojego bloga, ale wychodzi na to, że został zainspirowany do dalszych zmian w polityce prorodzinnej. Wprawdzie zapowiadał wcześniej takie zmiany, ale moim zdaniem tym razem tak się rozpędził, że mam nadzieję, że zdoła wyhamować zanim budżet państwa całkiem rozejdzie się w szwach. Póki co mu kibicuję.

Właściwie można by to nazwać rewolucją! Pan Premier zaproponował coś, co mi – jako matce dwójki chłopaków – bardzo się spodobało. Mianowicie państwo zamierza zaktywizowac drugiego rodzica – czytaj ojca – do wychowania dziecka w stopniu większym niż do tej pory.  Wprowadźmy nie dwa tygodnie a cały miesiąc urlopu ojcowskiego dla mężczyzn! Tyle, że  obowiązkowo, a nie jak do tej pory na życzenie ojca. A zatem drogi ojcze już się nie wymigasz.

Zastanawiam się tylko, czy w czasie tego miesiąca matce pozwoli się pozostać w domu, czy rewolucja sięgnie tak daleko, że państwo obowiązkowo odeśle ją do pracy. Jeśli tak, to ojciec przejdzie prawdziwy chrzest bojowy! Po tym jak spędzi cały miesiąc sam na sam ze szkrabem to możliwe są dwa scenariusze. Albo zakocha się w dzieciaku i tak polubi czynności pielęgnacyjno – opiekuńcze, że postanowi już nie wracać do pracy i wyręczy matkę już do końca, albo ucieknie z krzykiem, gdzie pieprz rośnie. Jak obserwuję ojców z mojego otoczenia (mam kogo obserwować, bo ostatnio ich trochę jakby przybyło), to widzę, że raczej wchodzi w grę scenariusz nr 2. Są oczywiście nieliczne wyjątki, ale jak wiadomo, wyjątki tylko potwierdzają regułę.

Niemniej, mówiąc już zupełnie serio, ojcowie faktycznie mogliby się aktywniej włączyć w wychowywanie swoich pociech, zatem kierunek zmian uważam za dobry.

Idźmy dalej. Planuje się zainwestować w roczny urlop macierzyński… a więc nie docelowo 26 tygodni tylko cały rok! Według projektu rządowego 100 procent wynagrodzenia płatne będzie przez pierwsze pół roku, a przez kolejne pół 80 procent. Osobiście uważam, że to milowy krok naprzód!

Wracając do rewolucji. W planach rządu są także plany zreorganizowania finansowania żłobków i przedszkoli. Jeśli gmina zdecyduje się na wybudowanie nowej placówki nie zostanie z tym fantem sama, ale będzie mogła liczyć na 80 procent dofinansowania z budżetu państwa.

Teraz – już trochę na marginesie – zastanawiam się jak rewolucję w powyższym zakresie przetrzymają przedszkola oraz żłobki prywatne i tzw. niepubliczne. Zapowiada się, że dla nich placówki gminne będą stanowiły realną konkurencję. Cenową oczywiście. Dlatego jeśli faktycznie ruszy plan pana Premiera, mam dobrą radę dla tychże placówek.  Powszechnie przecież wiadomo, że placówki publiczne obsługują dzieci przeciętnie w przedziale od godziny 7.00 – 17.30. A co z pozostałymi godzinami? Zaryzykuję twierdzenie, że placówka, która zorganizowałaby zajęcia po 17.30 zrobiłaby niezły biznes. Zdaje się, że nie tylko w Warszawie byłby popyt na takie „wieczorne” usługi przedszkolne. Dlatego, zapowiadana rewolucja nie powinna im zaszkodzić, o ile dobrze się do niej przygotują.

A zatem na reformie skorzystamy wszyscy  jeżeli tylko wytrzyma to nasz ZUS.

Reasumując, przewiduję, że ciężarne zaatakują już wkrótce. Będą wdzięcznie lansowały brzuchy, a potem dumnie pchały wózki po naszych polskich ulicach. Tu gorąca prośba do gmin – jeśli państwo zamierza ulżyć w budowaniu przedszkoli, to może dałoby się wygospodarować trochę więcej funduszy na remonty chodników. W Warszawie wózek prowadzi się wygodnie idąc Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem, i jeszcze może Marszałkowską. Jeżeli nie mieszka się przy ww. ulicach, pozotaje wyłącznie wózek terenowy z napędem 4WD. Innego prowadzić się nie da.

Tak czy siak, idzie zdecydowanie ku lepszemu.

