„Shave yourself”, czyli ogol się Kobieto… a będziesz szczęśliwsza

O tym, jak skutecznie przez telefon sprzedać kobiecie maszynki do golenia.

maszynka

Część 1 z 2

Nieoczekiwany telefon

Kilka dni po powrocie ze szpitala z nowonarodzonym dzieckiem, po nieprzespanej nocy, gdzieś pomiędzy brudną pieluchą, kolką a karmieniem dzwoni telefon. Kobieta zdyszana, z noworodkiem pod pachą, biegnie do swojej torebki. Oczywiście, że nie zdążyła. Telefon dzwoni raz jeszcze. Tym razem odbiera z sukcesem.

Cicho malutki … mamusia teraz będzie rozmawiać przez telefon.

- Halo? Słucham?

-Dzień dobry! Mamy dla Pani rewelacyjną ofertę…

- Ach ofertę, to ja dziękuję, nie chcę niczego kupować.

- No właśnie w tym sęk droga pani, że nie będzie pani musiała niczego kupować! Oferta polega na tym, że dostaje pani od nas prezent.

- Prezent? Jaki?

-Proszę pani, otóż dostanie Pani od nas profesjonalną maszynkę do golenia marki „Shave yourself”, której wartość rynkowa w tej chwili to aż 78 złotych, a pani dostanie ją od nas zupełnie za darmo. Co pani na to?

W tym momencie Kobieta przypomina sobie, że istnieje coś takiego jak maszynka do golenia i że jeszcze nie tak dawno, do jakiegoś 5 miesiąca ciąży, używała czegoś takiego regularnie.

- W prezencie pan powiada?

- Tak, zupełnie za darmo!!!

Kobieta z rozpaczą i wstydem zerka na swoje zapuszczone łydki i w jednym momencie połyka przynętę, choć wydaje się jej, że jest czujna.

- A gdzie jest haczyk proszę pana?

- Jaki haczyk? Nigdzie proszę pani i to jest w tym wszystkim najlepsze! Pani numer telefonu został wytypowany do naszej promocji. Jako jeden z niewielu. Naprawdę ma pani dziś szczęście!!!

- Jak za darmo to ok. A co muszę zrobić żeby ją otrzymać?

- Właściwie to nic, proszę tylko wyrazić zgodę na zapłatę kosztów przesyłki w wysokości 19.99 zł a my już wysyłamy ten unikatowy model nowoczesnej maszynki na pani adres domowy. Tak się składa, że mamy go w naszej bazie.

- Jakim cudem? – Kobieta zadaje sobie pytanie w myślach. Jednak nie zdąży go wypowiedzieć na głos, bowiem w tym momencie konsultant uprzejmie ją informuje, że skoro jest zgoda, to on włączy nagrywanie …

Taka sobie nikomu niepotrzebna procedura z tym nagrywaniem, ale przepisy jej wymagają, a ponieważ „Shave yourself” jest firmą wiarygodną i leganie działającą, przepisów zamierzają się trzymać. Po tych słowach rzeczywiście włącza nagrywanie, w czasie którego bełkocze do niej nie do końca zrozumiałym językiem prawniczym.

Na końcu zadaje magiczne pytanie:

- Czy zgadza się pani na to? Proszę o wyraźne i głośne TAK lub NIE.

Z uwagi na to, że z wypowiedzianych przez konsultanta słów Kobieta wyłapuje znajome już „profesjonalna i nowoczesna maszynka” oraz „19,99 zł”, zgodnie z oczekiwaniami konsultanta potwierdza umowę słowem: TAK.

Co to ma znaczyć?

Po dwóch tygodniach Kobieta odkrywa w skrzynce pocztowej, że jest prezent!!! „Shave yourself” jest naprawdę rzetelna!

