Prawnik na macierzyńskim, czyli o tym czy warto zajść w ciążę!!!

Przepisy prawa a posiadanie potomstwa, tj. o tym dlaczego warto (lub nie) decydować się na dzieci

dziecko

Zdarzyło mi się parokrotnie, że znajomi pytali dlaczego tak niewiele prawników z mojego otoczenia decyduje się na dzieci?

Przecież jeżeli dysponuje się partnerem płci przeciwnej, stałą pracą, 30-tką na karku i tylko jednym kredytem hipotecznym decyzja wydaje się oczywista – teraz albo nigdy!

Odpowiadam im, że nie dla prawnika. Prawnik, zanim zacznie rozważać posiadanie ewentualnego potomstwa, dokona szczegółowej analizy prawnej przepisów z tym faktem związanych pod kątem tego – czy, a przede wszystkim – kiedy warto zajść w ciążę. Rozpocznie od analizy Działu 8 Kodeksu pracy pt. „Uprawnienia pracowników związane z rodzicielstwem”. I co tam znajdzie?

Kodeks pracy chroni matki i kobiety w ciąży. Bywa, że za bardzo…

Jest tego trochę: zakaz zwalniania z pracy, zakaz powierzania pracy w godzinach nadliczbowych i zatrudniania w szczególnie uciążliwych warunkach. Obowiązkowo, już po porodzie, extra minutki na karmienie i wiele innych bonusów. W dodatku, co w środowisku pracodawców wywołuje pewne oburzenie (moim zdaniem całkowicie uzasadnione), wyżej wspomniany zakaz wypowiadania umowy o pracę ma zastosowanie nawet w dość skrajnych sytuacjach, w których to kobieta pracownik zachodzi w ciążę w trwającym okresie wypowiedzenia. To się dopiero nazywa motywacja do posiadania potomstwa!

Scenariusz jest wówczas następujący. Pracodawca wręcza kobiecie pismo z rozwiązaniem umowy o pracę, dajmy na to, za 3 miesięcznym wypowiedzeniem. Ona smutno kiwa głową i podpisuje, że odebrała kwitek. On się cieszy, że zniosła to ze stoickim spokojem i nie uciekła z jego gabinetu pod pretekstem wyjścia do toalety (a znane mi są takie przypadki). Nie będzie musiał się więc martwić o ewentualnych świadków na okoliczność tego, iż jego oświadczenie woli pt. „Pani już dziękujemy” dotarło do adresatki.  Kamień z serca spada mu z takim hukiem, że w przypływie ulgi wspaniałomyślnie zwalnia ją z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia. Ona, niewdzięcznica, nadal niepocieszona oddala się z zakładu. Przezorna z niej bestia i udaje się do prawnika celem uzyskania porady prawnej. Potem, już oświecona, pędzi do sklepu z kokieteryjną bielizną, a następnie odwiedza swojego partnera.

I? Hyc jest ciąża!

Co dalej? Za 6 tygodni rozpromieniona pojawia się z powrotem w zakładzie pracy i majta szefowi przed nosem lekarskim zaświadczeniem, że spodziewa się potomstwa!

A co mnie to obchodzi – myśli szef.  Na wszelki wypadek jednak udaje się do swojego prawnika po poradę. W końcu mina mu rzednie. Właśnie się dowiedział, że to wypowiedzenie, które jej wręczył jest teraz tyle warte, co kartka papieru, na której zostało sporządzone. Przepisy prawa są w tym zakresie nieubłagalne – musi przyjąć ciężarną z powrotem na stanowisko pracy. Ona oczywiście idzie natychmiast na L4, potem na macierzyński, a następnie wychowawczy, który przysługuje jej aż do 4 roku życia dziecka. I tym oto sposobem kobieta ciężarna zachowuje swój etat co najmniej na kolejne 4 lata.

Urlop macierzyński, czyli czas na kobiecy „relaks”

Wracając do wątku głównego, czyli co jeszcze dla czytających i analizujących przepisy może być motywacją do posiadania potomstwa (albo i nie). Z pewnością fakt, że urlop macierzyński to nie 18 tygodni jak przed laty, ale aż 20 tygodni.[1]

Słownie: dwadzieścia pięknych tygodni spędzonych z uroczym i uśmiechniętym małym człowieczkiem (takie jest przynajmniej założenie). Racjonalny ustawodawca słusznie wychodzi z założenia, że skoro już powołało się człowieka na ten świat należy mu się trochę czasu od rodzonej matki, aby mogła go przygotować do pójścia samodzielną drogą. I po to właśnie przewidziano te wspaniałe 20 tygodni, w czasie których kobieta może się oddać rozkoszom pielęgnowania i wychowywania. Są to na ogół piękne tygodnie, z tym, że o pierwszych 6 z reguły woli się nie pamiętać.