***

Ten spontaniczny wpis dedykuję wszystkim sceptycznie nastawionym do planowania dzieci w obecnych warunkach, którzy ujawnili się po moim ostatnim wpisie pt.: „Prawnik na macierzyńskim, czyli o tym czy warto zajść w ciążę!!!”.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

7 komentarzy

  1. ~AM · 9 listopada 2012 Odpowiedz

    Jako mama powiem: „cudowne rozwiązania, im więcej tym lepiej”. Patrzyłam z lekką zazdrością na koleżanki z Czech, które do 4-tego roku życia dziecka zostawały w domu, bo dostawały taki zasiłek od państwa, że nie opłacało im się wracać do pracy i szukać niani czy przedszkola, z drugiej strony z podziwem na koleżanki z USA, które nie wiedzą co to macierzyński, chyba, że mogą liczyć na wspaniałomyślność swojego pracodawcy. I gdzie jest ZŁOTY ŚRODEK??? Ale co tam, najwyżej popracujemy do 70-tki;)

  2. ~Carola · 9 listopada 2012 Odpowiedz

    „będą wdzięcznie lansowały brzuchy, a potem dumnie pchały wózki po naszych polskich ulicach” piękne :)

  3. ~krystek · 9 listopada 2012 Odpowiedz

    Taki urlop ojcowski to wspaniała sprawa. Rola ojca w wychowaniu dzieci jest nie do przecenienia . Małżeństwo o wiele lepiej funkcjonuje w momencie ,kiedy mężczyzna poczuwa się do roli ojca, niż kiedy stroni od swoich rodzicielskich obowiązków .

  4. ~Figa · 11 listopada 2012 Odpowiedz

    Zmiany interesujace ale jak dla mnie – nieprzydatne z uwagi na niepewność zatrudnienia i zbyt niskie zarobki.
    Poza tym po roku macierzyńskiego i tak kobieta pewna być nie może, że w dniu powrotu do pracy nie dostanie wypowiedzenia.
    Na szczęście zanim zmiany pójda tak daleko, że kobiety bedą miały szansę cieszyc się stałą praca bez lęku o jej utratę po macierzyńskim – ja już będę w wieku nie pozwalającym mi na rodzenie dzieci.
    Teraz mam 35. To już jest moim zdaniem i tak za póxno.

    • Prawnik na macierzyńskim · 12 listopada 2012 Odpowiedz

      Figa, w moim otoczeniu zawodowym 35-latki dopiero zaczynają planować przygodę z dziećmi. Przy współczesnej medycynie bez problemu rodzi się mając 45 lat i więcej. Dlatego nigdy nie mów nigdy ;)

      • ~Figa · 14 listopada 2012 Odpowiedz

        Hihi, weź no, przestań…jak będę miała 45 lat to mój obecny syn, który teraz ma 12 pewnie będzie się przymierzał do własnych dzieci i uszczęśliwi mnie wnukiem w niedługim czasie…
        Mam w otoczeniu aż 3 babeczki – jedna jest w moim wieku i właśnie urodziła pierwsze dziecko, druga miala 41 a trzecia ma 40. I żadna z nich nie miała kłopotów z zajściem w ciążę, świadomie zdecydowały się na późne macierzyństwo.

        Pewnie nie wiedzialy w co się pakują.
        Ja już wiem – dlatego w tym wieku to mi się nie uśmiecha – cierpliwości do wyjców nie mam, mięśni zadnych do noszenia, dyslektyczny dwunastolatek skutecznie mnie wyleczył z chęci rozwojowego edukowania własnego dziecka, nawet jakby miało IQ 140 w dniu zapłodnienia i recytowało Homera przed odcięciem pępowiny :)
        No chyba, ze tak od razu czterolatek…o! To już jest coś. Synuś był najfajniejszy jak miał 4 lata. Mógłby nigdy nie dorastać :))
        pozdrawiam

  5. ~looqash. · 17 listopada 2012 Odpowiedz

    Ja najbardziej się obawiam tego rocznego urlopu dla matek. Firmy już teraz boją się zatrudniać kobiety z obawy że te zaraz uciekną na półroczny macierzyński, a co dopiero kiedy to będzie rok i jeszcze będą musieli im za to płacić! Plus pensja dla nowego pracownika, który taką mamę na rok zastąpi. A gwarancji, że mama nie zostanie zwolniona z firmy po 3 m-cach od powrotu i tak nie ma. Najpierw to politycy powinni zmienić, a potem zabierać się za wydłużanie urlopów. Plan jest dobry, ale grunt nieprzygotowany.
    A sam tekst jak zwykle jedyny taki :) pozdrawiam

Zostaw odpowiedź