Radość trwa krótko, bowiem po odpakowaniu okazuje się, że nie jest to maszynka elektryczna (na co wskazywała zasugerowana cena rynkowa), ale zwykła plastikowa jednorazówka (sic!), dokładnie taka jak te dostępne w opakowaniach po 10 sztuk za 10,90 zł od opakowania.

Co to ma znaczyć? Kobieta jest oburzona. W załączeniu faktura na kwotę 19.99 zł. Na osobnej kartce papieru Regulamin „Shave yourself”, czyli 48 paragrafów, sporządzonych w języku, z którego jako radca prawny niewiele jestem w stanie pojąć. Przyczyna jest taka, że zapisy poszczególnych postanowień są żywcem przetłumaczone z języka obcego, bez uwzględnienia polskiego prawa, nie mówiąc już o zasadach i regułach polskiej pisowni. Oczywiście będąc prawnikiem domyślam się intencji „Shave yourself”, jak i dalszych konsekwencji.

Kobieta natomiast się ich nie spodziewa. Jest na tyle rozczarowana i oszołomiona, że zdoła przebrnąć zaledwie przez pierwsze dwa punkty Regulaminu. Do pozostałych nie dociera, bo nie rozumie niczego  co do tej pory przeczytała. Nowoczesny model maszynki oraz Regulamin odkłada w kąt i leci po pieluchę tetrową, bo dzieciątku się właśnie ulało. Wprawdzie przykro jej, że dała się naciągnąć na 19,99 zł, ale przeżyje jakoś tę stratę. Zapomina na jakiś czas o sprawie.

Ale tylko do czasu.

Kolejne dostawy

Za tydzień odbiera kolejną przesyłkę, w której znajduje nowy komplet niepowtarzalnych maszynek „Shave yourself”, a wraz z nim fakturę, tym razem na kwotę nieco wyższą, bo aż 65,90 zł.

Zanim Kobieta zdąży poukładać sobie to w głowie, za dwa dni znajduje w skrzynce kolejny list od sprzedawcy, z którego dociera do niej następujący przekaz:

Kobieto, jesteś nam winna pieniądze! Kwota twojego długu będzie z każdym dniem rosła również o odsetki w wysokości kilku % miesięcznie. Niniejszym wysyłamy ci pierwszy monit, a jeśli nie zapłacisz na jednym nie poprzestaniemy. Pamiętaj, każdy monit będzie cię kosztował dodatkowe 15,90 zł od sztuki. Jeśli nie zapłacisz, rozpoczynamy windykację, która kosztuje dodatkowe 25 zł i procedurę związaną z BIG-iem. Niestety nie udzielą ci już żadnego kredytu itd…

Przerażona Kobieta wyciąga spod stery pieluch otrzymany wcześniej Regulamin. Jest roztrzęsiona, ale nie poddaje się i ponownie podejmuje próbę rozszyfrowania poszczególnych jego postanowień. Dowiaduje się, że uzyskała miano „Abonenta na czas nieokreślony” i w związku z tym ma obowiązek zapłaty wszystkich opłat związanych z zamówieniami. Potem czyta, że firma wprawdzie ma siedzibę w Holandii, ale posiada także centrum obsługi klienta w Warszawie, z którym można się skontaktować.

Uff, co za ulga… Zaraz tam zadzwoni i sprawę wyjaśni.

Call center

Trzy dni później.

Po wielu godzinach wiszenia na telefonie oraz wysłuchaniu wszystkich dostępnych i relaksujących melodii mających umilić jej czas oczekiwania, uspokoić skołatane nerwy i myśli (w co ja się wpakowałam????) ktoś wreszcie odbiera i miłym głosem zapytuje.

- Dzień dobry, w czym możemy Pani pomóc?

Udało się …teraz dochodzi do lekkiej histerii. Kobieta daje upust swoim nerwom, wykrzykuje, że czuje się oszukana i nie chce już golić nóg! A jeśli nawet będzie je golić, to nie chce tego robić do końca życia maszynką „Shave yourself”!