Jak już analizujemy urlop macierzyński to warto podkreślić, że począwszy od 1 stycznia 2010 r. na wszystkie matki czeka miła niespodzianka w postaci „dodatkowego urlopu macierzyńskiego”.

Drogie panie nie-prawniczki (koleżanki po fachu z pewnością o tym doskonale wiedzą) nie zapomnijcie złożyć, co najmniej 7 dni przed przewidywanym terminem rozpoczęcia tego urlopu, odpowiedniego wniosku, bo inaczej szansa bezpowrotnie przepadnie! A zatem składamy wniosek i w zamian otrzymujemy dalsze 4 tygodnie. Widząc taki wniosek, pracodawca z pewnością się ucieszy i z uśmiechem wam go udzieli.

Kobieta prawnik, która będzie się nadal wahała czy zajść w ciążę zajrzy w przepisy przejściowe nowelizacji do kodeksu pracy i przekona swojego partnera, że w tym roku jeszcze nie warto się decydować… ponieważ od 2014 roku będzie znacznie korzystniej. Otrzyma bowiem dodatkowe 2 tygodnie urlopu, przez co zapewni swojemu dziecku lepszy start w życiu. Oczywiście znam bardziej zapobiegliwie, które na tym analizy nie zakończą. Odwiedzą jeszcze stronę rządową i prześledzą proponowane projekty nowelizacji. Kto wie … może obietnice Premiera Tuska z ostatniego expose dotyczące wydłużenia urlopu aż do 1 roku są już w planach rządu. Jeśli tak, to oczywiste, że nie warto się spieszyć z decyzją o macierzyństwie.

Urlop ojcowski, czyli hulaj dusza

To jeszcze nie koniec przywilejów związanych z potomstwem. Teraz będzie coś dla potencjalnych ojców. Ustawodawca wcale o was nie zapomniał! Ściślej rzecz biorąc przypomniał sobie w grudniu 2008 r. przy okazji kolejnej nowelizacji do Kodeksu pracy. Wychodzi na to, że wasz pracodawca również nie ma wyjścia… bowiem za trud i znoje, które czekają was w czasie dziewięciu miesięcy humorów waszej partnerki otrzymacie w prezencie aż 2 (słownie: dwa) tygodnie urlopu ojcowskiego[2]. Tu póki co szczególnych trików nie ma, ponieważ urlop ten trwa 2 tygodnie i tyle trwać będzie niezależnie od tego czy odłożymy decyzję o jego wykorzystaniu na przyszły rok. Istotna kwestia – urlop ojcowski musi być wykorzystany w ciągu 12 miesięcy od dnia porodu.

A zatem panowie – teraz będę adwokatem diabła – podejmijcie decyzję roztropnie. Z doświadczenia wiem, że jeśli zdecydujecie się wykorzystać prezent od państwa (czyt. pracodawcy) od razu po porodzie może on okazać się dla was … średnio relaksujący. Ale jeśli sprytnie sprawę rozegracie i odczekacie aż całe to zamieszanie z powodu pojawienia się małego człowieka minie, jak również miną – ostatnio bardzo modne – baby bluesy rodzących, to może się okazać, że prezent ten przyniesie wam sporo radości.  Ustawodawca przewidział bowiem urlopy ojcowskie, ale nie wdrożył systemu sprawdzającego w jaki sposób ojcowie go wykorzystują. A zatem wczasy last minute (niekoniecznie z potomstwem) też wchodzą w rachubę. Co więcej, urlop ten jest specyficzny, bowiem pracodawca nie może nakazać wykorzystania go w częściach. Zgodnie bowiem z przepisami, urlop ojcowski musi być wykorzystany jednym ciągiem.

A zatem hulaj dusza!

Becikowe, czyli zastrzyk finansowy dla budżetu domowego

Na koniec argument koronny: becikowe! Ludzie narzekają, że 1.000 zł nie może skutecznie zmotywować do zajścia w ciążę. Społeczeństwo pomstuje, bo nie jest świadome, że tzw. „becikowe” z założenia wcale nie miało być zachętą do macierzyństwa. Nie zapominajmy, że becikowe reguluje ustawa o świadczeniach rodzinnych i świadczenie to de facto nazywa się „zapomogą z tytułu urodzenia dziecka”. Jak na zapomogę przystało nie może być zbyt wysoka. Dlatego zgadzam się, że 1.000 zł to kwota optymalna. Wystarczy na dwie dawki szczepienia przeciwko rota wirusom – akurat jestem na bieżąco – i zostanie jeszcze na 2-tygodniowe zaopatrzenie w pieluchy.