Konsultant jest cierpliwy. Przeszkolono go, że musi być uprzejmy choćby ciskano w niego gromy. Poczeka aż rozmówczyni się na nim wyżyje. Wie, że taka właśnie jego rola w tym łańcuchu pokarmowym. Potem ze spokojem informuje Kobietę, że: (i) niestety umowa jest ważnie zawarta, (ii) zamówienia będą nadal przychodzić, (iii) Kobieta miała termin wskazany na fakturze, określony jako konkretna data, w którym mogła umowę wypowiedzieć, (iv) ww. termin do wypowiedzenia minął bezskutecznie, (v) przykro mu, ale pozamiatane.

W związku z powyższym konsultant serdecznie radzi Kobiecie wziąć się za regularne, ostre golenie, bo Abonent na czas nieokreślony, którym ona już się stała, otrzymuje świeże komplety maszynek raz w miesiącu przez kolejne dwa lata.

Kobieta, choć już całkowicie blada, jakimś cudem przytomnie zauważa, że w dacie wyznaczonej na fakturze – jako data do wypowiedzenia umowy – to ona jeszcze nie dysponowała ani fakturą, ani przesyłką. Sądząc po dacie nadania paczka wówczas nie była do niej jeszcze nawet w drodze…..

Konsultant zdziwiony spostrzegawczością Kobiety najwyraźniej nie był przygotowany na taką trafną uwagę. Stać go już tylko na coś w rodzaju ”no cóż… w takim razie proszę złożyć reklamację”. Potem grzecznie kieruje rozmową w taki sposób, aby dobiegła końca. W podsumowaniu zwraca uwagę, że abstrahując od ewentualnej reklamacji, bo przecież nie wiemy jak zostanie rozpatrzona, należałoby przysłane faktury zapłacić.

Kobieta nic z tego nie rozumie. Jest skołowana.

Oczami wyobraźni widzi sterty maszynek, które prawdopodobnie zgromadzi do końca tego i następnego roku. W myślach rozplanowuje najbliższe rodzinne okazje i rozważa kto zasługuje na taki fantastyczny prezent i czy jako prezent dla teściów nie byłby zbyt intymny. Dobrze, że idą Święta….

Tylko jak tu się przyznać mężowi, że zawarła umowę, przez którą będą zobowiązani płacić co miesiąc 65,90 zł? I to przez dwa lata!

Dochodzi do etapu, w którym wyrywa sobie wszystkie włosy  …. i bynajmniej nie potrzebuje do tego sprzętu typu shave and shave czy jak tam mu było.

***

O tym jak do tego doszło, skąd pan konsultant wiedział gdzie Kobieta mieszka i dlaczego ze swoją ofertą trafił na tak podatny grunt, a także o tym, jak to wygląda z prawnego punktu widzenia dowiecie się niebawem.

Śledźcie mojego bloga.

 

***

Jeżeli chcecie poznać ciąg dalszy tej historii, przejdźcie do częsci drugiej klikając tutaj.


http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

55 komentarzy

  1. ~Ania Ma · 26 października 2012 Odpowiedz

    No cóż, życie… Jestem pod wrażeniem lekkości pióra naszej Blogerki . Jako osoba na co dzień mająca kontakt z zawiłościami prawa czekam na ciąg dalszy :) Jedno wiem na pewno: przez telefon niczego już w życiu nie kupię. Słowo honoru !

  2. ~Marta P · 27 października 2012 Odpowiedz

    Wiele razy odbyłam już takie rozmowy telefoniczne i na moje szczęście (i mojej Rodziny), jak się właśnie okazało, nie skusiłam się na zakupy. Olu świetny blog! czekam na ciąg dalszy. Pozdrowienia z Kołobrzegu :-)

  3. ~Joanna P. · 27 października 2012 Odpowiedz

    Cóż, mnie jako prawie świeżo upieczonej mamie również wyjątkowym trafem zaproponowaną taką samą promocję, z tym, że Pani uprzejmym głosem dodała, że ostrza tej cudownej maszynki pochodzą ze Szwajcarii i w Polsce są niedostępne. Wzbudziło to we mnie lekki ubaw, ale opatrzność nade mną czuwała i sprytnie wymigałam się ze skorzystania z tej wyjątkowej!!! oferty. Na pytanie, skąd firma proponująca maszynki zna moje dane, odpowiedź znam i przyznam, że jesetm nią, delikatnie mówiąc, zdegustowana. Nie będę jednak ubiegać naszej Blogerki i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy:)))

  4. ~Ola · 27 października 2012 Odpowiedz

    Bardzo fajnie się to czyta. Czekam na więcej;)

  5. ~Zdzisława · 27 października 2012 Odpowiedz

    Czytałam z zapartym tchem jaki będzie finał opisanej przez Ciebie historii, a tu dowiaduję się, że dalszy ciąg nastąpi. Potrafisz dozować emocje.Czekam na następny wpis. Jak pomyślę, że ta historia jest prawdziwa, to ciarki przechodzą.
    A propos mam zaproszenie (telefonicznie) na dzień jutrzejszy, tj. 28.10.2012 na pokaz kulinarny, gdzie dostanę prezent (parasolkę), muszę tylko podpisać bon, który wcześniej otrzymałam pocztą. Dzięki artykułowi na Twoim blogu – nie pójdę tam. Bardzo wielkie dzięki.

  6. ~Basia · 28 października 2012 Odpowiedz

    Koleżanka się nabrała na te piekielne maszynki. Mam nadzieję, że w drugiej części doradzi Pani jak rozwiązać taki problem. Chętnie przekażę żywo zainteresowanej.

    • Prawnik na macierzyńskim · 30 października 2012 Odpowiedz

      W drugiej częsci przedstawię jak ten temat się ma z prawniczego punktu widzenia. Już niedługo do nastąpi. Proszę jeszcze o chwilę cierpliwośći ;)

  7. ~kasiq · 29 października 2012 Odpowiedz

    Super wpis! Znając Kobietę, jestem pewna, że sobie z naciągaczami poradziła :)

  8. ~Hania · 29 października 2012 Odpowiedz

    Kobieto! Jestem pod wrażeniem, no i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy historii o maszynce.

  9. ~Karolina · 29 października 2012 Odpowiedz

    I co, i co dalej???

  10. ~Karolina · 29 października 2012 Odpowiedz

    I co, i co dalej?

  11. ~Krystyna · 29 października 2012 Odpowiedz

    pozdrawiam

  12. ~Ania · 30 października 2012 Odpowiedz

    Chcę już następnego odcinka. Olu zmiłuj się nad czytelnikami, czekamyyyyyyyy

    • Prawnik na macierzyńskim · 30 października 2012 Odpowiedz

      Aniu,
      W tej chwili trwają prace nad drugą częscią ;) Prace te są wiecznie przerywane przez dwa ogonki, które wciąż wiszą nade mną. Proszę jeszcze o chwilkę cierpliwości.

  13. ~Ewela · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    A nie można po prostu nie odbierać przesyłki? Zawsze tak robię, niech sobie ponoszą opłaty pocztowe za takie naciągnie. Raz, drugi odeślesz i przestaną przysyłać.

  14. ~kasia · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    i dlatego drodzy internauci na WSZELKIE telefony w stylu „mam dla pana/pani prezent…” odpowiada się NIE Dziękuję! i nie dajcie się wciągnąć w rozmowę…czerwona słuchawka!!

  15. ~super5 · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    I dlatego nigdy nie korzystam z wyjątkowych okazji i darmowych prezentów. Zawsze tkwi w tym jakiś haczyk! Pozdrawiam!