Korzyści będzie więcej

Jak by nie analizować tych przepisów z pewnością jest więcej plusów. A skoro tak, to dlaczego te prawniczki tak zwlekają? Odpowiadam dociekliwym, że mając świadomość nadchodzących zmian w przepisach realizujących politykę prorodzinną po prostu czekają aż plusów będzie jeszcze więcej.

Z racji wykonywanego zawodu i ja z uwagą przeanalizowałam wszystkie związane z macierzyństwem akty prawne. Jednak to nie prawne argumenty przeważyły, ale te natury biologicznej. Czasem tylko pofantazjuję sobie o tym, że gdybym była się wstrzymała to w 2014 roku….

Apel do narodu

Ma się rozumieć nie żałuję swojej decyzji. Pozwolę sobie nawet w tym miejscu na przytoczenie sparafrazowanego apelu do Polaków:

Apeluję abyśmy się nie bali mieć więcej dzieci. Jeżeli możesz mieć „jeden dziecko”, też możesz mieć dwójkę. A jeżeli możesz mieć dwójkę, też możesz mieć trójkę. Ja zrobiłam swoje!

Pozostało mi jeszcze kilka tygodni macierzyńskiego. Postanowiłam je wykorzystać na pisanie bloga, ponieważ z tym blogiem to trochę tak jak z decyzją o potomstwie – teraz albo nigdy!

 

 

PS Jak słusznie mi podpowiedziano, przydałby się tu link do innych wpisów poświęconych tej tematyce. Zobaczcie jeszcze tutaj (wydłużone urlopy) i tutaj (nowe becikowe), a będziecie bardziej na bieżąco (przepisy się zmieniają).


[1] Podane przeze mnie wymiary urlopów przysługują kobietom, które urodziły jedno dziecko przy jednym porodzie. W przypadku ciąży mnogiej ulegają one stosownemu wydłużeniu. Nie rozwodzę się jednak nad tym, bo o ile samą ciążę planujemy, to już to czy będzie ona mnoga zazwyczaj pozostaje poza naszą kontrolą.

[2] Osławiony „tacierzyński”, o którym swego czasu głośno było we wszystkich mediach, tyle że na dźwięk słowa ”tacierzyński” osobiście dostaję wypieków, bo nie wydaje mi się żeby to słowo mogło mieć polskie korzenie.

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/o-mnie/

170 komentarzy

  1. ~patrycja · 7 września 2014 Odpowiedz

    Dobry wieczór nie wiem czy dobrze trafiłam o poradę ale mam problem,jestem od 3 miesięcy na chorobowym sprawy neurologiczne umowa w pracy wygasła 2 miesiące temu właśnie dowiedziałam się że jestem w ciąży nie wiem co dalej mam robić czy nadal mogę chorować jeżeli tak to czy normalnie będzie mi przysługiwać chorobowe 9 miesięcy . Z góry dziękuje za odpowiedż

  2. ~Niezdecydowana · 24 września 2014 Odpowiedz

    Też bardzo chce zajsc w ciąże ale boje się o pracę… Moze nie jest dobra ale zawsze jakaś. W związku z tym mam pytanie, wiem że kobieta po urlopie rodzicielskim może złożyć wniosek o obniżenie wymiaru czasu pracy i wtedy jest chroniona przed zwolnieniem przez 12 miesięcy, a co w przypadku gdy ktoś pracuje na pół etatu z możliwością dorobienia do całego (prawie zawsze jest cały etat wyrobiony)? Przecież już bardziej nie mogę zmniejszyć etatu, czy wtedy obejmuje mnie jakaś ochrona?

  3. ~Marlena · 15 września 2015 Odpowiedz

    Witam. Jestem na macierzyńskim do 05.10.2015. Później mam do wykorzystania zaległy urlop o który już złożyłam wniosek. Mam umowę do 31.12.2015. Obecnie prawdopodobnie jestem w kolejnej ciąży. Wizytę u ginekologa mam 6.10. Czy mogę przerwać urlop i przejść na zwolnienie oraz czy umowa ulegnie przedłużeniu do dnia porodu?

    Pozdrawiam

  4. ~Aneta Cieślar · 24 stycznia 2017 Odpowiedz

    Dobry wieczór, pewnie już tutaj Pani nie wchodzi ale może;)
    W dn. 22.04.17 kończy mi się urlop macierzyński, umowa o pracę skończyła mi się w 2016 roku; chciałabym zajść w drugą ciążę tylko teraz czy jest jakaś szansą na pieniądze, moim zdaniem są dwa wyjścia: zarejstrować się w PUP (tyle tylko że pracy nie dam rady podjąć na pewno) albo zatrudnić się i po 2 miesiącach przynieś l4 ( rozważam po prostu poprosić znajomego żeby mnie przyjął bez chodzenia fizycznie do pracy) Jest mi Pani w stanie coś podpowiedzieć?

Zostaw odpowiedź