  16. ~Klaudia · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    lekko i przyjemnie napisane, miłe w czytaniu, czekam na kolejne wpisy:)

    A „życzliwi” oferujący nam maszynki i nie tylko dzwonią niemal codzień, niestety…

    • ~Agata · 13 listopada 2012 Odpowiedz

      Jest jeszcze jeden skuteczny sposób – zaoferowanie jakiej kolwiek innej usługi – wymyslonej- np. jestem agentem ubepieczeniowym i przy okazji chciałabym pana ubezpieczyć, na bank skapituluje, a na dodatek można dodać że wasza operatywnośc właśnie pozwala na taką wymianę uslug. MAsz gościa z głowy.Spróbuj. :)

  17. ~Ania · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Wiecie co….?? 9 miesięcy temu urodzilam syna i cała ta historia jest jakby …. hmmm… MOJA, tylko, że ja przerwałam tę rozmowę, kiedy usłyszałam, że mam zapłacić 19.99 za koszty przesyłki. Świetny tekst, na pewno przeczytam ciąg dalszy

  18. ~andrzej · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    co prawda nie jestem młodą mamą ale moje nazwisko jest też na liście, ja słucham do końca a potem mówię dziękuję i natychmiast odkładam słuchawkę

  19. ~Agata · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Ciekawe, ostatnio właśnie tacy panowie do mnie dzwonili. Niestety mieli pecha, ponieważ nie mam w zwyczaju zamawiać ani podpisywać niczego bez przeczytania regulaminu i umowy, a zwłaszcza tego co jest małym druczkiem. Nie chcą mi zostawić umowy? Do widzenia, nie jestem zainteresowana.

  20. ~Agata · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Też mialam niewątpliwą przyjemność otrzymania takiego telefonu, ale że z REGUŁY I WŁAŚCIWIE NIGDY NIE PRZYJMUJĘ TELEFONICZNYCH ZAPROSZEŃ I OFERT KUPNA ZARAZ ROZMOWCę NA TEMAT MASZYNEK WYPROWADZILAM Z DALSZYCH ZAPĘDÓW. Przekazałam panu że maszynka tylko elektryczna jest odpowiednia dla mnie i skończylam rozmowę,Pan byl zdziwiony ale że nie usłyszał TAK musial dać za przegraną wrozmowie ze mną. Pozdrawiam i nie dajcie się. ASERTYWNOŚĆ NAJWYŻSZEGO STOPNIA POWINNA ZAWSZE WTEDY SIĘ WŁĄCZAĆ. A NA 100% NIKT WAS NIE ZBAJERUJE. :)

  21. ~Kami · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Niestety też z nimi walczę i wygrać nie mogę. Problem w tym, że do mnie jeszcze nie dotarła maszynka, a juz odstałam wkłady. Jeżeli chce zrezygnować, wszystko mam odesłać do Holandii. Zajefajnie :D

  22. ~Kaśka · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Ja miałam taki przypadek: dzwoni Pan i mówi: jakiś czas temu wyoełniała Pani na oddziale poporodowym ankietę, i właśnie została Pani wylosowana aby móc wypróbować nową rewelacyjną maszynkę. Jest ona darmowa a cena rynkowa bla bla bla tak samo jak w blogu. Na to wszystko nadszedł mój mąż a Pan już był na etapie abym wybrała czy interesuje mnie maszynka damska czy męska. Jak Boga kocham tak prowadził rozmowę że byłam pewna że to chodzi o elektryczną więc pytam męża czy chce taką- mówi że tak- Pan mi dodaje informacje że trzeba będzie ją sprowadzić z włoch za jedynie 20zł. Więc na to ja sie pytam jakiego rodzaju jest ta maszynka-czy na pewno elektryczna. Niestety albo stety byłam konkretna i czujna i podziękowałam. Ale chwyt był niezły bo jaka mama nie wypełnia ankiety na oddziale poporodowym aby dostać jakąś paczuszkę od firmy Pampers? Pozdrawiam

  23. ~ania · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    a ja dałam się na to naciąć to też było krótko po wyjściu ze szpitala ale na szczęście jak to badziewie dotarło do mnie to regulamin przeczytałam i wycofałam się a wszystko to zawdzięczamy ankiecie ,którą wypełniamy przy wyjściu ze szpitala jak się urodzi nam dziecko, kradną nasze dane.

  24. ~iwona · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Podobny telefon odebrałam wczoraj!! Rewelacyjna maszynka do golenia z dwiema wymiennymi głowicami całkowicie za DARMO za jedyne 16,99 zł (koszt przesyłki ze Szwajcarii czy takie tam)! Nie skorzystałam na szczęście. Miła pani na moje pytanie skąd ma mój numer telefonu (imię i nazwisko też) odpowiedziała coś o jakiejś firmie z Wrocławia. A oni skąd się wzięli nie mam pojęcia, nie drążyłam tematu bo z dzieckiem na spacerze byłam…

  25. ~Facet · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Jakiś czas temu dałem się nabrać na bokserki Tono Sport, Napisałem wypowiedzenie umowy, ale firma jednak nadal uszczęśliwiała mnie przesyłkami więc napisałem kilka ciepłych słów i się skończyło. A za towar nie zamówiony, który przyszedł zwykłym listem nie zapłaciłem, bo… zaginął na poczcie. Dodam, że pierwsza przesyłka kosztowała 19,90, a kolejne chyba 75.

  26. ~Elżbieta · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Właśnie przed chwilą dałam się namówić, po trzecim już chyba telefonie, ale przed uruchomieniem komputerea. Czy któraś z pań zna adres mailowy do tej firmy? Byłabym wdzięczna za jego podanie. Uchroni mne to przed kompromitacją i skutkami zwykłej głupoty.

  27. ~Ania · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Bardzo trafny temat, niestety tych poporodowych naciągaczy i telefonów jest strasznie dużo, sprzedać chcą mnóstwo rzeczy i jedyne co można robić to twardo odmawiać ! Dla mnie najgorsze było, że dzwonili o różnych porach dnia i NOCY a ich oczekiwanie na odebranie telefonu było tak krótkie, że prawie nigdy nie udawało mi się zdążyć.

  28. ~Paulina · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Miałam do czynienia z tą „oferta”, stąd wiem jak pozyskują te firmy dane. Dzwoniono do mnie również z ofertą rewelacyjnej bielizny :p Ale czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :)

  29. ~Ewa · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Miałam identyczny telefon:) Pani wygrzebała moje dane z ankiety, którą wypełniłam siedem lat temu:) Opatrzność nade mną czuwała kiedy odmownie dziękowałam widzialnie, czy raczej słyszalnie zdeterminowanej telemarketerce. Dziękuję za ten wpis:) wyślę go wszystkim znajomym. Skoro do mnie dotarli po tylu latach, to wszystko jest możliwe…

  30. ~Ewel · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    znam to…do mnie tez dzwoniła jakaś miła pani….miała podobno moje namiary ze szpitala, w któwym ostatnio (6 lat temu!) rodziałam….na szczęście po słowach o koszcie przesyłki rozłączyłam się dziękując nie-uprzejmie za ofertę, która mnie nie interesuje

    • ~El · 13 listopada 2012 Odpowiedz

      I właśnie w takich przypadkach cieszę się, że mam na tyle trzeźwości umysłu, że za każdym razem pod koniec takiej miłej rozmowy telefonicznej równie uprzejmie żądam usunięcia moich danych osobowych z ich bazy, bądź jeśli to niemożliwe, zaprzestania przetwarzania na czas nieokreślony. I innym również to polecam.

  31. ~Ewa · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Powiem Wam skad maja nasze nr telefonu, a mianowicie w szpitalu po porodzie wypelnia sie ankiety i tam podaje nr telefonu.Do mnie rowniez dzwonili ale ja ich zbylam.

  32. ~monika · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    jestem ofiarą tej firmy! na szczęście w porę wypowiedziałam umowę ale dałam się nabrać na piękne gadki uprzejmej pani o tym, że otrzymam maszynkę z trzema wymiennymi ostrzami (zrozumiałam że 3 szt.) a dostałam jedno badziewie). Jestem pewna że mówiła o trzech sztukach chciałam nawet interweniować bo rozmowy nagrywają ale przy małym dziecku nie znalazłam czasu na wiszenie na tel i czekaniu aż łaskawie odbiorą. Przestrzegam wszystkie młode mamy nie dajcie się nabrać!

    • ~Justyna · 25 września 2017 Odpowiedz

      mogę prosić o namiar do tej firmy od maszynek…właśnie przed chwilą dałam się naciągnąć i chciałabym odstąpić od umowy…z góry dziękuję

  33. ~Sylwia · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Co prawda nie wypełniałam żadnej ankiety w szpitalu ale do mnie też dzwonili z taką ofertą. Pozwoliłam się wygadać przemiłej osóbce po drugiej stronie telefonu po czym powiedziałam, że nie używam żadnych urządzeń i środków depilujących ponieważ moich partnerów pociągają owłosione kobiety :-))). Cisza dzwoniącej bezcenna :-))). Mój sposób na takie oferty: mówię, że pracuję w firmie konkurencyjnej i taki sam produkt lub usługę mam w ramach pakietu socjalnego w zakładzie pracy. Działa ;-).
    P. S. Czekam na ciąg dalszy

  34. ~Kasia · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Do mnie tez dzwonili (jestem młodą mamą), ale stwierdziłam, że chce dostać za darmo maszynkę, albo wcale, bo dla mnie koszt 19,90zł to dużo kasy – zawsze tak spławiam dzwoniących i wciskających jakieś badziewie mi osób. i na szczęscie nie zamówiłam, co za radocha :)

  35. ~Agnecha · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Przede wszystkim świetnie się czytało Twój wpis. Wielkie gratki za styl i pomysł.
    Jestem mamą dwóch chłopaków i domyślam się skąd te wszystkie biura sprzedaży posiadają nasze dane. Mam telefony z różnymi ofertami średnio raz w miesiącu, jakby raz nie wystarczyło powiedzieć nie. Proponowano mi już maszynki, bieliznę, karty edukacyjne, sztuczną biżuterię, perfumy, książki, ubezpieczenie od zachorowania na raka szyjki macicy, sadzonki roślin(egzotycznych) i edukacyjne zabawki. Czasami dzwonią do mnie dwa razy dziennie. Ostatnio miałam nawet wrażenie, że ktoś zrobił sobie ze mnie królika od rekrutacji (4 telefony w ciągu jednego dnia z tej samej firmy od różnych osób). Ja jestem ciekawa jak „wypisać się” z ich rejestru. Bo to już jest naprawdę denerwujące. I jeszcze to pytanie: Dlaczego pani nie skorzysta z naszej oferty? Przecież to naprawdę interesująca oferta.

  36. ~Aga · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    myślałam że to taka historyjka ku przestrodze, i że te maszynki to tak wymyślone żeby symbolizowały ten proces wciskania nam kitu, ale tu widzę, że to konkretnie właśnie o maszynki chodzi – nie spotkałam się z tym i czekam na cd. :-)

  37. ~Monika · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Swietny blog, niedawno do mnie dzwonili i niby też dostali numer ze szpitala w którym rodziłam z jakiejś ankiety którą wypełniałam,mnie zastanowiło tylko jedno ze ja rodziłam pięć lat temu, więc jakim cudem dokopali się do jakiejś ankiety, sama zastanawiałam się nad tą maszynką ale teraz wiem że niechcę…..zdala ode mnie.

  38. ~Mola · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Ja także odebrałam taki telefon zaraz po porodzie, cos mi sie wydaje ze wypelniajac ankiete jaka dostałam w szpitalu cos tam reklamowali a zafascynowana maleństwem zakresliłam jakis krzyzyk na przetwarzanie danych. Nie dałam sie nabrać na 19.90 bo stwierdzilam ze wole maszynki z 3 ostrzami a nie jak oni reklamuja z 2 :D.
    Kolejne telefony były z firmy coś na P… z bielizna też jakas szwajcarska, za jedyne 9.9 dostane 3 szt majtek stringi lub figi, tu sie skusilam i o dziwo rewelacja bielizna, co 2 miesiace przysyłali katalog z bielizna jaka dostane za 69,9 kolejne 3 szt, Firma o tyle uczciwa ze dawali czas do pominięcia przesyłki, na ich stronie wystarczyło odznaczyc ptaszkiem pominiecie przesylki, robilam tak przez 2 lata w końcu przestali wysyłać katalog :D

  39. ~adaś · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    no cóż ..kretynka

  40. ~Karolina · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Moja droga Pani, Jedyny problem tkwi PANI SAMEJ!! Nie w firmie, mogla Pani proprosic o przesalnie rozmowy, konsultat ma obowiazek poinformowac Pania o wszystkim, Nikt nie kaze sie Pani godzic, moze Pani pytac o wszystko, a wiele soob tak robi i pozniej nie ma niepotrzebnych nieporozumien, Nigdy nie padnie slowo maszynka elektryczna, Same jestescie sobie winne, NIE SLUCHACIE!!! dobranoc

    • ~słoneczko · 13 listopada 2012 Odpowiedz

      bliska mi osoba w takim call center pracuje, w warszawie i wiecie co? same jestescie sobie winne. jest mowa o tym ze jest abonament na te maszynki, i jezeli nie skontaktujecie sie z BOK to bedziedzie te cuda otrzymywac, co 2 miesiace z tego co pamietam. de fecto zarabia sie na ludzkiej głupocie, ale cóż biznes is biznes;P poza tym jak sie jest czujnym nie ma problemu z odwołaniem wkładów, mnostwo ludzi z biura ma takie maszynki, tylko od razu dzwonią do BOK i wkładów nie otrzymuja :P

  41. ~Kasia · 13 listopada 2012 Odpowiedz

    Pamiętajcie – jeśli chcecie sprawdzić ile ten sprzedawany towar jest wart to sobie zamówicie – jeśli startowe 16 zł nie jest dla Was dużo. ALE PAMIĘTAJCIE, ŻEBY ZARAZ PO OTRZYMANIU PRZESYŁKI WYPOWIEDZIEĆ UMOWĘ, a do tego jeszcze poprosić o usunięcie danych z ich bazy. No chyba, że zakupiony towar spełnia wasze oczekiwania i jesteście gotowi płacić 4 razy tyle za niego później.
    Ja tak coś testowałam, z gratisów kilka osób się ucieszyło, a ja od razu wypowiedziałam umowę i poprosiłam o usunięcie moich danych – od tamtego czasu mam święty spokój. Nie dajcie się :)

  42. Prawnik na macierzyńskim · 14 listopada 2012 Odpowiedz

    Drodzy czytelnicy,
    Cieszę się, że tematyka bloga i mój styl przypadł Wam do gustu. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i opinie.
    Na moim blogu jest także część druga, a także inne wpisy.
    Ciąg dalszy wpisu „Shave yourself….” to wpis z dnia 31 października br. Zapraszam do lektury i komentowania.
    Dla ułatwienia podaję linka:
    http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2012/10/31/%E2%80%9Eshave-yourself%E2%80%9D-czyli-ogol-sie-kobieto-%E2%80%A6/

    autorka bloga

Zostaw odpowiedź